Szlak Warowni Jurajskich, etap 5: Ojców – Rudawa

Szlak Warowni Jurajskich, etap 5: Ojców – Rudawa

Nadszedł ostatni dzień naszej wędrówki Szlakiem Warowni Jurajskich. Po ostatnich dwóch deszczowych dniach zaczyna nas brać lekkie przeziębienie. Po spokojnej nocy, na szlaku jesteśmy już po godzinie 5. Chcemy wcześniej zacząć i wcześniej skończyć naszą kolejną przygodę na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej, skoro i tak pogoda nie ma zamiaru się zmienić. Do Rudawy to przecież tylko kilka kroków.

Wyłazimy przed kwaterę, a tam szaro, buro i ponuro. Można powiedzieć bez zmian, czyli kolejny dzień marszu przez tajemniczą Jurę Krakowsko-Częstochowską. Lepsze to niż dzień w pracy. 🙂 W sumie zależy kto ma jaką pracę. My swoją bardzo lubimy i wracamy do niej już w kolejny dzień, dlatego trzeba w ostatnim dniu na szlaku się sprężać. Na polu już jest w miarę jasno, dlatego przygotowana latarka na nic się zdaje. Jesteśmy już prawie u wylotu z Ojcowa. Ruszamy naszym niebieskim szlakiem w stronę Bramy Krakowskiej i Jaskini Łokietka, która pewnie o tej godzinie jeszcze jest zamknięta.

Nasza trasa:

Ojców Szlak niebieski Czajowice Szlak niebieski Dolina Będkowska Szlak niebieski Brzezinka Szlak niebieski Rudawa
Długość: 21 kilometrów
Czas wycieczki: 5g:15m:58s
Suma podejść: 423 m
Suma zejść: 518 m
Trasa GPS: Link

Maszerujemy obrzeżami Ojcowskiego Parku Narodowego. Udaje nam się nawet wymyślić zwrotkę piosenki o naszej wędrówce.

„Coś zanosi się na burze,
Idę w deszczu dziś po Jurze,
Kilka kroków do Rudawy
Żeby napić się tam kawy”

Takie tam. 🙂

Spotykamy po drodze gościa, który się dziwi, że w taką pogodę ktoś spaceruje po lesie. Idziemy między drzewami i jesteśmy zachwyceni. Jest tak cicho, że słychać własne myśli. Dochodzimy do drogi głównej numer 94 Jerzmanowice – Wielka Wieś. Bezpiecznie przez nią przechodzimy i zmierzamy po coś dobrego na stację benzynową. Kupujemy tam lody i siedem dejsy xxl. 😛

Idziemy czym prędzej do Doliny Będkowskiej. Tam mają czekać nas główne atrakcje w tym dniu. Najpierw jest ogromna skała, która pomimo tego, że znajduje się na terenie prywatnym to jest dostępna dla odwiedzających, a przede wszystkim dla wspinaczy. Ten teren słynie także z wielu jaskiń. Taką najpopularniejszą jest Jaskinia Nietoperzowa. Wejście do niej jest płatne i odbywa się z przewodnikiem o określonych godzinach. Dobrze, że jeszcze nie interesujemy się światem podziemnym, bo już w ogóle na nic nie mielibyśmy czasu. 🙂 Oprócz tego jest również Jaskinia Łabajowa, a dalej Jaskinia Dziewicza.

Dolina Będkowska, w której się znajdujemy nazywana jest także Doliną Będkowicką lub Będkówka. Ma prawie 7 metrów długości i jest jedną z najdłuższych dolin na Wyżynie Krakowsko-Częstochowskiej. Dolina ma charakter wąwozu o stromych ścianach wschodnich i łagodniejszych zboczach zachodnich. Możemy znaleźć w niej kilka ciekawych formacji skalnych. Są to między innymi: skała przy drodze, Sokolica, Wysoka, Iglica, Czarcie Wrota czy Dupa Słonia. Na szczycie Sokolicy znajdują się pozostałości dawnego grodziska. Dolina Będkowska, w niektórych miejscach jest strasznie rozmoczona i błotnista, zwłaszcza w okolicach źródła Będkówki – potoku płynącego wzdłuż doliny.

Pod koniec Doliny Będkowskiej łapie nas straszliwa ulewa. Chyba największa przez te ostatnie dni, także nawet płaszcze przeciwdeszczowe nie pomagają. Przechodzimy z asfaltu na drogę polną i przed nami kilka ostrzejszych jak na Jurę podejść. Przy śliskim podłożu nie jest łatwo wyjść zwłaszcza na miejsce, z którego rozciągają się pierwsze tego dnia widoki.

Wchodzimy już w obręb wsi Brzezinka. W pewnym momencie sami nie wiemy, gdzie iść. Zgubienie szlaku okazuje się dla nas korzystnym, dlatego, że trafiamy na kolejne świetne widoki.

Ze wzniesienia zbiegamy prosto do centrum Brzezinki. Tam już przestaje padać więc można się trochę osuszyć. Od tej miejscowości do samego końca mamy już asfalt, także spokojnie zmierzamy do Rudawy. Na miejscu jesteśmy po godzinie 10:30, gdzie przy ostatniej tablicy na Szlaku Warowni Jurajskich czeka na nas Pan Robert Nieroda ze Związku Gmin Jurajskich, który był patronem naszej jurajskiej przygody. Rozmawiamy kilka minut, żegnamy się i idziemy w kierunku przystanku. UWAGA – z centrum Rudawy odjeżdża bardzo mało busów na dworzec główny w Krakowie. Najlepiej iść prosto do drogi głównej numer 79 i stamtąd co kilka minut dostaniemy się do miasta.

Wracamy do Krakowa. Zakończyła się nasza pięciodniowa wędrówka Szlakiem Warowni Jurajskich, gdzie do przejścia mieliśmy ponad 160 kilometrów. Zaczynaliśmy w Mstowie z uśmiechem na twarzy i także kończymy w Rudawie w takich samych nastrojach. Pisanie relacji trochę trwało, ale obecnie tyle się dzieje w naszym życiu, że nie mamy, aż tyle czasu na pisanie wpisów. Szlak Warowni Jurajskich na pewno można w przyszłości udoskonalić, w niektórych miejscach lepiej oznaczyć, zamontować tablice informacyjne przy warowniach i strażnicach. Szlak do jest do polecenia i w całości i w części, dlatego zapraszamy na szlaki Jury Krakowsko-Częstochowskiej.

Dziękujemy, że jesteś z nami!!!

Zachęcamy Cię do odwiedzin naszych stron na Facebooku, InstagramieTwitterze i Google+, śledzenia kanału na YouTubie, a także do powracania na www.mynaszlaku.pl. Komentuj i polecaj znajomym. Niech oni również dowiedzą się o naszym blogu.

Z górskimi pozdrowieniami!
Angelika i Mateusz :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress