Tatry: Kuźnice – Hala Kondratowa – Giewont – Kondracka Przełęcz – Kuźnice

Tatry: Kuźnice – Hala Kondratowa – Giewont – Kondracka Przełęcz – Kuźnice

Podróż poślubna trwa w najlepsze. Następną trasą jaką wybieramy to zimowy szlak na Giewont. Startujemy z Kuźnic, idziemy niebieskim szlakiem na Halę Kondratową, a potem… sami zobaczcie. Wędrujemy już bez sukni i garnituru, tak jak to było w poprzednie 2 dni. 

Podjeżdżamy przed 7 na darmowy parking niedaleko ronda przy drodze na Bystre. Oszczędzamy tym sposobem 20 złotych. Temperatura nie należy do najwyższych, wybiło -19 stopni. Ubieramy czapki, rękawiczki, zabieramy plecaki i ruszamy. Mijając ludzi słyszymy jak rozmawiają między sobą, że ich termometr wskazał tyle samo co nam, albo nawet więcej. Nam mróz nie straszny, bo maszerujemy i robi się coraz cieplej, zwłaszcza, że wiemy, że trzeba dojść od Kuźnic i w sumie nie ma co się zastanawiać czy jest zimno czy ciepło. Nasza trasa wygląda tak.

Kuźnice Szlak niebieski Hala Kondratowa – Giewont Szlak niebieski Kondracka Przełęcz Szlak niebieski Hala Kondratowa Szlak niebieski Kuźnice

Długość: 18 kilometrów
Czas wycieczki: 7g:38m:25s
Suma podejść: 1082 m
Suma zejść: 1059 m
Trasa w GPS: kliknij

Oczywiście do Kuźnic docieramy po kilkunastu minutach i rozpoczynamy walkę z wiatrakami, czytaj -> z wyślizganą trasą do schroniska. Może i na początku jest zabawnie, Mati śmieje się, że narciarze ślizgają się mniej niż ja. On twardo stąpa po ziemi, a ja też w sumie próbuje ale mi czasem tylko się udaje postawić krok, żeby noga nie poleciała do tyłu. Zabawy co niemiara, ale jest wesoło… przynajmniej dla Mateusza. Ale coby nie było, to fakt faktem ci narciarze serio ślizgali się mniej. Żałowałam, że nie wzięłam moich raczków, szłoby się szybciej. Ale skoro o tym mowa to wybraliśmy szybszy wariant. Nie poszliśmy obok Hotelu Górskiego PTTK „Kalatówki” i skróciliśmy trasę ponoć o 10 minut.

Dalej przechodzimy z lewej strony Kalackiej Turni i próbujemy swoich sił zmierzając na Halę Kondratową. Dochodzimy do Schroniska PTTK na Hali Kondratowej i odpoczywamy, a przy okazji jemy śniadanie. Na taki sam wariant decydują się uczący się narciarze ze swoim opiekunem.

Od schroniska idziemy udeptaną ścieżką, ale trzeba mieć szeroko otwarte oczy i być czujnym. Są porobione ścieżki w różnych kierunkach i po minięciu Kondratowej Polany nie myśląc udajmy się za śladami i okazuje się, że zamiast iść na Kondracką Przełęcz idziemy dziwnie na przełaj na Giewont. O dziwo tą wydeptaną trasą była niejaka autostrada szeroka na metr. No widzieliśmy taką pierwszy raz, ale szacunek kto to zrobił. Normalnie czapki z głów. 🙂 A mówili, że się nie da, jak widać da się. O i co najważniejsze, na tej trasie było tak gorąco jakby co najmniej ktoś nas podgrzewał i kto mówił o -19 stopniach? Gdzie one? Przydałyby się.

Piękny dzień i piękna widoczność i piękni my… 😀 No bez przesady. 😉

Zmierzamy na górę i doganiamy narciarzy, którzy męczą się aby wyjść, ale już im zazdrościmy tego zjazdu i to w takich warunkach. W połowie stoku zakładamy raki i podążamy coraz wyżej. Dochodzimy do miejsca, gdzie możemy zobaczyć już Beskidy i Gorce. Taka pogoda, takie warunki, widoki bajka. Pięknie, ślicznie, a co tu dużo gadać – po prostu miodzio. Za nami okazałe prezentują się szczyty Tatr, a zwłaszcza Świnica, Małołączniak czy Kopa Kondracka.

Giewont widzimy już w całej okazałości. Mamy przed tym szczytem respekt. W tych warunkach może nie być tak kolorowo. Dochodzimy do pierwszego łańcucha i bardzo ostrożnie zaczynamy się wspinać. Jest to nasz pierwszy raz na zimowym Giewoncie, więc nie pajacujemy tylko ostrożnie wychodzimy do góry. Raki są w tym przypadku bardzo przydatne. Czekan również, jednak można sobie bez niego poradzić. I powoli, powoli stajemy na szczycie. Najpierw ja, później Mateusz, który mnie asekuruje. Na szczycie strasznie wieje i nie siedzimy tam zbyt długo.

Tym razem schodzimy tym wariantem co wyszliśmy, czyli z pomocą łańcuchów. W lecie ten szlak wygląda inaczej. Wychodzi się inaczej, a schodzi się inaczej. Po drodze mijamy kilka osób, którzy przyszli z Kopy Kondrackiej. Wymieniamy kilka uwag odnośnie warunków. Według nas bez raków do góry ciężko. No może się nie znamy, ale nie polecamy Giewontu dla osób mało zaawansowanych.

Zmierzamy już w kierunku Przełęczy Kondrackiej. Dochodzimy do pierwszych tabliczek i zauważamy, że pomimo zakazu i zamkniętego szlaku czerwonego pod Małym Giewontem przez Grzybowiec ktoś się tam wybrał. A nawet moglibyśmy uznać, że poszło tam więcej osób. Wyciągamy tutaj herbatkę i popijamy oglądając cudowne widoki. Zmierzamy dalej i po kilku minutach tam jesteśmy. Przed nami nie byle jakie zejście.

Rozpoczynamy dość wolno, tak że biegnący turysta nie czeka tylko daje nogę w dół. My bierzemy przykład z niego i dużymi krokami zbiegamy w dół. To raczej nie działa przy schodzeniu, przy takim nachyleniu i w warunkach bez śniegu. Można powiedzieć, że w mgnieniu oka jesteśmy na dole. Widzimy też, że grupa turystów zmierza w kierunku Giewontu i wybiera wariant na przełaj.

Ciekawe czy z wyboru czy przez przypadek jak my. 🙂 Dochodzimy do Schroniska PTTK na Hali Kondratowej i bez zatrzymywania się podejmujemy decyzję, że od razu schodzimy do Kuźnic. Mijają nas wycieczkowicze z gimnazjum. Dobra nie ma co barwić po prostu na dupolotach wyprzedzają nas śmiejąc się w głos. Nasze ślizgi zostały w domu, ale obiecujemy, że nie ma szans! – Już nie ruszymy się bez nich na zimowy szlak. Weseli i z dobrymi wspomnieniami docieramy do Kuźnic, a chwile później do samochodu niedaleko ronda.

Dziękujemy, że jesteś z nami!!!

Serdecznie zachęcamy Cię do odwiedzin naszych stron na Facebooku, InstagramieTwitterzeGoogle+, śledzenia kanału na YouTubie, a także do powracania na www.mynaszlaku.pl. Komentuj i polecaj znajomym. Niech oni również dowiedzą się o naszym blogu.

Z górskimi pozdrowieniami!
Angelika i Mateusz :)

3 thoughts on “Tatry: Kuźnice – Hala Kondratowa – Giewont – Kondracka Przełęcz – Kuźnice

  1. Tak podejrzewałam o tym miejscu.W tym Zakopanym tylko czekają na tych parkingach i kasują po 10,20 zł.Nawet pod biedronką obok Krupówek biorą kasę.Złodzieje!!!

    1. Na rondzie w Zakopanem kierujemy się na Morskie Oko. Po prawej jest stacja benzynowa, dalej most, karczma, i dalej są parkingi przy drodze 🙂 Darmowe i puste w godzinach porannych. 🙂 Droga na Bystre 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress