Góry Izerskie

Paličník (Palicznik) ze Smedavy w czeskich Górach Izerskich

Pomału opuszczaliśmy Góry Izerskie i kierowaliśmy się bardziej na wschód, a konkretnie do Karpacza w Karkonoszach. Zanim jeszcze udaliśmy się w tamtą stronę, to odwiedziliśmy Paličník – kolejne magiczne miejsce w Izerach po stronie czeskiej.

Mapa szlaku górskiego na Paličník w Górach Izerskich

Smedeva – szlak na Paličník

Rozpoczęliśmy na parkingu na Smedavie. Od samego początku dało się zauważyć usilnie zerkającego w naszym kierunku Pana z zarośniętą brodą, wyglądającego jak Wiking, w odblaskowej kamizelce, który czekał na nasz ruch. Dla upewnienia się Angelika podeszła do budki i zaczęła czytać, ile co kosztuje. Zauważając tylko ceny w walucie czeskiej, niezbyt pewna zapytała, czy przyjmują złotówki.

Ależ oczywiście; za parking jedyne 16 zł :). Widać, że byli nastawieni na turystów z Polski, bo można się było z gościem dogadać, a poza tym na parkingu stały już inne samochody na naszych rejestracjach. Trochę drogo za ten parking, ale już trudno. Palicnik nie jest za daleko, ale skoro już tyle zapłaciliśmy, to możemy tam spokojnie siedzieć. Nie spiesząc się, porobiliśmy zdjęcia i ruszyliśmy tak, jak wskazywały tabliczki, przez mostek.

Jak wygląda szlak na Paličník?

Szlak wiódł nas cały czas po żwirowanej drodze, a potem po asfalcie. Od samego początku zauważyliśmy podobieństwo do wycieczki z poprzedniego dnia. Nie ma siły. Znowu będziemy musieli iść całą trasę asfaltem, zamiast turystów znowu będziemy mijać się z rowerzystami, którzy jak im się chce, to odpowiedzą cześć.

Dochodząc do pierwszego skrzyżowania dróg, zobaczyliśmy oczywiście tabliczki, a ich tutaj jest dość sporo :). Wyciągnęliśmy mapę, aby sprawdzić, jak wygląda sytuacja i w którym miejscu dokładnie jesteśmy. Byliśmy w Cernej Smedzie przy urokliwym jeziorku.

Idąc dalej powyższą drogą, dotarliśmy na Predel, gdzie znajduje się wiata turystyczna i skrzyżowanie większych dróg. Ku naszemu zdziwieniu, przed naszymi oczami ukazał się walec, który pędził przed siebie, nie zważając na nierówności na drodze.

Predel 888 m n.p.m.

Po przejściu niewielkiego odcinka zaczęły nam się pojawiać jakieś widoki. Nie mogąc doczekać się przybycia na szczyt, wdaliśmy się w rozmowę. Oczywiście jak zwykle, jak się gada, nie zwraca się uwagi, gdzie się dokładnie jest. Otworzyły się nam widoki na Karkonosze ze Śnieżnymi Kotłami i na Izerę, na której byliśmy dzień wcześniej.

Paličník – szczyt w Górach Izerskich

W takim akcencie dotarliśmy do tabliczek, informujących, że na szczyt jeszcze 500 metrów. Okazało się, że trasa ma o połowę mniej metrów :).

Zaczęliśmy wchodzić po drabince na skałę. Pomocą w tamtym miejscu są łańcuchy i klamra. Super sprawa. Na szczyt, coraz wyżej, wyżej, wyżej. I tak to jest to. Nic tylko tu zostać.

Z Palicnika na Smerek

Jednak po chwili stwierdzamy, że zbyt mocno wieje wiatr, aby tam siedzieć i zaczynamy odczuwać chłód. Zeszliśmy do wspomnianych wcześniej tabliczek i tam zjedliśmy śniadanie. Po około 20 minutach ruszyliśmy przed siebie z powrotem. Wiele osób z Palicnika kieruje się w stronę Smerka, bo jest on tylko kilka kilometrów stąd. Pogoda na ten dzień była naprawdę dobra. Nie było gorąco, powiewał wiaterek i świeciło słońce. Widoki w drodze powrotnej były jeszcze ładniejsze.

Po powrocie na parking zauważyliśmy zmianę. Teraz samochodów pilnuje kobieta. Patrzy strasznie, ale nie podchodzi. A nie wiadomo co ma na myśli, więc Angelika bierze bilecik, który dostaliśmy rano i pokazuje, że parking opłacony. Pani była tak miła, że uświadomiła nam, że zapłaciliśmy 16 złotych, a przy okazji wytłumaczyła, że jeśli byśmy przyszli wcześniej to by nam wróciła trochę pieniędzy. Chyba jakby ktoś 2 godziny był czy coś takiego, ale żeby pieniądze wracać ? :). Chyba tylko za naszą granicą.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *