Szrenica i Śnieżne Kotły z dzieckiem

Po 2 dniach deszczowej pogody wreszcie do Szklarskiej Poręby zawitało słońce. Widzieliśmy je już wczoraj wieczorem, patrząc przez okno i na kamerkę internetową na Szrenicy, którą właśnie mieliśmy w planach. Po drodze chcieliśmy jeszcze odwiedzić Śnieżne Kotły, źródło Łaby i Wodospad Kamieńczyka. Czekał więc na nas dzień pełen atrakcji. Trasa, którą idziemy to według nas czołówka najładniejszych szlaków w Karkonoszach, a może i w całych Sudetach. 

Szlak ze Szklarskiej Poręby na Śnieżne Kotły 

Opuszczamy kwaterę o godzinie 4:30. Czemu tak wcześnie? Przed nami ponad 20 kilometrów drogi, na trasie przerwy, w późniejszych godzinach gorąco i więcej ludzi na szlaku, dlatego wolimy startować od wczesnych godzin porannych. Klucz od pokoju wrzucamy do skrzynki na listy, a samochód na kilka godzin zostawiamy jeszcze przed kwaterą, żeby nie szukać innego parkingu, a jest to dobre miejsce wypadowe na szlaki. Na polu już jasno, dlatego czołówki możemy spokojnie zostawić w samochodzie. Słońce powoli wstaje, a my ruszamy na puste ulice Szklarskiej Poręby. Od razu wchodzimy na żółty szlak i kierujemy się w górę w stronę Muzeum Mineralogicznego i dalej na leśną ścieżkę. Na termometrze mamy około 10 stopni, dlatego ubieramy się ciepło.

Bilety wstępu do Karkonoskiego Parku Narodowego

Po opuszczeniu betonu wchodzimy do lasu. Idziemy kilkanaście minut po utwardzonej drodze. Przed nami widać zbocza Śnieżnych Kotłów. Rozdzielamy się ze szlakiem rowerowym, który skręca w lewo i wchodzimy na kamienistą drogę, która wznosi się coraz to wyżej. Po kilkudziesięciu minutach przychodzi do nas szlak koloru zielonego ze stacji pośredniej kolejki na Szrenicę. Tam też jest informacja, żeby kupić bilet wstępu do Karkonoskiego Parku Narodowego. Wejście kosztuje 6 złotych, jest tylko jeden problem. Osoby niemające smartfonów lub osoby starsze, które nie znają się za bardzo na telefonach, nie kupią takiego biletu. Nie można tutaj wysłać SMS, tylko trzeba po pierwsze skanować kod QR, rejestrować się na stronie e-parki i dopiero płacić przelewem lub kartą płatniczą. Trochę to skomplikowane i nam zajęło 15 minut, bo w górach Internet jest zawsze ograniczony.

Schronisko pod Łabskim Szczytem – dojście ze Szklarskiej Poręby

Po przerwie wracamy na szlak. Do schroniska pod Łabskim Szczytem mamy około 45 minut. Wspinamy się pod górę i przechodzimy przez mostek nad Szrenickim Potokiem. Po chwili stajemy przed ogromną formacją skalną. Kukułcze Skały i Wahadło, to efektowna grupa granitowych ostańców w zachodniej części Karkonoszy, położona tuż przy żółtym szlaku biegnącym ze Szklarskiej Poręby do Schroniska pod Łabskim Szczytem. Na szczególną uwagę zasługuje tu iglica skalna o wysokości około 7 metrów (to właśnie Wahadło), uwięziona pomiędzy dwoma skalnymi murami. Podobno można ją wprawić w ruch. Tam możemy po raz pierwszy obejrzeć Szrenicę ze schroniskiem na szczycie.

Idziemy dalej i po chwili jesteśmy już przy schronisku. Wejście, którym zawsze wchodziliśmy do środka, jest zamknięte, a na drzwiach jest kartka, że wejście po drugiej stronie budynku. Tam właśnie się udajemy. Otwarte są tylko 2 korytarze. Główna sala jest jeszcze zamknięta, więc musimy się rozgościć przed bufetem. Tutaj przypada przerwa na karmienie i przebieranie, które zawsze idzie bardzo sprawnie. 

Śnieżne Kotły – szlak z dzieckiem

O 7 idziemy dalej. Na Śnieżne Kotły prawie godzina drogi i trochę podejścia. Słońce zachodzi za chmury, więc dobrze się idzie i widoki też są lepsze. Trawersujemy zbocza Łabskiego Szczytu 1472 m n.p.m. Wędruje się wyśmienicie i w ogóle nie czuć zmęczenia. Maszerujemy po kamieniach i docieramy do czerwonego szlaku, którym idziemy chwilę i stajemy pod nadajnikiem RTV – dawnym schroniskiem Śnieżne Kotły. Tam przechodzimy kawałek w stronę miejsca widokowego na Wielki Śnieżny Kocioł. Po raz kolejny tutaj jesteśmy i zawsze jesteśmy zachwyceni. Widać w pobliżu Wielki Szyszak, a za nim majaczy gdzie obserwatorium na Śnieżce – najwyższym szczycie w Karkonoszach. Nasza mała Maja w chuście radzi sobie bardzo dzielnie. 

Ze Śnieżnych Kotłów na Szrenicę 

Teraz zmieniamy szlak na czerwony i zmierzamy w stronę Szrenicy. Tym razem trawersujemy Łabski Szczyt z drugiej strony i przy Czeskiej Budce skręcamy jeszcze w lewo, żeby podejść 500 metrów do źródła Łaby – rzeki przepływającej przez Czechy i Niemcy o długości 1165 kilometrów. Na miejscu znajdują się: symboliczna studzienka i herby miast, przez które przepływa rzeka. Na pewno warto zboczyć trochę z głównego szlaku i odwiedzić to miejsce. 

Schronisko na Szrenicy 

Wracamy na czerwony szlak i idziemy dalej już prosto na Szrenicę 1362 m n.p.m. Nie zawahamy się jej zdobyć. Po przejściu Twarożnika przed Trzema Świnkami spotykamy chłopaków z Zielonej Góry, których serdecznie pozdrawiamy. Było to nasze pierwsze spotkanie na szlaku. Skręcamy w prawo na rozwidleniu i podchodzimy pod schronisko. Tam już kolejka zaczęła kursować, dlatego turystów jest całkiem sporo. Wchodzimy do obiektu i idziemy w stronę jadalni. Siadamy przy oknie, a Angelika zamawia żurek i idzie po magnesy oraz pieczątkę. Na Szrenicy jesteśmy dobrą godzinę. Dłuższa przerwa zawsze wskazana. Pozostaje nam tylko zejście do Szklarskiej Poręby, a jest dopiero po 11. Do nowej kwatery mamy przyjechać na 14:00, bo wtedy jest zameldowanie.

Ze Szrenicy przez Halę Szrenicka do Szklarskiej Poręby

Zbieramy się i schodzimy na dół. Najpierw czarnym do górnej stacji kolejki, gdzie spotykamy bardzo wielu turystów, a następnie odbijamy na kolor zielony i schodzimy nim na Halę Szrenicką, gdzie także zatrzymujemy się na chwilę przy schronisku. Po drodze udaje się zobaczyć jeszcze Końskie Łby. Przy schronisku również jest sporo ludzi. Kolejni dochodzą czerwonym szlakiem od Kamieńczyka, a my mijamy ich i idziemy na dół. Jest to najgorszy odcinek na naszym szlaku. Podłoże nie sprzyja wędrówce.

Wodospad Kamieńczyka – bilety, parking i godziny otwarcia

Na dole najpierw mamy Schronisko Kamieńczyk, także co chwilę jakiś obiekt, a 200 metrów niżej Wodospad Kamieńczyka. Nie widzimy tam nikogo w kolejce, więc idziemy zakupić bilety wstępu. 1 normalny kosztuje 6 złotych. Dzieci do 7 lat mają za darmo. Każdy obowiązkowo musi mieć kask. Bardzo miły pan sprzedaje bilety, podbija pieczątki i rozdaje kaski. Kierujemy się przez bramę po schodach na dół i już jesteśmy przy wodospadzie. Trzeba powiedzieć, że tak jak Wodospad Szklarki tak i ten robi wrażenie. Kamieńczyk jest otwarty codziennie od godziny 9:00 do 17:00, a zaparkować najlepiej pod dolną stacją kolejki na Szrenicę lub na czerwonym szlaku idącym do wodospadu. 

Wracamy „na powierzchnię” i schodzimy do rozdroża pod Kamieńczykiem. Odbijamy na szlak czarny i po kilkunastu minutach wychodzimy na ulice Szklarskiej Poręby. Musimy przebić się przez miasteczko do naszej kwatery, dlatego włączamy GPS-a, żeby nie pobłądzić i po godzinie 13 jesteśmy już przy samochodzie. W pobliskim sklepie robimy jeszcze zakupy i przenosimy się do innej kwatery oddalonej od nas o kilometr.

Zobacz inne wpisy na blogu

10 komentarzy

  1. Super blog! My w tym roku chcemy zacząć swoją przygodę jeśli chodzi o podróże z dzieckiem, ale Wy jesteście żywym przykładem, że jest to jak najbardziej możliwe 🙂

  2. Jako ratownik GOPR-u widziałem wiele przypadków nieostrożnych rodziców. Wy zaliczacie się do nich. Zbyt długa trasa, zbyt męcząca zwłaszcza z obciążeniem. Szkoda że dla fejmu tak nararzacie dziecko. Szczęście dużo życzę i mam nadzieję nie do zobaczenia.

    1. Zbyt długa i męcząca trasa dla kogo? i o jakim obciążeniu mówimy? Nieostrożni rodzice zabierają kilkuletnie dzieci na niebezpieczne szlaki, a jako ratownik GOPR-u powinieneś mieć jakieś rozeznanie odnośnie trudności szlaków, bo ocena tej trasy jako trudna to naprawdę trochę śmieszne. GOPR powinien przeprowadzić jakieś dodatkowe szkolenia. 🙂 Ten szlak przy takich warunkach jest do przejścia dla każdego chodzącego po górach turysty. Ale zawsze najwięcej do powiedzenia mają Ci co nigdy w takiej sytuacji nie byli. 😉 pozdrowienia i mamy nadzieję do zobaczenia, bo zawsze chętnie wysłuchamy rad „wytrawnych piechurów” ale twarzą w twarz, a nie w Internecie. i czemu raz komentujesz jako Zbigniew, a raz jako Ola 😉

  3. Świetna wyprawa! Ostatnio wyszłam na Szrenicę po 8, też było pusto, ale tak rano jak Wy jeszcze nie wychodziłam – muszę spróbować! Gratuluję kondycji, jeszcze z dzieckiem, mnie sama Szrenica pokonuje i o ile dalej bym weszła, to nie chcę mieć problemów z zejściem – zmęczenie i drżenie nóg atakuje nagle 🙂
    Powodzenia i udanych wypraw!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *