Zawrat
Małopolskie,  Tatry

Przełęcz Zawrat i Przełęcz Krzyżne – opis szlaku z Kuźnic, trasa, mapa

Po minionym dniu i włóczędze po Tatrach Zachodnich wybraliśmy się w Tatry Wysokie w celu wyjścia z Hali Gąsienicowej na Krzyżne. Plany jednak się zmieniły i wybraliśmy się z Hali Gąsienicowej na Zawrat, potem zeszliśmy do Doliny Pięciu Stawów i wyszliśmy jeszcze na Krzyżne. Szliśmy tam dopiero pierwszy raz, dlatego nie wiedzieliśmy, czego na miejscu można się spodziewać.

Mapa trasy turystycznej na Zawrat i Krzyżne

Brzeziny (parking płatny) – Schronisko PTTK Murowaniec – Czarny Staw Gąsienicowy – Zawrat – Dolina Pięciu Stawów Polskich – Krzyżne – Rówień Waksmundzka – Psia Trawka – Brzeziny (parking płatny)

Opis szlaku na Zawrat i Krzyżne przez schronisko PTTK Murowaniec

Po przyjeździe na parking w Brzezinach musieliśmy maszerować na Halę Gąsienicową przez około 6 kilometrów, czyli przebyć najgorszy odcinek drogi. Zeszło nam ponad godzinę, zanim doszliśmy do Schroniska Murowaniec. Z rana nie było tak gorąco, bo zaczynaliśmy szlak przed godziną 5:00.

Schronisko Murowaniec

Wędrowaliśmy czarnym szlakiem przez Psią Trawkę, po kamienistej ścieżce. Początkowo sami, a później dołączył do nas turysta ze Śląska, który szedł na Orlą Perć. To właśnie on namówił nas na zaatakowanie Zawratu od strony Hali Gąsienicowej, bo trasa jest o wiele przyjemniejsza. Faktycznie tak było.

Wreszcie około 7 dotarliśmy na Halę Gąsienicową do Schroniska Murowaniec. Przed budynkiem stały 2 osoby, jedna szła w stronę Zawratu, a kilkanaście innych siedziało w środku i jadło śniadanie. Zrobiliśmy sobie krótką przerwę, zdecydowaliśmy, że idziemy jednak na Zawrat i ruszyliśmy w jego kierunku. Może akurat nie będzie tak ciężko.

Czarny Staw Gąsienicowy pod Zawratem w Tatrach

Po 20 minutach doszliśmy na Czarny Staw Gąsienicowy. Było tam prześlicznie. Jezioro leży na wysokości 1624 m n.p.m. i ma zabarwienie szafirowe. W jego północno-wschodnim brzegu znajduje się niewielka wysepka porośnięta kosodrzewiną. Przezroczystość wody wynosi 12 metrów. Staw pokrywa się lodem przeważnie w październiku-listopadzie, topnieje zaś w miesiącach maj-lipiec.

Wejście na Zawrat od Czarnego Stawu Gąsienicowego – szlak niebieski

Idziemy teraz dalej do Zmarzłego Stawu leżącego około 200 metrów wyżej. Obchodzimy Czarny Staw Gąsienicowy dookoła. Ścieżka zaczyna się wnosić po głazowisku. Po drodze mija nas kilka osób, zmierzających na Orlą Perć. Idziemy zakosami. Po prawej stronie widzimy Czarny Staw.

Docieramy do pierwszej trudności, którą musimy pokonać, podpierając się rękami. To skalna grzęda mierząca kilka metrów. Po pierwszej wspinaczce docieramy do miejsca, gdzie szlak żółty skręca na Kozią Przełęcz, a szlak niebieski idzie do Zmarzłego Stawu.

Docieramy nad Zmarzły Staw i robimy sobie przerwę, delektując się widokami. Widzimy nasz cel i jak ludzie wspinają się na niego przy pomocy łańcuchów. Może być trudno, jednak o tym przekonamy się za chwilę.

Początkowo idziemy dość łagodnie, znowu po kamieniach. Co metr nabieramy wysokości i robi się bardziej stromo. Miejscami kroczymy nad przepaścią i osoby z lękiem wysokości mogą się nieco przerazić. Sam mam lęk wysokości, ale na mnie to jakoś nie działało. Każde jednak to miejsce jest zabezpieczone łańcuchami, a niektóre klamrami. Na szczęście nie było nikogo przed nami i za nami, więc mogliśmy iść spokojnie i uważnie.

Łańcuchy na Zawracie

Wreszcie dochodzimy do miejsca, w którym trzeba pomyśleć co zrobić. Łańcuch mamy po lewej stronie, stromą skałę przed sobą i trzeba się na nią wspiąć. Tylko jak? W tym miejscu dochodzi do nas turysta, którego spotkaliśmy na samym początku. Angelika wspina się po skale do góry, a ja obchodzę ją z prawej strony. To jest najlepszy pomysł, bo jest łatwiej i nie musimy trzymać się łańcuchów.

Przełęcz Zawrat w Tatrach między Świnicą a Kozią Przełęczą

Polecamy wychodzenie tym szlakiem, jak jest sucho i we wczesnych godzinach porannych. Później może zrobić się korek na trasie, bo niektórzy mogą się bać i blokować przejście. Jednak jak ktoś ma lęki przed wspinaczką, to zachęcamy do wyjścia od strony Doliny Pięciu Stawów, gdzie trasa wiedzie po kamieniach, o czym zaraz się przekonacie, oglądając zdjęcia.

Wyszliśmy wreszcie na Zawrat i podziwialiśmy, jak pięknie prezentują się z niego Taterki. Jak tak nam dobrze poszło, na podejściu z Hali Gąsienicowej to myśleliśmy o przejściu od Zawratu na Świnicę szlakiem czerwonym, jednak ten odcinek zostawiliśmy sobie na później. Zdecydowaliśmy, że pójdziemy, tak jak ustaliśmy – do Doliny Pięciu Stawów, szlakiem niebieskim. Można powiedzieć, że była to trasa jak po chodniku.

Dolina Pięciu Stawów Polskich i droga na Przełęcz Krzyżne

Schodziliśmy takim chodnikiem na sam dół, aż do Doliny Pięciu Stawów Polskich. Z przeciwka nadchodzili kolejni turyści. Było ich coraz więcej. Dotarliśmy do znaku kierującego nas na Zawrat, potem na Kozi Wierch i Krzyżne.

Po odpoczynku szliśmy najpierw łagodnie po kamieniach i blokach skalnych góra, dół. Wszystko zapowiadało, że będzie pięknie, łatwo i przyjemnie. W połowie drogi okazało się, że straciło się sporo sił na dotychczasowej trasie i przez upał.

Ha !

I znowu dojrzeliśmy kozicę. Ta była bardziej odważna i ciekawska, dlatego nawet nie uciekała. Dopiero jak zbliżyliśmy się na kilka metrów, to się oddaliła.

Wychodziliśmy coraz wyżej i wyżej. Widoki robiły się coraz bardziej okazałe. W końcu dowiedzieliśmy się, w jaki sposób leci szlak niebieski z Doliny Pięciu Stawów do Morskiego Oka. Było go dobrze widać.

Po jakimś czasie zaczęły się pierwsze trudności. Nie były one za duże, dlatego spokojnie się je pokonywało. Po drodze minęło nas kilka osób. Nie spieszyliśmy się, żeby do końca nie stracić sił.

Szlak nie jest trudny. Jest pozbawiony łańcuchów i przepaści. Każdy bez problemów sobie na nim poradzi. Zbliżaliśmy się wreszcie do Krzyżnego.

Krzyżne w Tatrach i piękny widok na Dolinę Pięciu Stawów Polskich

No i jest. Doszliśmy na Krzyżne. Spoceni, zmęczeni, ale daliśmy radę i siedliśmy na ziemi. Wiejący wiatr przyjemnie nas orzeźwiał.

Z Krzyżnego możemy podziwiać Tatry Wysokie, ale i Beskidy :). Babia Góra wyłania się gdzieś tam w oddali. Powoli zbieramy się do zejścia, które nie należy do najlepszych. Trzeba bardzo uważać, żeby się nie pośliznąć. Szlak żółty prowadzi nas bezpośrednio do Doliny Pańszczyca.

W dolinie natkniemy się na Czerwony Staw, który musimy ominąć po lewej stronie, delektując się czyściutką wodą i oglądaniem dna. Znad stawku możemy dojrzeć piękne, górskie widoki.

Obchodzimy staw i docieramy do szlakowskazu kierującego nas na Halę Gąsienicową i w stronę Równi Waksmundzkiej. My wybieramy ten drugi wariant i w szybkim tempie schodzimy czarnym, a potem zielonym szlakiem wędrujemy na Rówień.

Tutaj już idzie się przede wszystkim w dół, chociaż nie brakuje lekkich podejść na sam koniec. Trzeba w połowie minąć mały potoczek i odganiać się od much :).

Na drodze spotkaliśmy krzyż. Od razu pomyślałem, że dzięki Bogu udało nam się przejść ten szlak. Od razu powiedziałem o tym Angelice, która podzieliła moje zdanie.

Jeszcze kilka kroków do końca nam pozostawało, jak minęliśmy 2 mostki i doszliśmy na Psią Trawkę. Do końca mieliśmy bodajże 2 kilometry na parking w Brzezinach. Szliśmy po tej kamiennej drodze, którą pędziliśmy rano na Murowaniec. Ta droga jest nie najlepsza dla kogoś, kto przeszedł prawie 30 kilometrów. Przed godziną 18:00 byliśmy na parkingu. Nie zapłaciliśmy 20 złotych za parking, bo już nie było parkingowego. Do domu wróciliśmy około 20:00.

7 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *