Pieniny: Zaśnieżona Wysoka – Część druga naszej pienińskiej przygody

Na drugi dzień pienińskiej przygody zaplanowaliśmy wyprawę na szczyt Wysokie Skałki zwany też Wysoką (1050 m n.p.m.), która leży na granicy polsko-słowackiej i jest najwyższym szczytem Pienin i Pienińskiego Pasa Skałkowego. Góra ta zaliczana jest również do Korony Gór Polski.

Niedzielny dzień rozpoczęliśmy bardzo wcześnie, bo już o godzinie 5:20. Powodem była msza święta o godzinie 6:00, na którą postanowiliśmy się wybrać do pobliskiego kościoła w Szczawnicy. Wracając postanowiliśmy się jeszcze upewnić czy, aby na pewno w niedzielę kursują autobusy do Jaworek. Przystanek mieliśmy tuż obok miejsca zakwaterowania, więc nie musieliśmy się zbytnio spieszyć.

Autobus mieliśmy dopiero o 8:30 to znaleźliśmy jeszcze czas na śniadanie i obejrzenie prognozy pogody, która zapowiadała obfite opady śniegu. Po przybyciu do miejscowości Jaworki wróciliśmy się kawałek szukając zielonego szlaku oraz wejścia do rezerwatu przyrody Wąwóz Homole. Na początku szlaku przywitała nas tablica z napisem „HOMOLE” oraz inne tabliczki informacyjne. W tym miejscu usytuowana jest także kasa biletowa, która obsługiwana jest przez tutejszych górali w sezonie turystycznym. Ścieżka turystyczna wąwozu przekracza kilkakrotnie potok Kamionka. Dla wygód turystów zrobione są drewniane oraz metalowe mostki, aby nie trzeba była przeskakiwać z kamienia na kamień, które znajdują się na jego dnie. Po minięciu pierwszego mostku nie dało się nie zauważyć skały zwaną Wapiennik i ciągnącej się za nią pionowej ściany Grzebienia. Dalej znajduje się Niska Skała, która mierzy 70 metrów, a za nią Wysoka Skała osiągająca wysokość nawet do 120 metrów. Po dwudziestominutowym maszerowaniu po 15-centymetrowym śniegu dotarliśmy na Dubantowską Dolinkę, która położona jest na wysokości 640 m n.p.m.

Na szczyt prowadził nas nie tylko szlak zielony, ale także ślady jakiegoś górołaza. Pogoda nam w ten dzień nie ułatwiła wyjścia. Od samego Wąwozu Homole zaczęło mocno sypać i na dodatek dało się odczuć przenikliwe zimno spowodowane nasilającym się mocno wiejącym wiatrem. Po przejściu kilkuset metrów spotkaliśmy pierwszych turystów, którzy zbiegali po polanie. Dowiedzieliśmy się o warunki na dalszym szlaku. Odpowiedzieli nam, że trzeba pilnować znaków, a także, że szybko zawiewa ślady, które zrobili. Życzyliśmy sobie bezpiecznej podróży i ruszyliśmy dalej. W tym miejscu zdecydowaliśmy po krótkiej rozmowie, że spróbujemy wyjść na szczyt, lecz musieliśmy zmienić trasę i zamiast kierować się niebieskim szlakiem na Palenicę przez Durbaszkę i Szafranówkę, a później żółtym do Szczawnicy, bezpiecznie wrócimy  do Jaworek.

Na polanie Rówienki, ale także na całym szlaku bardzo ważne były kijki, które pomagały nam pokonywać trudy w poruszaniu się przez duże warstwy zalegającego śniegu. W dalszej części wyprawy minęliśmy polanę „Pod Wysoką” i weszliśmy do lasu, gdzie zaczęło się bardzo strome podejście. Po kilkunastu minutach maszerowania dotarliśmy na przełęcz Kapralowa Wysoka, gdzie z tego miejsca trzeba kierować na szczyt bez oznakowanego szlaku. Na tym odcinku od przełęczy do szczytu trzeba było bardzo uważać, ponieważ trasa była zasypana, a schody bardzo śliskie. Dzięki poręczy poradziliśmy sobie i po chwili dotarliśmy na Wysoką. Śnieg jednak nie przestawał padać, a gęsta mgła utrzymująca się w pobliżu szczytu nie pozwalała cieszyć się pięknymi widokami. Zrobiliśmy na szczycie kilka zdjęć oraz został nagrany krótki filmik, który można zobaczyć tutaj i postanowiliśmy schodzić, żeby nie zamarznąć. Gdy dotarliśmy do odłączania się szlaku niebieskiego od zielonego wyciągnęliśmy z plecaka jakieś kanapeczki i gorącą herbatę, aby zjeść i zregenerować siły na powrót do Jaworek. Kilka minut i znów maszerujemy. Przy schodzeniu po stromym zejściu trzeba było asekurować się kijkami, a także chwytać się drzew, aby się nie pośliznąć i nie przewrócić.

Na polanie, gdzie wcześniej minęliśmy turystów spotkaliśmy wycieczkę składająca się z kilkunastu dzieci i trzech opiekunów, którzy wybrali się na górską przygodę. Ostrzegliśmy ich, że wyjście jest trudne i trzeba uważać. Od tego momentu wędrowaliśmy już spokojnie, ponieważ przestało sypać, a szlak został wydeptany. Po przejściu części trasy znów dotarliśmy do Wąwozu Homole. Zostało nam jeszcze 20 minut maszerowania, aby być u celu. Gdy dotarliśmy do kasy biletowej wspomnianej na początku sprawdziliśmy czy aby nie jedzie jakiś autobus w kierunku Szczawnicy, którym możemy wrócić. Pomimo tego, że to była niedziela nie musieliśmy długo czekać. Po 15 minutach wracaliśmy już cali mokrzy i zmarznięci do ciepłego pokoju.

Zachęcam do przeczytania jeszcze jednej relacji z pienińskiej wyprawy, która pojawi się już niebawem. Można dodatkowo przeczytać relację z naszej lipcowej wycieczki na najwyższy szczyt Pienin.

Bardzo dziękujemy za przeczytanie tego wpisu. Serdecznie zachęcamy do odwiedzin naszych stron na Facebooku, Twitterze i Google+ i do powracania na www.mynaszlaku.pl. Komentujcie, polecajcie znajomym i już w niedługim czasie odwiedźcie to miejsce.

Trasa

Jaworki – Rezerwat Wąwóz Homole – Wysoka (1050 m) – Rezerwat Wąwóz Homole – Jaworki

Czasy przejść ( 4 – 5 godzin )

Jaworki – Rezerwat Wąwóz Homole – Wysoka 2 godziny 30 minut / szlak zielony

Wysoka – Rezerwat Wąwóz Homole – Jaworki 2 godziny / szlak zielony

Punkty do książeczki GOT PTTK

* Jaworki – Wąwóz Homole 3 punkty

* Wąwóz Homole – Wysoka 10 punktów

* Wysoka – Wąwóz Homole 4 punkty

* Wąwóz Homole – Jaworki 2 punkty

Dodatkowe informacje

* Cena biletu ze Szczawnicy do Jaworek wynosi 4 zł.

* Odjazdy autobusów do Jaworek z przystanku „Urząd Miasta” (kursuje codziennie) 8.30, 9.05, 10.00, 10.32, 11.35, 12.20, 12.50, 14.02, 14.10, 15.05, 16.00, 17.17, 18.32

Do zobaczenia na szlaku!

Galeria

Jeden komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *