Wycieczka dookoła Iwkowej. Szpilówka, Piekarska Góra i Sołtysie Góry

11.02.2019 | Kilka dni wcześniej umówiliśmy się z Justyną i Dominikiem na wspólną wycieczkę w góry. Czekaliśmy tylko na dobrą pogodę, a ta przez cały tydzień zapowiadała się zmienna. Raz słońce, raz śnieg, a nawet przelotne opady deszczu. Wybraliśmy optymalną trasę po Pogórzu Wiśnickim. Z Iwkowej do wieży widokowej na Szpilówce, a potem na Piekarską Górę, do Bacówki Biały Jeleń i na Sołtysie Góry. 

Spotkaliśmy się w Iwkowej na parkingu przy drewnianym kościele, przy którym aktualnie trwają prace remontowe. Dookoła Iwkowej mieliśmy przejść ścieżką koloru czerwonego liczącą około 16 kilometrów. Przekroczyliśmy rzekę o nazwie Bela i ruszyliśmy wzdłuż drogi w kierunku Tymowej. Opuściliśmy centrum Iwkowej i przy OSP skręciliśmy w lewo. Nasze oczy skierowały się na wieżę parafialnego kościoła, przy którym przebiegał nasz szlak. Tuż obok świątyni znajduje się szkoła, a że była godzina 7:30 to rodzice przywozili swoje dzieci na lekcje.

Przeszliśmy dalej obok cmentarza z lewej strony widząc czubek wieży widokowej na Szpilówce 516 m n.p.m. Dotarliśmy do ośrodka zdrowia i przy nim udaliśmy się w kierunku polan i pól uprawnych. Przez chwilę szliśmy asfaltem, ale im dalej byliśmy tym droga zmieniała się w polną, a co najgorsze – rozjeżdżoną przez samochody. Według mnie powinien być tam całkowity zakaz ruchu pojazdów, bo do tej pory przyjemne przejście stało się drogą przez mękę.

Dotarliśmy do drewnianej wiaty, przy której mamy główny parking, z którego dochodzi się na wieżę, a do niej jest tylko 10 minut. Szybko przechodzimy ten odcinek i już jesteśmy przy najwyższej wieży widokowej w regionie. Z niej możemy obejrzeć naprawdę bardzo dużo ciekawych widoków. Między innymi na Beskid Sądecki, Beskid Wyspowy czy Beskid Żywiecki. Tam pod dachem robimy sobie kilka minut przerwy na śniadanie. 

Kilka dni wcześniej byliśmy tutaj sami o wschodzie słońca. Dla nas tradycyjnie jest to najlepsza pora w górach do robienia zdjęć. Po raz pierwszy udało nam się zobaczyć Babią Górę – najwyższy szczyt Beskidu Żywieckiego. 

Potem ruszamy dalej w stronę Piekarskiej Góry 515 m n.p.m. Prowadzi nas łagodny szlak koloru zielonego i nasza czerwona ścieżka. Widoków nie mamy żadnych, bo cały czas maszerujemy przez Las Bukowiec. Jesteśmy na Piekarskiej Górze. Znajduje się tam krzyż postawiony w 1864 roku na pamiątkę uczestnictwa okolicznej ludności w powstaniu styczniowym. Powstańcy wznieśli go jako wotum dziękczynne za swoje ocalone życie oraz jako symbol cierpienia i walki o niepodległą Polskę. Ten stary pochylony zmurszały krzyż zwrócił na siebie uwagę przechodzącego zielonym szlakiem biskupa Wiktora Skworca, wówczas ordynariusza diecezji tarnowskiej. To z jego inicjatywy samorządy i parafie Iwkowej, Lipnicy Murowanej i Rajbrotu przy wielkim zaangażowaniu mieszkańców tych wsi oraz organizacji kombatanckich doprowadziły do renowacji zniszczonego krzyża. Odnowiony opatrzony pamiątkowym kamiennym obeliskiem z wyrytym nań napisem „Krzyż powstańców styczniowych”, głosi pamięć niepodległościowego czynu. 3 maja 2010 roku poświęcił go biskup Wiktor Skworc. W 2012 roku mieszkańcy Iwkowej-Nagórza wybudowali obok altankę, która służy zarówno turystom jak i uczestnikom 3-majowych uroczystości odbywających się w tym miejscu.

Przechodzimy bez zatrzymania przez szczyt i po ostrym zejściu, gdy szlak zielony idzie w prawo to my idziemy w dół w lewo. Mijamy Źródełko Powstańców i przez pole dochodzimy do ostatnich zabudowań Iwkowej do drogi asfaltowej. Naszym kolejnym celem jest Bacówka Biały Jeleń, w której mamy się zatrzymać na dłużej i coś zjeść. Idziemy kilka minut po drodze asfaltowej i wchodzimy do restauracji. Ja z Justyną i Dominikiem zamawiamy pomidorową, a Angelika żurek. Podczas oczekiwania na posiłek można przez okno obejrzeć widoki, albo pogłaskać kota. 🙂

Najedzeni ruszamy dalej w stronę Sołtysich Gór 492 m n.p.m. Wschodnią stroną trawersujemy zbocza najwyższego szczytu Pogórza Wiśnickiego – Rogozowej. Opuszcza nas szlak koloru żółtego, który szedł z nami kilka chwil. Ten idzie dalej do Wojakowej i na Kobyłę oraz Kopiec. Obecnie na mapach nie znajdziesz zaznaczonej czerwonej ścieżki, ale w terenie jest ona całkiem dobrze oznaczona. 

Przeszliśmy grzbietem przez gęsty las i wyszliśmy przy Zagrodzie na Pacanach. Jest to obiekt noclegowy, w którym można wynająć apartamenty. Fajne miejsce dla ludzi szukających spokoju. Dalsza droga prowadzi po śliskiej drodze z pięknymi widokami na Beskid Wyspowy, Niski i Sądecki. Przeszliśmy obok kilku domów i przy krzyżu skręciliśmy ostro w lewo. Obok siatki uszliśmy kilka metrów i wyszliśmy na łąkę. Tam musisz uważać, bo przy pierwszym drzewie trzeba skręcić w lewo. Znaki są tam bardzo słabe oznaczone. Dalej w dół trzeba iść w kierunku lasu za ścieżką. Idzie się intuicyjnie. Po kilku minutach znowu wracamy na znakowaną trasę i czujemy się pewnie. Miniony odcinek jest najgorszy. Trwa krótko, ale z oznaczeniem ciężko.

Zbliżamy się do domów i wchodzimy kolejny raz na asfalt. Przed rzeką skręcamy w prawo i wzdłuż niej idziemy w kierunku parkingu, do którego docieramy po 5 minutach. Po kilku godzinach wędrówki po naszej najbliżej okolicy, żegnamy się w Justyną i Dominikiem, których serdecznie pozdrawiamy i wracamy do domu. 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *