Suwalski Park Krajobrazowy: Cisowa Góra i Góra Zamkowa

13.03.2019 | Będąc w Suwalskim Parku Krajobrazowym nie sposób przejść obojętnie obok Cisowej Góry, zwanej także Suwalską Fudżijamą. Co więcej, można zaplanować sobie kilkunasto kilometrową wycieczkę i poznać nieco bliżej podlaską przyrodę. 

Dzień wcześniej jak siedzieliśmy i planowaliśmy co będziemy robić, przyszło nam do głowy dłuższe wyjście na szlak. Z tym mieliśmy ostatnio problem, bo głównie jeździliśmy od atrakcji do atrakcji, więc bardzo chętnie do tego podeszliśmy. Cisowa Góra była na początek, a potem chcieliśmy przejść się dalej na Górę Zamkową. Rozpoczęliśmy wczesnym rankiem we wsi Gulbieniszki na przydrożnym parkingu. Stamtąd ruszyliśmy bez szlaku na Suwalską Fudżijamę. Przez kilkanaście metrów towarzyszyły nam okoliczne psiaki, które szczekały na nas i zbytnio nie chciały nas przepuścić. 

Na Cisową Górę mierzącą prawie 256 m n.p.m. wychodzi się po wybitych w ziemi schodach. Zajmuje ono jakieś 20 minut z parkingu i nie pozostaje nam nic innego jak cieszyć się z jednego z najpiękniejszych widoków w Suwalskim Parku Krajobrazowych. Z góry widać kilkanaście mniejszych i większych jezior.

Po chwili spędzonej na szczycie schodziliśmy w dół i udaliśmy się w stronę niebieskiego szlaku, który obok Jeziora Kopanego doprowadził nas do zielonej farby. Tam skręciliśmy w lewo i zmierzaliśmy na Górę Zamkową.

Wzniesień o takiej nazwie jest w Polsce bardzo dużo, więc nie wiedzieliśmy czego można się spodziewać. Samo wyjście nie sprawiło nam większych trudności. Widoki mieliśmy piękne, bo można było dostrzec 4 jeziora. Przez wzgórze przeszliśmy dość szybko, a na dłużej zatrzymaliśmy się dopiero przy tablicy informacyjnej, która ukazywała rekonstrukcję zamku. Tam można było się tym zachwycić. Jakbyśmy obecnie mieli zamek w całości, to na pewno byłby jedną z głównych atrakcji w województwie podlaskim, a może i w Polsce.

Na parking wróciliśmy szlakiem żółtym do Czajewszczyzny, a potem po skręcie lewo drogą asfaltową. Przyjemnie było wrócić na dłuższy szlak, bo potem w podsumowaniu okazało się, że przeszliśmy prawie 12 kilometrów, a gdy kończyliśmy wycieczkę to zaczął padać śnieg. Mieliśmy jeszcze w tym dniu zobaczyć 2 punkty widokowe, ale całkowicie je odpuściliśmy, bo i tak by nie było nic z nich widać.  

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *