Szumy nad Tanwią i najwyższy wodospad na Roztoczu

#objazdówka po Polsce – dzień I | 21.08.2018 | Roztocze to wyjątkowe miejsce w Polsce. O tym przekonujemy się osobiście będąc na miejscu i maszerując pieszo po jego największych atrakcjach. Raj dla nas – piechurów. Jest zielono i bez ingerencji człowieka, tutaj czas płynie swoim tempem. Pięknym miejscem są „Szumy nad Tanwią”, przy których teraz się znajdujemy.  

Podjeżdżamy na parking do Huty Szumy, który kosztuje 5 złotych i ruszamy poniżej budki z goframi i pamiątkami. Obok rzeki, którą mamy po prawej stronie wraz z niebieskim szlakiem idziemy wzdłuż ulicy po chodniku aż do schodków. Skręcamy nimi w dół i już od samego początku możemy poczuć lekki zachwyt nad rzeką Tanew. Kilka szumów już nas wita, ale to dopiero początek. Dalej spacerujemy przed siebie mając Tanew po swojej prawej stronie. Mijamy mostek i zmierzamy ku wielkiej polanie. Zastanawiamy się czy iść przez nią na przełaj, bo szlaków jak na lekarstwo. Okazuje się, że cały czas przed siebie. Przechodzimy przez łąkę , a idąc dalej napotykamy w rzece zielone glony. Po ponad kilometrze doczekaliśmy się pierwszych progów skalnych, na których powstają wodospady i wydobywa się głośny dźwięk uderzającej wody. Malownicze wodospady powstały w wyniku ruchów tektonicznych w trakcie fałdowania Karpat. Jest to jedyne miejsce w Polsce, gdzie wyraźnie widać granicę geologiczna dzielącą Europę Wschodnią (płytową) od Europy Zachodniej (fałdowej). Coś niezwykłego. Każdy kolejny próg robi na nas coraz większe wrażenie. Robimy masę zdjęć jak i tak dobrze wiemy, że ich wszystkich nie użyjemy. Mijamy coraz więcej turystów, indywidualnych i grupy zorganizowane.

Idziemy dalej do mostku, mijamy tablicę opisującą Źródełko Miłości i przechodzimy przez niego. Śmiałkowie ściągają buty i przechodzą przez rzekę. Sami nie wiemy po co, ale może ktoś ma taką potrzebę. Wracając już po drugiej stronie rzeki dochodzimy do mapy i skrętu na wodospad. Ma on 1.5 m wysokości oraz 9 m szerokości i jest najwyższym wodospadem na Roztoczu. Znajduje się on na rzece Jeleń. Nie jest to daleko, wiec możemy sobie pozwolić na dłuższy wariant tej wycieczki. Przy okazji Maja wyśpi się na spokojnie w chuście 🙂 Przytula się do tatusia, więc jej cieplutko, ciasno i wygodnie, a przy okazji czuje się jak w kołysce. No nic lepszego w tym momencie nie można jej dać od siebie.

Dochodzimy do celu i co wskazuje na to, że jesteśmy na miejscu? Oczywiście zaludnienie miejscówki. Mijamy warianty powrotów, co niektórzy mogą jeszcze wydłużyć wycieczkę o 1,2,3 kilometry idąc do Kościółka. My oczywiście decydujemy się na powrót tym samym szlakiem co przyszliśmy. Szybki powrót pozwala nam zwiedzić więcej miejsc na Roztoczu. Ale póki co nie myślimy jeszcze, aby coś dalej zwiedzać. Jesteśmy w błogiej krainie i można by tutaj zostać jak najdłużej. Dochodzimy do tablicy i skręcamy w lewo kierując się cały czas do parkingu. Po przejściu łąki i wejściu ponownie do lasu decydujemy się spróbować przejść przez drewniany mostek, który widzieliśmy po przejściu początkowych 400 metrów trasy. I udało się. Docieramy do tego miejsca, przechodzimy przez niego i dosłownie chwile nim spacerujemy. I co się okazuje? Niespodzianka, dochodzimy do budek nad parkingiem. My akurat mijamy taką z pamiątkami, więc robimy zakup. Teraz zbieramy magnesy z tych miejsc co jesteśmy. Jeśli chodzi akurat o magnesy z tego miejsca, to nie ma jakiegoś specjalnego wyboru, a sama jakość ich wykonania nie powala na kolana. Kierujemy się ostatecznie do samochodu. Przed nami jeszcze dziś wiele do zobaczenia. 

Dziękujemy, że jesteś z nami!!!

Zachęcamy Cię do odwiedzin naszych stron na FacebookuInstagramieTwitterze i Google+, śledzenia kanału na YouTubie, a także do powracania na www.mynaszlaku.pl oraz wsparcia naszej pracy. Komentuj i polecaj znajomym. Niech oni również dowiedzą się o naszym blogu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *