Beskid Żywiecki: Sopotnia Wielka – Pilsko – Rysianka – Romanka – Sopotnia Wielka

Wycieczka na drugi co do wielkości szczyt w Beskidzie Żywieckim to był idealny pomysł na spędzenie wolnego czasu z okazji 15 sierpnia. Do towarzystwa oczywiście chcieliśmy zdobyć Panią Rysiankę i zobaczyć co dokoła schroniska piszczy, bo dawno tam nie byliśmy. W tym roku 15 dzień miesiąca wypadł w poniedziałek, takie przedłużenie weekendu. Paczką znajomych pojechaliśmy w godzinach lekko przed świtem w drogę do Sopotni Wielkiej.

Beskid Żywiecki: Zwardoń – Skalanka – Rachowiec – Zwardoń

Dzień wcześniej wędrowaliście z nami na najwyższy szczyt Beskidu Śląskiego – Skrzyczne (1257 m n.p.m.), a tym razem proponujemy Wam przejście na dwa szczyty sąsiadujące ze sobą, które są do zdobycia dla każdego turysty. Wycieczkę rozpoczynamy od przejazdu z Ujsół z naszej kwatery do Zwardonia.

Beskid Żywiecki: Babia Góra doczeka się kolejki linowej? Ma to być sposób na przyciągnięcie turystów

Radni z Zawoi chcą zbudować w masywie Babiej Góry kolejkę linową podobną do tej, którą turyści wjeżdżają na Kasprowy Wierch w Tatrach. Ich zdaniem taka inicjatywa spowoduje, że do Zawoi przyjedzie więcej turystów, a sama wioska zacznie zarabiać. Chociaż są to tylko plany, to  już dziś sprzeciwiają się temu obrońcy przyrody.

Beskid Żywiecki: Do trzech razy Babia… A miało być tak pięknie, czyli Babia Góra i mroczny „wschód słońca”

Co zapowiadają? Słońce… To jedziemy!!! Tak mniej więcej wyglądały nasze pierwsze rozmowy na temat dzisiejszego babiogórskiego wschodu słońca na Diablaku. Miało być pięknie, miało być cudownie, widokowo, beskidzko, tatrzańsko i tak dalej, i tak dalej. Było oczywiście! Może nie wszystko ułożyło się zgodnie z planem, jednak mimo wszystko warto było odwiedzić po raz kolejny najwyższy szczyt Beskidu Żywieckiego, czyli Królową Beskidów – Babią Górę.

Wyjście na Pilsko zakończone niepowodzeniem i wędrówką na Krawców Wierch

Trzeci dzień naszego wyjazdu w zachodnie części Beskidów zakończył się. Niekorzystne warunki pogodowe, zmusiły nas do zmiany planów i to na dodatek w połowie szlaku, kiedy do Pilska mieliśmy godzinę drogi. Zamiast niego wybraliśmy Krawców Wierch, do którego nie było daleko, na którym nie wiało, nie lało i cokolwiek mogliśmy zobaczyć. Pogoda zmieniła się całkowicie i próbowała nas zmusić do pozostania w kwaterze. Z nami nie pójdzie jej tak łatwo.