Zaśnieżone Tatry i Kasprowy Wierch w mroźny jesienny dzień

Zaśnieżone Tatry i Kasprowy Wierch w mroźny jesienny dzień

Zaśnieżone Tatry i Kasprowy Wierch w mroźny jesienny dzień

Wyruszamy do Zakopanego. Słońce wstaje dopiero około 7, także nie musimy się spieszyć z dojazdem na miejsce. Po ciemku to i tak nie ma sensu iść, skoro zapowiadają na ten dzień kapitalną pogodę. Każda prognoza, czy to w Internecie, czy telewizji pokazywała wspaniałe warunki. Nie można było tego zmarnować, zwłaszcza, że trafił się wolny dzień. Lepiej być nie mogło. No więc, ruszamy!!!.

Jest godzina 4:30. Spakowani wychodzimy przed dom, a tam czeka na nas pierwsza niespodzianka. Trzeba odlodzić samochód. Jest kilka stopni poniżej zera, na niebie tysiące gwiazd, ogromny księżyc i ponad 100 kilometrów drogi do stolicy Tatr przed nami. Jedziemy spokojnie, nigdzie się nie spiesząc. Dojeżdżamy chwilę przed 7. Zakopane, jak i wcześniejsza Białka i Bukowina witają nas lekkim śniegiem, widocznym po okolicy. Słońce jeszcze nie wstało, a niebo kolorowało się już na żółto i pomarańczowo. Zatrzymujemy się na parkingu przy popularnym rondzie Jana Pawła II. Widzimy tam tylko 3 samochody turystów i dwóch taksówkarzy, którzy zaraz na pewno zaproponują nam kurs do Kuźnic za 20 złotych. Tak już było kiedyś. Niby po 3 złote, ale jak uzbiera się pełna liczba ludzi. Ewentualnie od razu jedziemy za 20. Kiedyś podziękowaliśmy.

Ruszamy!

Bierzemy potrzebne rzeczy. W plecakach mamy dokładnie: termos z ciepłą herbatą, chleb, szynkę, pomidorki, mineralną, sok, czekolady, nóż, mapę apteczkę i raki. Na sobie zimowe ciuchy: kurtki, polary, czapki czy rękawiczki. Samochodowy termometr pokazuje -12 stopni. Faktycznie chyba tyle jest, bo zimno jak cholera. Zamykamy auto i kierujemy się w stronę Kuźnic. Mijamy taksówkarza i słyszymy:

– Jeździmy do Kuźnic!!!

– Za ile?. Pytamy, chociaż wiemy jaka będzie odpowiedź.

– 20 kurs!.

– Dziękujemy!.

Rondo Jana Pawła II i parking po lewej stronie

Wydanie 20 złotych na dojazd do Kuźnic to wielka strata pieniędzy. Zawsze można skorzystać z tańszych busów, które kursują tam chyba co chwilę, albo iść na nogach. To tylko 20 minut, a kasa zostaje w kieszeni na kolejne wycieczki :). Przejdziemy się pod kolejkę to zaraz nam się zrobi cieplej – rozgrzejemy się. Po drodze mija nas właśnie autobus i dopiero wtedy uświadamiamy sobie, że przecież o tej godzinie to już coś tam jeździ. Dochodzimy na miejsce o godzinie 7:30. Panuje tam kompletna cisza, zresztą taka sama jak przy rondzie. Dowiadujemy się, że kolejka kursuje od godziny 9 do godziny 16. Nie chce nam się tyle czekać, więc idziemy na nogach :).

Wybieramy szlak zielony liczący 3 godziny na Kasprowy Wierch. Jest to jedna z najłatwiejszych zimowych tras w Tatrach. Wiele osób tam chodzi i mamy pewność, że szlak będzie przetarty. Tutaj także rozpoczyna się szlak niebieski na Giewont i Boczań, zielony na Nosal i żółty na Wielką Królową Kopę. Nie uchodzimy za daleko, a już mamy przed sobą pierwsze widoki. Kasa biletowa jest zamknięta. Tak to bilet normalny kosztuje 5 złotych, a ulgowy 2,50.

🙂
Początek w Kuźnicach
Zamknięta kasa biletowa
🙂

Szlak zielony, którym wędrujemy, co jakiś czas przecina się z koleją linową Kuźnice – Kasprowy Wierch. Trasa poza początkowymi widokami na razie nie zachwyca. Przez cały czas maszeruje się lasem. Nie ma ostrych podejść, dlatego nie męczymy się zbytnio. Napotykamy na tabliczkę informującą o zagrożeniu lawinowym.

Zagrożenie lawinowe
🙂
Wagonik już jedzie

Zaczyna robić się ciekawiej dopiero w okolicach Myślenickich Turni (1354 m n.p.m.). Tam zaczynają się rozpościerać przepiękne widoki na Beskidy. Staramy się rozpoznać szczyty. Widzimy pasmo Gorców i najwyższe w nim Turbacz czy Lubań. W oddali jest także Beskid Wyspowy i Mogielica z zaśnieżoną Polaną Stumorgową. Docieramy na miejsce. Na Myślenickich Turniach jest stacja pośrednia kolei linowej z Kuźnic na Kasprowy Wierch, na której następuje przesiadka do innego wagonika górnego odcinka. W budynku stacji znajdują się silniki napędzające górny i dolny odcinek kolejki linowej. Przed budynkiem są także ławki dla turystów, no i kapitalne widoki. Mija nas tutaj pierwszy turysta, a my zostajemy tutaj na dłuższą chwilę. Słyszymy jak kolejka rusza, ale to tylko jeden wagonik. Pewnie tylko wywozi tych co pracują u góry, bo na pierwszy kurs jest jeszcze za wcześnie.

Myślenickie Turnie (1354 m n.p.m.)
Widok na Gorce
www.mynaszlaku.pl
Stacja kolejki
🙂

Ruszamy dalej. Przez kilkanaście minut wspinamy się lasem, a potem wychodzimy nad drzewa. Tutaj to dopiero zaczynają się fenomenalne krajobrazy. Stajemy przy barierce i podziwiamy. Świetnie widoczna jest Babia Góra w Beskidzie Żywieckim.

Babia Góra (1725 m n.p.m.)
🙂
www.mynaszlaku.pl
Giewont 🙂

Wyżej zaczynają się zakosy i coraz większy śnieg. Słońce się tutaj jeszcze nie przebiło, bo cały czas zasłania nam je masyw Kasprowego Wierchu. Zauważamy kolejkę krzesełkową Goryczkową i Wysokogórskie Obserwatorium Meteorologiczne IMGW-PIB. Do szczytu jest już coraz bliżej, a w nogach mamy już 7 kilometrów.

Szlak zielony na Kasprowy Wierch
www.mynaszlaku.pl
www.mynaszlaku.pl
Przed Kasprowym
www.mynaszlaku.pl

Najgorsze chwile dopiero przed nami. Najcięższe podejście mamy pod sam szczyt. Musimy uważać, żeby nie wpaść w zaspy i nie ześlizgnąć się po kamieniach. Krok za krokiem do góry. Nie ma co mówić, wędrówka zimowa to inna bajka. Tak się zastanawialiśmy jak to jest wędrować w lecie gdy nie ma śniegu :P. Natomiast w lecie gdy jest gorąco, to zastanawiamy się jak to jest chodzić w zimie :). Stajemy wreszcie na szczycie. Prawie 4 godziny zajęło nam tutaj wyjście. Po grzbiecie chodzi kilka osób, które wyjechały kolejką. Patrzymy w dół i widzimy sporo turystów zmierzających w stronę Świnicy. Widoki z Kasprowego Wierchu są przepiękne. Ludzie mówią, że starają się omijać to miejsce, bo tutaj są sami kolejkowi turyści i chodzą gdzieś indziej. Robimy sobie wspólne zdjęcie na szczycie i schodzimy na dół, do górnej stacji kolejki, żeby posiedzieć chwilę w cieple, bo na polu jest tak zimno i wietrznie, że nawet nie ma gdzie zjeść, bo ręce zamarzają. Jedziemy na tyłkach po wyślizganych schodkach. Niektórzy mają z nimi problem, a my najlepszym sposobem meldujemy się na dole. Tutaj ludzi jest trochę więcej. Zajmujemy miejsce na ławeczce i robimy śniadanie. Na zegarze jest 11:15. Najbardziej dziwią nas osoby, które wjechały tutaj kolejką i nie będą wychodzić na pole, bo jest zimno. No i siedzą tak w pobliżu nas, czekając na kurs w dół.

www.mynaszlaku.pl
www.mynaszlaku.pl
www.mynaszlaku.pl
www.mynaszlaku.pl
www.mynaszlaku.pl
www.mynaszlaku.pl
www.mynaszlaku.pl
www.mynaszlaku.pl
www.mynaszlaku.pl
www.mynaszlaku.pl
www.mynaszlaku.pl

Po 30 minutach opuszczamy budynek i po ustaleniach kierujemy się na Kopę Kondracką, czyli na Czerwone Wierchy. Zakładamy raki. Idzie się o wiele lepiej, zwłaszcza pod górę, gdzie jest tak ślisko. W kilku miejscach są one potrzebne dla własnego bezpieczeństwa, chociaż sporo ludzi idzie normalnie. Zmieniamy szlak na czerwony i kierujemy się lekko w dół. Tutaj już jest więcej śniegu i wiatr smaga po twarzy.

Świnica

Idziemy góra – dół. Faktycznie gdzieniegdzie jest bardzo ślisko. Widoki powalają na kolana, a my ostrożnie stawiamy każdy krok. Nie ma takich miejsc, żeby się gdzieś obsunąć czy coś, ale przezorny zawsze ubezpieczony. Po prawej stronie świetnie prezentują się Beskidy, za nami widzimy masyw Kasprowego Wierchu. Przed nami jest tyle szczytów, że nawet nie wiemy jak się ona nazywają. W Tatrach przebywamy mało, więc z topografią u nas ciężko.

www.mynaszlaku.pl
www.mynaszlaku.pl
www.mynaszlaku.pl
wwww.mynaszlaku.pl
www.mynaszlaku.pl
www.mynaszlaku.pl
www.mynaszlaku.pl

Przechodzimy pod Pośrednim Wierchem Goryczkowym (1873 m n.p.m.) i Goryczkową Czubą (1913 m n.p.m.). Nie wychodzi się do najwyższego punktu, bo nie prowadzi tam szlak, jest niebezpiecznie, chociaż ślady na śniegu tam są poprowadzone.

www.mynaszlaku.pl
www.mynaszlaku.pl
www.mynaszlaku.pl

W pewnym momencie słyszymy odgłos tak jakby to leciał samolot TOPR-u. Jednak znad Tatr Zachodnich wyłaniają się paralotniarze. Oni to dopiero mają fantastyczne widoki. Dzień później czytając zakopiańską prasę, okazało się, że ci śmiałkowie otrzymali za to mandaty, bo ich przelot był nielegalny i zabroniony. Niby coś się tam tłumaczyli, że wiatr ich zniósł, ale nie wiadomo jak było naprawdę.

Przelot nad Tatrami
www.mynaszlaku.pl
www.mynaszlaku.pl
www.mynaszlaku.pl
Przepaść

Na tym szlaku jest jedno newralgiczne miejsce, z którym można mieć problemy. To pionowa ściana, którą trzeba jakoś pokonać. Kiedyś w lecie wychodziliśmy po niej, teraz schodziliśmy w dół. Tak w sumie teraz chyba było bezpieczniej :). Znowu mały dupozjazd. Pierwszy na Kasprowym, drugi tutaj. Do trzech razy sztuka. Ciekawe gdzie będzie ostatni, który powinien być najlepszy. Na mapie to miejsce jest gdzieś w okolicach szczytu Suche Czuby.

🙂
www.mynaszlaku.pl
www.mynaszlaku.pl
www.mynaszlaku.pl

Przed nami teraz ostre podejście. Wyjdziemy tutaj to będziemy już w domu. Przedzieramy się między ośnieżonymi sosenkami. Jesteśmy coraz wyżej. Mijają nas turyści idący z przeciwka. Widać, że wszyscy są dobrze przygotowali na wędrówkę po śnieżnych Tatrach.

Kopa Kondracka (2005 m n.p.m.)
Widok na Tatry Wysokie
🙂
Kasprowy 🙂

Trawersujemy grzbiet czasem zjeżdżając butem w większy śnieg, po czym docieramy na Przełęcz pod Kopą Kondracką (1863 m n.p.m.). Patrzymy na nasz czas i decydujemy się już schodzić w dół szlakiem zielonym. Jest późno, więc odpuszczamy wyjście na Kopę.

Przełęcz pod Kopą Kondracką (1863 m n.p.m.)
Za nami

Skręcamy w prawo i schodzimy ostro w stronę Hali Kondratowej. Patrzymy na dół jak ludzie schodzą zakosami. Między nimi jest trochę śniegu i mała stromizna, więc poprawiamy gacie i fruuu w dół ;). Pierwszy zjazd zakańczamy powodzeniem. Czasem zdarzają się kamienie i tyłek zaczyna boleć. Dość szybko przesuwamy się na dół, przecinając zakosy i robiąc turystom małe skróty, które zaraz za nami wykorzystuje jeden gościu. Angelika jest dobre 50 metrów przede mną, więc postanawiam zbiec szybko na dół. Początkowo wszystko jest świetnie, jednak później nabieram za dużej prędkości i ląduje w wielkiej śnieżnej zaspie. Dobrze, że nikt tego nie widział i nie nagrał :). Patrzymy za siebie i widzimy ile już metrów zeszliśmy. Jakby tutaj był większy śnieg, to pewnie zeszłaby jakaś lawina.

Za nami
Zakosy
Giewont
Krzyż na Giewoncie

Bezpiecznie docieramy na Halę Kondratową. Jest już OK. Nogi trochę bolą i tyłek też od tego zejścia. Idziemy powoli w kierunku schroniska. Robi się już ciemno, bo słońce zasłonił nam masyw Giewontu i Kondrackiej Kopy. W obiekcie PTTK słyszymy głośne rozmowy i śmiechy. Podchodzimy przed drzwi, czyścimy buty i czytamy, że schronisko nieczynne, po czym wchodzimy do środka. Można oczywiście w nim usiąść i kupić drobne rzeczy, jednak nie przyjmuje ono gości na nocleg i nie przygotowuje posiłków. Mają tam jakiś remont.

Idziemy do schroniska
Schronisko na Hali Kondratowej
ooo 🙂

W środku jemy, a Angelika tradycyjnie kupuje pocztówki. Po godzinie 15 opuszczamy schron i idziemy w kierunku Kuźnic. U góry zdjęliśmy raki, a tutaj dopiero by się przydały. Nie chce nam się już zakładać. Jest strasznie ślisko. Z lewej strony widzimy Hotel Kalatówki. Za sobą słyszymy głosy turystów. Mijają nas dość szybko i jeden ląduje pod naszymi nogami prawie zabijając nas swoimi kijkami.

Hotel Górski Kalatówki
🙂

Jesteśmy coraz bliżej Kuźnic. Po drodze pozdrawiamy pracujących staropolskim – „Szczęść Boże”. W Kuźnicach stoi już kilka autobusów, jednak nie decydujemy się nimi jechać do ronda, tylko idziemy kilkanaście minut na nogach. Znowu zaoszczędzamy, bo pewnie zaraz wydamy 20 złotych na parking.

Droga z Kuźnic

Jeszcze dobrze nie znaleźliśmy się przy samochodzie, a już leci do nas parkingowy, pobierając od nas 20 złotych. Potem pyta ile jeszcze turystów jest na Kasprowym i ma wielkie pretensje, że nie wiemy. Chce od nas dodatkowo wiedzieć, gdzie są turyści z samochodów obok :). O 16:30 wyjechaliśmy z Zakopanego i powoli kierowaliśmy się w stronę domu. Na miejscu byliśmy po godzinie 19 :).

Trasa

Zakopane (rondo) Szlak niebieski Kuźnice (1025 m n.p.m.) Szlak zielony Myślenickie Turnie (1360 m n.p.m.) Szlak zielony Kasprowy Wierch (1987 m n.p.m.) Szlak czerwony Przełęcz pod Kopą Kondracką (1863 m n.p.m.) Szlak zielony Schronisko PTTK na Hali Kondratowej (1333 m n.p.m.) Szlak niebieski Zakopane (rondo)

Informacje

* Data wycieczki 25.11.2015
* Dystans 19 km
* Punkty GOT 31 punktów
* Czas trwania 9g:25m:52s
* Łącznie w górę 1282 m
* Łącznie w dół 1271 m

Do zobaczenia na szlaku !

2 thoughts on “Zaśnieżone Tatry i Kasprowy Wierch w mroźny jesienny dzień

  1. Witam serdecznie – bardzo dziękuje za relacje / jak to mówi moja pociecha: – „pełna profeska”/ – tą trasą jeszcze nie szedłem w warunkach zimowych /opisy i zdjęcia dają nam informacje co do ew trudności i miejsc na które trzeba zwrócić uwagę – do zobaczenia na szlaku :).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress
Cześć! Na MyNaSzlaku.pl witają Cię Angelika i Mateusz
Dołącz do grona naszych czytelników i wybierz się z nami w niezwykłą podróż. Pamiętaj! Robisz to na własną odpowiedzialność. :) Zapisz się i otrzymuj powiadomienia o nowych wpisach.