Góry Izerskie

Cuda Gór Izerskich, czyli wycieczka na Ořešník, Izerę i Štolpišský vodopád

Zaciekawieni sąsiednimi górami, które widzieliśmy w poprzednim dniu ze Stogu Izerskiego i Smreka, postanowiliśmy je zobaczyć z bliska. Podczas wieczornej lektury o Górach Izerskich, dowiedzieliśmy się, że takie dwie skały górujące nad pozostałymi wzniesieniami to szczyt Izera. Obejrzeliśmy przepiękne zdjęcia innych fotografów na Internecie i chcieliśmy zobaczyć to na własne oczy.

Mapa szlaku górskiego na Ořešník, Izerę i Štolpišský vodopád

Hejnice – szlak na Ořešník

Dojechaliśmy ze Świeradowa do czeskiego miasteczka Hejnice. Tam zaparkowaliśmy zaraz za przejazdem kolejowym, na dość obszernym parkingu, przeznaczonym pewnie dla mieszkańców okolicznych bloków. Pomyśleliśmy, że może jeden samochód nikomu nie będzie przeszkadzał.

Parking w Hejnicach, za przejazdem kolejowym

Wystartowaliśmy o godzinie 9:00. Piękna pogoda w południe miała zmienić się w deszczową. Wiało od samego rana niemiłosiernie. Wzięliśmy nawet czapki, chociaż zapowiadali, aż 26 stopni, jednak wyszliśmy z założenia, że lepiej mieć niż nie mieć. Ruszyliśmy czerwonym szlakiem na Oreśnik. To był nasz pierwszy cel.

Kościoł Nawiedzenia NMP w Hejnicach

Jak wygląda szlak na Oreśnik?

Minęliśmy sanktuarium maryjne, które jest od wielu lat miejscem pielgrzymek polskich i czeskich katolików i 100 metrów za mostem skręciliśmy w lewo w wąską uliczkę. Prowadziła nas ona przez jakieś 10 minut. Potem już znaleźliśmy się na przyjemnej polnej ścieżce.

Weszliśmy do lasu i zaczęliśmy wspinać się dość stromo w górę. Pot zaglądał do oczu. Mimo przenikliwego wiatru było dość ciepło. Szlaki na Czechach są bardzo dobrze oznaczone, a tabliczki możemy spotkać co 1 czy 2 kilometry.

Oreśnik 800 m n.p.m.

Oreśnik – szczyt

Po dojściu na Oreśnik przebraliśmy się. Odbiliśmy w prawo i między olbrzymimi skałami kierowaliśmy się do punktu widokowego, który jest bardzo atrakcyjny.

Droga do punktu widokowego
Czerwony trójkąt prowadzi nas do celu

Pomału wychodziliśmy po skałach tych większych i tych mniejszych, po klamrach i schodkach wykutych w granicie. Schodki zabezpieczone są z obu stron metalową barierką. Mimo ich obecności mocno wiejący wiatr chciał nas porwać w leśną otchłań. Jak patrzyło się w dół, to widziało się skały i dość sporą stromiznę.

Klamry

Na szczycie stoi drewniany krzyż. Od 1819 roku poświęcony jest dwóm franciszkanom z hejnickiego zakonu, którzy chcąc go odnowić spadli w przepaść. Widoki z tego miejsca powalają na kolana. Rozciąga się stąd panorama na Hejnice, Frýdlant i dalej na Góry Łużyckie i Bogatynię.

Wodospad Velký Štolpich

Wracamy za czerwonymi trójkątami do rozejścia, około 500 metrów. Kierujemy się dalej czerwonym szlakiem w kierunku wodospadu Velký Štolpich. Podchodzimy lekko pod górę i skręcamy w lewo. Idziemy teraz po prostym i zaczynamy pomału schodzić na dół. Słyszymy w pobliżu szumiący wodospad. Zejście jest dość strome, jednak prowadzi zakosami. Po drodze spotykamy wielką skałę z kopczykami.

Docieramy wreszcie na miejsce. Od tablicy informacyjnej mało widać, więc podchodzimy nieco wyżej do pierwszej barierki. Tam już widoczność jest o niebo lepsza.

Chwila przerwy i lecimy dalej. Mamy dość ambitny plan na ten dzień. Wspinamy się po schodkach, skałach i stajemy na mostku, gdzie widzimy Velký Štolpich od góry. Kilkanaście metrów dalej jest kolejna tabliczka. Kierujemy się na u Tetřeví Boudy. Tam dochodzimy po ubitej dróżce dość szybko. Teraz zaczyna się asfalt i prowadzi nas przez jakieś 4 kilometry, jednak już szlakiem żółtym.

Na Kneipe i droga na Izerę

Pod koniec zmieniamy szlak na czerwony i znajdujemy się na skrzyżowaniu Na Kneipe, gdzie stoi jakiś budynek. Okazało się, że jest zamknięty.

Wędrujemy dalej szlakiem czerwonym Pod Jizerou przez około 500 metrów. Tam skręcamy w prawo i żółtym szlakiem lekko podchodzimy na Izerę.

Izera – szczyt 

Na szczycie wzniesienia występuje grupa granitowych skałek, bloków skalnych, dochodzących do kilku metrów wysokości oraz duża ilość okazałych kamieni, które w bezładzie prawie na całym wzniesieniu gęsto zalegają wśród drzew. Znajdujemy się na szczycie i spotykamy Polaków, którzy już go opuszczają. Izera zaskakuje nas swoim pięknem.

Zmierzamy na samą górę po kolejnych drabinkach i blokach skalnych, czyli to samo co kilka godzin temu na Oreśniku. Na tym szczycie również stoi drewniany krzyż i również ze szczytu rozciągają się widoki, jednak jeszcze lepsze, bo widać Karkonosze i dużą część Gór Izerskich. Od razu rzuca nam się w oczy Smrek i Stóg Izerski.

Schodzimy tą samą trasą pod Izerę. Czerwony szlak prowadzi nas jeszcze przez kilka minut, a potem już idziemy z kolorem żółtym. Góra, dół, góra, dół. Tak wygląda nasza trasa. Zaczyna padać deszcz. Mamy nadzieję, że nie potrwa on długo. Kilkanaście minut prowadzi nas trasa między krzewkami, potem wychodzimy na ubitą drogę, a po kilkuset metrach znowu odbijamy w prawo na zwykłą ścieżkę.

Zbliżamy się do Poledni kameny. Angelika przez chorobę opada nieco z sił, ale wytrwale wędruje, zaciskając zęby.

Frydlantske cimburi

Docieramy na miejsce i idziemy dalej do Frydlantske cimburi. To kolejne bardzo atrakcyjne miejsce, na które znowu musimy wyjść po skałach i drabinkach. To jest najtrudniejsze wyjście z tych wszystkich. Ostatnia drabinka jest dość stroma, a do pokonania skał potrzeba użycia rąk.

Frydlantske cimburi to granitowa grupa skalna znajdująca się w północnej, czeskiej części Gór Izerskich. Nazwa oznacza w języku czeskim blanki i ma nawiązywać do murów zamku w mieście Frýdlant. To ostatni ciekawy przystanek na naszej trasie. Teraz schodzimy już tylko w dół. Po drodze gubimy trasę i musimy kilka minut wrócić. Do końca jest już coraz bliżej.

Wychodzimy z lasu i wędrujemy przez łąkę, a potem docieramy do asfaltu i między domy. Widzimy w oddali sanktuarium w Hejnicach. Obracamy się i widzimy miejsce, na którym przed chwilą byliśmy.

3 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *