Wędrówka po Beskidzie Sądeckim trasą z Wierchomli Wielkiej na Wierchomlę, Runek i Halę Łabowską

Wędrówka po Beskidzie Sądeckim trasą z Wierchomli Wielkiej na Wierchomlę, Runek i Halę Łabowską

Wędrówka po Beskidzie Sądeckim trasą z Wierchomli Wielkiej na Wierchomlę, Runek i Halę Łabowską

Oj dawno nie wędrowaliśmy po Beskidzie Sądeckim. Był krótki epizod na Koziarzu w Paśmie Radziejowej no i Główny Szlak Beskidu Sądeckiego w maju, którym podróżowaliśmy kilkanaście dni. Akurat na ten dzień zapowiadała się piękna pogoda. Cały czas słońce i małe chmury napawały nas optymizmem. Nie wiedzieliśmy gdzie pojechać. Tu byliśmy tam byliśmy. Jeśli nie wiemy gdzie jechać to przeważnie udajemy się na Wierchomlę. 

Jechaliśmy tam po raz siódmy. Jest to jedno z przyjemniejszych miejsc na mapie Beskidu Sądeckiego, dlatego tak chętnie tam wracamy. Wyjechaliśmy z domu przed godziną 6:00. Po małych zakupach w jednym z sądeckich sklepów na miejsce dotarliśmy po 7. Tradycyjnie zatrzymaliśmy się przy kościele pod wezwaniem świętego Michała Archanioła z 1821 roku. Ludzie właśnie opuszczali świątynie, bo zakończyły się roraty. Zostawiliśmy samochód i ruszyliśmy na czarny szlak przez centrum miejscowości. Rozpoczyna się on przy moście nad Potokiem Potasznia i biegnie, aż do samej Bacówki PTTK nad Wierchomlą. Udaliśmy się za nim. Początek trasy to 15 minut asfaltem. Po drodze mijamy przystanki, na których zatrzymują się autobusy kursujące co chwilę z Nowego Sącza, parkingi płatne, na których można zostawić samochód, Hotel Wierchomla czy stację narciarską z całym zimowym zapleczem.

Most nad Potokiem Potasznia
Stacja narciarska Dwie Doliny

Mijamy wszystkie zabudowania i schodzimy na kamienistą ścieżkę. Po lewej okazale wyglądają zbocza szczytu Gabarówka (790 m n.p.m.). Po chwili już czeka na nas pierwsza poważna przeszkoda. Trzeba przeprawić się na drugą stronę drogi przez mały potok. Tyle razy szliśmy tą trasą i tyle ludzi tędy chodzi, że dziwne, że ktoś jeszcze nie rzucił tam kilku porządnych kamieni.

Przeprawa przez potok

Po szybkim przejściu otworzyła nam się droga bezpośrednio w środek lasu. Podejście tutaj nie było zbyt trudne. Czasem zdarzyły się śliskie kamienie i miejscowe zalodzenia, które jakoś obeszliśmy. Na tym odcinku oznaczonym kolorem czarnym pokonujemy prawie 4 kilometry i podchodzimy 360 metrów. Tych ostatnich nawet nie widać. Dość szybko mija się bukowy las i wychodzi na polanę pod bacówką, z której już dobrze widać drewniany budynek.

Przez las
Polana pod bacówką

Nie kierujemy się dalej szlakiem czarnym, który idzie skrajem polanki tylko na przełaj pokonujemy ostatnie metry. Do celu mamy rzut beretem i nawet nie patrzymy za siebie. Dopiero gdzieś w połowie obracamy się, żeby podejrzeć widoki. Jak mawia przysłowie „do siedmiu razy sztuka”. Po raz pierwszy zobaczyliśmy takie Tatry z Wierchomli. Wreszcie mieliśmy legendarne krajobrazy spod schroniska, o których dowiadywaliśmy się tylko ze zdjęć i opowiadań naszych dziadków ;).

Chmury
Tatry z Wierchomli
Pasmo Radziejowej i najwyższa Radziejowa
www.mynaszlaku.pl

Widoki z tej części Beskidu Sądeckiego są przepiękne. Nie na darmo Wierchomla znajduje się na trasie Głównego Szlaku Beskidu Sądeckiego. Zbliżamy się do drzwi obiektu i merdaniem ogona wita nas bacówkowy pies. Za nami widoki coraz lepsze, chociaż nadciągają gęste chmury.

Bacówka nad Wierchomlą
Chmury atakują
Szlak czarny z Wierchomli
Jeszcze raz na Tatry
Bacówkowy pies
Schronisko
🙂

Witamy się ze zwierzakami, bo jest jeszcze kotek i wchodzimy do środka. Jest cicho i spokojnie. Nie ma nikogo. Bufet jeszcze zamknięty. Ktoś krząta się w pokoju obok. Jesteśmy tutaj pierwszy raz, że nikogo nie ma. Również pierwszy raz siedzimy w środku. Zawsze było ciepło i korzystaliśmy z ławek na polu, ewentualnie na tym tarasie z widokiem na góry. Zaraz wyszła dziewczyna i zapytała czy czegoś nie chcemy. Akurat mieliśmy wszystko co potrzeba. Angelika tylko wzięła tradycyjnie pocztówkę. Zjedliśmy śniadanie i po 30 minutach ruszyliśmy dalej.

W schronisku
🙂

Na zewnątrz również jeszcze nie było nikogo. Pod nogami pojawił się jakiś porządniejszy śnieg. Przez budynkiem znajduje się bardzo fajny kącik małego turysty z huśtawką czy piaskownicą. Z tego miejsca ładnie prezentują się Tatry.

Przed schroniskiem
www.mynaszlaku.pl
🙂
www.mynaszlaku.pl

Zmieniamy teraz szlak na niebieski idący z Żegiestowa-Zdroju do Krynicy-Zdroju. Na tym krótkim, niespełna trzykilometrowym odcinku do wzniesienia Runek (1080 m n.p.m.) pokonamy 200 metrów podejścia. Po kilkuset metrach wychodzimy na Polanę Baranówka lub jak kto woli Polanę Gwiaździstą. Jest ona regularnie koszona, dlatego nie zarasta jak większość polan w Beskidzie Sądeckim.

Polana Baranówka
Polana Baranówka

Przechodzimy przez polanę i znowu wchodzimy do lasu. Tak mijają nas biegnące dziewczyny. Szlak wije się powoli do góry między drzewami. Widoków na tym odcinku nie mamy żadnych. Ślady są wydeptane, dlatego idzie się dobrze.

Szlak na Runek

Po 40 minutach stawiamy stopy na Runku (1080 m n.p.m.) i jesteśmy zadowoleni, że tak szybko tutaj dotarliśmy. Szczyt nie jest widokowy, a na nim znajdują się tablice informacyjne i 2 oznaczenia szczytu. Do niedawna było tutaj jedno oznaczenia. Nie wiadomo kto wymyślił, żeby postawić tutaj taki słup z tabliczkami. Bardziej klimatyczny jest ten obok z prawej strony. No cóż… Fantazja ludzi z PTTK nie zna granic. Wydaje się na takie rzeczy pieniądze, a potem jest płacz, że nie ma funduszy na odnawianie szlaków.

Runek (1080 m n.p.m.)
Od zawsze była taka tabliczka

Zmieniamy szlak na czerwony, czyli Główny Szlak Beskidzki i idziemy w kierunku Hali Łabowskiej. Uchodzimy kawałek i docieramy do kolejnego nowego słupka, który do niczego nie jest potrzebny.

Runek – Rozdroże wschodnie (1040 m n.p.m.)

Na Halę Łabowską udamy się odcinkiem ponad sześciokilometrowym. Pokonamy na nim około 200 metrów podejścia. Śniegu jest tutaj więcej, a śladów prawie nie ma. Czasem na niższych wysokościach pomaszerujemy po mokrych liściach.

Szlak Runek – Hala Łabowska
Szlak Runek – Hala Łabowska

Po 20 minutach docieramy do wiaty turystycznej i tabliczki z napisem Juchówki (920 m n.p.m.). Jest to prawdopodobnie jakiś szczyt tutaj, jednak na mapie w pobliżu tak nazywa się mała polanka, więc może ta tabliczka dotyczy właśnie jej.

Wiata na szlaku

Drzewa na szlaku są coraz częściej wycinane i robią się widoki na okoliczne góry. Przed samą Halą Łabowską natrafimy na fantastyczne miejsce widokowe. Po minięciu wzniesienia Hola (978 m n.p.m.) pod szczytem Jawor (1027 m n.p.m.) zobaczymy poniższe widoki.

Widok na Tatry
Na szlaku
Beskidzki las

Wychodzimy nieco wyżej i natrafiamy na cuda natury. To trzeba zobaczyć samemu. Opisać ciężko.

www.mynaszlaku.pl
www.mynaszlaku.pl
www.mynaszlaku.pl

Nieco wyżej znajduje się obelisk upamiętniający śmierć partyzanta Stanisława Wilgi-Burego, który oddał w tych lasach życie za ojczyznę w 1944 roku. Na terenie Beskidu Sądeckiego jest wiele podobnych miejsc, ponieważ w okresie II wojny światowej rozegrały się na jego terenie liczne partyzanckie boje.

Obelisk
Widoki na szlaku
Schronisko PTTK na Hali Łabowskiej

Idziemy już po prostym terenie i zauważamy Schronisko na Hali Łabowskiej. Wiele się zmieniło, albo nie byliśmy tutaj podczas typowej zimy. Wchodzimy do środka i spotykamy tam jednego samotnego turystę, który po zjedzeniu pierogów udaje się dalej. W sumie my też mamy ochotę na coś ciepłego i zamawiamy żurek. Kolejny raz utwierdzamy się w przekonaniu, że dobrze w tym schronisku karmią. Na ścianie bardzo ładnie namalowana jest trasa Głównego Szlaku Beskidzkiego.

W schronisku

Zostajemy tutaj ponad pół godziny. Przed drugą ruszamy dalej. Trzeba się spieszyć, żeby zdążyć przed zmrokiem. Pierwszy raz idziemy żółtym szlakiem w stronę Piwnicznej-Zdroju.

Widok z Hali Łabowskiej
Nad schroniskiem

Przechodzimy przez Lichoniowe Góry (955 m n.p.m.) i idziemy cały czas przez las. Nic ciekawego nie ma tutaj do zobaczenia, no może za wyjątkiem majestatycznych drzew.

Żółty szlak do Piwnicznej-Zdroju
Lichoniowe Góry (955 m n.p.m.)

Uchodzimy kawałek i otwierają nam się widoki na pobliskie wzniesienia. Przepiękne krajobrazy towarzyszą nam przez dłuższą chwilę.

www.mynaszlaku.pl
www.mynaszlaku.pl
www.mynaszlaku.pl

Dochodzimy do Siodła pod Parchowatką (900 m n.p.m.). Mamy wybór, żeby zejść od razu do Wierchomli za szlakiem narciarskim, jednak idziemy dalej szlakiem żółtym. Chcemy dotrzeć do miejsca widokowego pod Parchowatką. Słońce ma się już ku zachodowi i maluje niebo na żółto.

www.mynaszlaku.pl
www.mynaszlaku.pl
www.mynaszlaku.pl

Miejsce widokowe zaznaczone na mapie już zarosło krzakami i nie za wiele widać. Mieliśmy tam skręcić właśnie przy tym miejscu, a przeszliśmy je i zaczęliśmy schodzić w dół. Jest coraz ciemniej i pewnie nie obejdzie się bez nocnego wędrowania. Schodzimy, aż do przysiółka Króle i tam odbijamy w lewo na ścieżkę czerwoną.

www.mynaszlaku.pl
Przysiółek Króle
www.mynaszlaku.pl

Niskie chmury otulają wzniesienia Beskidu Sądeckiego i pewnie też przez nie robi się ciemniej. Przyspieszamy kroku, bo mamy do pokonania jakieś 3 kilometry. Musimy zejść do Potoku Wapiennik, a potem wyjść na Kiczorę. Znamy już ten szlak, bo kiedyś nim szliśmy to wiemy co nas czeka. Wychodzimy wreszcie do najwyższego punktu i w ciemnościach widzimy już kościelne światła wydobywające się z okien. Pomału kierujemy się w dół. Jest ślisko, a na trasie zalega błoto. O 17:00 jesteśmy przy samochodzie. Udało się.

Trasa

Wierchomla Wielka Szlak czarny Bacówka PTTK nad Wierchomlą (895 m n.p.m.) Szlak niebieski Runek (1080 m n.p.m.) Szlak czerwony Hala Łabowska (1021 m n.p.m.) szlak Przysiółek Króle Szlak czerwony(ścieżka) – Wierchomla Wielka

Informacje

* Data wycieczki 04.12.2015
* Dystans 23 km
* Punkty GOT 32 punkty
* Czas trwania 8g:10m:11s
* Łącznie w górę 910 m
* Łącznie w dół 850 m

Do zobaczenia na szlaku !

2 thoughts on “Wędrówka po Beskidzie Sądeckim trasą z Wierchomli Wielkiej na Wierchomlę, Runek i Halę Łabowską

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress