Eliaszówka
Beskid Sądecki,  Małopolskie,  Wschody i zachody słońca

Eliaszówką zimą. Najłatwiejszy szlak z Obidzy

Zimowy Beskid Sądecki to jest bajka. Wiedzieliśmy o tym od dawna, a teraz się tylko w tym upewniliśmy. Pojechaliśmy do Obidzy, żeby zielonym szlakiem udać się na wyjątkową górę Eliaszówkę 1023 m n.p.m. i przejść kawałek Głównym Szlakiem Beskidu Sądeckiego. Eliaszówka to jedno z miejsc, z których w Beskidzie Sądeckim najpiękniej widać Tatry.

Opi szlaku z Obidzy na Eliaszówkę w zimie

Zaczęliśmy dość pechowo, bo nie wyjechaliśmy na Przełęcz Obidza z powodu oblodzenia na drodze. Byliśmy już prawie u samej góry, już widzieliśmy bacówkę i pozostałe gospodarstwa, niestety dwie próby spaliły na panewce i musieliśmy się wycofać na pobocze, gdzie bezpiecznie można zostawić samochód. Że akurat nikt tam nie posypał. Ostrzeżenie o konieczności założenia łańcuchów było słuszne. Miejscowi pewnie spokojnie tam wyjeżdżają, bo mają na to swoje sposoby.

Tak czy siak, pakujemy wszystko, co potrzeba nam w tej wyprawie i ruszamy czerwonym szlakiem do góry. Kawałek po asfalcie, bo trzeba dotrzeć tutaj, gdzie mieliśmy parkować. Idziemy do góry, a słońce wyłania się gdzieś w oddali nad Eliaszówką. Korzystamy więc i mamy dodatkowo wschód słońca. Cały śnieg dokoła robi się żółty i złoci się w naszych oczach. Ten dzień musi być wyjątkowy.

Mapa trasy turystycznej na Eliaszówkę z Obidzy

Bacówka na Obidzy – Przełęcz Gromadzka – wieża widokowa Eliaszówka – Przełęcz Gromadzka – Bacówka na Obidzy

Bacówka na Obidzy

Po lewej stronie wschodziło słońce, natomiast po prawej ręce mieliśmy bacówkę, która cieszy się dużą popularnością. Turyści, którzy przyjechali autobusem do Kosarzysk, wędrują początkowo czerwonym szlakiem i docierają tutaj. Zatrzymują się i odpoczywają po monotonnym asfalcie. Otwarta jest ona bodajże dopiero od godziny 9:00, jednak bez problemów można chwilę posiedzieć na ławkach. Bacówka na Obidzy zapewnia 23 miejsca noclegowe, pełne wyżywienie i moc atrakcji. Po dzisiejszym wschodzie słońca wiemy już, co muszą czuć goście, którzy budzą się tutaj każdego dnia.

Przełęcz Gromadzka

Idziemy dalej i wychodzimy na Przełęcz Gromadzką. Szlak zielony odchodzi w lewo na Eliaszówkę, a my idziemy jeszcze kawałek w stronę Polany Litawcowej, z której zawsze rozciągają się fantastyczne widoki na Tatry. Dalsza droga prowadzi tam na Radziejową, czyli najwyższy szczyt Beskidu Sądeckiego, nazwaną Królową Beskidu Sądeckiego. Warto dodać, że przebiega tędy Główny Szlak Beskidu Sądeckiego. Docieramy na miejsce i nie mylimy się. Pierwsze słowa, jakie padają to:

– O BOŻE!!!

Angelika dodaje w tym samym czasie

– O JAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA. NIEMOŻLIWE!!!

Faktycznie niezłe krajobrazy mamy w tej części Beskidu Sądeckiego. Ogólnie trzeba przyznać, że większość szlaków w tym paśmie charakteryzuje dobra widoczność na cztery strony świata.

Prowadzi nas szlak zielony na Eliaszówkę

Po dawce wspaniałych widoków wracamy do szlakowskazu i odbijamy w prawo w stronę góry Eliaszówki. Idziemy spokojnie po beskidzkim lesie. Dokoła jest pięknie, bo wszystkie drzewa są w śniegu. Dawno takich warunków nie mieliśmy, a oglądanie cudownych zdjęć w Internecie już nam się znudziło. Wędrujemy lekko, zdobywając wysokość. Jesteśmy tu kolejny raz i zawsze jest pięknie. Ścieżka jest dobrze wydeptana i wyjeżdżona. Ktoś jeździ tutaj skuterami śnieżnymi i robi ślady. Mijamy ostatni dom po lewej stronie i wspinamy się na Eliaszówkę.

Wieża widokowa na Eliaszówce

Szlak od przełęczy nie jest długi i maszeruje się tylko kilkadziesiąt minut. Jest to krótki odcinek, a na końcu możemy podziwiać przepiękne widoki z wieży widokowej. Tak! Kto jeszcze nie wie, to na Eliaszówce znajduje się wieża widokowa, wiata i ławki wybudowane przez Piwniczną-Zdrój. Stajemy u jej podnóża i wychodzimy pomału po schodach do góry. Są całe w śniegu.

Co widać z wieży widokowej na Eliaszówce?

Widoki z wieży widokowej są może mniej okazałe niż z Radziejowej, jednak trzeba przyznać, że też sporo można zobaczyć. Przede wszystkim najlepiej widoczne jest Pasmo Radziejowej i Jaworzyny Krynickiej w Beskidzie Sądeckim. Dalej świetnie prezentują się Trzy Korony w Pieninach i Babia Góra w Beskidzie Żywieckim. Do tego dochodzą jeszcze słowackie szczyty i łańcuch Tatr. Mamy widoki dokoła siebie. Tylko czekać, aż drzewa od południowej strony trochę podrosną i zasłonią nam Tatry.

Widok na Babią Górę
Radziejowa
Pasmo Jaworzyny Krynickiej
Strona słowacka
Tatry nad drzewami

Następnie schodzimy na dół i udajemy się do tabliczki oznaczającej szczyt i trochę dalej w las, żeby spenetrować okolice Eliaszówki. Wystarczyło wyjść kawałek na polankę, żeby poczuć prawdziwą zimę w górach.

Schodzimy nieco niżej i mówię do Angeliki.

– Fajnie wygląda ta droga na dół.

Angelika wie, o co mi chodzi i mówi.

– Zjeżdżamy?

O tym jeszcze Wam nie powiedziałem. Mieliśmy przy sobie jabłuszka lub jak kto woli ślizgi, dupoloty, dupozjazdy, itd. Myśleliśmy, że nie będzie możliwości gdzie zjechać, bo Eliaszówka nie ma dużych spadków. Myliliśmy się. A wyglądało to tak…

Miał być tylko jeden zjazd, ale tak nam się spodobało, że spędziliśmy na jeździe ponad godzinę.

– Jeszcze jeden raz, ostatni.

– Dobra to chodźmy do góry.

– To co, jedziemy jeszcze raz?

– OK!

I tak dalej, i tak dalej. Fajny zjazd i dość mało wychodzenia, czyli tajniki długiej frajdy na śniegu. Po godzinie 11 schodziliśmy już w kierunku Przełęczy Obidza, a słońce było coraz mocniejsze i jeszcze ładniej oświetlało szlak i pobliskie drzewa. W połowie drogi spotkaliśmy gości na skuterach śnieżnych. Było ich może z dziesięciu, czyli już wiedzieliśmy, kto przeciera tutaj ślady.

Wracamy tym samym szlakiem zielonym do Obidzy i kierujemy się do samochodu. Zjeżdżamy drogą w dół, po której wcześniej nie mogliśmy wyjechać. Po godzinie 13 stajemy przy drzwiach samochodu i jedziemy do domu. 


Wschód słońca na Eliaszówce w Beskidzie Sądeckim

Wyruszyliśmy w piątkowy wieczór o godzinie 20:30. Dojechaliśmy do Obidzy (Piwniczna-Zdrój) na godzinę 21:25 i zaparkowaliśmy na wyznaczonym parkingu. Z tego samego miejsca startowaliśmy tydzień temu na wschód słońca na Radziejowej (1266 m). Ruszyliśmy od Przełęczy Gromadzkiej szlakiem zielonym. Księżyc w pełni oświetlał nam trasę, jednak nie obyło się bez latarek. Trasa nie jest trudna. Trwa około 90 minut, a jedyne męczące podejście jest chwilę przed szczytem. Po ulewnych deszczach droga była rozmoczona i zrobiło się błoto.

Najkrótsza trasa na Eliaszówkę – idealna na wschód słońca

Noc na wieży widokowej

Rozbiliśmy się na ostatnim piętrze wieży. Rano wyglądało to mniej więcej tak.

Góra Eliaszówka – pomysł na wschód słońca

Spaliśmy od północy do 4:15. W nocy budziły nas ryczące zwierzęta i łamane gałęzie. Nie chcielibyśmy wtedy spać pod wieżą. U góry byliśmy bezpieczni. Dopiero po godzinie 5:10 słońce zaczynało się pokazywać.

Kiedy już wyszło na dobre, to rzuciło bardzo ładne światło na doliny i znajdujące się tam mgły.

Widok w stronę Makowicy i Nowego Sącza
Niemcowa
Trzy Korony
Radziejowa

Opis szlaku do wieży widokowej na Eliaszówce z Kosarzysk

Kolejny dzień w górach to sama przyjemność. Wybrałem się w Beskid Sądecki, a dokładnie na Eliaszówkę za namową Rafała – znajomego z gór. Z chęcią przyjąłem jego propozycję na wspólną podróż, ale w domu musiałem być około 10, więc nie mogłem sobie pozwolić na długą wycieczkę. Ostatecznie wybraliśmy się niebieską ścieżką z Kosarzysk. Do tej miejscowości znajdującej się obok Piwnicznej-Zdroju jest ode mnie jakoś 55 kilometrów, więc miałem nadzieję, że nie zaśpię. Każde 5 minut później miałoby znaczenie, a słońce pomimo wszystko wstaje o tej porze, co ma zaplanowane. Jeśli nie ma chmur, to nie bierze pod uwagę żadnych spóźnień. Nie było tak źle, usłyszałem budzik. No to w drogę.

Mapa turystyczna trasy z Kosarzysk na górę Eliaszówkę

Kosarzyska – Piwniczna-Zdrój 

Na parkingu przy sklepie melduję się około 6 i to tutaj jest nasze spotkanie z Rafałem. Zostawiamy samochody i ruszamy za niebiesko-białymi znakami. Trasa na szczyt to ponad pięć kilometrów i czasowo około dwóch godzin. Mimo wczesnego poranka spotykamy jeszcze ‚wczorajszego’ gościa śpiewającego niezrozumiałe pieśni pochwalne. 🙂

Ścieżka niebieska na Eliaszówkę

Skręcamy z drogi głównej w lewo i idziemy przez las, a następnie przez otwarty teren. Przechodzimy obok domu jednorodzinnego i wchodzimy do lasu. Nie trwa to zbyt długo, bo może zaledwie pół kilometra. Co kilka gospodarstw musimy odganiać się od zaciekawionych nami psiaków. Jedne są większe, a inne jeszcze większe, także dość szybko obok nich przechodzimy. 🙂

Cały czas jest ciemno, więc nie robię zdjęć. Aparat siedzi w plecaku. Po prawie trzech kilometrach dochodzimy do lasu i maszerujemy na sam szczyt granicą ze Słowacją już za szlakiem zielonym. Wspinamy się coraz wyżej i wyżej, aż osiągamy wysokość 1023 m n.p.m. Wspinamy się na wieżę i wschód trwa, ale czekamy na to, aby słońce wyszło zza chmur. Myślałem w drodze, że będą nici z pięknego poranka, a tu miłe zaskoczenie. 

Eliaszówka 1023 m n.p.m. – szczyt

Niestety zachmurzenie jest duże i odległych widoków z wieży nie oglądamy, ale poranek należy do udanych. Zwłaszcza że w ostatnich dniach nie miałem tyle szczęścia. Im dłużej jesteśmy na górze, to widoki robią się coraz lepsze. Słowackie szczyty i polany wyglądają o wiele lepiej niż nasze. Liczymy, że może Tatry się troszkę odsłonią, ale chyba nic z tego. Eliaszówka znajduje się w paśmie Beskidu Sądeckiego i jest najwyższym szczytem Gór Lubowelskich.

W czasie II wojny światowej okolice Eliaszówki były popularnym miejscem przekraczania granicy przez kurierów. Było to kontynuowane również po wojnie. W grudniu 1983 roku polscy wopiści ujęli tutaj trzech młodych Słowaków przemycających w plecakach z Polski wydawnictwa religijne, których drukowanie i posiadanie na Słowacji było zabronione. Po kilkunastu minutach udajemy się w drogę powrotną tym samym szlakiem, ale już z aparatem w ręku. 

Widoki coraz lepsze, dlatego przyjemnie się idzie. Po drodze widzimy te wszystkie piękności, które ominęły nas podczas maszerowania w ciemnościach. Schodzimy do Kosarzysk przed godziną 10. Trasa początkowo jest stroma, ale potem poziomy się wyrównują. Śniegu są niewielkie ilości, miejscami tylko nawiane, także zima również zapomniała o Beskidzie Sądeckim tak jak ostatnio o Gorcach. 

2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *