Góry Opawskie,  Opolskie,  Podróże z dzieckiem

Pokrzywna – Olszak – Żabie Oczko – Jarnołtówek – Gwarkowa Perć

Tekstem z Gór Opawskich rozpoczynamy serię 18 wpisów o naszych kwietniowych wycieczkach po Sudetach. Na szlaku byliśmy od 31 marca do 17 kwietnia, a zaczęliśmy od najbliższego pasma górskiego w Sudetach, jadąc od strony domu. Dzisiaj Góry Opawskie i rozgrzewkowa trasa z Pokrzywnej przez Morskie Oko, Olszak, Żabie Oczko, Skały Karolinki, Jarnołtówek, Skały Karliki, Piekiełko, Gwarkową Perć do Pokrzywnej. 

Olszak, Morskie Oczko i Żabie Oczko

Pokrzywna w Górach Opawskich 

31.03.2019 | Po około 4 godzinach drogi dojechaliśmy do miejscowości Pokrzywna, w której byliśmy kiedyś tylko przejazdem. W ogóle w Górach Opawskich byliśmy tylko raz kilka lat temu, gdy szliśmy na Biskupią Kopę – najwyższy szczyt tego pasma górskiego. Zatrzymaliśmy się na dużym parkingu przy kaplicy polowej. Jak dojechaliśmy po godzinie 10 na miejsce, to połowa parkingu już była zajęta.

Szczyt Olszak 453 m n.p.m.

Ruszyliśmy szlakiem koloru niebieskiego i po kilkunastu minutach wędrówki po płaskim doszliśmy do Parku Rozrywki „Zaginione Miasto Rosenau”. Tam przekroczyliśmy Złoty Potok i rozpoczęliśmy krótkie podejście. Przeszliśmy drogę asfaltową i na dobre weszliśmy do lasu. Przed nami czekał szczyt Olszak mierzący 453 m n.p.m., jeden z naszych głównych celów wędrówki. Chwilę przed nim mieliśmy możliwość zobaczenia Morskiego Oczka, będącego zalanym, nieczynnym kamieniołomem. Szlak do niego nie prowadzi, dlatego też tam nie idziemy.

Żabie Oczko – Góry Opawskie

Zdobywamy wysokość i jesteśmy prawie na górze. Jeszcze kilka kroków i Olszak zdobyty. Jest to niewielki szczyt, ale podejście na niego potrafi dać w kość, zwłaszcza jak długo się nie było w górach. Przeszliśmy przez wzniesienie i minęliśmy rodzinkę z dzieckiem. Zejście w dół było strome, dlatego trzeba było uważać.

Doszliśmy do Żabiego Oczka, które również jak Morskie Oczko jest nieczynnym kamieniołomem, w którym w XIX wydobywano piaskowce i łupki. Obecnie w całości pokryte jest wodą, a otaczają je kilkunastometrowe skały. Z tym miejscem związana jest legenda o zatopionym czołgu. Można tam się na chwilę zatrzymać, ponieważ przygotowane są ławeczki i zadaszenie.

Skały Karolinki i Karliki 

Ruszyliśmy dalej, cały czas za szlakiem koloru niebieskiego. Chwilę nic ciekawego nie mieliśmy, ale potem zaczęła się prawdziwa uczta. Mowa o Skałkach Karolinki. To pięknie umiejscowiona grupa skał będąca świetnym punktem widokowym na Biskupią Kopę i Jarnołtówek. Tam zrobiliśmy sobie chwilę przerwy. Dawniej większość z tych skała była odsłonięta, a teraz wszystko pozarastało. Nieoczekiwanie zdobyliśmy jeszcze szczyt Krzyżówka, którego nie mieliśmy w planach. 

Piekiełko w Górach Opawskich 

Zeszliśmy do Jarnołtówka, a tam jak to w niedzielę można było spotkać sporo osób. Zwłaszcza oblegana była lokalna pizzeria. Znowu przekroczyliśmy suchą stopą Złoty Potok i po skręcie w lewo przeszliśmy chwilę po asfalcie. Zobaczyliśmy, w której kwaterze będziemy stacjonować przez najbliższe dni i rozpoczęliśmy kolejną wspinaczkę w kierunku Piekiełka.

Przed nami pojawiły się Skały Karliki, czyli pomnik przyrody przybierający różnorodne kształty skalnych ambon. Na jednej ze skał znajduje się marmurowa tablica z 1946 r. poświęcona poległym Polakom w II wojnie ufundowana przez mieszkańców Jarnołtówka.

Gwarkowa Perć, to miejsce w Górach Opawskich trzeba zobaczyć

Rozpoczęliśmy ponad 100 metrów podejścia w pionie do Piekiełka. Tam można było się zmęczyć, zwłaszcza że zrobiło się nam tak ciepło, że nasze polary na nic się zdały. Wiedzieliśmy, że po tym podejściu będzie już lekko. I faktycznie potwierdziło się.

Piekiełko zdobyte więc schodzimy w dół do Gwarkowej Perci, jednej z największych atrakcji Gór Opawskich. Jest to dawny kamieniołom będący bardzo magicznym miejscem. Skały osiągają wysokość do 50 metrów, a najciekawszym i zarazem bardzo niebezpiecznym miejscem jest kilkunastometrowa drabina, z której możemy skorzystać.

Dla osób z brakiem odwagi lub mających lęk wysokości jest alternatywna droga, która prowadzi małymi zakosami tuż obok. Ja mam lęk wysokości, ale z zejściem nie było problemów. Mieliśmy okazję zobaczyć z boku, jak wygląda wyjście po drabince i chyba jest ono łatwiejsze niż zejście.

Między skałami dotarliśmy do szerokiej drogi, którą skręciliśmy w lewo. Przed nami była już prosta droga na parking. Na niej spotkaliśmy bardzo dużo spacerujących osób. Była niedziela więc to normalne. Wiedzieliśmy, że w następnym dniu się to zmieni. Dotarliśmy na parking po kilku godzinach marszu i zakończyliśmy piękną trasę zwaną szlakiem „Przełomu Złotego Potoku”. Patrząc na nasze podsumowanie trasy to w ciągu 4 godzin i 20 minut zrobiliśmy 10 kilometrów z przerwami na jedzenie, zdjęcia, filmy i inne wypadki. 🙂 cześć!  

Jeśli znalazłeś u nas potrzebną wiedzę, wskazówki, inspiracje do podróży, to będziemy wdzięczni, gdy wrzucisz nam napiwek do blogowej skarbonki.

Skomentuj wpis

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *