Gorc wieża widokowa
Gorce,  Małopolskie

Gorc – szczyt z wieżą widokową. Opisy szlaku z Zasadnego i Rzek

Szczyt Gorc mierzący 1228 m n.p.m. znajduje się w Gorcach i jest bardzo chętnie odwiedzanym miejscem przez miłośników turystyki pieszej. Na szczycie znajduje się zbudowana kilka lat temu drewniana wieża widokowa. W tym wpisie znajdziesz opis najłatwiejszego według nas szlaku na Gorc z Zasadnego oraz opis szlaku niebieskiego z Rzek.

Najłatwiejszy szlak na Gorc 1228 m n.p.m. w zimie

Rok 2018 | Dzisiejsze przedpołudnie spędziłem na gorczańskim szlaku. Wybrałem się z Zasadnego na Gorc. Trasa jest już mi dobrze znana, bo 1 stycznia 2016 roku razem z Angeliką ją przeszliśmy. Ten szlak wyróżnia się na tle pozostałych dróg dojściowych z dwóch powodów. Po pierwsze jest strasznie źle oznaczony, a po drugie idziemy cały czas ostro pod górę i nie ma nawet czasu odetchnąć. Nosi on nazwę „wyrusz z nami w Gorce”.

Zasadne – parking

Dojechałem nad ranem do Zasadnego i zaparkowałem przy mapie i altance. Jest tam parking na kilka samochodów. Tablice od samego początku informują mnie, że na szczyt mam 4 kilometry i powinienem to przejść w ciągu 1 godziny. Będzie ciężko, zwłaszcza że dodatkowo jest około 600 metrów podejścia, no, chyba że pobiegnę, ale jakoś wolę jednak iść. Osoby, które nie mają w planach zrobienia pętli, mogą wyjechać na Przełęcz Wierch Młynne i tam zacząć podróż. Zaoszczędzi się wtedy 1 kilometr drogi i jakieś 15 minut marszu pod górę. Nie polecam jednak wyjeżdżać tam w zimie bez łańcuchów. 

W zimie na Gorc 1228 m n.p.m.

Na polu jest jeszcze ciemno, dlatego aparat mam schowany do plecaka. Docieram na przełęcz i skręcam w prawo. Dochodzi do mnie ścieżka rowerowa z Ochotnicy Dolnej. Na niebie widzę gwiazdy, dlatego wierzę, że coś u góry obejrzę. Idę chwilę po prostym, jednak ta sielanka szybko się kończy i rozpoczynam około godzinne podejście na Gorc. Przez noc trochę sypnęło śniegiem i nikt jeszcze przede mną nie szedł, dlatego muszę torować drogę. Trawersuję zbocza Wierchu Lelonka 955 m n.p.m. i z szerokiej polany widzę już wieżę widokową. 

Jaki wygląda szlak na Gorc 1228 m n.p.m.?

Przechodzę przez las i jestem już coraz bliżej celu. Szlak cały czas wiedzie przez las z małymi wyjątkami, gdy wychodzę na niezbyt widokowe polanki. Droga jest rozjeżdżona przez ciężkie sprzęty, dlatego trzeba uważać, gdzie stawia się nogę, żeby nie wrypać się w jakieś koleiny i czasem nie skręcić nogi. Niebo robi się nade mną niebieskie, chociaż patrząc w stronę słońca, nie jestem optymistą. 

Co widać z wieży widokowej na Gorcu?

Wieża na Gorcu jest cała zamarznięta. Wieje wiatr i jest mroźno. Wychodzę na górę i widoki mam ograniczone. Jeśli trafimy na dobrą pogodę, to możemy zobaczyć: Pogórze Dynowskie, Pogórze Ciężkowickie, Beskid Niski, Beskid Sądecki, Cergov, Pieniny, Góry Lewockie, Magurę Spiską, Beskid Wyspowy, Beskid Żywiecki, Beskid Mały, Tatry i Małą Fatrę. Poszukuję kamerki, bo ostatnio miałem małe problemy z jej odbiorem. Postanawiam ją trochę oczyścić. 

Polana Gorc Kamienicki

Schodzę pod wieżę i ruszam dalej w trasę. Chcę zrobić pętlę, dlatego niebieskim szlakiem maszeruję przez polanę Gorc Kamienicki. Kolor niebieski obok ławek idzie w lewo, a ja szeroką drogą bez oznaczeń w prawo. W niektórych miejscach jest tak nawiane, że wpadam po kolana. Mam już założone raczki, bo na drodze jest strasznie ślisko. Zejście w dół jest bardzo strome, dlatego szybko zbiegam szeroką drogą. 

Ten odcinek szlaku też prowadzi cały czas przez las, a widoki pojawiają się dopiero przy pierwszych gospodarstwach. Tam droga jest odśnieżona, tyle, co przejechał pług. Spotykam po drodze gościa z Gorczańskiego Parku Narodowego. Na liczniku mam już ponad 10 kilometrów, więc podana długość na początkowej tabliczce jest błędna. Idę już po raz drugi z nawigacją i kolejny raz nie może się mylić. Schodzę na sam dół wprost na parking. Przyjemna pętla do zrobienia dla każdego, chociaż trzeba się przygotować na ostre podejścia i zejścia.


Niebieskim szlakiem z Rzek na Gorc

Rok 2017 | Wyprawę w środowy, wakacyjny dzień zaplanowaliśmy w Gorce. Wybraliśmy się niebieskim szlakiem na Gorc 1228 m n.p.m. i ta trasa tak nam przypadła do gustu, że także nią się wróciliśmy. A tak serio to drogi powrotnej nie mieliśmy innej i po prostu wróciliśmy tą samą, pod sam koniec wycieczki rzeczywiście troszkę zmodyfikowaliśmy powrót ze względu na straszne błoto na trasie, ale o tym przeczytacie troszkę później. 

Rzeki – parking niedaleko leśniczówki

Samochód zostawiamy niedaleko leśniczówki przed mostem nad rzeką Kamienica Gorczańska w Rzekach. Można też zostawić za mostem w zacienionym miejscu. Ruszamy szlakiem niebieskim po płaskiej drodze. Towarzyszy nam bystry potok Czerwonka będący dopływem Kamienicy. Mijamy po lewej stronie śmietnik, równo ułożone ścięte drzewa i zabierających się do pracy leśników. Przy przechodzeniu obok nich należy zachować ostrożność, ponieważ pracują na ciężkich sprzętach i nie zawsze mogą zauważyć, że ktoś idzie. Pomału zdobywamy wysokość. Szlak rowerowy, który przez chwilę nam towarzyszył, uciekł w prawo, a my już znaleźliśmy się na samym szlaku pieszym.

Niebieska trasa na Gorc

Nie uszliśmy daleko, a droga zaczęła robić się coraz bardziej grząska i błotnista. Do tego widać było koleiny zrobione przez traktory i ściągane drzewa. W pewnym momencie usłyszeliśmy, że coś za nami jedzie. Zeszliśmy ostrożnie w krzaki, bo za wiele miejsca tam nie było. Za nami jechali leśnicy, rozjeżdżając szlak. Nic w sumie dziwnego. Teraz coraz częściej możemy się spotkać z takimi obrazkami w Beskidach.

Wychodzimy na Nową Polanę, gdzie szlak niebieski łączy się ze szlakiem czarnym. Tam własnie możne ominąć powyższe błoto. Wystarczy iść szlakiem rowerowym w stronę Rzek, ale przecież błoto jeszcze nikomu nie zaszkodziło, chyba, że idziemy w jakichś niskich butach, to wtedy trzeba przejść ostrożnie.

Nowa Polana 

Na Nowej Polanie robimy sobie chwilę przerwy przy zadaszonym stoliku. Słońce przebija się nad lasem i zapowiada gorący dzień. Szlak czarny dochodzi tutaj ze Szczawy i w tym miejscu się kończy. Po 10 minutach zbieramy się i pniemy cały czas pod górę. Wchodzimy na obszar Gorczańskiego Parku Narodowego. Trasa wiedzie cały czas przez las, jednak wiemy, że za kilka chwil powinniśmy być już na ciekawej widokowej polance. Oceniając wyjście na Gorc na własnym nogach z tej strony, możemy powiedzieć, że jest to jedno z łatwiejszych, a znamy już każde wyjście znakowaną ścieżką. Miejscowi mają tutaj jakieś swoje tajemnicze ścieżki i drogi.

Polana Świnkówka w Gorcach

Wychodzimy na Świnkówkę – pierwsze widokowe miejsce na naszej trasie. W południowym kierunku rozciąga się widok na polany: Bieniowe, Średniak i Jaworzyna Kamienicka, a ponad nimi górują Tatry. Po zachodniej stronie jest widok na sąsiedni Kudłoń i dolinę Kamienickiego Potoku. Tatry akurat w tym dniu mamy słabo widoczne. Na polanie przystoi zrobić sobie przerwę i nacieszyć trochę oczy. Taką trasę robiliśmy w 2015 roku razem z PTT Nowy Sącz na jesieni.

Polana Gorc Kamienicki

Ruszamy dalej i napotykamy obcokrajowców obładowanych plecakami i z dzieciakami. Jedno idzie na własnych nogach, a drugie jedzie w wózku. Jak się okazuje, taka jazda jest możliwa nie tylko po dolinkach. Już przechodzą nam po głowie myśli, że jak w przyszłości będziemy mieć kolejnego -mynaszlakowca, to też tak będziemy sobie chodzić. Po chwili wychodzimy na Gorc Kamienicki, kolejną polanę widokową, z której słynie powyższy Gorc. Na polanie stoi bacówka, jest widok na Beskid Sądecki, Gorce, Beskid Wyspowy, Tatry, Pieniny i Pasmo Magury Spiskiej i jest to świetne miejsce relaksu przed atakiem szczytowym. Można tam się zaaklimatyzować.

Wieża widokowa na Gorcu

Przychodzi na polanie także szlak, noszący nazwę Wyrusz z nami w Gorce Zaczyna i kończy się on w tym samym miejscu w miejscowości Zasadne i mierzy niewiele ponad 10 kilometrów. Kliknij poniżej i zobacz. Pełni gotowości ruszamy w kierunku widocznej wieży widokowej na szczycie. Trawersujemy delikatnie zbocza Gorca, dochodząc do szlaku żółtego. Ten idzie prosto do polany Mraźnica, a my skręcamy w prawo, i ostatnie 10 minut maszerujemy na szczyt. Jesteśmy już pod wieżą widokową i od razu wchodzimy na górę. Mimo środy jest na szczycie dość sporo osób, nawet jacyś harcerze. Widoki tradycyjnie oszałamiają. Jesteśmy tutaj już któryś raz i zawsze jesteśmy zachwyceni.

Można powiedzieć, że tutaj kończymy naszą opowieść, dlatego, że wracaliśmy taką samą trasą, a nic po drodze ciekawego się nie wydarzyło. Chyba tylko jedna rzecz. Spotkaliśmy ciekawego turystę na szlaku.


Szlakiem „Wyrusz z nami w Gorce” z Zasadnego na Gorc

Rok 2016 | Jak rozpoczynać rok to tylko w górach! Nie mogło być innej opcji jak włóczęga po górskim szlaku. Wybraliśmy dość wysokie Gorce i szczyt, na którym niedawno postawiono wieżę widokową i tutaj gdzie byliśmy jakiś czas temu, czyli Gorc. Szczyt przekracza o 28 metrów granicę 1200 i należy do tych większych wzniesień w paśmie, jak i całej okolicy. Miejsce odwiedzamy po raz trzeci i tym razem spacerujemy sobie szlakiem, co nazywa się „Wyrusz z nami w Gorce”. Zaczyna i kończy się on w tym samym miejscu w miejscowości Zasadne i mierzy niewiele ponad 10 kilometrów, chociaż według mapy ma coś około 8. 

Dojazd do Zasadnego

Po Mszy Świętej o godzinie 7 w Jazowsku docieramy do Zasadnego przed 9. Parkujemy na małym parkingu tuż obok tablicy informacyjnej, kwietników, ławek, informacji o gospodarstwie agroturystycznym „u Leśnych” i przy moście nad Potokiem Zasadne. Zmieści się tutaj kilka samochodów. My podjeżdżamy jako trzeci. Być może ktoś już ruszył na szlak albo nocuje gdzieś tutaj w pobliżu. Temperatura sięga -13 stopni, więc przed startem robimy kanapki i jemy w samochodzie, bo cieplej. Potem pewnie nie będzie miejsca zjeść, bo ręce będą zamarzać.

Przy mostku stoją znaki dla kierowców. Jednym z nich jest kierunek na Ochotnicę Dolną. Faktycznie można przejechać przez górę po wąskich drogach. Szlakowskaz dla turystów informuje, że będziemy wędrować okrężnym pieszym szlakiem turystycznym. Całość trasy 8,2 km pokonuje się w 1.15 h, ale chyba sprintem albo rowerem :). Przecież tutaj nie tylko liczą się kilometry, ale także podejścia, a tych jest około 600 metrów, tak więc sporo.

Przełęcz Wierch Młynne

Przechodzimy przez potok i kierujemy się asfaltem w stronę Przełęczy Wierch Młynne (750 m n.p.m.). Podejście jest dość ostre, w sam raz na rozgrzewkę. Co chwilę z góry zjeżdża jakieś auto, a jedno nas o mało co nie przejeżdża. Co chwilę są tutaj zakręty i nic nie widać. Dochodzimy do przełęczy po jakichś 25 minutach.

Stoi tutaj wiata turystyczna z ławkami, kosze na śmieci, mapa turystyczna wyznaczająca szlaki enklawy aktywnego wypoczynku w sercu Gorców, czyli prościej mówiąc, zaznaczone są na niej tej szlaki, które zostały zniszczone przez ciężkie sprzęty w ostatnim czasie. Jest jeszcze mała chatka, przy której stoją 2 samochody, a w środku słychać głosy uczestników wcześniejszej zabawy sylwestrowej. Są tam pozostałości po fajerwerkach, puste butelki po napojach i dogasające ognisko.

Jaki jest szlak na Gorc z Zasadnego?

Idziemy do góry dość szeroką drogą. Spotykamy na niej jednego z okolicznych mieszkańców, z którym chwilę gadamy o byle czym. Nieco wyżej znajduje się jego gospodarstwo, stojące samo pośród lasu. Uchodzimy kawałek wyżej i otwierają nam się widoki na sąsiednie wzniesienia, którym prowadzi szlak niebieski z Kamienicy do Ochotnicy Dolnej.

Widoki na okoliczne wzgórza

Wchodzimy do lasu i kierujemy się za drogą, bo znaków praktycznie nie ma. Drzewa, na których znajdowały się znaki, zostały wykarczone i są strasznie przerzedzone. Po godzinie drogi trawersujemy zbocza szczytu Wierch Lelonek (955 m n.p.m.). Jest tutaj ostre podejście zresztą jak na całym odcinku. Zaraz za szczytem znajduje się przyjemna polanka, z której co nieco już dostrzegamy. Patrząc prosto widać już Gorc (1228 m n.p.m.), z lewej strony jest widoczna wieża widokowa na Lubaniu (1211 m n.p.m.), a z prawej widzimy Kiczorę Kamienicką (1007 m n.p.m.) i Mogielicę (1171 m n.p.m.).

Idziemy dalej i znowu wchodzimy między drzewa. Cały czas ostro pod górę. Widoków nie mamy żadnych. Wreszcie nasz szlak odchodzi w prawo, jednak my razem z nim nie skręcamy, tylko idziemy prosto. 2 godziny i stajemy na bardzo widokowej polance o nazwie Gorc Młynieński w pobliżu szczytu Mraźnica (1163 m n.p.m.). Widoki są tutaj wspaniałe. Od razu zauważamy Tatry, pasmo Beskidu Sądeckiego i Wyspowego. Kilkanaście metrów wyżej jest mały polowy ołtarzyk kilkunastometrowy drewniany krzyż. Niżej znajduje się palenisko do grilla.

Gorc – szczyt

Z tej polanki spokojnie dotrzemy do wieży widokowej na Gorcu (1228 m n.p.m.), idąc obok krzyża prosto do góry między krzewami i drzewami bardzo wąską ścieżynką. Po 20 minutach stajemy pod wieżą i podziwiamy widoki, które są już bardzo okazale u podnóża drewnianej budowli. Gorc (1228 m n.p.m.) to pierwszy nasz szczyt zdobyty w 2016 roku, więc trzeba to jakoś oblać.

My jako abstynenci wyciągamy szampana Piccolo i otwieramy :). Z tego miejsca życzymy wszystkim wszystkiego, co najlepsze w tym roku. Pierwszy raz pijemy smak tropikalny i stwierdzamy, że jest chyba najlepszy, a do tego jest strasznie lodowaty, bo całą noc leżał w samochodzie, a w nocy był srogi mróz.

Wieża widokowa na Gorcu

Wychodzimy do góry po drewnianych stopniach. Coraz wyżej i widoki coraz piękniejsze. Schodów trochę jest, bo wieża wysoka. Chwila i jesteśmy już na ostatnim piętrze. Pierwsze co zauważamy to nowe tablice z oznaczeniem szczytów, które rozciągają się na cztery strony świata. Byliśmy tutaj niedawno z wycieczką z Polskim Towarzystwem Tatrzańskim z Nowego Sącza i mało co widzieliśmy. Teraz było o niebo lepiej.

Nie będę tutaj wymieniał szczytów, które widać z Gorca (1228 m n.p.m.), podam tylko jakie pasma są stąd dostrzegalne. Widać Pogórze Dynowskie, Pogórze Ciężkowickie, Beskid Niski, Beskid Sądecki, Cergov, Pieniny, Góry Lewockie, Magurę Spiską, Beskid Wyspowy, Beskid Żywiecki, Beskid Mały, Tatry i Małą Fatrę.

Dopijamy szampana i schodzimy na dół. Na górze zostaje turysta, która dotarł tutaj za nami. Robimy sobie zdjęcie przy szczycie i siadamy obok, żeby coś zjeść. Jak się stoi na słońcu to jest przyjemnie. Jak wejdziemy do cienia, to zaraz zaczynamy marznąć.

Z Gorca do Zasadnego

Dziwi nas trochę taka mała ilość ludzi na szlaku. Piękna pogoda, dzień wolny. Warunki wprost wymarzone do świątecznej wędrówki, jednak turystów brak. Pewnie odsypiają po nocnych szaleństwach. Pakujemy wszystko do plecaka i ruszamy dalej za naszym czerwonym szlakiem „Wyrusz z nami w Gorce”. Chwilę idzie z nami jeszcze kolor niebieski, który potem odejdzie do wioski Rzeki. Ze szczytu można jeszcze udać się szlakiem zielonym do Ochotnicy Dolnej albo w stronę Turbacza (1310 m n.p.m.).

Ostrożnie schodzimy na dół po oblodzonej drodze. Skręcamy w lewo za znakiem niebieskim, bo nasz czerwony gdzieś zniknął. Pojawia się jeszcze kolor żółty, który skręca na Mraźnicę (1163 m n.p.m.). Wychodzimy na przyjemną polankę o nazwie Gorc Kamienicki. Znajdujemy tutaj szałasy i prywatne bacówki. Ich właściciele wyjeżdżają tutaj samochodami tym szlakiem, co my teraz będzie schodzić. Z tego miejsca również wiele zobaczymy. Pod drzewem zauważamy obraz Matki Boskiej Królowej Gorców.

Skręcamy lekko w prawo tak na czuja, bo nie wiemy w sumie gdzie iść – znaków brak. Zaczyna się ostre zejście na dół. W pewnych miejscach zalega jeszcze lód, więc musimy go jakoś omijać. Ja obchodzę go bokiem przez krzaki, a Angelika serwuje sobie dupozjazd. Potem jej tyłek wygląda tak.

Mówię, że do samochodu nawet nie ma po co się wybierać :). Szybko tracimy wysokość. Mijamy kilka zmęczonych osób. Jest tutaj wiele dróg, więc trzeba wybrać najszerszą, bo ona jest prawidłowa. Docieramy do wielkiego ronda, na którym mamy 3 drogi do wyboru. Udajemy się prosto, chociaż okazuje się, że trzeba skręcić w lewo. My już nie wracamy. Mijamy górkę o podanej tylko wysokości – 837 m n.p.m. i wychodzimy na polankę. Delektujemy się kapitalnymi widokami. Słońce nie jest już tam mocne jak kilkadziesiąt minut temu.

Po chwili słyszymy czyjeś głosy. Dociera tutaj jakaś większa wycieczka obcokrajowców. Anglia, Chiny – nasze góry stają się bardzo popularne. Po krótkiej przerwie idziemy dalej, a droga zaczyna robić się kamienista. Po lewej stronie jest samotny domek, a dalej dobra trasa dojazdowa, przy której stoją samochody.

Szybko schodzimy na dół i wychodzimy na asfalt. Mijamy kilka gospodarstw i znajdujemy czerwony szlak, który dochodzi gdzieś z lewej strony. Idziemy znowu z nim, kierując się do parkingu. Należy cały czas iść prosto, nie zważając na różne skręty. Głośnym dzień dobry witamy się z mieszkańcami, którzy akurat są przed domem. Uśmiechają się i życzą nam udanej dalszej drogi. Wszyscy są jakoś bardziej szczęśliwi w nowym roku. Nam też dopisują humory od samego początku. Po 4 godzinach lądujemy z powrotem przy samochodzie. Okazuje się, że dość szybko zakończyliśmy naszą podróż, ale jest to taka idealna trasa na rozruszanie, chociaż nam tego nie potrzeba, bo dość regularnie wędrujemy.

One Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *