Tatry: Znad Morskiego Oka na Rysy, by przeżyć coś niezwykłego

Tatry: Znad Morskiego Oka na Rysy, by przeżyć coś niezwykłego

Tatry: Znad Morskiego Oka na Rysy, by przeżyć coś niezwykłego

Nadchodzi drugi dzień naszego wypoczynku w Tarach. W planach od poprzedniego dnia mamy najwyższy szczyt Polski, Rysy 2499 m n.p.m. Po rozgrzewce na Kościelcu przenosimy się z naszej kwatery na Harendzie na Palenicę Białczańską. Tam jest właśnie punkt startowy naszej wycieczki. O wyjściu na Kościelec możecie przeczytać tutaj, a tymczasem skupiamy się przede wszystkim na Rysach. Zapraszamy. 🙂

No dobra. 🙂

Godzina 1:30 budzi mnie pierwszy dźwięk naszego budzika. Wychodzę na balkon naszego pokoju, a tam na niebie miliony gwiazd i mocno świecący księżyc. To musi być piękny dzień – pomyślałem. Sprawdzam jeszcze pogodę na internecie i przede wszystkim najważniejsza wiadomość jest taka, że padać nie będzie. To już jest 50% planu wypełnione, bo u góry coś może być widać, mimo niskich chmur, które są zapowiadane. O 2 budzę zaspaną Angelikę, ogarniamy wszystko i kilkadziesiąt minut później ruszamy na parking w Palenicy Białczańskiej. Po 3 meldujemy się przed szlabanem… Jeszcze nie na parkingu, bo musimy stoczyć walkę, żeby się na niego dostać. Tutaj zaczyna siąpić, dzwonek na szlabanie albo nie działa, albo parkingowy nie słyszy. Tak więc po 10 minutach dzwonienia idę w poszukiwaniu kogoś kto nam parking otworzy. Z prawej strony w pierwszym domku śpi sobie młody chłopak, pukam, dobijam się i wreszcie po chwili słyszę.

– Czego?!!!! 🙂

– Na parking chcieliśmy!

– Aaaa parking…  Na ile?

– Cały dzień!

– 20 złotych!

Kolejne 10 minut tracimy na tym, aż chłopak zdecyduje się, na którą kasę wbić bilecik. 🙂 Ma ich ze siedem i nie wie, którą wybrać, ale wreszcie po walce ze samym sobą „uprawnia nas do wjazdu na parking”, na którym kładą kostkę.

– Proszę prosto do strzałki, a potem w lewo. Do widzenia. 

– A można szlaban podnieść. Pytam chłopaczka. 🙂

– A można. 🙂

I wreszcie po pierwszym egzaminie cierpliwości jesteśmy na parkingu i przed 4 ruszamy czerwonym szlakiem nad Morskie Oko i ta 9-kilometrowa, asfaltowa droga jest drugim testem czy jesteśmy cierpliwi. Po drodze w ciemnościach oczywiście z każdej strony dochodzą pomrukiwania niedźwiedzi, gdzieś blisko jelenie mają rykowisko, tu jakieś auto, tutaj turyści wracają z Morskiego Oka. Jednak po 5:15 bezpiecznie jesteśmy przy schronisku, które okazuje się zamknięte. Rzadko się zdarza, żeby jakieś schronisko, a przynajmniej przedsionek nie były otwarte. Na polu zimno, jakieś 2 stopnie, a my siedzimy na ławeczce podziwiając ciemność i kilka osób idących już tutaj, gdzie my za chwilę pójdziemy. To my jemy śniadanie, a Wy zobaczcie na trasę jaką wędrowaliśmy:

Palenica Białczańska Szlak czerwony Morskie Oko Szlak czerwony Czarny Staw pod Rysami Szlak czerwony Bula pod Rysami Szlak czerwony Rysy Szlak czerwony Bula pod Rysami Szlak czerwony Czarny Staw pod Rysami Szlak czerwony Morskie Oko Szlak czerwony Palenica Białczańska / 20.09.2016, 13:03, 26 km, w górę 1901 m, w dół 1901 m

Nad Morskim Okiem

Przed 6 idziemy dalej czerwonym szlakiem na Rysy. Najpierw musimy obejść Morskie Oko, a następnie dotrzeć nad Czarny Staw pod Rysami. Już o 6:45 jesteśmy u góry. Robi się nieco jaśniej, ale niestety mało co widać. Same chmury dookoła. Jest tutaj kilka osób, a nawet ktoś śpi w namiocie. 😉

Nad Czarnym Stawem pod Rysami
Szczyty nad stawem
🙂
Niedźwiedź!!! Uciekać!!!

Z tego miejsca zaczynamy naszą właściwą wędrówkę na Rysy. Jest to dla nas nowy szlak, bo nad Czarny Staw już w tamtym roku szliśmy. Jest tutaj cicho i spokojnie. Jedna osoba kieruje się w stronę Mięguszowieckiej Przełęczy pod Chłopkiem szlakiem zielonym. Z lewej strony dochodzi szum Czarnostawiańskiej Siklawy. Tak jak przedtem tak i teraz musimy obejść staw, a potem rozpoczyna się mozolna wędrówka.

Prowadzi nas czerwony szlak

Trasa jest z początku bardzo łatwa. Po kamiennej ścieżce bardzo szybko osiągamy wysokość. Na odcinku 1 kilometra i 600 metrów podchodzimy ponad 800 metrów do góry. Idziemy po kamiennej ścieżce, cały czas zakosami. Wchodzimy następnie do kamiennej krainy, z którą przez długi czas się nie rozstaniemy. Dochodzimy do charakterystycznego kamienia, przy którym każdy robi sobie zdjęcie. Jest to miejsce, z którego dobrze widać Czarny Staw pod Rysami i Morskie Oko.

Widok na Czarny Staw pod Rysami i Morskie Oko

Idąc dalej w kierunku Buli pod Rysami powinniśmy już widzieć wierzchołki Rysów, jednak w takim mleku widać tylko kilka metrów do przodu. U góry na pewno jest coś widać… Spodenki trzeba zamienić na spodnie i coś zjeść przed wspinaczką na łańcuchach. Podczas drugiego śniadania mijają nas turyści.

Tyle widać 🙂

Uchodzimy kawałek dalej i wreszcie zaczynają się łańcuchy, to na co czekaliśmy po tym denerwującym podejściu, zwłaszcza, że jeszcze nic nie widać. Wchodzimy na pierwszy łańcuch i pokonujemy go bez większych trudności. Ciężej jest nieco wyżej jak łańcuch jest zmrożony, a próg po którym można wyjść jest cały oblodzony i śliski, a przepaść z prawej strony jest niemała. Jak takie warunki są już tutaj to co będzie wyżej.

Są i łańcuchy 🙂
Prowadzą nas, aż do samej góry

Dołączają do nas kolejne osoby i spokojnym krokiem zmierzamy do góry. Nikt się tutaj nie śpieszy, bo jest ślisko, a łańcuchy zimne. Nie zazdroszczę tym, którzy idą bez rękawiczek, a są tacy. Nagle ktoś coś woła z dołu. Wszyscy obracamy się i widzimy jak chmury, które spowijały szczyty w ostatnich godzinach przechodzą i naszym oczom ukazują się wspaniałe widoki.

Pierwsze widoki na szlaku
www.mynaszlaku.pl
www.mynaszlaku.pl
www.mynaszlaku.pl
www.mynaszlaku.pl
www.mynaszlaku.pl

www.mynaszlaku.pl
www.mynaszlaku.pl
www.mynaszlaku.pl
www.mynaszlaku.pl
www.mynaszlaku.pl

Takie cuda zobaczyć w Tatrach. O takim czymś właśnie marzyliśmy. Robimy sobie przerwę. Każdy robi zdjęcia, bo jest co oglądać. Przecież nic nie było widać do tej pory. Ci co minęli nas to muszą mieć u góry widoki, a turyści z dołu jeszcze nie wiedzą jak tutaj jest pięknie. Wspinamy się coraz to wyżej i docieramy do przełączki, czyli miejsca, gdzie ludzie tracą pewność siebie i wiele osób po prostu nie idzie dalej. My widzieliśmy jak szła za nami para, dziewczyna była zachwycona całą wędrówką, chciała stanąć na Rysach, szła pewnie po łańcuchach, ale doszła do przełączki i dalej nie odważyła się iść. Została… płakała… Prawdę mówiąc pokonanie tego odcinka nie jest trudne jak są dobre warunki, jak jest oblodzenie to już gorzej. Trzeba się mocno trzymać łańcuchów, ale stromy stok za nami robi wrażenie. Ludzie radzili sobie jak mogli, jednie nie patrzyli w dół, inni szli przodem do przepaści na tyłku.

Już za chwilę przełączka
Dla takich widoków można zostać i na przełączce
Widok z przełączki
Oni już są na Rysach

Obracamy się w kierunku miejsca skąd przyszliśmy i widzimy tam Widmo Brockenu! Jest to zjawisko optyczne spotykane w górach, polegające na zaobserwowaniu własnego cienia na chmurze znajdującej się poniżej obserwatora. Wśród ludzi istnieje przesąd mówiący, że człowiek, który zobaczył widmo Brockenu, umrze w górach. Wymyślił go w 1925 i spopularyzował Jan Alfred Szczepański. Ujrzenie zjawiska po raz trzeci „odczynia urok”, co więcej – szczęśliwiec może się czuć w górach bezpieczny po wsze czasy.

Widmo Brockenu

Przechodzimy to newralgiczne miejsce, które widać na filmie i na Rysy ostatnia prosta. Aparat znowu do plecaka i fruuu do góry. Ostrożnie, bo tutaj jest gorzej. Z przeciwka nikt nie idzie to wspinamy się i już w myślach rodzi się pytanie jak tutaj będzie zejść.

I wreszcie po kilkunastu minutach jesteśmy na Rysach. Najwyższy szczyt naszego ukochanego kraju zdobyty. 2499 m n.p.m. padło naszym łupem o 10:55. Dojście z Palenicy Białczańskiej na Rysy zajęło nam prawie 6 godzin w obecnych warunkach. Można powiedzieć, że wykorzystaliśmy idealnie moment na wyjście tutaj, bo teraz kiedy piszę ten wpis jest 8 października, a w Tatrach prawie metr śniegu. W międzyczasie znowu zmieniłem spodnie na spodenki, bo się w nich wygodniej szło, a znowu nie było strasznie zimno.

Na Rysach 🙂
I widoki 🙂
www.mynaszlaku.pl
www.mynaszlaku.pl
www.mynaszlaku.pl

Tym sposobem skompletowaliśmy całą Koronę Gór Polskich. Już od dwóch lat 27 pozostałych szczytów czekało właśnie na te Rysy, żeby zebrać się w całość i by czekało jeszcze pewnie jakiś czas jakbyśmy nie ubzdurali sobie, żeby tutaj jednak wyjść. Ale stwierdziliśmy, że już nigdy więcej tutaj nie wrócimy, chyba, że zrobią kolejkę pod same łańcuchy, bo ten odcinek od Czarnego Stawu do łańcuchów jest koszmarny i nudny. 🙂 Teraz pozostaje nam tylko bezpiecznie wrócić na dół. Obawa przed schodzeniem oddala się z każdym kolejnym metrem, zwłaszcza u mnie, bo o wiele lepiej mi się schodzi niż idzie do góry. Angelika jednak wolała podchodzić. Aparat do plecaka i złazimy w dół. Widmo Brockenu widzieliśmy przed wyjściem na Rysy, na Rysach, po zejściu z nich i potem jeszcze niżej tak więc nie wiemy czy to się liczy podczas jednej wycieczki, żeby być bezpiecznym w górach.

🙂

Zaczęliśmy schodzić o godzinie 11:15, a nad Czarnym Stawem byliśmy o 13:39. Prawie 2,5h się schodziło się w dół. Mijaliśmy po drodze sporo ludzi, ale nie było takich zatorów jak to jest w okresie letnim, gdzie są osoby, które się boją, idą pomału, a „eksperty” komentują i wyśmiewają osoby spanikowane. Trzeba otwarcie przyznać, że dla zwykłej osoby, która przyjechała sobie tylko po to, aby zdobyć Rysy to ten szlak może okazać się trudny. Polecamy w każdych warunkach mieć przy sobie rękawiczki. Ta trasa na jednym z portali porównywana jest do wyjścia na Giewont, ale to gruba przesada.

Czarny Staw pod Rysami
Czarny Staw z boku
Morskie Oko

Schodząc na dół znowu weszliśmy w gęste chmury, a turyści idący do góry co chwilę pytali czy coś u góry widać. Jak dowiadywali się, że takie cuda to od razu im się humor poprawiał. Nas dobry humor nie opuszczał, bo zdobyliśmy Rysy, szczyt, który jeszcze w ostatnim czasie był dla nas nieosiągalny, jako mało wprawionych łazików. Trzeba było podejść do nich z szacunkiem i odpowiednio się na tę wędrówkę przygotować. Udało się…

Wodogrzmoty Mickiewicza

Dziękujemy za przeczytanie. Serdecznie zachęcamy do odwiedzin naszych stron na FacebookuTwitterzeGoogle+, śledzenia kanału na YouTubie, a także do powracania na www.mynaszlaku.pl. Komentujcie i polecajcie znajomym. Niech oni również dowiedzą się o naszym blogu.

Z górskimi pozdrowieniami!
Angelika i Mateusz :)

4 thoughts on “Tatry: Znad Morskiego Oka na Rysy, by przeżyć coś niezwykłego

  1. Tak często Was czytam, że dziś mi się przyśnilo, że Was spotkałam, ale nie w górach a w Warszawie ???? Jestem pod wrażeniem Waszych górskich wycieczek i pięknych zdjęć! Gratuluję zdobycia Rysów! Zarówno Rysy jak i Kościelec, z Waszego poprzedniego wpisu,są w mojej strefie marzeń. Sama mam już odwagę, by spróbować, ale muszę namówić jeszcze męża ???? Pozdrawiam Was ciepło, Ola

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress