Dzwonkówka
Beskid Sądecki,  Małopolskie

Bryjarka i Dzwonkówka – szlak turystyczny ze Szczawnicy

W sobotę – 17 stycznia wybraliśmy się w Beskid Sądecki, żeby przejść kolejny odcinek Głównego Szlaku Beskidu Sądeckiego i zdobyć kolejne perełki do Korony Ziemi Sądeckiej. Wybrał się z nami Kamil i w trójkę wędrowaliśmy przez jeden z najpiękniejszych szlaków w paśmie. Jest on piękny pod względem fantastycznych widoków, ciekawych miejsc, Schroniska pod Bereśnikiem i Chaty Miłośliwka. Ta trasa należy do najpiękniejszych szlaków w Beskidzie Sądeckim.

Mapa trasy turystycznej ze Szczawnicy na Dzwonkówkę

Szczawnica – Bryjarka – Bacówka pod Bereśnikiem – Szczyt Bereśnik – Szczyt Dzwonkówka – Błyszcz – szczyt Koziarz – Chata Miłośliwka – Zabrzeż

Szczawnica – początek szlaku

Sobotni poranek rozpoczynamy od dojazdu do wsi Zabrzeż, w pobliżu Łącka. Parkujemy na kościelnym parkingu, tuż obok przystanku autobusowego. Z niego dostaniemy się do Szczawnicy, żeby rozpocząć nasze kolejne wspólne wędrowanie Głównym Szlakiem Beskidu Sądeckiego. Do przyjazdu autobusu pozostawało jeszcze kilka minut, gdy dołączył do nas Kamil – nasz nowy znajomy. Wstępnie widzieliśmy się przez portal społecznościowy, gdy szukaliśmy chętnych do wspólnej wycieczki. Udało się, że właśnie on się odezwał.

Pakujemy się do busa i płacimy po 4 złote za przejazd. Po około 20 minutach stajemy w trójkę na ulicach popularnej Szczawnicy. Angelika idzie do pobliskiego sklepu po wodę, a my przeglądamy mapę i trasę naszej wycieczki. Zapowiada się, że będzie fajny dzień. Szczawnica od początku okazuje się bardzo senna – pod względem małej liczby ludzi i pogody. Słońce nie zawitało jeszcze w pienińskie doliny.

Szlak żółty na Bryjarkę

Ruszamy z centrum wzdłuż ulicy Zdrojowej. Jest to droga asfaltowa, aż po sam Park Górny i Muzeum Pienińskie. Na chodniku jest strasznie ślisko, dlatego co chwilę schodzimy na jezdnie. Dobrze, że z rana jest mały ruch. Po 10 minutach odbijamy w lewo na kamienne płyty, a potem wchodzimy już bezpośrednio do lasu.

Promienie słońca oświetlają nam drogę. Idziemy tą trasą już po raz trzeci. Tym razem pokonujemy ten dystans bardzo szybko. Między drzewami jest okazja zobaczyć Tatry, nad którymi znajdują się gęste mgły. W Tatrach od kilku dni wieje halny. Tutaj w Beskidach tego nie odczuwamy. Żółtym szlakiem docieramy pod szczyt Bryjarka.

Co widać z Bryjarki?

Bezpośrednio na niego idzie się już bez szlaku, ale to jest zaledwie 100 metrów. Warto się tam udać, ze względu na piękne widoki na Dolinę Grajcarka, Szczawnicę, Palenicę, Wysoką czy nawet Tatry. Na szczycie mierzącym 679 metrów znajduje się metalowy krzyż, który po krzyżu drewnianym i modrzewiowym spisuje się w tym miejscu najlepiej. Około 1900 roku zostały wytyczone tutaj ścieżki przyrodnicze dla turystów i kuracjuszy wypoczywających w tym uzdrowisku.

Schronisko PTTK pod Bereśnikiem

Wracamy na żółty szlak i kierujemy się do Schroniska PTTK pod Bereśnikiem – według nas, jednego z najlepszych schronisk w polskich górach. Dotarliśmy do niego około godziny 9. Nie było jeszcze gospodarzy. W środku siedziała tylko kilkuosobowa grupa, która spała w schronisku. Od samego wejścia patrzyli na nas lekceważąco, jakby uważali się za kogoś lepszego. Nie przejmowaliśmy się tym zbytnio i siedliśmy przy stoliku. To był czas na śniadanie.

Ze schroniskowych okien rozciąga się szeroka panorama na Małe Pieniny i Pieniny Właściwe.

Po kolejnej krótkiej przerwie wracamy na szlak. Jest on dalej koloru żółtego i tak będzie prawie do samego końca wycieczki. Kierujemy się teraz na szczyt Bereśnik. Mierzy on zaledwie 843 metry, a tabliczka pod szczytem została zamontowana dopiero w poprzednim roku. Widać, że żółty szlak został odnowiony. Namalowano nowe znaki i zamieniono ręcznie wykonane tabliczki, na typowo tworzone dla PTTK. Te stare były niczego sobie. Widzieliśmy ich stertę leżącą w przedsionku schroniska, a niektóre znajdowały się jeszcze pod drzewami.

Spotkaliśmy kolejną grupkę osób. Ona kierowała się chyba do schroniska. Kamil starał się rozpoznawać tropy zwierząt, których na trasie było naprawdę dużo. Okazało się, że wędrowała tędy wilcza rodzina. Oczywiście znalazły się także ślady psów, saren i jeleni. Ogólnie mało jest informacji o wilkach w tym rejonie. Bardziej jednak znajdują się przy wschodniej granicy Beskidu Sądeckiego – obok Krynicy, w stronę Beskidu Niskiego.

Góra Dzwonkówka w Beskidzie Sądeckim

Mijamy 2 kolejne szczyty – Cieluszki i Kotelnica i po prawej stronie widzimy przekaźnik na Przehybie. Jest to dobrze widoczne miejsce, które okazuje się pomocne przy orientacji terenu. Wtedy każdy wie, gdzie jest na przykład Radziejowa. Docieramy przed Dzwonkówkę, gdzie dochodzi szlak czerwony właśnie od Przehyby, a dalej dochodzimy pod szczyt – na polanę widokową. Tym razem mamy takie krajobrazy.

Wychodzimy następnie nad polanę w poszukiwaniu najwyższego punktu. Zawieszamy oznaczenie na drzewie, tuż przy szlaku. Dzwonkówka kojarzy się z dawnym pasterstwem. Znajduje się nadal tutaj kilka polan – trzeba przyznać, że bardzo widokowych. Szczyt jest także węzłem szlaków turystycznych. Od tej pory wchodzimy na jeden z najbardziej widokowych odcinków w Beskidzie Sądeckim. Cała trasa od Dzwonkówki do Łącka to jedno wielkie miejsca widokowe.

Po godzinie drogi docieramy pod Błyszcz. Buty mamy całkowicie przemoczone i obrane błotem. Temperatura sięga 6 stopni.

Szczyt Błyszcz – Beskid Sądecki

Tutaj na jednej z tabliczek twórcy popełnili spory błąd. Odcinek liczący 8 kilometrów, prawie bez żadnych podejść przejdzie się w 3 godziny i 45 minut. To jest informacja, która może wprowadzić turystów w błąd. Przejście części szlaku to lekko ponad 2 godziny, normalnym tempem. Na Dzwonkówce – czyli jakieś 5 kilometrów wcześniej była tabliczka z czasem 4.15 do Łącka, a tutaj nagle 3.45. My jeszcze przechodzimy na Błyszcz, trawiastym wschodnim zboczem. Nie prowadzi tam żaden szlak, ale dojście do niego zaznaczone jest tablicą „Kaplica Papieska 200 metrów”.

Od 2000 roku znajduje się tutaj ten ołtarz, a od 2001 popiersie Jana Pawła II ufundowane przez okolicznych mieszkańców.

Szczyt obfituje w okazałe widoki. Można zobaczyć Beskid Sądecki, Beskid Niski, Beskid Wyspowy, a w oddali Pogórze Rożnowskie. Przez drzewa zauważalny jest również Lubań w Gorcach.

Siedzimy tam kilkanaście minut i wracamy na żółty szlak. Teraz to są dopiero widokowe cuda. Od 2015 na szczycie Koziarz znajduje się wieża widokowa, z której można oglądać wspaniałe krajobrazy.

Chata Miłośliwka nad Łąckiem

Dość szybko przechodzimy kilkukilometrowy odcinek i docieramy pod Cebulówkę. Przed nią Główny Szlak Beskidu Sądeckiego skręca w stronę Brzyny na ścieżkę rowerową, a my kierujemy się na szczyt. Tam dzwonimy do Sary – właścicielki Chaty Miłośliwka, do której mieliśmy zawitać, bo to zaraz przy szlaku do Łącka. Spotykamy się z nią u jej sąsiadów, a tam gospodyni oprowadza nas po swoim gospodarstwie.

Następnie idziemy już do Chaty Miłośliwka. Ciężko tutaj samemu trafić, ale warto zapytać miejscowych o drogę. Najlepiej w tych domach obok przekaźników, które stoją na żółtym szlaku. Docieramy pod chatę, a tam robota idzie pełną parą. Właściciel razem ze znajomymi remontuje dom. Wszystko jest tam dopiero odnawiane i dopracowywane przed odwiedzinami gości, jednak wszyscy są tam mile widziani. Jest to miejsce, do którego mogą skierować się wędrowcy Głównego Szlaku Beskidu Sądeckiego.

Od chaty kierujemy się już na parking w miejscowości Zabrzeż. Chwilę idziemy drogą gruntową, a później wychodzimy już na asfalt. Trwa to około 40 minut i jesteśmy przy samochodach. Żegnamy się z Kamilem i umawiamy na kolejne wycieczki. On jedzie do swojego domu do Zagorzyna, a my do siebie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *