Tatry: Palenica Białczańska – Dolina Roztoki – Dolina Pięciu Stawów Polskich

Tatry: Palenica Białczańska – Dolina Roztoki – Dolina Pięciu Stawów Polskich

Czwarty dzień naszej podróży poślubnej w górach. Drugi dzień na luźno bez sukni, garnituru, w rzeczach, w których czujemy się najlepiej, czyli w ciuchach górskich. W planach mamy dojście w miarę możliwości do Doliny Pięciu Stawów Polskich. Trasa zaplanowana nie jest zbyt długa. Od Palenicy Białczańskiej przez Wodogrzmoty Mickiewicza, Dolinę Roztoki wprost do schroniska.

Wcześnie się budzimy, bo musimy dojechać do Palenicy Białczańskiej oddalonej od Zakopanego o kilkanaście kilometrów. Po dojechaniu na parking widzimy, że wiele się zmieniło. Wjeżdża się na niego 200 metrów wcześniej, przez podnoszony szlaban. Przy nim gościu kasuje 20 złotych za postój, drugi z nich wskazuje miejsce, gdzie stanąć i po 10 razy nakazuje poprawiać. Najlepiej zaparkować tak, żeby nie otworzyć drzwi, bo wtedy więcej samochodów się zmieści. Parking jest nieco zmodyfikowany. Wygląda znacznie lepiej, chociaż odstrasza budka, w której sprzedają bilety. Odnośnie biletów to się wycwanili. Teraz nie kupujemy w drewnianej budce, tylko w sporym budynku, który pewnie działa 24 godziny na dobę. Kiedyś zaczynając wcześniej można było ominąć płacenie za wstęp. Teraz płacić trzeba. Obok nas do wycieczki przygotowuje się kilkunastu turystów. Ciekawe czy oni też zamierzają wędrować do Doliny Pięciu Stawów? Nasza trasa wygląda tak.

Palenica Białczańska Szlak czerwony Wodogrzmoty Mickiewicza Szlak zielony Nowa Roztoka Szlak zielony Szlak czarny Dolina Pięciu Stawów Szlak czarny Szlak zielony Nowa Roztoka Szlak zielony Wodogrzmoty Mickiewicza Szlak czerwony Palenica Białczańska

Długość: 17 kilometrów
Czas wycieczki: 5g:45m:30s
Suma podejść: 783 m
Suma zejść: 783 m
Trasa w GPS: kliknij

Wchodzimy na nasz ulubiony tatrzański szlak. Asfaltowa droga w kierunku Morskiego Oka. Teraz ze śniegiem wygląda ona nieco przyjemniej. Mimo, że będziemy nią maszerować tylko kilkanaście minut to już nam się nie chce. 🙂 Ochoty dodają jednak widoczne w oddali szczyty: Wysoka, Ciężki Szczyt na środku, a z prawej zbocze Rysów. Już na początku niebieski szlak odchodzi w kierunku Rusinowej Polany.

Mijamy odejście czerwonego koloru na Rówień Waksmundzką i po kilkunastu minutach dochodzimy do Wodogrzmotów Mickiewicza, czyli do pierwszego przystanku na trasie do Morskiego Oka. Są to wodospady stworzone z trzech większych i kilku mniejszych kaskad na potoku Roztoka, który wypływa z Doliny Pięciu Stawów. Teraz są zamarznięte i słychać tylko cichy szmer wody. Rozsiadamy się na odśnieżonych ławkach i jemy śniadanie.

Kilka minut i znowu jesteśmy na trasie. Przed nami jeszcze 2 godziny do Doliny Pięciu Stawów. W zimie pewnie ze 3 spokojnym tempem. Od razu zaczynamy od stromego podejścia. Droga jest tak wyślizgana, że mamy trudności już na samym początku. Wypadałoby wyciągnąć raki, bo przecież nie ujdzie. Żałujemy, że nie spakowaliśmy sobie na ten wyjazd małych raczków. Wędrujemy Doliną Roztoki, a obok nas płynie sobie potok o nazwie Roztoka. W miarę radzimy sobie z tym podejściem i już wychodzimy na prostą. Kilka razy przekraczamy potok po drewnianych mostkach. Nad nami wiszą chmury, ale mamy nadzieję, że u góry będzie coś widać. Sprawdzenie kamerek TOPR-u przed wyjazdem zasiało w nas ziarno optymizmu.

Trasa jest wydeptana w sposób wzorowy. Mijają nas turyści wyposażeni w raki i czekany. Raki już mają na nogach, więc idą szybciej od nas. My jeszcze nie ubieramy. Angelika ma śliskie buty, dlatego przy każdym podejściu staram się jej pomagać. W Nowej Roztoce spotykamy drewniany szałas i tabliczki. Nowa Roztoka to niewielka polana w około połowie drogi do Doliny Pięciu Stawów Polskich.

Dalej dochodzimy już do czarnego szlaku i skręcamy na niego. Jest wydeptany bardzo dobrze. Szlak zielony obok Siklawy wygląda słabo. Jakieś tam ślady, ale wszyscy przed nami idą czarnym. Tutaj ubieramy raki, bo może być ciekawie patrząc do góry. Już widzimy, którędy prowadzi wariant zimowy. Warto pamiętać, że w zimie czarny szlak do schroniska ma inny przebieg. W lecie trawersuje się zbocza Niżniej Kopy, a w zimie należy obejść ją od góry i dołączyć do szlaku niebieskiego Świstówka Roztocka – Morskie Oko, który jest zamknięty zimą.

Mamy okazję zobaczyć jadący wagonik do dolnej chatki, którym transportuje się produkty do schroniska. Na dole produkty czekają przywiezione na skuterze śnieżnym, bo właśnie jego ślady widać jest podczas całego marszu przez Dolinę Roztoki.

Podejście pod górę jest naprawdę ostre. Nie wiemy jak radzą sobie osoby idące przed nami. Nie mają raków i idą bardzo wolno, dlatego omijamy ich z prawej strony. Już teraz wiemy, że szlak do Doliny Pięciu Stawów Polskich nie jest wcale taki łatwy. Dolina Pięciu Stawów czy Giewont, na którym byliśmy dzień wcześniej są w zimie jednak małym wyzwaniem, do którego trzeba się odpowiednio przygotować.

Szlak w zimie wyznaczają wysokie tyczki, ale i też dobrze ubita ścieżka. Za nami respekt budzi ogromne Krzyżne. W lecie wychodziliśmy tam żółtym szlakiem. Ostatnie metry przed nami i mamy widok na przepiękną Dolinę Pięciu Stawów. W śniegu schowany jest dach schroniska i kilka osób idących obok Przedniego Stawu.

Dochodzimy pod drzwi schroniska. Otwieramy je i mijamy się z parą wesołych górołazów. Wchodzimy do środka i rozpłaszczamy się na ławce. W środku są może 3 osoby. Jest cicho, pusto i spokojnie. Schronisko w niczym nie przypomina tego z sezonu letniego. Nagle podchodzi do nas chłopak, z którym się mijaliśmy w drzwiach i pyta o MyNaSzlaku. 🙂 Stwierdzamy, że najczęściej ktoś nas poznaje właśnie w Tatrach. Robimy sobie drugą przerwę na śniadanie. Mamy ochotę na żurek, ale bufet ma przerwę od 10 do 11. Pieczątki do książeczek do przybicia są na piętrze. Wychodzimy ze schroniska i rozmawiamy chwilę z Moniką i Dominikiem. Musi być także wspólna fotka.

Wymieniamy się numerami telefonów i liczymy na wspólny wypad w przyszłości. Oboje są z Bielska-Białej i mają akurat ferie. Tacy to mają dobrze. 😉 Nas ferie już nie obowiązują. Ruszamy w drogę powrotną tym samym szlakiem. Pogoda się znacznie poprawie i zaczyna się robić całe błękitne niebo. Coraz więcej osób zmierza do schroniska, a nas czeka przyjemniejsza część wycieczki, czyli dupozjazd. 😉 Przy takim nachyleniu to nawet strach na tyłku jechać, bo jest tak ślisko.

Angelika zjechała pierwsza poboczem. Ja pokusiłem się o zjazd środkiem, czyli tutaj, gdzie wszyscy. Takiej prędkości się nie spodziewałem. Angelika próbowała mnie zatrzymać na dole, ale się jej nie udało. Zatrzymałem się dopiero na większym śniegu. Można powiedzieć, że taki zjazd na spodniach miał taką prędkość, a co dopiero jakby się miało jabłuszka. Po drodze słyszymy jak jedna babka krzyczy, że kozica. Przyglądamy się i nigdzie jej nie ma. Dopiero po kilku chwilach za potokiem jest kozica i właśnie trafiamy na jej obiadek.

To drugi raz kiedy widzimy na żywo kozicę. Kiedyś pod Starorobociańskim Wierchem było ich kilkadziesiąt i od razu uciekły. Jesteśmy już bezpiecznie na dole i wracamy zielonym szlakiem Doliną Roztoki do samochodu. Po drodze mamy jeszcze kilka ciekawych widoków.

Dziękujemy, że jesteś z nami!!!

Serdecznie zachęcamy Cię do odwiedzin naszych stron na Facebooku, InstagramieTwitterzeGoogle+, śledzenia kanału na YouTubie, a także do powracania na www.mynaszlaku.pl. Komentuj i polecaj znajomym. Niech oni również dowiedzą się o naszym blogu.

Z górskimi pozdrowieniami!
Angelika i Mateusz :)

One thought on “Tatry: Palenica Białczańska – Dolina Roztoki – Dolina Pięciu Stawów Polskich

  1. Nie jest wstydem zakładanie raków czy to w dolinie czy np.na Ścieżce nad Reglami, jeśli warunki tego wymagają. (Grunt to umieć owe warunki rozpoznawać). Natomiast zjeżdżanie w rakach po zboczu (co widać na jednym ze zdjęć) jest – delikatnie mówiąc – nierozsądne. Można się naprawdę solidnie uszkodzić, np.rozciąć łydkę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress