Barania Góra - szczyt
Beskid Śląski,  Śląskie

Barania Góra – to właśnie stąd wypływa Wisła

Barania Góra to jeden z najpopularniejszych szczytów w Beskidzie Śląskim oraz całych polskich górach. To właśnie w tym miejscu swój początek ma Wisła – najdłuższa rzeka w naszym kraju. W dzisiejszym wpisie poznasz trzy najciekawsze według nas szlaki dojściowe na szczyt:

  1. Z Przełęczy Szarcula przez Stecówkę (szlak z dzieckiem) – wpis z 2018 roku,
  2. Z Kamesznicy – zimowy wpis z 2016 roku,
  3. Z Wisły przez Kaskady Rodła – wpis z 2014 roku,

Barania Góra z dzieckiem przez Stecówkę i Przysłop – wpis z 2018 roku

13.11.2018 | Stęskniliśmy się trochę za górami w pobliżu Wisły. Nie byliśmy tam kawał czasu, bo aż kilka miesięcy. Dzisiaj w planach Barania Góra, Stecówka oraz schronisko PTTK Przysłop pod Baranią Górą. Dzień wcześniej odwiedziliśmy schronisko na Błatniej, gdzie smakowaliśmy żurek oraz spotkaliśmy wielu turystów, którzy wyruszyli na szlak, wykorzystując dzień wolny.

Mapa trasy turystycznej z Przełęczy Szarcula na Baranią Górę przez schronisko PTTK

Jak dojechać na Baranią Górę?

Dojeżdżamy na parking i startujemy z Przełęczy Szarcula znajdującej się na wysokości 759 m n.p.m. Dotrzeć na nią można z Przełęczy Kubalonka lub z Wisły. Udajemy się w podróż za czerwonymi znakami. Jest to odcinek Głównego Szlaku Beskidzkiego. GSB jest to najdłuższy szlak w polskich górach biegnący z Ustronia w Beskidzie Śląskim do Wołosatego w Bieszczadach. Mierzy prawie 500 kilometrów, a jego pokonanie spokojnym tempem zajmuje kilkanaście dni.

Idziemy szlakiem czerwonym

Nasza ścieżka najpierw doprowadza nas do Dorkowej Skały – pięknej wychodni skalnej. Dzięki niej czujemy się co najmniej jakbyśmy byli w Górach Stołowych. Nazwa pochodzi od imienia żeńskiego Dorota (Dora, Dorka). Wiąże się ze starą legendą o córce miejscowego bacy, która miała tu zginąć, walcząc z pasterzami słowackimi o tereny wypasowe. Czym dalej się poruszamy, tym jest gorzej. Podmokły teren bardzo utrudnia i opóźnia przejście. Bardzo męczące jest obchodzenie zalegającej wody na szlaku. Ba! Jakby jeszcze się dało ją spokojnie obejść. W niektórych miejscach trzeba stawiać kroki tutaj, gdzie jest mniej wody. Niestety ten teren jest cały czas zakryty drzewami i bardzo długo trzeba będzie czekać, żeby się osuszył.

Schronisko Stecówka 

Wreszcie dochodzimy do asfaltu. W końcu jest spokój. Musimy na nim przyśpieszyć. Dalej wędrując, mijamy zamknięte prywatne schronisko Stecówka, a dalej kościół pod wezwaniem MB Fatimskiej. Sytuacja ze schroniskiem jest naprawdę dziwna. Na pierwszy rzut oka wygląda, jakby było opuszczone i zamknięte na cztery spusty. W Internecie jak to w Internecie opinie są różne. Syf, brud, zamknięte lub czysto, fajny klimat, dobre jedzenie. Z większości wypowiedzi wynika, że faktycznie jest zamknięte. Nieopodal tego miejsca rozpoczyna się Droga Różańcowa Stecówka – Przysłop.

Schronisko Przysłop pod Baranią Górą

Wędrujemy tą drogą, aż do schroniska na Przysłopie pod Baranią Górą. W międzyczasie łączymy się ze szlakiem czarnym, który wiedzie z Wisły Czarne. Tego odcinka jeszcze nie znamy, ale patrząc na mapę, to 5 kilometrów po asfalcie nie jest dla nas. Po betonie idziemy na szczęście tylko kilkanaście minut. Potem odbijamy w lewo i ostro podchodzimy pod górę. Jesteśmy już prawie w schronisku. Widać między drzewami zarys budynku. W nim robimy sobie przerwę. Przede wszystkim ze względu na naszego bobasa. Chętnie wchodzimy do środka. Za nami ponad 8 kilometrów trasy i 350 metrów podejścia. Ostatnio jak tutaj byliśmy, to był remont. Jedliśmy żurek i był bardzo smaczny. Ciekawe jak jest po zmianach? Znowu zamawiamy żurek. Smaku nie zmienił, jest wyśmienity. 

Ze schroniska na Baranią Górę

Wszyscy pojedzeni ruszamy przed siebie. Tym razem czerwonym wraz z niebieskim i zielonym szlakiem próbujemy się dostać na szczyt. Wędrówka na Baranią Górę to nie lada wyczyn, a to dlatego, że musimy zmierzyć się jeszcze przez blisko godzinę z 250-metrową wysokością na odcinku około dwóch kilometrów. Idziemy drogą kamienistą. Widać, że turyści chodzą górą brzegu, ścieżki w tych miejscach są wydeptane. Szczerze to czasem lepiej iść tymi ścieżkami obok, bo mniej nogi bolą.

Gdzie zaczyna się Wisła?

My nie zatrzymując się, szybko zdobywamy wysokość i docieramy do Wierchu Wisełka 1192 m n.p.m., a w międzyczasie zdobywamy Wierch Równiański 1160 m n.p.m. Tego ostatniego nawet nie odczuwamy. Leży na terenie spłaszczonym, polanie, która jest zarośnięta, a dodatkowo sam nie jest oznaczony. Zdobywamy go, nawet o nim nie wiedząc. Miejsce to ma drugą, bardziej tradycyjną nazwę. Otóż jest to Mysia Polana, a nazwę zaczerpnięto od mającej w tym miejscu sytuacji – plagi mysz. Tutaj w pobliżu swój początek bierze rzeka Wisła.

Barania Góra 1220 m n.p.m. – szczyt

Po dojściu do czarnego szlaku skręcamy w lewo i niebawem przed oczami mamy szczyt z charakterystyczną wieżą koloru żółtego. Po dość stromym zboczu dochodzimy na Baranią Górę 1220 m n.p.m. Staramy się od razu wyjść na dostępną wieżę. Trzymamy się mocno, żeby nie porwał nas wiatr. Na samej górze nie jest dość przyjemnie, więc nie siedzimy zbyt długo. Widoki mimo wszystko są przepiękne.  

Z dzieckiem na Baranią Górę

Całość trasy do tej pory to dopiero połowa. Teraz czeka nas powrót tymi samymi szlakami do samochodu. To już jest mniejszy problem. Od szczytu do schroniska to około 40 minut. W międzyczasie mijają nas turyści zmierzający na szczyt, a także rowerzyści. W jednym miejscu jest powalone drzewo, które blokuje przejazd. Tutaj spotkamy gości, którzy odkopują swój samochód, bo zatrzymali się na korzeniu. Bardzo szybko pojawia się nam przed oczami ponownie schronisko. Zamierzamy do niego, aby przebrać dziecko i sprawdzić, czy wszystko jest w porządku. Okazuje się, że tak. Maja wybudzona z chusty po chwili marszu ponownie zasypia.

Od schroniska musimy trochę przyśpieszyć, bo jest po godzinie 14. Staramy się szybko dotrzeć do mijanego rano kościółka. Tam zmieniamy kolor czerwony na literę H, czyli szlak Habsburgów. W Wiśle możemy obejrzeć pałacyk myśliwski, tej niemieckiej dynastii. Idziemy już cały czas asfaltem, aż na parking. Wersja ta jest o tyle lepsza, że nie musimy się męczyć z podmokłym terenem i na pewno zaoszczędzimy trochę czasu.

Pod koniec wędrówki, na wysokości Dorkowej Skały znajduje się po prawej stronie drogi punkt widokowy. Możemy skorzystać z drewnianej, niewielkiej platformy widokowej, na którą wchodzi się na własną odpowiedzialność. Pięknie widać z niej zbiornik wodny Wisła-Czarne, a także pobliskie szczyty: Cienków Niżni czy Cienków Postrzedni. Po kilku godzinach marszu docieramy na parking. W nogach mamy ponad 20 kilometrów. Słońce zachodzi za chmury i robi się coraz ciemniej i chłodniej. Pakujemy się do samochodu i wracamy do kwatery w Wiśle. 


Barania Góra z Kamesznicy jak zaczarowana – wpis z 2016 roku

Po znakomitym poranku na Ochodzitej, którego oglądaliście już kilka dni temu, przyszedł czas na kontynuację tego przepięknie rozpoczętego dnia. Z Ochodzitą pożegnaliśmy się około godziny 7:30 i przejechaliśmy na parking do wioski Kamesznica, bo tam rozpoczynał się żółty szlak idący w kierunku Baraniej Góry. 

Mapa trasy turystycznej z Kamesznicy na Baranią Górę

Dojazd do Kamesznicy i parking

Jadąc od strony Koczego Zamku, minęliśmy kościół w Kamesznicy i za przystankiem skręciliśmy w lewo, tutaj gdzie wskazywały tabliczki prowadzące do szlaku żółtego. Jechaliśmy w górę dobre kilka minut, aż dotarliśmy pod szlaban i most nad potokiem o nazwie Janoska. Już na początku pierwsza uwaga dotycząca parkingu. Według mapy wydawnictwa Compass, której używamy, parking jest kawałek niżej, obok drewnianych ławek i skrętu w lewo do przysiółka Tabaczyska.

Tam także według mapy powinien być parking, ale jak się okazuje w praktyce, jest wyżej. Tak naprawdę nawet lepiej, bo nie trzeba dreptać niepotrzebnie asfaltem. Po dojechaniu pod szlaban zatrzymujemy się za ośnieżonym samochodem, który nie wiadomo ile już tutaj dni stoi. Prowizoryczne miejsca postojowe mamy wzdłuż drogi.

Opis szlaku

Ruszamy żółtym szlakiem, od razu lekko skręcając w lewo. Asfalt idzie dalej w prawą stronę. Po mroźnym poranku tutaj nie jest lepiej. Słońce jeszcze dobrze się nie pojawiło w tej dolince, więc na jakieś ciepłe promienie trzeba będzie trochę dłużej poczekać. Szlak prowadzi nas łagodnie pod górę. Jest to jedno z łatwiejszych podejść pod Baranią Górę.

Szlak biegnie cały czas po leśnej ścieżce. Od czasu do czasu musimy pokonać jakiś strumyk, który pędzi, przecinając nam drogę. Gdzieniegdzie pojawia się także trochę błota. Po kilkudziesięciu minutach dochodzi do nas szlak koloru niebieskiego z kierunku Koniakowa. Warto też nim się przejść, bo w pobliżu znajduje się jaskinia Gańczorka. Oba szlaki doprowadzają nas do Przełęczy pod Karolówką. Na sam szczyt można wyjść, jednak szlak trawersuje jej zachodnie zbocza. Jeśli zastanawiacie się, czy to jest właśnie ta Barania Góra, z której wypływa Wisła, to odpowiedź brzmi -tak.

Droga do schroniska Przysłop

Zmieniamy kolor szlaku i ze znakami zielonymi i niebieskimi idziemy bezpośrednio do Schroniska PTTK Przysłop pod Baranią Górą. Trasa po raz kolejny prowadzi bez większych podejść, dlatego trudno się na niej zmęczyć. Z prawej strony mamy wyżej wspomnianą Karolówkę. Na dole śniegu jest jeszcze bardzo mało, ale z Ochodzitej widzieliśmy, że partie szczytowe są całe w śniegu.

Ostatni zakręt w lewo i już jesteśmy pod schroniskiem. W nim trwa remont, po tym, jak przejęli je nowi właściciele i chcą poprawić złą opinię o obiekcie, jaka krąży w świecie turystyki. W schronisku remontowane są łazienki, pokoje, praca wre. Do tego organizowane są tam często prelekcje, a co najważniejsze jest otwarte, bo jak kiedyś tam byliśmy, to było zamknięte. Teraz wesoło powitał nas kot Gruby.

Żurek i pieczątka

Usiedliśmy w pustej sali, a nad nami było słychać odgłosy wiertarek. Obiekt zmieniał się na lepsze. Zamówiliśmy żurek i był bardzo smaczny, do tego dostaliśmy tyle chleba, że nie zjedliśmy całego i trzeba było zapakować do plecaka. Angelika kupiła jeszcze jakąś nową książeczkę, do której zbiera się pieczątki z beskidzkich schronisk.

Dalsza droga na szczyt

Po godzinie 10 ruszyliśmy na Baranią Górę szlakiem niebieskim. Chmury zasłaniały niebo coraz bardziej, a ze słońca, które widzieliśmy jeszcze przed wejściem do schroniska, niewiele zostało. Widoczność za to była doskonała. Widać było Tatry i Małą Fatrę.

Wykapy Czarnej Wisełki

Idziemy pod górę Głównym Szlakiem Beskidzkim. Śnieg, pod którym płynie mały potoczek jest bardzo śliski. W niektórych miejscach trzeba iść całkowicie po poboczu, bo nawet kijki nie pomagają. Mijamy Wierch Równiański. Jeszcze nie spotkaliśmy tego dnia nikogo na szlaku. Z lewej strony widać Skrzyczne – najwyższy szczyt Beskidu Śląskiego. Na mapie mamy oznaczone wykapy Czarnej Wisełki. Docieramy na Wierch Wisełka i naszym oczom ukazują się piękne widoki Tatr, a przede wszystkim Babiej Góry.

Metalowa wieża na Baraniej Górze

Jak byliśmy tutaj kiedyś to stała koło szczytu drewniana wiata turystyczna z miejscem na ognisko. Nie była ona w najlepszym stanie i to zaowocowało tym, że pozostało tylko miejsce na ognisko. Ja poleciałem szybciej na wieżę widokową, a Angelika została robić zdjęcia. Dotarła kilka minut później i wyszła do góry. U góry było tak zimno, że długo tam nie zostaliśmy. Szybkie fotografie i ruszamy dalej.

Wielki Rozsutec
Z prawej strony Czantoria Wielka
Zamrożona wieża i Skrzyczne

Gdy schodziliśmy tym samym szlakiem do schroniska i potem do Kamesznicy to nad nami chmury zaczynały przechodzić. Robiło się błękitne niebo i zaczęły się dziać cuda. Barania Góra zrobiła się magiczna i zaczarowana. Wszystko wyglądało zjawiskowo i chyba ktoś nam chciał wynagrodzić poprzednie dwa dni, gdy nie było nic widać. Dziękujemy.


Szlak na Baranią Górę z Wisły Czarne – wpis z 2014 roku

Po ostatniej, a zarazem pierwszej wizycie w Beskidzkie Śląskim 12 września tego roku pokochaliśmy te regiony od pierwszego wejrzenia. Zachwytów podczas tych 2 dni, które tutaj ostatnio spędziliśmy, nie było końca. Dlatego nie mogliśmy się doczekać, kolejnej wizyty tutaj. W Beskid Śląski trzeba przyjechać na kilka dni, żeby w pełni móc się nim nacieszyć. Wejście na Baranią Górę (1220) było jedynym punktem zaplanowanej wyprawy w tym paśmie, bo już w następne dni chcieliśmy przenieść się w sąsiedni Beskid Żywiecki – jak się później okazało, również fantastyczny. Może ktoś mówić, że Tatry są najpiękniejsze, jednak my Beskidy kochamy najbardziej.

Mapa trasy turystycznej z Wisły Czarne na Baranią Górę

W pierwszy dzień – 4 października zaplanowaliśmy zdobycie Baraniej Góry od strony Wisły. Może nie jest to jedno z najtrudniejszych wariantów osiągnięcia szczytu, jednak uznaliśmy, że będzie to idealna trasa na rozgrzewkę. Zejście mieliśmy zaplanować dopiero u góry. Podjechaliśmy na osiedle Wisła Czarne, na parking pod Ochotniczą Strażą Pożarną. Gdzieniegdzie kręcili się mieszkańcy, turystów na razie nie mieliśmy przyjemności spotkać. Na zewnątrz – 5 stopni, słońce przebija się przez drzewa, nastroje bojowe od rana, mimo długiej podróży jesteśmy pozytywnie nastawieni i ruszamy na szlak na Baranią Górę.

barania góra

Wejście na Baranią Górę: opis szlaku

Przez około 2500 metrów idziemy asfaltem, wraz z towarzyszącym nam potokiem Biała Wisełka. Ze szlakiem niebieskim, którym kierujemy się na Baranią Górę, idzie także ścieżka przyrodnicza.

szlak na baranią górę

Po drodze można zobaczyć Kaskady Rodła

Następnie szlak odbija w prawo na drogę gruntową i tutaj zaczął się dla nas najtrudniejszy odcinek trasy, po błocie i śliskich kamieniach. Buty brudne, aż po kostki. Po tym jak staraliśmy się unikać grząskiego terenu, dotarliśmy do kaskad Białej Wisełki. Jest to niewielki wodospad, ale jakże urokliwy.

barania góra szlak

Po minięciu wodospadu rozpoczyna się długie, około 2-godzinne podejście. Mapa podaje około 1 godzinę 30 minut, jednak ci, którzy dokumentują swoje wyjścia tak jak my, potrzebują na to trochę więcej czasu. Po chwili wchodzimy już na teren Rezerwatu Barania Góra, utworzonego 5 listopada 1953 roku. Dotarliśmy do jednego z ciekawszych miejsc na szlaku na Baranią Górę. Drzewostany zostały wywrócone przez wiatr i uszkodzone przez owady, dlatego pozostawiono je w celu obserwacji naturalnych procesów przyrody.

szlaki na baranią górę

Coraz wyżej odkrywają się przed nami piękne widoki Beskidu Śląskiego i Małego.

wisła barania góra

Wreszcie, na około 15 minut od Baraniej spotkaliśmy pierwszego turystę, który szedł z nami, aż na sam szczyt. Gdy ujrzeliśmy wierzchołek dominującej na horyzoncie Babiej Góry, wiedzieliśmy, że będziemy widzieć też Tatry.

barania góra wyciąg

Widderberg zdobyty

Prędko pobiegliśmy na wieżę widokową, która znajduje się na szczycie. Widoki było oszałamiające, cztery strony świata otworzyły się przed nami i ukazywały swoje piękno.

barania góra wisła
barania góra szlaki turystyczne
wejście na baranią górę
barania góra parking

Na szczycie było nas coraz więcej. Zrobiło się chłodniej i wietrznie. Po relaksie na ławeczce zeszliśmy z wieży, na jedno z powalonych drzew. Widoki mieliśmy tylko w kierunku Babiej i Tatr, ale za to jakie bajeczne. Na szczycie, gdzie oprócz wieży, ulokowane są tablice informacyjne, szlakowskazy i miejsca do siedzenia, ustaliliśmy, że zrobimy sobie dłuższą wycieczkę i pójdziemy przez Magurkę Wiślańską (1140) i Gawlasi (1076).

szlaki na baranią górę
wyjście na baranią górę

Początkowo idzie się lekko w dół, schodząc na poziom 1058 metrów na Przełęcz nad Roztocznym. Po naszej prawej stronie rozciąga się Hala Barania. 40 minut od Baraniej Góry znajduje się Magurka Wiślańska, na którą dotarliśmy już pośród padających na nas głosów dużej grupy osób. Gdzieś w połowie drogi między Magurką, a Gawlasim spotkaliśmy wycieczkę. Hałasu narobili, że chyba nie było osoby na szlaku, która by ich nie słyszała. Naszym oczom po raz kolejny ukazało się Skrzyczne. Wydawało się być bardzo blisko, a było oddalone o jakieś 3 godziny drogi.

szlaki turystyczne na baranią górę

Podczas drogi mogliśmy zobaczyć Żywiec i Jezioro Żywieckie.

malownicze szlaki barania góra

Na Gawlasim zostaliśmy na chwilę. Może i dobrze, ponieważ znaleźliśmy odznakę turystyczną. Prawdopodobnie zostawiła ją ta wycieczka, którą mijaliśmy, bo odznaka wydawała się być pamiątkę z rajdu turystycznego. Komuś może była zbędna, a nam powiększyła domową kolekcję.

trasy turystyczne barania góra

Od tego przystanku ruszyliśmy już szlakiem na Baranią Górę żółtym, na najbliżej zlokalizowany Cieńków Wyżni (957). Trasa już w żadnym momencie się nie wznosiła. Więcej podróżuje się drogami gruntowymi niż wytyczonymi ścieżkami. Jednak my szlakiem nie mogliśmy iść do samego końca i musieliśmy znaleźć sposób na dotarcie na parking.

Cieńków w Wiśle

Gdy minie się Cieńków Postrzedni (867), to przed kolejką jest droga asfaltowa w lewo. Dobrze się składa, że jest tam zaznaczona ścieżka przyrodnicza o kolorach białym i niebieskim. Pośród domostw i kaplicy docieramy na drogę główną, obok przystanku autobusowego i idziemy w lewo około 500 metrów, asfaltem na parking. Zapłaciliśmy 6 złotych za postój, wrzuciliśmy bagaże do samochodu i ruszyliśmy w stronę centrum Wisły, w celu odwiedzenia Skoczni Wisła-Malinka im. Adama Małysza. Po drodze, na kilka minut zatrzymaliśmy się jeszcze obok Jeziora Czerniańskiego.

szlak na baranią górę

Będąc na skoczni, trafiliśmy akurat na bardzo dobry moment – na wycieczkę z przewodnikiem, który przybliżył krótko szereg informacji o skoczni, zawodnikach, infrastrukturze itp.

skocznia przy baraniej górze

Inne atrakcje w okolicy Baraniej Góry i Wisły

Będąc na rondzie w Wiśle, rzuciła nam się w oczy galeria naszego mistrza. Nie zastanawialiśmy się i skręciliśmy w jej stronę. Bilet kosztował 5 zł, ale naprawdę było warto. Puchary, medale, kule, odznaczenia, kombinezony, narty i tak można wymieniać w nieskończoność. Całość robi piorunujące wrażenie.

Była godzina 17 gdy zapakowaliśmy się do auta, aby dotrzeć do Ujsół, gdzie mieliśmy mieszkać przez 3 dni. Dojechaliśmy około godziny 18.15, do bardzo przyjemnego miejsca. Pokoje Gościnne u Ewy okazały się strzałem w przysłowiową „10”. Gospodyni przywitała nas od razu bardzo miło i nie czuliśmy nawet, że jesteśmy u obcych, tylko u siebie. Rozgościliśmy się w jednym z pokoi. Było tutaj bardzo przytulnie i czysto. Dodatkowo dostaliśmy przewodnik po Ujsołach, żeby zobaczyć, co warto zwiedzić. Jeszcze nigdzie w miejscach noclegowych, nie czuliśmy się tak dobrze jak tutaj. Pogadaliśmy kilkanaście minut z właścicielką, przynieśliśmy z bagażnika ostatnie rzeczy i po chłodnym prysznicu przystąpiliśmy do jedzenia pizzy. Trzeba było się przygotować do następnego dnia i zdobycia Wielkiej Rycerzowej.

5 komentarzy

  • Monika

    Bardzo często chodziliśmy na Baranią Górę z Wisły Czarne. Dopiero niedawno po raz pierwszy szlam od strony Skrzycznego. Bardzo ładna trasa, a przede wszystkim widokowa. Polecam każdemu.

  • Iza

    Myślę, że w każde górskie pasmo najlepiej byłoby jeździć co najmniej na dwa dni, a jeśli się da, to i na więcej. Wtedy można naprawdę nacieszyć się pobytem 🙂 My niestety w większości możemy pozwolić sobie na wypady jednodniowe, ale i tak się z nich cieszymy 🙂 Bardzo fajna wyprawa (jak zawsze) czekam jednak najbardziej na kolejne, z mojego „rodzinnego” Beskidu Ż. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *