Szlak Uwolnienia Jana Karskiego
Małopolskie

Wędrówka szlakiem uwolnienia Jana Karskiego z Marcinkowic do Kątów

Tytuł dzisiejszego wpisu to wędrówka szlakiem uwolnienia Jana Karskiego z Marcinkowic do Kątów. Można powiedzieć, że nie do końca to jest prawda, chociaż już niedługo tak będzie. Taki szlak jeszcze nie jest wytyczony, jednak w najbliższym czasie zawidnieje on na mapach, ponieważ wyznaczy go Stowarzyszeniem Przyjaciół Kątów. Niedzielne przejście było nieoficjalną wędrówką śladami Jana Karskiego, mającą na celu obejrzenie dokładnie trasy – gdzie będzie przebiegać, jakie mogą być trudności z jej przejściem itp. Maszerowaliśmy z Marcinkowic do Katów w trójkę, my i Piotr Salamon – pomysłodawca szlaku.

Początek szlaku Karskiego – Dwór w Marcinkowicach 

Po Mszy Świętej o godzinie 7:00 na Michalczowej, przejechaliśmy razem z Piotrem Salamonem pod dwór Morawskich w Marcinkowicach, gdzie początek swój bierze szlak uwolnienia Jana Karskiego. Dwór w Marcinkowicach z przełomu XVII i XVIII wieku istnieje obecnie jako szkolne muzeum historyczne, w którym prezentowane są zbiory dotyczące wsi, szkoły i pamiątki związane z bitwą, którą 6 grudnia 1914 roku stoczył 1 pułk Legionów Polskich pod dowództwem komendanta Józefa Piłsudskiego.

Dwór Morawskich w Marcinkowicach

Chętnych do wędrówki niestety nie było żadnych. Jedna osoba ze Stowarzyszenia Przyjaciół Kątów i my – chętni do pomocy przy wytyczaniu szlaku. Przed 9 ruszyliśmy na trasę. Przez około godzinę szliśmy razem z czerwoną ścieżką idącą prosto na Zamczysko, do Rezerwatu „Białowodzka Góra nad Dunajcem”. O ścieżkę już nikt nie dba, dlatego coraz więcej jej oznaczeń znika z drzew i z całego terenu.

Zamczysko 505 m n.p.m.

Po przejściu asfaltu wchodzimy wreszcie do lasu. Walczymy z zaroślami i latającymi komarami. Wspinamy się między drzewami na Zamczysko – szczyt mierzący 505 m n.p.m. Przed szczytem mamy okazję do podziwiania widoków. Widzimy Tęgoborze, Jezioro Rożnowskie i okoliczne pogórzańskie wzniesienia. Znajdujemy się obecnie na obrzeżach Beskidu Wyspowego.

Jezioro Rożnowskie

Ruszamy dalej i wchodzimy na teren rezerwatu. Idąc za znakiem „punkt widokowy” dojdziemy do skały i platformy widokowej na szczycie Zamczysko. Dojrzymy Dunajec, Kurów, Nowy Sącz i pasmo Beskidu Sądeckiego.

Rezerwat „Białowodzka Góra nad Dunajcem”

Zostajemy tutaj kilka minut, podziwiamy krajobrazy i wracamy na szlak. Idziemy teraz kawałek z kolorem zielonym, aż do asfaltu. Potem kawałek po nim i za chwilę stajemy przed trasą na wzgórze Jodłowiec Wielki. Oczywiście po drodze staramy się planować trasę, którą będzie przebiegał nasz szlak w przyszłości. Trochę nam z tym schodzi. Dodam, że opuściliśmy już znakowane szlaki i ścieżki i wędrujemy zwykłymi drogami.

Przechodzimy przez drogę główną Tęgoborze – Świdnik i wchodzimy na ścieżkę na Jodłowiec. Idziemy cały czas prosto pod górę. Maszeruje się ciężko, bo po polach, bez cienia i przy ponad 40 stopniach ciepła w słońcu. Co jakiś czas zatrzymujemy się pod drzewem, żeby odsapnąć i uzupełnić płyny.

Jodłowiec Wielki

Jakoś udaje się wyjść na szczyt i stajemy przed kapliczką. Tak w skrócie Jodłowiec Wielki to niewielki szczyt leżący w Beskidzie Wyspowym. Rozciągają się z niego widoki na Jezioro Rożnowskie, Pasmo Łososińskie i Pogórze Rożnowskie. Na stokach góry w okresie międzywojennym i powojennym funkcjonowało znane szybowisko Szkoły Szybowcowej w Tęgoborzu, którego sześćdziesiątą rocznicę powstania upamiętnił Aeroklub Podhalański, fundując płytę przy szlaku.

Dalej zeszliśmy trochę niebieskim szlakiem w stronę Łyczanki i odbiliśmy w prawo dopiero, jak skończył się las. Z drogi widać szlaban i trzeba się skierować w jego stronę. Idąc 20 minut między drzewami, docieramy do Łososiny Dolnej. Nam jest tak gorąco, a ludzie kąpią się nad rzeką, kusząc, żeby zrobić to samo, chociaż na chwilę.

Most na Łososince

Łososina Dolna

Przechodzimy przez most, skręcamy w prawo, a następnie w lewo i jesteśmy tuż obok zabytkowego dworu w Łososinie Dolnej. Wzniesiony w 1905 roku na miejscu dawnej, drewnianej siedziby właścicieli dóbr łososińskich. Po powojennej parcelacji majątku ziemie przeszły pod zarząd PGR. W dworze gospodarzyła zaś najpierw Państwowa Stadnina Koni, potem Ośrodek Hodowli Zarodowej, a w końcu majątek został przejęty przez Instytut Sadownictwa w Brzeznej. 

Jest to budowla eklektyczna, murowana, o historyzującym wystroju elewacji. Otacza ją park o zatartej kompozycji złożonej z alejek spacerowych i podjazdu przed frontonem. Po stronie zachodniej znajdują się zabudowania gospodarcze dawnego folwarku ułożone w czworobok: dawna rządcówka, spichlerz-magazyn i obora. Poznaj 10 miejsc, które warto zobaczyć w Łososinie Dolnej.

Pytamy miejscowych o możliwości przejścia, prosimy o wodę i kierujemy się na Michalczową. Wędrując po polach, zostawiamy za sobą przepiękne widoki na Łososinę Dolną, Beskid Wyspowy i Pogórze Rożnowskie.

Tym sposobem docieramy na Michalczową, a dokładnie w miejsce nazywane od niepamiętnych czasów przez miejscowych – Wierzchowiną. Widzimy z tego miejsca dosłownie wszystko. Wędrujemy grzbietem, odbijamy do lasu i wchodzimy na teren gminy Iwkowa, do miejscowości Kąty, czyli mojej miejscowości, w której mieszkam.

Mój dom znajduje się gdzieś około kilometra, gdyby szedł cały czas w dół. Po chwili doszliśmy do wiaty turystycznej, która niestety jest zaniedbana. Do końca mieliśmy coraz bliżej – jakieś 2 kilometry. Widzieliśmy już nasz cel – dworek Sławików.

Schodziliśmy do dworku już po asfalcie. Była godzina 18. Szliśmy już ósmą godzinę. Zrobiło się nieco chłodniej, gdy dotarliśmy do końca. Czekało na nas miejsce na ławeczce Karskiego. Angelika padła jak nigdy :D. Pogoda dała w kość.

Ławeczka Karskiego „Angeliki” 🙂

Po wędrówce wszyscy udaliśmy się do dworku, żeby trochę ochłonąć, gdzie zostaliśmy poczęstowani zimną wodą. Po pożegnaniu z właścicielką pojechaliśmy do domu. Niech żałują Ci, co nie wybrali się z nami na wędrówkę. Na koniec poznaj 10 miejsc, które warto zobaczyć w Iwkowej.

One Comment

  • Grzegorz

    Super pomysł z tą trasą. Tylko na zdjęciu – https://mynaszlaku.pl/jan-karski-05-07-2015/JanKarski048.jpg – są jakieś zabudowania gospodarcze (zapewne dworskie z pochodzenia), a nie dwór w Łososinie Dolnej.
    Może kiedyś powstanie także tablica upamiętniająca wszystkich tych, którzy przyczynili się do ratowania Jana Kozielewskiego „Witolda”, a zwłaszcza te osoby, które zostały aresztowane i poddane torturom w siedzibie niemieckiej Gestapo, trafiły do obozów lub zostały rozstrzelane przez Niemców.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *