Uwielbiam nosić Maję w chuście. Dlaczego jest to dla mnie tak ważne?

Maja 27 października będzie miała 9 miesięcy lub jak ostatnio usłyszeliśmy będąc w Bieszczadach – 9 Połonin. Wspólnie w trójkę w podróży byliśmy już 70 dni. Ponad 50 razy w górach, a kilkanaście dni zwiedzając czy to Roztocze czy północną Polskę. Zawsze na wycieczkach to ja noszę naszą małą córeczkę. Dlaczego?

Na co dzień oboje przebywamy w domu, ponieważ Angelika jest na urlopie macierzyńskim, natomiast ja pracuję przy komputerze przy zdjęciach i filmach ślubnych. W domu głównie Angelika zajmuje się Mają. Bardzo ją podziwiam i za to wszystko dziękuję. Mam wtedy czas, żeby skupić się na swoich obowiązkach. Gdy wyruszamy w podróż to ja chociaż przez kilka godzin chce być bardzo blisko z naszym maleństwem, z naszym 9-kilogramowym szczęściem. Maja coraz bardziej gaworzy, dlatego podczas wycieczki możemy sobie wspólnie pogadać i opowiedzieć gdzie jesteśmy i co widzimy. Ciężko mi zrozumieć spojrzenia ludzi spotkanych na szlaku, którzy dziwią się jak tak można chodzić z dzieckiem, do tego słysząc tekst „ale to przecież ciężko tak chodzić”. Dla mnie nie jest to ciężar tylko przyjemność, którą czerpię ze wspólnego spędzania czasu i z codziennego uśmiechu skierowanego do mnie. Nie wyobrażam sobie jakbym miał podczas wycieczki nie mieć na sobie córki. Zachustowana Maja przytulona do mnie daje mi ogromne szczęście i ciepło, które wypełnia mnie od środka. Tata, który nosi w chuście swoje dziecko to dobrze wie o czym mówię. Kto tego jeszcze nie miał okazji doświadczyć to niech żałuje. Posiadanie córeczki jest dla mnie czymś wyjątkowym, ogromną motywacją do działania, codzienną radością z życia. Mam nadzieję, że Maja w przyszłości będzie tak kochającą, tak wspaniałą i tak piękną kobietą jak jej mama.

Dziękujemy, że jesteś z nami!!!

Zachęcamy Cię do odwiedzin naszych stron na FacebookuInstagramieTwitterze i Google+, śledzenia kanału na YouTubie, a także do powracania na www.mynaszlaku.pl oraz wsparcia naszej pracy. Komentuj i polecaj znajomym. Niech oni również dowiedzą się o naszym blogu.

4 komentarze

  1. Nie zwiedzamy tak dużo, jak Wy, ale też zawsze są z nami dzieci – w tym jedno w nosidle na plecach.
    Co prawda już wyrosło z chusty, ale mam pytanie: czy czujesz się pewnie idąc szlakiem (w sensie czy chusta i dziecko nie przesłaniają Ci tego co pod nogami)?
    Nosiłem kilka razy córkę w nosidle z przodu i niestety mocno ograniczała mi widok pod nogami i możliwość manewrowania (może mam za krótkie ręce).
    Z drugiej strony na pewno noszenie z przodu daje znakomity kontakt i komfort 🙂

    1. Tak, czuję się pewnie w tej kwestii. Może przez to, że jestem wysoki (195cm wzrostu). Maję mam tak, że mogę ją spokojnie pocałować po główce. Nie robię zdjęć tylko robi je Angelika, więc ręce mam wolne. Na samym początku jedynie nie byłem pewny główki. Bałem się, żeby się jakoś nie przekręciła. ? a patrząc z perspektywy czasu, nie trzeba było aż tak się bać. 🙂

  2. Pięknie napisane. Ludzie zawsze będą dziwnie patrzeć i komentować. Podziwiam i szanuję Was, że spędzacie tak pięknie razem czas. Pozdrawiam Was serdecznie i życzę więcej życzliwych ludzi na szlakach oraz samych udanych wspólnych wycieczek ,)

  3. Mądry z Ciebie facet – te chwile z dzieckiem są nie do przecenienia. Gdybym ja przeczytała takie słowa, jak w ostatnim zdaniu – spociłyby mi się oczy. Pozdrawiam i do zobaczenia na szlaku. Agata

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *