Smerek - Bieszczady
Bieszczady,  Podkarpackie

Smerek – opis czarnego szlaku z Jaworca przez Bacówkę PTTK Jaworzec

Wybierając kolejną trasę do przejścia i sposób dotarcia na Smerek w Bieszczadach nie myśleliśmy o tym, że szlak może być, aż tak słabo oznaczony. Do pewnego miejsca wszystko było dobrze, jednak z upływem kilometrów wszystko zmieniało się na gorsze. Byliśmy przy schronisku PTTK Jaworzec, widzieliśmy Tatry i walczyliśmy z wyjściem na Smereka od mało popularnej strony.

Szlak górski na szczyt Smerek w Bieszczadach – mapa trasy

Jadąc od strony Wetliny, minęliśmy miejscowość Smerek i w Kalnicy skręciliśmy w prawo w boczną drogą. Dojechaliśmy nią, aż po sam parking w nieistniejącej już wsi – Jaworzec. Jest to miejsce, przed zakazem wjazdu. Przebiega tędy szlak czarny idący z Dołżycy przez Falową i Czereninę, i właśnie Jaworzec na Połoninę. Współrzędne geograficzne ułatwiające dojazd na początek szlaku górskiego: 49.217214, 22.437045.

Parking w Jaworcu

Bacówka PTTK Jaworzec w Bieszczadach

Jaworzec jest nieistniejącą wsią. Po II wojnie światowej została wysiedlona i zniszczona. W Jaworcu znajduje się jedynie Bacówka PTTK otwarta w 1976 roku. Leży ona około 10 minut od powyższego parkingu. W schronisku znajdują się pokoje 1, 2, 3, 5, 8 i 9-osobowe, a w przypadku braku miejsc właściciele mogą zaproponować kawałek podłogi. W sezonie wiosennym, letnim i jesiennym zapraszają również do małej bacówki oraz przyjmują osoby wędrujące z namiotem.

Turyści mogą miło spędzić czas w stylowej jadalni z kominkiem. W przyziemiach budynku znajduje się łazienka z natryskami i sanitariatami. Schronisko oferuje wyżywienie w zakresie bufetu turystycznego. Prowadzi również sprzedaż pamiątek i pocztówek. Można także kupić mapę czy czekoladę. W bacówce nie ma prądu, a ciepłą wodę zawdzięczają energii słonecznej.

Ciężkie wejście na Smerek w zimowych warunkach

Ruszyliśmy dalej szlakiem czarnym w stronę Przełęczy Orłowicza na Połoninę Wetlińską. Na początku warunki na trasie były bardzo dobre. Ślady zrobione, ścieżka ubita. Szło się dobrze. Wędrowaliśmy przez las, bez większych podejść. Po około 30 minutach dotarliśmy do wiaty turystycznej. Od rana miało padać, jednak przez dłuższy czas towarzyszyło nam słońce. Przychodzi tutaj szlak zielony z miejscowości Wołkowyja. Szlak wyglądał na odnowiony.

Wszystko, co dobre skończyło się poza wiatą. Pojawiły się tylko nieliczne ślady, a oznaczenie jakby znikało. Szliśmy za śladami z nadzieją, że doprowadzą nas na sam szczyt. Na znaki nie było co liczyć. Jak już się pojawiły, to były prawie niewidoczne. Zdobywaliśmy wysokość. Według mapy szliśmy w dobrym kierunku. Minęliśmy szczyt Bukowe Berdo, na którym nie było żadnej tabliczki i po chwili wyszliśmy za granicę lasu. Byliśmy tuż pod Smerekiem, a ślady nadchodziły z różnych stron.

Poszliśmy tutaj, gdzie ich było najwięcej, nie trafiając na Przełęcz Orłowicza, tylko na sąsiedni grzbiet. Nie szło się najlepiej. Żałowaliśmy potem, że nie wybraliśmy szlaku żółtego z Wetliny.

Smerek w Bieszczadach – szczyt

Po ciężkiej drodze doszliśmy na Smerek – szczyt mierzący 1222 metry. Znajduje się on na terenie Bieszczadzkiego Parku Narodowego, także można poruszać się po nim tylko znakowanymi ścieżkami. Na szczycie postawiono metalowy krzyż. Widać z niego Połoninę Wetlińską, pasmo graniczne z Wielką Rawką i Riabą Skałą, Pasmo Łopiennika i Durnej, Wysoki Dział z Wołosanią, a także miejscowości Wetlina oraz Smerek.

Zdecydowaliśmy się nie wracać tym samym szlakiem, a zejść czerwonym do Kalnicy i przejść kilka kilometrów po drodze. Założyliśmy raki, bo wiedzieliśmy, że będzie ślisko. Trasa czerwona była dobrze wydeptana. Ruszyliśmy czerwonym szlakiem na dół. Trasa była o niebo lepsza niż szlak czarny z Jaworca. Poniżej Smereka znajduje się polanka, z której fajnie widać okoliczne szczyty.

Weszliśmy do lasu i wędrowaliśmy nim około 40 minut. Trasa była dobrze oznaczona i tylko w jednym miejscu mieliśmy wątpliwości. Jest to właśnie to miejsce na poniższym zdjęciu. Szlak podobno został lekko zmieniony, a powodem była wycinka drzew.

Przeszliśmy granicę Bieszczadzkiego Parku Narodowego i zaczęło się błoto na szlaku. Powodem były sprzęty ciężkie, które rozjeżdżają szlaki, nie tylko w Bieszczadach, ale również w innym pasmach górskich. Niestety to jest zmora dzisiejszych czasów. Zeszliśmy do Kalnicy, do drogi głównej. Znajduje się tam parking, płatny w sezonie. Skręciliśmy w prawo i drogą dotarliśmy na nasz parking. Po drodze spotkaliśmy jakiegoś pijanego turystę pytającego o tani nocleg. Poleciliśmy mu Schronisko PTTK Jaworzec. Podobno tam trafił.

2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *