Podlaskie,  Podróże z dzieckiem

Biebrzański Park Narodowy | Czerwone Bagno, Łosiostrada i Długa Luka

Połowa miesiąca właśnie pęka, a my w objazdówce po wschodniej Polsce jesteśmy kilkanaście dni. Teraz kierujemy się do Biebrzańskiego Parku Narodowego, aby tam sobie pochodzić. Pomimo złej pogody do południa, przemierzamy kawałek ścieżki z miejscowości Grzędy. Z racji, że jest to weekend, nie mamy możliwości zakupu magnesu, bo Informacja Turystyczna jest zamknięta na klucz.

Dalej przejeżdżamy na inne dostępne ścieżki. Z jednej całkowicie ostatecznie rezygnujemy, a na drugiej zostajemy dłuższą chwilę, bo wyszło piękne słońce. Jednym słowem pogoda zmieniła się w jednej chwili o 180 stopni. Niedaleko znajdują się: Narwiański Park Narodowy oraz Wigierski Park Narodowy, które również warto zobaczyć. 

Ścieżka „Czerwone Bagno”

Dzień rozpoczynamy z mżawką. Dojeżdżamy na parking w miejscowości Grzędy. Mimo że nie jest źle to i tak wyruszamy na szlak z parasolem. Chodzi tutaj przede wszystkim o dziecko, aby jej nie zmoczyło. Stwierdziliśmy, że będąc tutaj bardzo nam szkoda dnia, a pogoda na razie pozwala nam pochodzić po szlakach. Wybieramy się najpierw czerwoną ścieżką „Czerwone Bagno”. 

Idziemy na wprost przed siebie drogą z piasku. Idzie nam się dobrze, na widoki nie mamy szans, ale edukujemy się na temat roślinności z tablic informacyjnych. Teren ten, różni się od tych, co my mieszkamy, tutaj wiele jest podmokłych terenów, które nas otaczają. Przede wszystkim tutaj jest płasko. Przechodzimy drogą, gdzie po dwóch stronach znajduje się woda. Wszystko jest niezwykłe i dla nas to jest coś nowego.

Czarna ścieżka do platformy widokowej

Dochodząc do czarnej ścieżki, skręcamy w lewo. Od razu zauważamy, że będziemy maszerować od samego początku po drewnianej kładce. Jesteśmy zadowoleni do pierwszych pięćdziesięciu metrów. Otóż szkoda, że nie mamy nakładek pod buty, wtedy byśmy ograniczyli nasze jeżdżenie na boki i zachowali większe bezpieczeństwo. Troszkę lepiej by nam się spacerowało.

Dzięki kładce dochodzimy do trzech pomostów, a także mijamy co jakiś czas tablice informacyjne. Wycieczka ta nie należy do najdłuższych, ale jest bardzo ciekawa. Jeśli masz ochotę na dłuższą wędrówkę, to polecamy Ci wieżę widokową oddaloną o dziesięć kilometrów. Uważaj, bo są na tym terenie dwie wieże widokowe, gdzie do jednej nie ma dostępu od 15 marca na okres letni. Mowa tutaj o tej położonej bliżej miejscowości Grzędy na zachodzie. 

Carska Droga

Dalej przejeżdżamy Carską Drogą. Uwaga! Na niej jedziemy jak w terenie zabudowanym. Podczas spotkania z łosiem, który tutaj występuje, to my jesteśmy pokonani! Z racji Parku Narodowego warto zwolnić, bo na drodze mogą być też inne zwierzęta, które na pewno nie chcą zginąć pod kołami samochodu. Warto dać im spokój, chociaż tutaj, w ich królestwie. Spotkamy tam różne znaki ostrzegawcze. 

Ścieżka „Gugny – Barwik” 

Kierowaliśmy się w pierwszej kolejności do ścieżki czerwonej „Gugny – Barwik”. Zaparkowaliśmy na parkingu Barwik i chcieliśmy dojść do wieży widokowej. Trasa ta określana jest za trudną do przejścia, ze względu, że jest to otwarty teren, a szlak jest oznaczony na tyczkach. Zalecany jest, aby przechodzić go z przewodnikiem, z racji tego, żeby nie zabłądzić i nie stracić orientacji w terenie. Był przed nami pewien człowiek z psem, ale jak zobaczyliśmy, że ma kalosze i je właśnie ściąga i pakuje się do samochodu, stwierdziliśmy, że nie jesteśmy gotowi na tę ścieżkę. Odpuściliśmy, chociaż pogoda się delikatnie poprawiła. Nie byliśmy aż tak przygotowani na wędrówkę. Wody po okresie zimowym mogło być tutaj też więcej niż zwykle.

Ruszyliśmy dalej „Łosiostradą”. Po naszej prawej ręce wyrosła nagle wieża widokowa. Ona jest chyba minutkę od ścieżki „Długa Luka”. Warto na nią wyjść, chociaż ma tylko dwa piętra. Jest wyższa niż, co niektóre na Podlasiu. Do tej pory mieliśmy cały czas las, a tu proszę łąki, wieża widokowa i widoki na rozległe tereny. Jest troszkę wietrznie i zimno, ale nas to nie demotywuje, aby wyjść i podziwiać widoki. Widzimy znaczącą różnicę między naszymi okolicami, czyli górzyste łąki, a te tutaj bagna bez żadnych wzniesień. Podoba nam się to. Jest magicznie. 

Ścieżka „Długa Luka”

Za minutkę, może dwie, docieramy do ścieżki „Długa Luka”. Jest to jedno z najlepszych miejsc, które tutaj na Podlasiu odwiedziliśmy. Od samego początku możemy przejść się drewnianą kładką, aż po platformę widokową. Droga tutaj mierzy czterysta metrów w jedną stronę. Ścieżka przyniosła nam szczęście. Słońce rozświetliło cały ten teren i przegoniło chmury na bok. Jesteśmy na środku bagien i dziękujemy, że mogliśmy tu przyjść spokojnie po drewnie. Oddaleni jesteśmy na tyle od lasu, że można powiedzieć, że mamy widoki dookoła. Jeśli się tutaj jest, to robi ten teren wrażenie. Otacza nas roślinność bagienna w towarzystwie dużej ilości wody. 

Ścieżka „Grobla Honczarowska”

Ścieżka „Grobla Honczarowska” to ścieżka, której początek znajduje się przy Carskiej Drodze, tak zwanej Łosiostradzie. Naprzeciw niej znajduje się niewielki parking na dwa lub trzy samochody i stojak na rowery. Jest także wiata oraz osobno zestaw ławek ze stołem. Ruszamy groblą pomiędzy bagiennymi terenami i im dalej tym bardziej widokowo. Ścieżka mierzy w jedną stronę trzy i pół kilometra, a prawie przy końcu zwieńczona jest wieżą widokową. Są też w tym miejscu tablice informacyjne, które ukazują czytającemu historię tego miejsca. Polecamy ścieżkę, bo jest tutaj pięknie i magicznie. Pomimo deszczu nie odpuściliśmy tej wędrówki. 

Wzgórze 126 – Góra Strękowa

Następnie podjechaliśmy na Wzgórze 126, nazywane także Górą Strękową, które leży nad miejscowością Krupniki. Samochód zostawiliśmy nieopodal drogi DK 64 blisko pomniku kpt. Raginisa. Na szczyt doszliśmy bardzo szybko, bo może zaledwie w dziesięć minut. Sama droga, a właściwie to, co się tam działo to nas lekko zdziwiło. Od lewej strony w to samo miejsce napierali turyści, jedni za drugimi. Nie myśleliśmy, że to miejsce jest aż tak popularne. Dochodząc na szczyt, pierwsze co to podeszliśmy obejrzeć widoki. Miejsce warte odwiedzenia. Jedno z najlepszych, w jakich byliśmy. Pod górą przepływa Narew i pięknie jest rozlana po dolinie.

Podeszliśmy jeszcze do ruin schronu dowodzenia kpt. Raginisa. Polecamy obejrzeć po przeczytaniu tablicy, na której też została opisana historia, jaka się wydarzyła tutaj przed laty. Mianowicie Władysław Raginis dzielnie kierował osobami broniącymi, którzy działali w 1939 roku. Obrona tego bunkra trwała aż skończyła się amunicja. Ostatni granat otworzył sam Raginis, który wysadził siebie oraz schron w powietrze. Niestety nie przeżył tego działania. Dopełnił słów złożonej przysięgi – pozostał na stanowisku dowodzenia. 

1 komentarz

  • Paweł B.

    Cóż, moje tereny – pochodzę z okolic Waszych Kątów a mieszkam w Bstoku 🙂 Faktycznie, płasko. Polecam Wzgórza Świętojańskie koło Królowego Mostu przy drodze z Bstoku na Bobrowniki. Jest nawet wieża widokowa. W ogóle sporo tu wież, ale zwykle pod kątem ptaków więc nad wodą etc.

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *