Śnieżnik
Dolnośląskie,  Masyw Śnieżnika

Szczyt Śnieżnik – opis szlaku z Międzygórza przez Igliczną

Już powoli kończy nam się urlop. A więc czas na górę Śnieżnik w Masywie Śnieżnika! W związku z tym chcemy wykorzystać go jeszcze na maksa i pochodzić jeszcze coś po Sudetach. Po ostatnich dniach, w których to zdobywaliśmy większość szczytów do Korony Sudetów Polskich i dzień spędzaliśmy pół w samochodzie, bo trzeba było podjechać do różnych miejsc i drugie pół, gdzie szukaliśmy danych szczytów, chcieliśmy przez jeden dzień po prostu wziąć plecak na plecy i iść na szlak.

Międzygórze pod Śnieżnikiem – jak dojechać na parking? 

Tak, więc z naszego miejsca noclegowego podjeżdżamy na darmowy parking za miejscowością. Współrzędne parkingu: 50.229046, 16.754496. Leży on pod drogą po prawej stronie, jadąc od Miedzygórza. Nie nabierzcie się czasem na ten wcześniejszy parking, leżący po lewej, bo on jest płatny i nawet poza sezonem widzieliśmy, że zbierana była opłata przez parkingowego.

Mapa trasy turystycznej do schroniska i na górę Śnieżnik

Zabraliśmy swoje rzeczy i ruszyliśmy za szlakiem zielonym. Po kilku minutach skręciliśmy w prawo. Przeszliśmy przez ogrodzenie i chwilę szliśmy laskiem. Doszliśmy do rzeki i przeszliśmy przez zaporę, która tutaj jest zrobiona.

Zapora w Międzygórzu

Sanktuarium Marii Śnieżnej i schronisko na Iglicznej 

I to by było lekko na dziś. 🙂 Od tego momentu zaczyna się ostre podejście na Igliczną. Przez około 40 minut zmagamy się z trasą przez las. Oczywiście jak było nam zimno, tak teraz jest strasznie gorąco. Od połowy trasy idzie z nami droga krzyżowa, która jest poprowadzona na szczyt Iglicznej. Po wyjściu z lasu dostrzegamy parking wyłożony kostką. Mocno się zdziwiliśmy, ale w sumie czemu – tego ami nie wiemy. Przecież to oczywiste – przecież tutaj znajduje się Sanktuarium Marii Śnieżnej. Dojazd musi być. Niestety wszystko jest pozamykane.

My schodząc po murku, kierujemy się na ławkę pod ścianę schroniska, które jest postawione zaraz obok wspomnianego sanktuarium. Zostajemy tutaj na śniadanie. Kanapki z salami i oczywiście Tymbarkiem. Do tego oglądanie widoków. Mniam. Co prawda, tego dnia nie było świetnej przejrzystości, bo towarzyszyły chmury i słońce, ale było jednak coś widać. Moglibyśmy tutaj zostać dłużej, ale szczyt Śnieżnik nie jest blisko, tak więc czas na nas.

Sanktuarium i schronisko na Iglicznej
Teraz na Czarną Górę

Wejście z Iglicznej na Czarną Górę

Ruszamy dalej kilkoma szlakami naraz, po wyżwirowanej drodze. Doprowadza nas lekko w dół na parking. Z wielu szlaków wybieramy nadal szlak zielony i kierujemy się za wydeptaną ścieżką przez las. Idzie się bardzo przyjemnie. Mijamy szczyt Lesieniec mierzący 868 m n.p.m., który nie jest oznaczony. Dochodzimy do drogi Albrechta, która łączy Międzygórze i Przełęcz Puchaczówka. Dawniej była to bardzo ważna droga leśna w tej części obszaru Masywu Śnieżnika.

Oczywiście jak każdy się domyśla, dlatego, aby ułatwić eksploatację lasów, ale także była drogą łączącą Międzygórze z gospodą „Domek Czarnogórski”. Nazwa drogi pochodzi od imienia męża księżnej Marianny, czyli księcia pruskiego Fryderyka Henryka Albrechta Hohenzollerna. W tym miejscu przecina nam drogę szlak niebieski, którym dojdziecie do wspomnianej przełęczy na parking lub przez punkt widokowy do miejscowości, z której startowaliśmy. My jednak idziemy zgodnie z naszym planem.

Przez las

Wieża widokowa na Czarnej Górze w Masywie Śnieżnika

Przez najbliższe 45 minut idziemy cały czas praktycznie prosto przed siebie. Przecinamy ubite drogi, czyli Drogę Izabeli w dwóch miejscach i docieramy na Przełęcz pod Jaworową Kopą. Jesteśmy bardzo zadowoleni. Wita nas szlak czerwony i wraz w jego towarzystwie zmierzamy ku wieży widokowej na Czarnej Górze. Przed samym szczytem zmagamy się z przejściem po dość dużych kamieniach. Stamtąd już widzimy przepiękne widoki. Dochodzimy do pomnika i siadamy.

Na Czarnej Górze
Widoki z Czarnej Góry
Widać Masyw Śnieżnika

Jednak mnie coś nie pokoi i mówię, ale tutaj miała być wieża. Ej chodźmy ciut dalej. No rzeczywiście idąc za wydeptaną ścieżką, stajemy w podnóża wieży. Szybciutko lecimy po schodkach na najwyższe piętro, gdzie zaczyna wiać zimny wiaterek. Teraz to dopiero odczuwamy, wtedy gdy jesteśmy u samej góry. Widok jest nieziemski, nawet z tymi chmurami. Kurcze tego nam trzeba było.

Wieża widokowa na Czarnej Górze

Z Czarnej Góry do Schroniska na Śnieżniku

Napawamy się widokami i po kilku minutach schodzimy na dół. Docierają tutaj inni turyści. Tylko czemu oni przychodzą tutaj bez plecaków, tylko z jakimiś małymi siateczkami. Za chwilę już wiemy :). Przychodzi ich tutaj coraz więcej, dlatego że w pobliżu jest kolejka. Są też tutaj turyści z plecakami, ale tych jest o wiele mniej.

My siadamy przy zrobionych tutaj ławeczkach i jemy drugie śniadanko. Potem wracamy na wspomnianą przełęcz i kierujemy się w lewo za znakami czerwonymi. Idzie z nami też ścieżka zielona, szlak konny i rowerowy. Po około 70 minutach docieramy na Przełęcz Śnieżnicką, a następnie szybkim tempem mijamy turystów napierających do schroniska. Widzimy ściany okazałego budynku. Pojawia się nam uśmiech na twarzy.

Schronisko na Śnieżniku
Nad schroniskiem

Schronisko na Śnieżniku – Śnieżnik szczyt

Wchodzimy od razu do środka. Kupujemy widokówkę i coś ciepłego, po czym za moment uderzamy na szczyt. Od niego dzieli nas jakieś 30 minut. Po drodze co chwilę gadamy i odpowiadamy „cześć”. I tak nam szybko mija droga, że niespodziewanie stajemy na szczycie. Oczywiście dużo ludzi. Jedni robią sobie zdjęcia przy tabliczce, inni siedzą na ruinach wieży widokowej i schroniska, które tu kiedyś stało, a inni jeszcze na tle widoków, zaś Czesi przy swojej fladze. My oczywiście nie jesteśmy inni. Robimy dokładnie to samo :). Nie tak jak Czesi ;).

Na Śnieżniku
Widoki ze Śnieżnika
W drodze powrotnej

Po spędzeniu tutaj około trzydziestu minut ruszamy w drogę powrotną. Szlakiem tym, co tutaj wyszliśmy, czyli zielonym wracamy do Schroniska na Halę pod Śnieżnikiem. Przyznamy, że zejście ze szczytu jest cięższe niż wyjście. Różnica między wysokościami to około dwieście metrów. Po prostu trzeba być uważnym, zwłaszcza że łatwo można się poślizgnąć na kamieniach, które tutaj występują.

Po dojściu do szlakowskazów wybieramy szlak czerwony, czyli odcinek Głównego Szlaku Sudeckiego. Wracamy do miejscowości Międzygórze. Po drodze mijamy Kozie Skały, a już prawie całkiem w miejscowości ruiny skoczni.

W Międzygórzu

Przechodzimy drogą między zabudowaniami i docieramy do centrum, które mijamy. Spokojnie spacerkiem docieramy do zaparkowanego samochodu. Opuszczamy Międzygórze i jedziemy kilkadziesiąt kilometrów w Góry Opawskie do Prudnika. Jutro ostatni dzień naszej sudeckiej przygody.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *