Wigilia w górach

Wigilia w górach to coś pięknego. Wielu z Was zastanawia się jak ją spędzić i szuka informacji na ten temat. Odpowiedzi mogą być różne. Na pewno w pierwszej kolejności będzie to, że należy ją spędzić wraz z rodziną, przyjaciółmi, bliskimi. Jest wiele osób, które wyjeżdżają poza swoje miejsce zamieszkania. Kierunek może być różny. Jedni wybierają jakieś atrakcyjne miejscowości turystyczne, inni udają się do polskich schronisk, a jeszcze inni wyjeżdżają za granicę. A co zrobić jeśli chce się spędzić wigilię w górach z przyjaciółmi dzielącymi z nami wspólną pasję, ale też z własną rodziną? Nic trudnego, przecież w okresie grudnia i stycznia organizowane są tak zwane spotkania opłatkowe, gdzie możemy zobaczyć się z bliskimi znajomymi, połamać się białym opłatkiem, złożyć życzenia i zjeść wigilijny posiłek. 

A co jeśli wigilię w górach chce zorganizować zwariowana grupa miłośników Beskidu Wyspowego i nie tylko? Wtedy może zdarzyć się wszystko. 🙂 My zostaliśmy zaproszeni przez naszych znajomych właśnie na tę wyjątkową wigilię. Nie spodziewaliśmy się, iż zostanie wybrane nasze ulubione miejsce w tym paśmie. Na pewno zwróciliście uwagę, obserwując nas, że często bywamy na wieży widokowej pod Jaworzem, przez miejscowych nazywanym Kretówką.

Mocno się zastanawialiśmy czy się tam wybrać, ponieważ podczas tygodniowej obserwacji pogody nie zapowiadała się ona zbyt ciekawa. Warunki na drodze mogły być różne, a nie przewidywaliśmy jakiegoś przejścia trasy. Jednak tuż przed całym wydarzeniem zdecydowaliśmy się, że wybierzemy się na chwilę. 🙂 Szybko się ubraliśmy i wyruszyliśmy w kierunku Skrzętli-Rojówki. Po drodze jeszcze zahaczyliśmy o sklep, aby zrobić zakupy. Warunkiem udziału w spotkaniu, było przyniesienie ze sobą kiełbasek, ponieważ uczestnicy mieli je smażyć na rozpalonym ognisku obok wiaty i wieży widokowej. Zapowiadało się miłe spotkanie przed Bożym Narodzeniem. 

W czasie przejazdu wychodziło słoneczko zza chmur, a na drodze raz było całkiem sucho, gdzieniegdzie wilgotno, a cały ambaras dopiero zaczął się po minięciu kościółka w Skrzętli-Rojówce. Droga była zaśnieżona z różnorakimi zamarzniętymi koleinami. Niewesoło było po minięciu Babiej Góry, auto całkiem nie trzymało się podłoża, a to dlatego, że była całkowita szklanka na drodze, a przecież po oblodzonym odcinku mieliśmy zjechać 100 metrów w dół przy sporym nachyleniu. Niestety zawczasu nie mogliśmy tego stwierdzić. Musieliśmy zostawić samochód i przejść kawałek. Na szczęście okazało się, że było tylko strasznie w dwóch miejscach. Podjechaliśmy w miejsce, gdzie do wieży jest tylko 15 minut. Zostawiliśmy samochód i ruszyliśmy przed siebie. Może paść pytanie, a cóż w tym dziwnego, że samochód był zostawiony w tym miejscu. Chciałam Wam przypomnieć, iż w okresie letnim czy jesiennym, przy suchej drodze można spróbować swoim samochodem wyjechać prawie pod samą wieżę.

Już z daleka, bo od samego lasku, gdzie odsłoniła nam się wiata, zobaczyliśmy unoszący się dym z ogniska. Dotarliśmy tam za jakieś pięć minut i poznaliśmy nowych i ciekawych ludzi. Co niektórych kojarzyliśmy jako miłośników Beskidu Wyspowego, ale były także całkiem nowe twarze. Pogoda co jakiś czas się zmieniała. Było pochmurnie, ale w większości przebijało się słońce. Oczywiście dołączyliśmy szybko do smażenia kiełbasek. Były wyśmienite. 🙂 Zagrzaliśmy się przy ciepełku z ogniska, a następnie połamaliśmy się opłatkiem i złożyliśmy sobie świąteczno-noworoczne życzenia. Smakołyki przyniesione przez uczestników znikały bardzo szybko podczas niekończących się rozmów, zdobytych szczytach i planach na przyszłość.  

Bardzo wielką niespodzianką było dla nas to, że na stole we wiacie znalazły się prezenty dla uczestników. Czyżby był tu wcześniej Święty Mikołaj, Dzieciątko lub Aniołek? My przyszliśmy na samym końcu, więc nie widzieliśmy kto mógłby tu być. W naszych regionach raczej upominki przynosi Aniołek. 🙂 Największym prezentem dla wszystkich było jednak wspólne spotkanie, czas spędzony w miłej atmosferze ludzi kochających góry. 

Jeszcze raz dziękujemy wszystkim za miłe spotkanie, za zaproszenie i to, że odbyło się ono w naszym ulubionym miejscu. Kochani mamy nadzieję, że to nie będzie ostatni raz, kiedy znajdziemy się w takim miejscu i w takich okolicznościach.  

Dziękujemy, że jesteś z nami!!!

Zachęcamy Cię do odwiedzin naszych stron na FacebookuInstagramieTwitterze i Google+, śledzenia kanału na YouTubie, a także do powracania na www.mynaszlaku.pl. Komentuj i polecaj znajomym. Niech oni również dowiedzą się o naszym blogu.

Z górskimi pozdrowieniami!
Angelika i Mateusz :)

Może Ci się spodobać:

Beskid Wyspowy: Bez szlaku na Chełm
Wyświetleń 35
Chełm, o którym zaraz przeczytasz znajduje się w Beskidzie Wyspowym w Paśmie Łososińskim niedaleko Nowego Sącza. Jest to wzniesienie prawie całkowicie zalesione z małymi wyjątkami. Szczyt mierzy 793 m...
Beskid Wyspowy: Październikowa Białowodzka Góra
Wyświetleń 18
To był poranek jak każdy inny. Z tym, że w domu przez okno nie było widać nic, a już w górach mieliśmy piękną jesień. Jedno z naszych ulubionych miejsc, czyli Białowodzka Góra nie zawiodło. Mgły nad D...
Beskid Wyspowy: Zdobywamy kolejne szczyty: deszczowy Jaworz i Sałasz
Wyświetleń 30
Pierwszą wycieczkę w 2012 roku możemy uznać za udaną. Choć pogoda nam dziś nie sprzyjała to udało nam się zdobyć dwa szczyty: Jaworz i Sałasz. Do wędrówki wybraliśmy bardzo wymagającą trasę: Limanowa-...
Beskid Wyspowy: Gdy słońce wstaje nad górami
Wyświetleń 21
Zapraszamy na poranną sielankę w Beskidzie Wyspowym. Na ciepłą herbatę pod Jaworzem we wiacie z widokiem na Tatry. Tutaj, gdzie o wschodzie słońca nie spotkamy nikogo. Gdy słońce wstaje nad góram...
Beskid Wyspowy: Kuklacz i Łyżka z Siekierczyny
Wyświetleń 34
Po śniadaniu wielkanocnym zbieramy się i wyruszamy na stosunkowo krótką wycieczkę, ale za to dość przyjemną w Beskid Wyspowy. Przejeżdżamy przez Korzenną, Nowy Sącz, Chełmiec, Wysokie, Kaninę i skrę...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *