Gardzień – Obniżenie Ścinawki

Czytaliśmy o szczycie Gardzień, który zaliczany jest do Korony Sudetów Polskich z lekkimi obawami. Na szczyt nie prowadzi żadna ścieżka, droga, ani nic. Tam jest istny kamieniołom.

Jak dojść na Gardzień?

Samochód zaparkowaliśmy na poboczu przy drzewach. Sporo od tablicy informującej, że jest zakaz ruchu, bo przeprowadzane są wybuchy w kamieniołomie. Kiedy jest wybuch, nie można przebywać za szlabanem i tablicami informującymi o tej sytuacji, bo może wystąpić zagrożenie życia. Wybuch jest bodajże o godzinie 10 do 10:30 i potem około 12:00.

Gardzień

My od zaparkowanego samochodu szliśmy po drodze do końca pola uprawnego i zaraz jak tylko się zaczęła łąka, skręciliśmy w prawo właśnie na nią. Szliśmy po zarośniętej trawie, ale po kilkuset metrach weszliśmy na jakieś ślady ciężarówek, więc szło się dużo lepiej. Doszliśmy do najbliższych drzew i szliśmy obok nich już w górę. Cały czas huczały maszyny pracujące na kamieniołomie. Bardzo byliśmy zdziwieni, że taki szczyt należy do Korony Sudetów Polskich i chyba nie powinno tak być.

Droga obok kamieniołomu

Tutaj jest małe nieporozumienie. Nie wiadomo czy można w ogóle wchodzić na ten teren, czy nie. Chcąc uniknąć jakichś problemów, po prostu bardzo szybko szliśmy ostro pod górę. Zasada – jeśli jest pod górę, to idziemy dobrze. Cały czas pod górę i przed siebie. Przecież nie wiadomo co pracownicy mają w planach. I takim sposobem dotarliśmy do tabliczki z oznaczeniem szczytu i słupka pomiarowego.

Najwyższy punkt
Gardzień zdobyty !
🙂

Gardzień – szczyt

Szczerze powiedziawszy, szczyt Gardzień nie jest taki głupi. Z niego widać Góry Kamienne, Sowie, Bardzkie i Stołowe. Na zachodzie widać masyw królowej, czyli Śnieżki. Na wschodzie na pewno zobaczymy masyw Śnieżnika. Porobiliśmy zdjęcia i nie czekając na nic, zaczęliśmy wracać. Oczywiście tą samą trasą, bo było najbezpieczniej. Nie przechodziliśmy typowo przez teren, gdzie akurat są maszyny, tylko przez zwykłe krzaki i łąki.Za niecałe piętnaście minut dotarliśmy do samochodu.

Widoki ze szczytu
Idziemy w dół
Prace trwają
Zbocze góry

Właśnie pisząc ten opis, natknęłam się na informację, iż teren góry należy do Kopalni Melafiru Tłumaczów. Polska spółka z kapitałem zagranicznym wykupiła terem 80 hektarów powierzchni góry i wydobywa melafir, z którego jest ona zbudowana. Materiał, jakim jest melafir, wykorzystywany jest do budowy autostrad. Ponoć całość to teren prywatny. Szczyt góry jako tako istnieje. Tabliczka i punkt pomiarowy na szczycie dalej są. Teren nie jest ogrodzony i nie ma żadnej informacji umieszczonej w pobliżu, że nie wolno wchodzić. Sam szczyt dalej należy do Korony Sudetów Polskich, choć w pobliżu cały czas trwają prace wydobywcze, które mogą być powodem zagrożenia życia. Podobno kiedyś pracownik ochrony powiedział, że na szczyt nie wolno wchodzić. Zresztą nie ma takiej potrzeby dlatego, że w portierni kopalni istnieje specjalna pieczątka, która jest uznawana przez PTTK.

Zobacz inne wpisy na blogu

5 komentarzy

  1. Pieczątka jest w recepcji, bez problemu można sobie podbić. Wejście(sobota) też bez problemu od boku, przechodząc nawet kawałek drogą kopalnii. 14 stycznia 2017 szczyt nadal był dostępny.

      1. No bo nie można. Najpierw podeszliśmy od Gajowa z tajniaka(kopalnia nie była czynna w sobotę), weszliśmy na szczyt, zrobiliśmy zdjęcia z tabliczką, a następnie podjechaliśmy po pieczątki do recepcji. Tam pani ochroniarz nam ją udostępniła. Pytaliśmy, czy można wejść na sam szczyt, powiedziała, że nie, bo to jest teren prywatny kopalni i jest zakaz wstępu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *