W magicznej krainie – Szeroki Wierch i Tarnica

TarnicaBieszczady są miejscem, do których jedzie się tylko raz, a potem już się tam tylko wraca. Można powiedzieć, że jest to kraina święta, magiczna i tajemnicza. My właśnie tam ostatnio wróciliśmy, po pierwszym rozkochaniu się w tym miejscu. Tym razem mieliśmy do dyspozycji  tylko 3 dni, dlatego musieliśmy dokładnie przemyśleć, jakimi szlakami i na jakie szczyty chcemy pójść.

Wyjechaliśmy z domu o godzinie 3:40. Ruchu na drodze prawie w ogóle nie było, ale po przejechaniu Dukli i Komańczy wyszła gęsta mgła i co kilka kilometrów sarny wybiegały przed samochód. Jakby tego było mało, to w Wetlinie zatrzymała nas straż graniczna, także spotkania z nimi to już nasza tradycja. Do Ustrzyk Górnych dojechaliśmy na godzinę 7. Zaparkowaliśmy na ostatnim parkingu przed szlabanem na szlaku czerwonym, na Szeroki Wierch. Było jeszcze pusto i cicho. Zmieniliśmy buty na trekkingowe i zapakowaliśmy plecaki. Ja testowałem tego dnia moje nowe obuwie, które kupiłem w piątek. Tamte buty już się wysłużyły.

Od samego przyjazdu świeciło słońce, ale im byliśmy dłużej na trasie, to zaczęły pojawiać się ciemne chmury. Po przejściu po drewnianych schodach coś zaszeleściło. To było kilka saren, które wydawały się być zdziwione czyjąś obecnością, ale nie przeszkadzało im to, że idziemy i pasły się dalej, nawet nie uciekając.Po przejściu obok nich, dotarliśmy do wiaty na pierwszy posiłek. Potem wróciliśmy na trasę w celu dotarcia na Szeroki Wierch, a potem Tarnicę. Wyszliśmy wreszcie na jedną z kulminacji Szerokiego Wierchu i już mogliśmy podziwiać bieszczadzkie szczyty.Niestety zaczęło padać i na szlaku zrobiło się błoto. Nie spodziewaliśmy się, że podczas naszego pobytu w Bieszczadach będzie deszcz. Udało się przejść bez ubrudzenia butów do Tarniczki. Stamtąd na Tarnicę było kilka minut, ale dopiero tam nasze buty nadawały się do czyszczenia. Tarnica już po raz drugi nas nie rozpieszczała. Ciekawe czemu kolejny raz rozpoczęliśmy nasze wędrowanie po Bieszczadach na Tarnicy.Wracaliśmy taką samą trasą, ale już było słonecznie. Również turyści pojawili się na szlaku. Widzieliśmy z tej trasy wiele szczytów, lecz tylko jeden jeszcze był w śniegu. Była to Wielka Rawka.

Dobrze nam się wracało, było coraz cieplej, a my znów zatrzymaliśmy się we wiacie. O godzinie 14 doszliśmy do parkingu. Nie mieliśmy już innych planów jak tylko dotrzeć do miejsca noclegowego, coś zjeść, umyć się i odespać wczesne wstawanie.

Zatrzymajmy się na dłużej przy naszym miejscu noclegowym. Zatrzymaliśmy się w Hotelu Górskim PTTK w Ustrzykach Górnych. W sezonie, ceny sięgają tutaj nawet do 85 złotych od osoby za dobę wraz ze śniadaniem. Po za sezonem jest to o 10 złotych mniej. My zdecydowaliśmy się na to lokum, ponieważ do 17 kwietnia Hotel Górski miał przygotowane ceny promocyjne – 35 złotych od osoby. Jest to cena standardowa dla większości kwater, dlatego nie musieliśmy za długo szukać. Od razu powiem, że jeśli musielibyśmy płacić normalne ceny to szukalibyśmy czegoś innego. Hotel na pierwszy rzut oka wydaje się być hotelem, z hotelowymi warunkami. Duży ogrodzony parking, po wejściu ładny hol z recepcją, tablica ogłoszeń, mapy, kanapa do odpoczynku, ogólnie pięknie i ładnie. Pani w recepcji również bardzo miła i uprzejma.

Zameldowaliśmy się i poszliśmy do naszego pokoju. Jest jednak pewno „ale”. Jeśli nocleg kosztuje od 75 do 85 złotych od osoby, to gość, który zawsze nocuje w kwaterach prywatnych za jakieś 40 złotych za dobę, oczekuje wypasionych warunków. Ogólnie to większych zastrzeżeń do pokoju mieć nie można, no chyba, że łóżka strasznie skrzypią, nie ma czajnika elektrycznego i brakuje pilota do maleńkiego telewizora. No i niektóre gniazdka podczas wyciągania wtyczki można z łatwością wyrwać. Ale nikt nie przyjechał tutaj oglądać telewizji.

Zaskoczył i odstraszył nas wygląd łazienki. Przecież jest to miejsce, o które szczególnie się powinno dbać. Otóż, lustro było ubrudzone jakąś czerwoną farbą, wszystkie rurki na wierzchu, pęknięte płytki, brak papieru toaletowego, ale najgorsza była zerdzewiała kabina prysznicowa, która od dłuższego czasu prosi się o wymianę. Szczerze, to trochę strach było w niej stanąć. No ale ręcznik pod nogi i jakoś było :P. Nie korzystaliśmy z atrakcji hotelowych, bo nie było zbytnio na to czasu. Tak więc, ceny chyba troszkę za wysokie jak na standard pokoju. Najmocniejszym atutem jest bez wątpienie lokalizacja.

Wyciągnęliśmy z torby czajnik elektryczny, kubki, łyżeczki, opiekacz do kanapek i zrobiliśmy sobie tosty z gorącym kubkiem :).

Do zobaczenia na szlaku !

Trasa

Ustrzyki Górne – Szeroki Wierch – Tarnica – Szeroki Wierch – Ustrzyki Górne

Punkty do książeczki GOT PTTK – 24 punktów

Ustrzyki Górne – Szeroki Wierch 13 punktów
Szeroki Wierch – Prz. Siodło 1 punkt
Prz. Siodło – Tarnica 1 punkt
Tarnica – Prz. Siodło 1 punkt
Prz. Siodło – Szeroki Wierch 1 punkt
Szeroki Wierch – Ustrzyki Górne 7 punktów

Dodatkowe informacje

* Data wycieczki 04.04.2014

* Rozpoczęcie podróży – 7:00
* Przebyte kilometry – 15
– Suma podejść – 710 m
– Suma zejść – 710 m

Galeria

3 komentarze

  1. Pozytywnie Wam zazdroszczę! 🙂 Strasznie mnie ciągnie w Bieszczady, ale to dla nas już nieco dłuższa wyprawa, więc wyjazd póki co nie może dojść do skutku 🙁 Dobrze, że chociaż na blogach u innych sobie pooglądam 🙂

    85 złotych od osoby za nocleg to dla mnie całkiem sporo i chyba bym tego papieru toaletowego nie wybaczyła 😛 Pozdrawiam 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *