Opis szlaku z Jazowska na Przehybę

W poniedziałkowy dzień – 12.01.2015 r. wybraliśmy się w Beskid Sądecki w celu przejścia trasy z Jazowska na Przehybę wzniesieniu zaliczanym do Korony Ziemi Sądeckiej. Wszystko się udało i spędziliśmy kolejny cudowny dzień na górskim szlaku.

Jazowsko – Przehyba – opis szlaku

Jest godzina 5:55. Kierujemy się w stronę Jazowska, żeby w tej małej miejscowości rozpocząć nasze beskidzkie wędrowanie – na Będzikówkę i do Schroniska PTTK na Przehybie. Z Jazowska do schroniska, szlakiem zielonym biegnie Główny Szlak Beskidu Sądeckiego. Mieliśmy w tej wyprawie jeszcze jeden cel – chcieliśmy zamontować prowizoryczne oznaczenie Będzikówki, żeby stał się punktem orientacyjnym dla turystów i miejscem, w którym będą mogli sobie zrobić zdjęcia i dodać do dzienniczka swoich wypraw w ramach Korony Ziemi Sądeckiej.

Na 7 dojeżdżamy do Jazowska. Stajemy na parkingu kościelnym. Jest to mała miejscowość w powiecie nowosądeckim, leżąca nad Dunajcem. Znajduje się tutaj kościół pod wezwaniem Narodzenia Najświętszej Marii Panny z 1726 roku. Ważnym atutem dla osób, które będą wędrować Głównym Szlakiem Beskidu Sądeckiego jest fakt, że tuż przy nim, znajduje się miejsce noclegowe, w którym będzie można się zatrzymać.

Parking w Jazowsku

Idziemy jeszcze na małe zakupy do pobliskiego sklepu – po chleb i czekoladę i ruszamy szlakiem zielonym w kierunku Obidzy. Tam po przejściu przez most skręcamy w lewo. Jest jeszcze ciemno, ale dobrze widać naszą drogę. Pamiętamy, jak dokładnie 24 sierpnia 2011 wędrowaliśmy tym szlakiem, po raz pierwszy na Przehybę. Była to nasza druga wycieczka w życiu. Dopiero rozpoczynaliśmy nasze wspólne łazikowanie. Namęczyliśmy się strasznie.

Tak było kiedyś. Angelika jednak cały czas piękna 😉

Najpierw jest mozolne podchodzenie po asfalcie, jednak widoki rekompensują wszystko.

Zielony szlak Jazowsko – Przehyba

Szlak zielony na Przehybę

Szlak zielony ma dokładnie 780 metrów podejścia i aż 10 kilometrów długości. Nie jest on jednak ciężki, bo nie ma ostrych podejść. Z biegiem czasu delikatnie osiągamy wysokość. Wchodzimy do lasu i zaczyna pojawiać się jakiś śnieg. Prawie połowa stycznia – środek zimy, a śniegu jak na lekarstwo. Jednak w wyższych partiach gór znajduje się go po kolana. Po około 7 kilometrach docieramy na Będzikówkę. Jest to szczyt mierzący 972 metry niczym się niewyróżniający.

Korona Ziemi Sądeckiej – Będzikówka
Nad Będzikówką

Później docieramy na Rozdroże pod Bobową Polaną, a następnie już w śniegu do Krzesła Świętej Kingi – kolejnego miejsca zaliczanego do KZS. Podobno w 1285 roku odpoczywała tutaj Święta Kinga, uciekając przed Tatarami w Pieniny.

Krzesło Świętej Kingi

Schronisko PTTK na Przehybie

Od tego miejsca do schroniska jest już bardzo blisko. Śladów dalej nie ma żadnych, tak więc walczymy z coraz większym śniegiem. Po 10 kilometrach jesteśmy wreszcie w schronisku. Jest to miejsce chętnie odwiedzane przez wycieczki szkolne. Rozciągają się stąd wspaniałe widoki na Tatry.

Schronisko PTTK na Przehybie

Otrzepaliśmy buty ze śniegu i weszliśmy do cichego budynku. Nie było tam żywego ducha. Dopiero w kuchni ktoś się kramarzył. Bodajże byliśmy pierwszymi gośćmi tego dnia. Mieliśmy czas na krótką przerwę, bo czekała nas dalsza długa droga, a czas gonił.

Jadalnia

Po kanapkowym obiedzie ruszyliśmy dalej. Zmieniliśmy szlak na czerwony i udaliśmy się na Przełęcz Przysłop pod Dzwonkówką, przez Skałkę. Tutaj już nie było tak łatwo. Nasza prędkość wynosiła ledwo 2.5 km na godzinę. Zaczynało wiać i sypać. Odsłonięte polany czekały na nas z zaspami. Po kilkunastu minutach dochodzimy do szczytu Skałka.

Skałka

Po kilku kilometrach jesteśmy już przy odejściu niebieskiej ścieżki w kierunku Obidzy. Skręcamy na nią, mijamy kilka domów i stajemy przed wyborem dalszej drogi.

Do Obidzy

Ścieżka jest fatalnie oznaczona. Wybieramy złą drogę i idziemy przed siebie, przez las. Prowadzą nas czyjeś ślady – ciekawe gdzie nas zaprowadzą. Wędrujemy cały czas bez szlaku. Za ostatnim domem należało iść w pierwszą drogę na lewo, a my wybraliśmy środkową. Patrzymy na GPS i kierujemy się w kierunku miejscowości. Na szczęście wędrówka przez las nie sprawia żadnych trudności. Wreszcie wychodzimy gdzieś, przy jakichś domach, na asfaltowej drodze – jesteśmy w domu. To droga od wodospadu wychodząca obok sklepu i kościoła w Obidzy. Nasza niebieska ścieżka biegła gdzieś za górą po lewej stronie. Skręcamy w prawo i przez około 3 kilometry idziemy asfaltem – drogą główną do Jazowska. Jest już godzina 16:30 i zaczyna się robić ciemno. Docieramy na miejsce 15 minut później. Jesteśmy szczęśliwi, że udało się przejść trasę przed zmrokiem. Może dobrze, że zeszliśmy ze szlaku, bo dotarliśmy do końca wcześniej.

Zobacz inne wpisy na blogu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *