Magura Małastowska
Beskid Niski,  Małopolskie

Szczyt Magura Małastowska – szlak z Odernego i Sękowej

2016 | Dzisiejsza sobota to dla jednych udany wschód słońca z wyższych szczytów, dla innych to cały dzień łazikowania po swoich ulubionych szczytach lub całkiem dla siebie nieznanych. My chcąc wykorzystać dzień do południa, pojechaliśmy w cichy Beskid Niski, żeby poszwendać się gdzieś w okolicach Magury Małastowskiej, która należy do zdobywanej przez nas Korony Beskidu Niskiego. 

Opis krótkiego szlaku Oderne – Magura Małastowska

Początkowo mieliśmy jechać na wschód słońca, ale niestety nie zdążylibyśmy przejść jakieś trasy. Poranek zapowiadał się cudownie. Prawie czyste niebo, gdzieś daleko między Maślana Górą (753 m n.p.m.) a szczytem Chełm (780 m n.p.m.) sprzed mojego domu, widać kłębiaste chmury. No tak, wschód będzie pewno ciut później. To nie nasze zmartwienie. My i tak jedziemy na Magurę. Przejdziemy polanami, prawie słońce wstanie i fajnie nam wszystko oświetli.

Jechaliśmy właśnie wtedy, kiedy mozolnie wstawało słońce. Udając się kolejno przez Grybów, Ropę, Klimkówkę, przejeżdżając obok Jeziora Klimkowskiego, a następnie przez Uście Gorlickie docieramy do wioski Oderne. Samochód zatrzymujemy wyżej niż kościół przy prywatnej posesji na żółtym szlaku. Dokładnie naprzeciw poniższego krzyża. Znajdujemy się na punkcie widokowym, w pobliżu szczytu Wierch (620 m n.p.m.).

Mapa trasy turystycznej do schroniska PTTK na Magurze Małastowskiej

Jadąc, stwierdziliśmy, że właśnie pojechaliśmy na ten teren, gdzie były kłębiaste chmury. Z punktu widokowego nie zobaczyliśmy w sumie nic. Hmm to słońca nie będzie dziś? No raczej tak. Smucić się z tego powodu nie zamierzaliśmy. Zwłaszcza jak zobaczyliśmy te cudnie ośnieżone drzewa i polanki. Ha, ha to jest to! Ciekawe kto dziś takie cuda będzie miał?

Pełni energii ruszamy przed siebie. Pstryk, pstryk, pstryk… Poranek cudowny. Nie mogę się opanować przed robieniem zdjęć. Przecież tu jest jak…??? … w bajce! Mijamy kolejny krzyż, a następnie przechodzimy obok dwóch drewnianych domków. Dalej przechodzimy przez polany, które miały być w blasku wschodzącego słońca. Mamy je oczywiście przykryte białą, cudowną kołderką ze słońcem nad chmurami.

Żółty szlak

Na zimowym szlaku na Magurę Małastowską

Przechodzimy obok szczytu Polana (637 m n.p.m.) i po kilku minutach docieramy do tabliczek. Na nich kierunek „Schronisko PTTK Magura Małastowska 1h”. Tak niewiele? – to szybko tam idziemy. Przechodzimy przez las, obok jakiejś agroturystyki. Tu oczywiście pomyśleliśmy o tych, którzy tu nocują. Naprawdę mają ciszę i spokój, a i nocleg przy szlaku. Spokojnie tutaj mogą całkowicie odpocząć od zgiełku i oderwać się od swojej szarej codzienności.

My maszerujemy cały czas polankami, gdzieniegdzie napotykając lód. Trzeba uważać i być ostrożnym, bo o upadek łatwo. Mateusz już kilka razy leżał :). Wchodzimy do lasku i maszerujemy w nim chwilę. Na śniegu widać sporo świeżych śladów. Przychodzi szlak zielony ze Smerekowca i zmierza bezpośrednio do Schroniska na Magurze Małastowskiej.

Schronisko na Magurze Małastowskiej

Docieramy do utwardzonej drogi, czyli asfaltu na trasie Przełęcz Małastowska – Nowica. Zastanawiamy się chwilę, jak pójdziemy. W tym miejscu mamy wybór, możemy udać się od razu na szczyt ścieżką koloru czarnego lub udać się do drewnianego schroniska PTTK na Magurze Małastowskiej. Po około 15 minutach maszerowania docieramy do ciepłego i pustego schroniska. Wita nas kot, który usilnie chce wejść do środka. Tam w jadalni jemy pyszniutkie kanapeczki z serkiem i pomidorkiem, popijając gorącą herbatką z termosu. Mniam, mniam… Chatkowego jak nie było, tak nie ma. Czy ktoś tutaj w ogóle żyje? :). 

Najkrótszy szlak do schroniska na Magurze Małastowskiej

Najkrótszy szlak na Magurę Małastowską prowadzi z Przełęczy Małastowskiej. Czas przejścia to około 25 minut na odcinku 1 kilometra szlakiem niebieskim. Można tam wyskoczyć, jeśli ma się mało czasu.

SKI Park Magura i szczyt

Patrzymy na zegarek i czas się zbierać. Ubieramy się, pakujemy i idziemy dalej. Udajemy się za niebieskim i zielonym szlakiem na szczyt. Po drodze mijamy przekaźnik i budynek górnej stacji narciarskiej „Magura”. Więcej szczegółów dotyczących otwarcia, cennika znajdziemy na stronie internetowej wyciągu narciarskiego. Przez to, że szczyt Magura Małastowska (813 m n.p.m.) daleko się nie znajduje, to docieramy tam za jakieś piętnaście minut. Oj pięknie jest!

Ze szczytu ruszamy dalej, ale już za ścieżką koloru czarnego. Bardzo blisko szczytu znajduje się cmentarz wojenny numer 58 z czasów I wojny światowej.

Maszerujemy dalej i docieramy do kolejnego cmentarza o numerze 59. Ogólnie dwa cmentarze nie są jakoś zbytnio daleko oddalone od siebie. Beskid Niski słynie z takich obiektów. Na tych terenach toczyła się bardzo znana Bitwa pod Gorlicami w 1915 roku.

Następnie docieramy do asfaltu, a nim do szlaków żółtego i zielonego, którymi wracamy do samochodu. Przedostajemy się z powrotem przez las i nasze ukochane polanki. Pogoda nic, a nic się nie poprawia.


Były plany na inną trasę, były plany, aby wybrać się z siostrą. Pobudka godzina 4:00, a ona z krzykiem budzi wszystkich domowników „nie jadę, nie jadę, będzie lało, ja chcę spać, zostaw mnie” :). Co tam – na darmo moje przekonywania i tłumaczenia, że będzie super, a i tak zanim dojedziemy, to się wyśpi. No nic, a przecież się mówi, że do gór nie wolno nikogo zmuszać, więc po co ją namawiam.

Opis szlaku z Sękowej na Magurę Małastowską

Wsiadamy do samochodu i mówię Mateuszowi, że może znajdziemy bliżej jakąś trasę, żeby tyle nie jechać. Szybkie spojrzenie na mapę i wiedzieliśmy, że tego dnia zawitamy na Magurę Małastowską. Należy ona do Korony Beskidu Niskiego, tak więc idealna okazja, żeby ją zdobyć. Jechaliśmy niecałe 40 kilometrów do miejscowości Sękowa. Podjechaliśmy na parking przy drewnianym kościele św. Filipa i św. Jakuba.

Kościół jest budowy drewnianej i wraz z innymi kościołami południowej Małopolski i Podkarpacia znajduje się na liście światowego dziedzictwa UNESCO. Nazywany jest często Perłą Beskidu Niskiego. Wzniesiony w około 1520 roku, a od 1914 uważany jest za najpiękniejszy drewniany kościół w Małopolsce.

Mapa trasy turystycznej z Sękowej na Magurę Małastowską

Z Sękowej na Magurę wyruszamy szlakiem niebieskim

Spakowaliśmy potrzebne rzeczy i zaczęliśmy szukać znaków koloru niebieskiego. Mateusz testował nowy plecak, wygrany w górskim konkursie. Wróciliśmy przez most i zeszliśmy ciut niżej do parku. Przeszliśmy pod mostem i już za ścieżką niebieską poszliśmy przed siebie.

Najpierw szliśmy przez las, ale po chwili wyszliśmy na beton. Przechodziliśmy przez przysiółki: Koźleniec, Górki, Puste Pola i Dziadówka. Z tego miejsca widoki na Beskid Niski są bardzo okazałe. Gdy już opuściliśmy widokowe miejsca, to zawitaliśmy do gęstego lasu, który jeszcze się na dobre nie obudził. Szukaliśmy dobrego miejsca na śniadanie i dopiero gdzieś w okolicach szczytu Huszcza, rozbiliśmy nasz obóz. Kanapki z pasztetem i wiśniowy Tymbark komponowały się w zestaw idealny na piątkowy dzień.

Potem znowu dotarliśmy na prześliczną polankę, gdzie zrobiliśmy sobie sesję zdjęciową. Przed nami wznosiło się pasmo Magury Małastowskiej i szlaki, którymi później mieliśmy iść. Aby dostać się na Magurę Małastowską, mieliśmy do pokonania ponad dziesięciokilometrowy odcinek od samego parkingu.

Przeszliśmy później przez Przełęcz Owczarską. W Beskidzie Niskim jest cicho, spokojnie. Unosi się mgła. Nie ma wrzasku, nie ma gonitwy, czas płynie swoim tempem. Jest cudownie.

Magura Małastowska – szczyt

Ostatnie metry podejścia na szczyt robią swoje, a nogi zaczynają boleć. Przez Ostry Dział i szczyt, który nie ma nazwy, leśną, spokojną drogą dochodzimy do Magury Małastowskiej, gdzie się zatrzymujemy. Jemy tym razem obiad. Zestaw taki jak poprzednio przy śniadaniu.

Sto metrów niżej pod szczytem znajduje się cmentarz numer 58.

Od ostatniej wizyty w tym miejscu trochę szlakowskaz się pozmieniał. Przybyło tabliczek. Niektóre z nich posiadają zawyżony czas, co się później okazało. Bardzo się zdziwiliśmy, jak zobaczyliśmy, że do Bielanki jest 4:30. Nie mogliśmy sobie wyobrazić, że kilkukilometrowy odcinek szłoby się tak długo. Jednak patrząc na mapę Compassu wyraźnie widać, że powinno się pokonać go w coś około trzech godzin.

No nic, troszkę poddenerwowani sytuacją ruszamy za kolorem zielonym. Idziemy raz w milczeniu, raz gawędzimy, tak mija w mgnieniu oka czas. Dochodzimy do rozejścia się szlaków na Przełęcz Żdżar. Patrzymy na zegarki, no tak, jednak u góry był błąd na tabliczce. Przeszliśmy trasę w dwie godziny i dwadzieścia minut, a do miejscowości zostaje jeszcze pół godzinki. Mapa wskazywała lepszy czas.

Zmieniamy szlak na kolor żółty i tak wracamy już do miejscowości. Kilka minut od przełęczy zaczynają się miejsca widokowe. Ostatnim szczytem, przez jaki przechodziliśmy była Wierzchowina. Minęliśmy cmentarz numer 76 i weszliśmy już na asfalt.  Spacerowaliśmy pomiędzy domami. Tak szczerze próbowaliśmy się wbić między posesje, aby przez łąki dojść do parkingu, gdzie zostawiliśmy samochód.

Przechodzimy na przełaj i docieramy polną drogą do miejsca, z którego możemy podziwiać piękne krajobrazy. Pogoda się wyrobiła. Lepiej późno niż wcale, bo przecież była już godzina 17. Zanim jeszcze udaliśmy się w drogę powrotną do domu, to weszliśmy na lody :).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *