Majowy wyjazd w Gorce. Z Przełęczy Snozka na Lubań i dalej do Tylmanowej

Majowy wyjazd w Gorce. Z Przełęczy Snozka na Lubań i dalej do Tylmanowej

Drugi dzień na gorczańskim szlaku, rozpoczęliśmy od dotarcia na Przełęcz Snozka, przełęczy łączącej pasmo Gorców z pasmem Pienin. Tak jak wspomniałem w poprzednim wpisie, na drugi dzień zaplanowane było wyjście na Lubań (1225 m n.p.m.). Jest on położony w południowo-wschodniej części Gorców i jest również najwyższym szczytem Pasma Lubania.

Na Przełęcz Snozka dotarliśmy autobusem kursującym z Nowego Targu przed godziną 8:00. Przystanek znajduje się na przeciwko parkingu na przełęczy, różnych tablic informacyjnych i drogowskazu prowadzącym w kierunku Lubania. Na początku poświęciliśmy chwilę czasu, żeby wykonać kilka zdjęć. Tatry tego dnia wyglądały niesamowicie.

Nad okolicznymi miejscowościami takimi jak Kluszkowce czy Czorsztyn wznosi się góra Wdżar. Jest to szczyt o wysokości 767 m n.p.m położony w Paśmie Lubania, w pasie przejściowym pomiędzy Pieninami i Gorcami. Po dotarciu na miejsce mogliśmy oglądać najwyższe wierzchołki Korony Tatr, chociaż Łomnica czy Lodowy Szczyt były przysłonięte pojawiającymi się chmurami. Nieco niżej pięknie prezentowało się Podhale i zamki w Niedzicy i Czorsztynie.

Kilkadziesiąt metrów dalej zobaczyliśmy coś dziwnego. Gdy podeszliśmy bliżej, okazało się, że jest to smok, a obok leży jego jajo. Niedaleko także jest przywołana gawęda o Smoku Gorczańskim.

Po dość długim przystanku ruszyliśmy na Przełęcz Drzyślawa. Jest ona bardzo widokowa, cały rejon przełęczy bowiem zajmują łąki i pastwiska, na których wypasane są owce. Jest zagospodarowana turystycznie. Znajduje się tutaj dolna stacja kolejki i bacówka.

Wróciliśmy wreszcie na niebieski szlak prowadzący na Lubań. Im wychodziliśmy wyżej, pośród łąk, kamienistą drogą, to za plecami góra Wdżar idealnie wkomponowywała się w coraz bardziej widoczny łańcuch Tatr.

Idąc dalej, po prawej stronie wznosiły się Trzy Korony, Groń i Magura Spiska. Z kroku na krok było coraz trudniej. Nogi bolały po minionym dniu i wyjściu na Turbacz. Chmury coraz bardziej zasłaniały niebo i obawialiśmy się, żeby pogoda się nie załamała, tak jak zapowiadały prognozy. Wędrowaliśmy już ponad 2 godziny, a dalej na szlaku nie spotkaliśmy nikogo. Po dotarciu na polanę Wyrobki mogliśmy zobaczyć fundamenty drugiego schroniska na Lubaniu, które zostało zniszczone tak jak i pierwsze. Od tego miejsca na szczyt było już tylko 400 metrów, jednak było to najtrudniejsze podejście na całej trasie.

Przerywnikiem w tym morderczym podejściu jest oddalone o około 10 metrów źródełko z zimną, krystalicznie czystą wodą. Jest to bardzo ważne miejsce dla turystów, zwłaszcza tych, którzy spędzają czas na polach namiotowych. Źródełko jest jedynym miejscem z wodą w okolicy. Obok zrobiona jest ławeczka, na której można usiąść. Tutaj jest dość czysto. Nie chcę nawet myśleć co dzieje się w tym miejscu w okresie wakacyjnym, gdy na szlak wychodzą tłumy ludzi.

Zaopatrzyliśmy się w wodę i ruszyliśmy dalej. Po około 3 godzinach dotarliśmy na Lubań o czym poinformowały nas tablice z napisem „Drogi turysto witaj na szczycie góry Lubań- 1225 m n.p.m.”.

Będąc tutaj kilka miesięcy temu, nie mogliśmy tak naprawdę nawet spokojnie pomyśleć. Nieco niżej przy Studenckiej Bazie Namiotowej była gwarno, to wczasowicze, to wycieczki szkolne robiły ogromny hałas. Tym razem było spokojnie. Dopiero tutaj spotkaliśmy pierwszych górołazów, a konkretniej; 3 chłopaków będących w naszym wieku. Jednak nie byliśmy tego dnia sami na gorczańskim szlaku. 200 metrów powyżej bazy jest sam szczyt Lubania o wysokości 1225 metrów, na którym znajduje się metalowy krzyż.

Tatry z godziny na godzinę zachodziły mgłą i chwilę po południu już nie było ich widać. Jedynym plusem w tej sytuacji było to, że po pożegnaniu się z Lubaniem mieliśmy schodzić szlakiem przeciwnym do tatrzańskich krajobrazów. Robiło się coraz zimniej, dlatego postanowiliśmy się zbierać do drogi powrotnej. Tak jak za pierwszym razem, także i teraz mieliśmy schodzić zielonym szlakiem do Tylmanowej. Zapowiadała się naprawdę ciężka walka z oznakowaniem szlaku. Najpierw za znakami czerwonymi, po około 10 minutach dotarliśmy do miejsca, gdzie powinny być przynajmniej 3 tabliczki wskazujące drogę: w kierunku Lubania, Krościenka i Tylmanowej. Także tym razem była tylko jedna, ta pierwsza, lecz my już byliśmy bardziej doświadczeni w tej trasie niż dawniej.

Kiedyś musieliśmy pytać gospodarzy w bazie gdzie jest szlak do Tylmanowej, tym razem pewnie ruszyliśmy w miejscu rozejścia szlaków kamienistą drogą w lewo. Postanowiliśmy liczyć ile na naszej trasie będzie oznaczeń koloru zielonego. Od początku naszego podróżowania nie spotkaliśmy się z tak fatalnie oznakowaną trasą. Pierwszy znak zobaczyliśmy dopiero po 10 minutach drogi. Dla osób, które wyruszają na Lubań po raz pierwszy jest to droga przez mękę. Kolejnych znaków albo nie było, albo znajdowały się namalowane, na czwartym drzewie od wyznaczonej ścieżki.

Tamtym razem pod koniec trasy zgubiliśmy znaki i zeszliśmy inna drogą do Tylmanowej, lecz teraz mieliśmy bardzo uważać. Niestety nie udało się. Niby spotkaliśmy znak z wykrzyknikiem, ale dalej nie było żadnego kierunku. Według tego znaku, powinniśmy iść w gęsty las jednak nie było ani wydeptanej ścieżki, ani dalszych oznaczeń. Musieliśmy po raz kolejny zrezygnować z kontynuowania podróży za znakami zielonymi i zejść drogą do zamierzonej miejscowości.

Na autobus musieliśmy poczekać dobre 30 minut, jednak po dwóch cudownie spędzonych dniach nie było to takie ważne. Po przyjeździe do domu z ciekawości poszukałem, czy może ktoś opisał swoje przygody z tą trasą i na pewnym forum znalazłem określenie tego odcinka trasy, którym nie szliśmy, jako karpackiej puszczy. Nie ma się co dziwić. Na trasie liczącej około 5 kilometrów naliczyliśmy zaledwie 38 znaków. To znacznie za mało mając na uwadze, że Lubań jest bardzo popularnym szczytem w Gorcach.

Postanowiłem napisać wiadomość do PTTK Nowy Sącz odnośnie złego oznaczenia i otrzymałem odpowiedź, że postarają się tym zająć.

Bardzo dziękujemy za wspólne wirtualne wędrowanie. Więcej zdjęć znajdziecie w poniższej galerii. Serdecznie zachęcamy do odwiedzin naszych stron na Facebooku, TwitterzeGoogle+, a także do powracania na www.mynaszlaku.pl. Komentujcie, polecajcie znajomym. Może akurat ktoś się tutaj wybierze.

Trasa
Przełęcz Snozka – Wdżar – Polana Wyrobki – Lubań – Tylmanowa

Czasy przejść
Przełęcz Snozka – Wdżar – Polana Wyrobki – Lubań 3 godziny / szlak niebieski
Lubań – Tylmanowa 2 godziny / szlak zielony

Punkty do książeczki GOT PTTK
* Przełęcz Snozka – Lubań 11 punktów
* Lubań – Tylmanowa Rzeka 6 punktów

Dodatkowe informacje
* Trasa: 12 kilometrów
– Suma podejść 620 metrów
– Suma zejść 870 metrów
* Cena biletu z Nowego Targu na Przełęcz Snozka wynosi 5,00 zł

Do zobaczenia na szlaku!

4 thoughts on “Majowy wyjazd w Gorce. Z Przełęczy Snozka na Lubań i dalej do Tylmanowej

  1. Cześć,
    pięknie to wszystko opisujecie, ale coś mi nie pasuje. Dokładnie 23-24 maja 2013 roku byłem w Gorcach (góra Wdżar i podejście z Łopusznej na Turbacz a następnego dnia zejście do Nowego Targu) i było zimno, mocno zachmurzone niebo, mglisto i bardzo kiepska widoczność. Czy zdjęcia, które przedstawiacie na pewno są z tej wyprawy?
    Pozdrawiam
    Mariusz

      1. Ok. Wybaczcie moją „podejżliwość”, ale „widoki” z 24 maja (czyli ich brak) mocno mi zapadł w pamięci.
        Pozdrawiam i życzę wielu wspaniałych przeżyć na szlaku.
        Mariusz

  2. Ciesze sie ze znalazlem twoja stronke, teraz jestem tu stalym gosciem, tylko troche ciezko bylo ja znalezc w wyszukiwarce na podana fraze, trzeba ja lepiej wypozycjonowac. Podlacz sobie ja do systemu wymiany linkow i masz pozycjonowanie za darmo, ruch powinienen ci wzrosnac kilkakrotnie jak wbijesz sie na pierwsza strone google.
    Wpisz sobie w google – seo stronka z seo poradami – tu jest wszystko opisane, napewno ci sie przyda
    pozdro

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress
Cześć! Na MyNaSzlaku.pl witają Cię Angelika i Mateusz
Dołącz do grona naszych czytelników i wybierz się z nami w niezwykłą podróż. Pamiętaj! Robisz to na własną odpowiedzialność. :) Zapisz się i otrzymuj powiadomienia o nowych wpisach.