Małopolskie,  Tatry

Grześ, Rakoń i Wołowiec – opis szlaku

Środa w Tatrach zapowiadała się bajecznie. Słońce, ciepło i tatrzańskie szczyty okraszone cukrem pudrem to coś, na co od samego poranka czekaliśmy. Trudno uwierzyć, że po dwóch minionych dniach wreszcie przyszedł kolejny z całkowicie inną pogodą. Wybraliśmy się na Grzesia, Rakoń i Wołowiec przez Dolinę Chochołowską

Mapa trasy turystycznej na górę Grześ, Rakoń i Wołowiec w Tatrach

Siwa Polana (parking) – Schronisko w Dolinie Chochołowskiej – szczyt Grześ, – Rakoń – Wołowiec – Dolina Chochołowska – Siwa Polana (parking)

Siwa Polana w Tatrach – parking 

Dojechaliśmy na Siwą Polanę, gdzie zostawiliśmy samochód na ostatnim parkingu. Kosztuje on 10 złotych za cały dzień. Było około 5, tak więc w górach panowała błoga cisza. Do uszów docierał tylko cichy szmer Chochołowskiego Potoku.

Schronisko PTTK na Polanie Chochołowskiej

Przejście z Siwej Polany do schroniska jest najżmudniejszym odcinkiem na całej trasie. Wędruje się dwie godziny po asfalcie, a następnie po ubitej drodze. Około godziny 8 zaczyna kursować kolejka turystyczna dojeżdżająca do Polany Huciska. Kosztuje ona 5 zł. Jeszcze jedną ewentualnością jest wypożyczenie roweru. Dojechać nim można dalej niż kolejką, bo do leśniczówki, a od tego miejsca do schroniska jest jakieś 30 minut. Tak więc można tam dotrzeć na różne sposoby. My wybraliśmy tradycyjny i przed 7 byliśmy w schronisku. W nim zrobiliśmy sobie małe śniadanie.

Polana Chochołowska. Oświetlony po lewej Wołowiec (2064 m), a po prawej Rakoń (1879 m)
Polana Chochołowska. Oświetlony po lewej Wołowiec (2064 m), a po prawej Rakoń (1879 m)
Schronisko PTTK na Polane Chochołowskiej
Schronisko PTTK na Polane Chochołowskiej
W schronisku. Jeszcze pusto
W schronisku. Jeszcze pusto

Z Doliny Chochołowskiej na Grzesia 1653 m n.p.m.

O 7:30 byliśmy gotowi do wyjścia na Grzesia (1653 m). Ruszyliśmy szlakiem żółtym. Dość ostre podejście nie zmęczyło nas oni trochę. U góry czekały przecież na nas piękne widoki. Przed samym Grzesiem (1653 m) zaczął pojawiać się już śnieg. Ostatnie opady śniegu na wysokości + 1500 metrów spowodowały takie cuda.

Jamborowy Wierch (1570 m)
Jamborowy Wierch (1570 m)
Grześ tuż, tuż
Grześ tuż, tuż
W stronę Beskidów. Najwyższa Babia Góra. Po lewej nieco mniejsze Pilsko
W stronę Beskidów. Najwyższa Babia Góra. Po lewej nieco mniejsze Pilsko
No i pierwsze tatrzańskie obrazki
No i pierwsze tatrzańskie obrazki
Grześ (1653 m)
Grześ (1653 m)
Grześ (1653 m)
Grześ (1653 m)
My :). Za nami najwyższy, ośnieżony Wołowiec (2064 m)
My :). Za nami najwyższy, ośnieżony Wołowiec (2064 m)

Rakoń w Tatrach Zachodnich 

Idąc dalej szlakiem na Rakoń (1879 m), widoki robią się pokaźniejsze. Dostrzegamy w dole Polanę Chochołowską. Na trasie śnieg robił się coraz większy. W pewnych miejscach było ślisko, ale bez raków można było sobie spokojnie poradzić.

Polana Chochołowska
Polana Chochołowska
Jesienne Tatry w zimowej szacie
Jesienne Tatry w zimowej szacie
Z trasy na Rakoń (1879 m)
Z trasy na Rakoń (1879 m)
Rakoń (1879 m)
Rakoń (1879 m)

Przy podchodzeniu na Rakoń (1879 m) spotkaliśmy pierwszego turystę, z którym potem szliśmy kawałek drogi. Ten, kto był tego dnia na szlaku, to wie, że ciężko było to wszystko ogarnąć z wrażenia. Jak nie ma śniegu, to ten szlak jest uznawany za jeden z łatwiejszych i jest polecany dla rodzin z dziećmi. Nieco ponad 400 metrów dalej jest skrzyżowanie szlaków: niebieskiego i zielonego prowadzącego na Polanę Chochołowską przez Wyżnią Dolinę Chochołowską. Tym szlakiem później będziemy wracać.

Rakoń (1879 m)
Rakoń (1879 m)
Wołowiec (2064 m)
Wołowiec (2064 m)
Nasz drugi dwutysięcznik w karierze :)
Nasz drugi dwutysięcznik w karierze 🙂

Jednak w zimie wyjście na szczyt nie należy do najłatwiejszych. Przed nami wyszły dopiero 2 osoby i ścieżka, nie była jeszcze dobrze wydeptana, także szło się swoją drogą tak jak lepiej.

Atakujemy Wołowiec (2064 m)
Atakujemy Wołowiec (2064 m)
Jedni zakosami inni na przełaj
Jedni zakosami inni na przełaj

Wołowiec – Tatry Zachodnie

Wreszcie dotarliśmy do naszego celu. Było fantastycznie. Ciężko jest to opisać dla kogoś, kto po Tatrach w ogóle nie chodzi. Z Wołowca (2064 m) mieliśmy iść dalej na Jarząbczy Wierch (2137 m) i na Kończystym Wierchu (2002 m) skręcić w lewo na Trzydniowiański Wierch (1758 m), ale bardziej doświadczeni „tatrołazi” mówili, że nie warto ryzykować i sami zrezygnowali z tego planu. Siedzieliśmy jeszcze na szczycie, a z minuty na minutę na górę zmierzali kolejni turyści.

Już na szczycie
Już na szczycie
Widoki z Wołowca
Widoki z Wołowca
Rohacze
Rohacze
Bez tłumów - najlepiej
Bez tłumów – najlepiej
Potęgą gór
Potęgą gór
W stronę Tatr Wysokich
W stronę Tatr Wysokich
I jeszcze raz
I jeszcze raz
Nadciągają chmury
Nadciągają chmury

Cieszyliśmy się, że byliśmy tutaj tak wcześnie i mogliśmy podelektować się widokami w spokoju. Schodziliśmy ostrożnie do rozejścia się szlaków i odbiliśmy na kolor zielony. Kamienne blogi doprowadziły nas w krótkim czasie do Doliny Chochołowskiej. Przy schodzeniu zdziwiła nas tylko jedna dziewczyna, która zmierzała na Wołowiec (2064 m) w adidasach. Wszyscy w wysokich butach, a tutaj adidasy. No cóż…

W Dolinie Chochołowskiej ludzi było dość sporo. Jedni spacerkiem, inni kolejką. Rowerzystów widzieliśmy bardzo mało, chociaż jak już przejechali, to byli cali brudni. Jest taki odcinek, gdzie trzeba przejechać po ubitej drodze, która była rozjeżdżona przez leśników. To był dzień, którego na pewno nie zapomnimy i będziemy z nim mieć najlepsze tatrzańskie wspomnienia.

12 komentarzy

  • Nika

    Niedawno będąc w Zakopanem wybrałam się rowerem do Doliny Chochołowskiej. Było bardzo dużo turystów wychodzących na szczyty. Jeszcze tam nie byłam. Jutro natomiast znowu jadę do Zakopanego i zastanawiam się nad odwiedzeniem Doliny Chochołowskiej i pobliskich szczytów Grześ i Rakoń. Czy polecacie wyjście na szlak w tym terminie dla turystów z mniejszym doświadczeniem w chodzeniu po Tatrach?

    • Mateusz Grzegorzek

      Sami mało co chodzimy po Tatrach. Byliśmy dopiero 2 razy i teraz na kilka dni, tak więc Grześ i Rakoń nie sprawił nam problemów :).

  • Bartłomiej Morga

    Ja w tym samym dniu byłem w po stronie słowackiej, w Tatrach Wysokich. Bajka, cudowny dzień to był i bardzo mało ludzi. Widzę, że na Wołowcu było nie inaczej 🙂 Super trasa, bardzo ją lubię.

  • Iza

    Ale pięknie! Fajne warunki się Wam trafiły. Tatry nie są chyba Waszymi ulubionymi górami, więc tym bardziej miło się czyta, że ten dzień, widoki i wszystko dookoła zrobiło na Was takie wrażenie 🙂 Pozdrowienia 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *