Mogielica - Beskid Wyspowy
Beskid Wyspowy,  Małopolskie,  Opisy górskich szlaków,  Podróże z dzieckiem

Mogielica – szlaki | wieża, opisy, mapa, trasa z dzieckiem, wschód słońca

Mogielica mierząca 1171 m n.p.m. to najwyższy szczyt Beskidu Wyspowego. Jest bardzo popularna ze względu na wieżę widokową, która znajduje się na szczycie. Ten należy także do Korony Gór Polski, którą wiele osób zdobywa. Zapraszamy do wpisu, w którym znajdują się opisy szlaków z: Przełęczy Słopnickiej, Przełęczy Marszałka Rydza Śmigłego, Jurkowa i Szczawy.

UWAGA! Wieża widokowa na Mogielicy od 2020 roku jest zamknięta ze względu na zły stan techniczny. Stan na maj 2020.

Opis najłatwiejszego według nas szlaku na Mogielicę z Przełęczy Słopnickiej – kolor zielony

Rok 2018 | Jeśli zastanawiasz się, czy jest możliwe chodzenie po górach z 10-tygodniowym dzieckiem, to odpowiadam, że tak. Po kilku wycieczkach z wózkiem po płaskim terenie zmieniliśmy go na chustę i to był strzał w dziesiątkę. W chuście możemy dojść w każde miejsce, a dla dziecka jest ona bezpieczniejsza. Jednym z łatwiejszych szczytów do zdobycia jest właśnie Mogielica, a że śnieg już stopniał, to nie było żadnych przeciwwskazań, żeby ruszyć bezpiecznie na szlak.  

Mapa trasy: Przełęcz Słopnicka (Polana Wyrębiska) – Mogielica

Jaki jest najkrótszy szlak na Mogielicę?

Wiązać chustę nauczyliśmy się na konsultacjach i dzięki filmom instruktażowym w Internecie. Nasza chusta mierzy ponad 5 metrów, bo głównie ja noszę Maję na sobie. Na Angelikę musielibyśmy kupić jeszcze jedną tylko krótszą. Na podejście wybraliśmy zielony szlak z Polany Wyrębiska od strony Przełęczy Słopnickiej. Jest to najłatwiejszy i najszybszy sposób dotarcia na najwyższy szczyt Beskidu Wyspowego. W jedną stronę mamy mniej niż 4 kilometry. Szlak najpierw prowadzi po płaskim. Uchodzimy kawałek i docieramy do leśniczówki Andrzeja Florka, która podczas walk stawała się miejscem spotkań organizacji konspiracyjnych i żołnierzy Armii Krajowej. 

Obelisk i krzyż partyzancki

Po minięciu szlabanu i przejściu kilkudziesięciu metrów dochodzimy do kolejnego punktu. Tym razem są to obelisk i krzyż partyzancki. W czasie II wojny światowej stał tutaj ołtarz, gdzie odprawiono Msze Święte między innymi z okazji Dnia Niepodległości. Po zakończeniu działań wojennych miejsce to zostało zapomniane i odwiedzane było tylko przez nielicznych ludzi, znających historię. Szlak prowadzi lekko w górę po kamieniach. Widoków nie ma żadnych, ponieważ jest to najmniej atrakcyjny szlak na Mogielicę. 

Wieża widokowa na Mogielicy 

Po pięknym poranku pogoda z godziny na godzinę się pogarsza i zapowiadane są opady deszczu. Po drodze spotykamy kilka osób. 2 przy podejściu i 2 pod wieżą. W międzyczasie mija nas jakiś biegacz. Po ponad godzinie dochodzimy na szczyt, jednak przed wejściem na wieże idziemy najpierw do krzyża. W oddali majaczą Tatry schowane lekko za chmurami. Pod nimi ciut lepiej widoczne Gorce z wieżą na Gorcu i na Lubaniu. Idziemy w kierunku szczytu.

Angelika wychodzi na pierwszą wieżę widokową po okresie ciąży. Strach lekki jest. Ja zostaję na dole, bo nie chcemy ryzykować. Zresztą byłem tutaj 2 razy ostatnio sam, więc widoki się raczej nie zmieniły. Zmieniło się natomiast wiele na dole. Coraz więcej drzew zostało wyciętych, a pielgrzymi w Wielki Piątek zostawili na Mogielicy kilka krzyży. Jak tak dalej pójdzie, to z dołu będzie bardzo dobry widok. 


Opis szlaku na Mogielicę z Przełęczy Marszałka Rydza Śmigłego – kolor zielony

Rok 2018 | Przez ostatnie tygodnie mieszkał u nas nasz kuzyn Krzysiek z USA, z którym zaplanowaliśmy wyjścia w góry. Tak samo było 3 lata temu. Wtedy udało się odwiedzić kilka ważniejszych miejsc. Między innymi Morskie Oko, Czarny Staw pod Rysami, Wysoką czy Jaworz. Teraz zdecydowaliśmy się na początek na Mogielicę.

Czemu? Po pierwsze to bardzo atrakcyjne miejsce, gdzie widoki z wieży widokowej są przepiękne, po drugie dojazd z domu na Przełęcz Marszałka Rydza-Śmigłego zajmuje nam jakieś 40 minut i po trzecie szybko można dotrzeć na szczyt, a przy takim upale, jaki teraz panuje to najlepiej wcześniej zaczynać wycieczkę i kończyć przed godziną 10 rano. 

Mapa trasy: Przełęcz Rydza Śmigłego – Mogielica

Czas przejścia szlaku z przełęczy to 1 h i 30 min

Na miejsce startu wybraliśmy Przełęcz Marszałka Rydza-Śmigłego. Jest to miejsce, z którego można wyruszyć albo na najwyższy szczyt Beskidu Wyspowego Mogielicę, albo na równie atrakcyjny szczyt, jakim jest Łopień. Przez przełęcz przebiega szlak koloru zielonego, który łączy ze sobą oba wzniesienia. Przyjeżdżamy na miejsce około godziny 6:00. Parking jeszcze pusty, dlatego możemy wybrać dowolne miejsce. Stajemy pod pomnikiem. Nieco dalej jest kilka samochodów, ale nie wiadomo, czy te osoby wybrały się już w góry, czy może na grzyby. Słońce leniwie wstaje i zalewa promieniami limanowskie doliny. W międzyczasie podjeżdża autobus, który zabiera kilka osób z przystanku.

Jaki jest szlak?

Ruszamy zielonym szlakiem, który również jest krótkim szlakiem na Mogielicę, ale według nas trochę trudniejszy. Przechodzimy przez drogę, a następnie chwilę idziemy łąką. Wchodzimy do lasu, który wiedzie nas przez dobrych kilka minut. Po opuszczeniu go naszym oczom ukazuje się małe osiedle z kilkunastoma domami. Przechodzimy asfaltem między nimi i rozpoczynamy właściwe podejście na Mogielicę. Widoki z polany, przez którą idziemy, napawają optymizmem przed tym, co możemy zobaczyć z wieży, chociaż słońce już będzie wyżej, zrobi się gorąco, wszystko zacznie parować i może okazać się, że nie ujrzymy zbyt wiele. 

Po przejściu łąki zaczyna się ostre podejście pod górę. Jest to chyba najtrudniejszy odcinek na naszym szlaku. Przynajmniej można się spocić przy podejściu. Trwa on kilkanaście minut, ale ten trud wynagradza kolejna polana widokowa, która jest bramą do Rezerwatu Mogielica. Tam widoki są o wiele lepsze niż wcześniej na dole. Widać między innymi Gorce i Beskid Żywiecki z Babią Górą. Wieża widokowa na górze jest już dobrze widoczna, a to znak, że królowa Beskidu Wyspowego coraz bliżej.  

Wspaniałe krajobrazy z wieży widokowej na Mogielicy

Jesteśmy już na terenie rezerwatu. Pniemy się pod górę. Mijamy zbójnicki stół i po chwili meldujemy się na szczycie. Tradycyjnie podczas naszych wizyt tutaj są 1 czy 2 osoby, a w większości nie ma nikogo. Tak właśnie było i tym razem. Cała wieża dla nas. Angelika z Krzyśkiem polecieli do góry. Ja z Mają zostałem na dole. To już jej drugie zdobycie Mogielicy w tym roku i drugie w swoim 6-miesięcznym życiu. Niedawno wychodziliśmy tutaj od strony Wyrębisk zielonym kolorem – najłatwiejszym szlakiem dojściowym. Widoki z ostatniego piętra zwalają z nóg, tylko trochę niebezpieczne staje się wychodzenie na wieże. Niedługo może podzielić los koleżanki z Radziejowej. 

Wracamy tym samym szlakiem do samochodu, a po drodze spotykamy kilka osób. Głównie to rodziny z dziećmi. Jest także samotnie wędrujący nasz znajomy z gór Rafał, którego poznaliśmy podczas wspólnej wycieczki na Kudłoń i Gorc Troszacki w 2016 roku. Pozdrawiamy. Na parking przychodzimy przed godziną 10. Na dole już kilka samochodów, a niektórzy dopiero rozpoczynają swoją wycieczkę. 


Opis szlaku na Mogielicę z Jurkowa zimą – kolor niebieski

Rok 2017 | Musiał minąć rok, żebym powrócił na najwyższy szczyt Beskidu Wyspowego. Ostatni raz na Mogielicy byliśmy z Angeliką 6 grudnia 2016, wtedy też spotkaliśmy Mikołaja. Tym razem samotnie zaplanowałem przejście z Jurkowa na wieżę widokową i z powrotem. Z innymi miałem spotkać się dopiero na samej górze. Prognozy zapowiadały wyśmienite warunki pogodowe. Ostatnie opady śniegu przykryły wszystkie zimowe brudy i zrobiło się biało, zwłaszcza w górach. 

Mapa trasy: Jurków (kościół) – Mogielica

Przyjechałem do Jurkowa na godzinę 7:20. W samochodzie zjadłem śniadanie i ruszyłem niebieskim szlakiem. Samochód można spokojnie zostawić na parkingu kościelnym. O poranku nie ma problemu z miejscem, jednak im późniejsza godzina to samochodów przybywa tak samo, jak turystów na szlaku. Największą atrakcją Jurkowa jest drewniany kościół pod wezwaniem Matki Bożej Nieustającej Pomocy z 1913 roku. 

Jak wygląda szlak na Mogielicę z Jurkowa?

Wychodzę z parkingu i mijam stoisko z fajerwerkami. Skręcam na Chyszówki i przechodzę mostem nad rzeką Łososina. Osoby, które planują się tutaj dostać, muszą uważać, żeby nie pomylić miejscowości. Jurków mamy ten, a drugi na drodze Brzesko – Nowy Sącz i 99 procent busów z dworca autobusowego w Krakowie odjeżdża właśnie w tym złym kierunku. Trzeba korzystać z tych mniej znanych firm przewozowych, które dojeżdżają do tego górskiego Jurkowa. Łatwo jest się pomylić. Zaraz za mostem odbijam w prawo. Znaki koloru niebieskiego są bardzo dobrze widoczne. Uchodzę asfaltem jeszcze około 300 metrów i skręcam w lewo. Z samego dołu widzę swój cel – Mogielicę.

Dojście na Mogielicę 1170 m n.p.m.

Przechodzę obok siatki i trasa powoli zaczyna się wznosić. Słońce kilka minut temu już wstało i przepięknie oświetla sąsiedni Łopień, a także Ćwilin i Śnieżnicę. Wszystkie te trzy szczyty należą do Beskidu Wyspowego i wszystkie są warte uwagi. Niedawno miałem okazję zdobyć dwa pierwsza. Łopień w zimowych warunkach, podobnych do obecnych, a Ćwilin jeszcze w jesiennych. Na pierwszą górkę można dotrzeć z Przełęczy Rydza-Śmigłego, czyli z tej samej co na Mogielicę, a na przykład na Ćwilin z Jurkowa. Wytężając wzrok, można dostrzec w dolinie drewniany jurkowski kościół. 

Wchodzę do lasu, a tam czekają na mnie typowo zimowe warunki. Słońce tutaj jeszcze się nie przebiło, dlatego ośnieżone drzewa wydawały się wyglądać bardzo tajemniczo. W minionym dniu mieliśmy taki opad śniegu, że turyści nie potrafili dojechać na przełęcz i musieli się wycofać, także można sobie wyobrazić, że jeszcze kilka dni temu szlak na Mogielicę nie wyglądałby tak jak dzisiaj. Wędrówka lasem na kilka minut się skończyła i wyszedłem na pierwszą widokową polanę, na której znajduje się drewniany górski domek.

Polana Cyrla w drodze na Mogielicę

Nieco wyżej jest już Polana Cyrla, na której warto zatrzymać się na dłużej. Widoki rozpościerają się w kierunku południowo-zachodnim i północno-wschodnim. Widać między innymi najwyższą Babią Górę, nieco niższą Policę, Luboń Wielki z przekaźnikiem, Szczebel, najbliższej na horyzoncie Jasień i Krzystonów, a po drugiej stronie Pasmo Łososińskie górujące nad Limanową. Polana Cyrla to druga co do wielkości polana na Mogielicy w Beskidzie Wyspowym. Największą jest oczywiście Polana Stumorgowa bardzo dobrze widoczna z wieży widokowej. 

Po obejrzeniu tych pięknych widoków ruszam dalej i przecinam trasę narciarstwa biegowego. Oprócz znaków w kierunku Mogielicy i Jurkowa jest również ławka, żeby odpocząć. Jedno strome podejście i wychodzę na prostą. Mijam się z chłopkiem, który wraca ze wschodu słońca. Słońce powoli przebija się przez drzewa. Jestem coraz bliżej celu, ponieważ aplikacja w telefonie już mnie informuje, że w nogach mam 5 kilometrów. 

Mogielica 1070 m n.p.m. – szczyt do Korony Gór Polski

Dochodzę do rozejścia, przy którym można się pomylić i zgubić szlak. Jak jest śnieg, to nie ma z tym problemów, ponieważ wydeptane ślady wskazują drogę. Zaczyna się najostrzejsze podejście pod Mogielicę. Znajduje się ono tuż przed przyjściem szlaku zielonego z przełęczy. Już mam w głowie plan na zejście. Albo ubiorę raczki, które mam w plecaku, albo zjadę na tyłku. Wiadomo, że ta druga opcja jest bardziej atrakcyjna, zwłaszcza że ścieżka przypomina tor saneczkowy, a dodatkowo nie wystają z niej żadne korzenie ani kamienie. Oddam wszystko za ten zjazd.

Męczę się po śliskim podejściu przez 10 minut i docieram do szlaku zielonego. Tam także trasa jest bardzo dobrze wydeptany. Do wieży tylko 5 minut i wreszcie zdobywam najwyższy szczyt Beskidu Wyspowego po raz pierwszy w tym roku. Jeszcze wczoraj zastanawiałem się, czy iść tutaj, czy w sąsiednie Gorce na Gorc. 

Na Mogielicy sporo się zmieniło. Wydaje się, że zmieniono dolne schody i kawałek pierwszego piętra. Jeszcze niedawno była tutaj skrzyneczka z pieczątką, a teraz są tam tylko pozostałości. Jest zniszczona skrzynka i pieczątka bez tuszu. Wydaje się, że ktoś się do tego przyczynił. 

Zamrożona wieża na Mogielicy 

Wdrapuję się na ośnieżoną i zamrożoną wieżę widokową i staję na ostatnim piętrze. Widoki są bajeczne. Chociaż przejrzystość nie jest najlepsza, to wszystko w bieli i z dodatkiem chmur robi wspaniały efekt. Osoby, które były tutaj kilka godzin wcześniej musiały o wschodzie słońca przeżyć coś wspaniałego. Na najwyższy szczyt pasma udało mi się wyjść w ciągu jednej godziny i 45 minut z przerwami. Odległość z Jurkowa to prawie 6 kilometrów przy 600 metrach podejścia.

Razem z Agatą i Rafałem wróciłem niebieskim szlakiem do Jurkowa, a potem podwiozłem ich na Przełęcz Marszałka Rydza-Śmigłego, gdzie mieli samochód. Gdy schodziliśmy na dół, przekonaliśmy się, że Korona Gór Polski i Mogielica w tym dniu była bardzo oblegana. Tak wielu osób w Beskidzie Wyspowym jeszcze nie widziałem. Parkingi były całe zapełnione samochodami.


Mogielica – zimowy wschód słońca

Rok 2016 | W tym roku Święty Mikołaj sprawił nam wspaniały prezent. 6 grudnia wybraliśmy się wczesnym rankiem po 3:00 w Beskid Wyspowy na Mogielicę. Wyjście zaplanowaliśmy od strony Polany Wyrębiska zielonym szlakiem. Przy domu śniegu mało co, a jak wyjechaliśmy na Przełęcz Słopnicką, to myśleliśmy, że nie zajedziemy na miejsce startu. Droga była odśnieżona, jednak było ślisko. Jako, tako dotarliśmy na parking i widząc w oddali pomarańczowe niebo, ruszyliśmy na szlak. 

Po drodze w Beskidzie Wyspowym spotkaliśmy Mikołaja

Szlak początkowo był przetarty. Sielanka skończyła się dopiero wtedy, gdy trasa narciarstwa biegowego skręciła w prawo. Trasą już ktoś wcześniej szedł, jednak w niektórych miejscach śniegu było po pas i wszystko zasypane. Nagle usłyszeliśmy jakiś szelest w krzakach i głośne przekleństwa!!! Ktoś wpadał co chwilę w śnieg i żeby sobie ulżyć, to przeklinał. Zza drzewa wyłoniła się olbrzymia postać człowieka ubranego na czerwono. Jego biała, kłębiasta broda spadała prawie do kolan.

– Ho, ho, ho,ho!!!!!! Wykrzyknął głośno.

Okazało się, że był to Święty Mikołaj!

– Czy byliście grzeczni w tym roku?! Zapytał z zaciekawieniem.

– My trochę w szoku, odpowiedzieliśmy, że grzeczni jak zawsze.

– Hmmmmm. Nie mam za wiele czasu na pogawędki, ale jak byliście grzeczni to mam coś dla Was. Coś bardziej wartościowego niż jakiekolwiek prezenty, które można sobie kupić. Idźcie prędzej dalej zielonym szlakiem ku górze, a na szczycie czeka na Was niespodzianka. 

Podziękowaliśmy, pożegnaliśmy się z Mikołajem i ruszyliśmy dalej, miło wspominając to spotkanie.

Najgorzej było w partii szczytowej, gdy szło się po płaskim. Tam zapadaliśmy się po kolana, ale wiedzieliśmy, że ten wschód słońca będzie przepiękny. Udało się zobaczyć wcześniej w oddali Tatry, to przejrzystość też musiała być niczego sobie. Kiedy wyszliśmy na sam wierzchołek wieży po śliskich schodach, to chciało nas porwać. Zobaczcie jaki prezent otrzymaliśmy na Mikołajki.

Wieża widokowa na Gorcu na tle Tatr
Czubek Babiej Góry
Widok z wieży widokowej na Tatry i Polanę Stumorgową

Wschód słońca na Mogielicy

Rok 2014 | Ładnie zapowiadający się weekendowy poranek trzeba od razu wykorzystać i wędrować po górskim szlaku na wschód słońca. My nasze wędrowanie zaczęliśmy w piątkowy wieczór o godzinie 22:15 gdy dojechaliśmy na Przełęcz Marszałka Rydza-Śmigłego. Spakowaliśmy wszystko do plecaków i ruszyliśmy przed siebie. Towarzyszyła nam Justyna, która była już z nami na Radziejowej, więc to dla niej nic nowego. Więcej chętnych osób nie znaleźliśmy.

Szybki szlak na wschód słońca

Szlak zielony z przełęczy znamy dość dobrze. Szliśmy nim kilka miesięcy temu. Jest to dość krótki szlak i wymagający tylko w jednym miejscu. Na początek przechodzimy z przełęczy i kierujemy się prosto w las. Po lewej stronie w oddali dostrzegamy światła limanowskich domów, za nami szczyt Łopień (961 m), a przed nami kontury Mogielicy (1171 m). Przez całą noc towarzyszył nam jasno świecący księżyc. Przechodzi się to przez łąki, to przez las. Chociaż częściej między drzewami. Po minięciu rozległej polany widzimy już wieże na szczycie. Ostatnie wiatry poczyniły ogromne szkody na szlaku. Ciężko było przejść, ponieważ drzewa były połamane. W 2 miejscach trzeba się poschylać.

Spanie na wieży, a rano piękny poranek

Po 2 godzinach dotarliśmy na Mogielicę (1171 m). Tak jak przypuszczaliśmy, nie było nikogo. Wyszliśmy na samą górę. Wiało strasznie, ale nie przyszliśmy tutaj, żeby spać w mięciutkich i cieplutkich łóżeczkach. Rozbiliśmy nasz obóz. Ciepłe spodnie, bluzy, polary, kurtki, koce, śpiwory, karimaty, czapki zimowe – byliśmy dobrze przygotowani na chłodną noc.

Na dół schodziliśmy szlakiem żółtym. Ten szlak jest mało widokowy. Maszeruje się tylko przez las. Dopiero pod koniec wychodzi się na polanę i widać Pasmo Łopienia.

Po dojściu do drogi głównej odbiliśmy w lewo, żeby dotrzeć na przełęcz. Trwało to kilkanaście minut i byliśmy na miejscu. Do wyjścia szykowali się już inni turyści, a było ich sporo.


Opis szlaku na Mogielicę ze Szczawy przez Polanę Wały

Rok 2014 | Wtorkowa wyprawa w Beskid Wyspowy na jego najwyższy szczyt, Mogielicę i nieco niższy Jasień, była moją pierwszą samotną wędrówką po górskim szlaku. Wybrałem te szczyty, ponieważ znajdują się niedaleko od domu i są bardzo atrakcyjne. Zaplanowałem wyjście z miejscowości Szczawa. Prowadzą z niej dwa szlaki, dlatego jednym chciałem wyjść, a drugim wrócić.

Mapa trasy: Szczawa – Polana Wały – Mogielica

Parking w Szczawie

Na miejscu byłem o godzinie 5:30 i zaparkowałem samochód na dużym placu, tuż obok przystanku autobusowego. Z tego miejsca startuje zielony szlak w kierunku mojego celu. Chwilę po przyjeździe wkroczyłem na ścieżkę i ruszyłem przed siebie. Zapowiadali na ten dzień piękną i słoneczną pogodę, ale od samego rana słońce chowało się za chmurami. Szlak prowadził przez około 15 minut po drodze asfaltowej, a po minięciu ostatniego gospodarstwa wszedł do lasu.

Po ostatnich ulewach powstało bardzo dużo górskich potoków i przez połowę trasy trzeba było na różne sposoby je omijać. Wszystko się uspokoiło, gdy dotarłem na Polanę Wały, gdzie znajduje się Studencka Baza Namiotowa prowadzona przez Studenckie Koło Przewodników Beskidzkich z Katowic.

Baza namiotowa na Polanie Wały

Baza oferuje noclegi w dużych wojskowych namiotach typu NS, wyposażonych w podesty i materace. Istnieje również możliwość rozbicia własnego namiotu. Ponadto baza posiada kuchnię usytuowaną pod wiatą z pełnym osprzętem i piecem, z której turysta przebywający na bazie może swobodnie korzystać. Toaleta w wersji tradycyjnej dla takiego miejsca, jest taż umywalnia ze sprytnym prysznicem z zimną wodą – no, chyba że ktoś podgrzeje sobie wodę do kąpieli na piecu.

Całość sanitariatów opatrzona szlabanami i sygnalizacją miejską. Prócz tego podstawowego wyposażenia, baza posiada również boisko do siatkówki (mogące służyć również za kort do badmintona), huśtawkę i indiańską kładkę. Nieopodal bazy płynie strumyk. Ceny noclegów, tradycyjnie jak na wszystkich bazach katowickich: 7 zł – w namiocie bazowym i 5 zł – w namiocie własnym.

Krzystonów 1012 m n.p.m. i Jasień 1062 m n.p.m.

Nieco wyżej, przy rozejściu się szlaków w stronę Mogielicy (1172 m) i Jasienia (1062 m), usytuowany jest szczyt Krzystonów (1012 m). Szczyt jest zalesiony i niczym szczególnym się nie wyróżnia. Ruszyłem teraz szlakiem żółtym w stronę Jasienia (1062 m), znowu cały czas przez las.

Dopiero po dotarciu na kolejny ze szczytów, Kutrzycę (1051 m), a potem Jasień (1062 m) otworzyły się przede mną piękne widoki. Doskonale widoczna była w północnym kierunku Mogielica i jej polany: duża podszczytowa Polana Stumorgowa i Wyśnikówka (na zachodnim grzbiecie). Na prawo od Mogielicy kolejno było widać: Cichoń z Ostrą, Modyń, Halę, Wielki Wierch i Kiczorę Kamienicką. W głębi można ujrzeć Pieniny. Sporą atrakcją jest możliwość dostrzeżenia Tatr, a przy dobrej widoczności nie jest to trudne.

Na szczycie znajduje się kapliczka, ławki, mapa, a kilkaset metrów niżej na Polanie Skalne stoi szałas. Jest on wyremontowany i często wykorzystywany do biwaków i noclegów. Są w nim drewniane prycze, stół, ławki i grill. Wydawać by się mogło, że rozejście szlaków będzie tuż przy szczycie, jednak znajduje się ono około 600 metrów dalej, idąc szlakiem żółtym w stronę miejscowości Rzeki.

Wróciłem na Jasień i udałem się w drogę powrotną na Krzystonów (1012 m), a dalej już bezpośrednio na najwyższy szczyt Beskidu Wyspowego. Zanim jeszcze rozpoczęło się moje podejście na Mogielicę (1172 m), to musiałem zejść bardzo ostro do przełęczy, gdzie dochodzi szlak niebieski z Bukówki. Jest to kolejny przysiółek Szczawy i do niego właśnie chciałem później wracać. Trasa nie należy do widokowych, a te możemy dopiero oglądać na Mogielicy i położonej nieco niżej hali.

Polana Stumorgowa

Od przyjścia niebieskiego szlaku do wielkiego zadowolenia dzieliło mnie kilkanaście minut. Właśnie po około 15 minutach wszedłem na rozległą Polanę Stumorgową (Hala Mogielica), z której było widać dosłownie wszystko. W pobliżu sąsiednie: Beskidy, Gorce, Pieniny z Trzema Koronami zaśnieżone Tatry, gdzieś w oddali Babia Góra.

Wierzchołek Mogielicy

Kiedy byłem już przy końcowym podejściu na szczyt, to minęło mnie dwóch turystów i byli oni jedynymi, jakich spotkałem. Usiadłem jeszcze na kilka chwil, żeby trochę odsapnąć. Teraz odcinek, liczący może 100 metrów przysporzył najwięcej trudności, po kamieniach i ostro pod górę. Gdy już zdobyłem szczyt, to lekko się zdziwiłem czystością, jaka tam panowała. Kiedyś jak tutaj byliśmy to papier na papierze, butelka na butelce. Teraz wszystko pięknie posprzątane, śmieci nie znajdziesz. Wyszedłem pomału na wieżę widokową i rozpocząłem małą sesję fotograficzną.

Ochy i achy towarzyszyły mi przez cały pobyt na platformie widokowej. Po jakichś 20 minutach powolnym krokiem schodziłem na pewny grunt. Przed opuszczeniem szczytu, pozostawało mi jeszcze tylko podejście do krzyża. Tutaj zauważyłem, że śmietnisko przeniosło się z najwyższego punktu nieco niżej. Butelek i puszek po piwie ciężko było zliczyć. Opuściłem Mogielicę (1172 m), po raz kolejny wszedłem na Polanę Stumorgową i znowu było pięknie. Dalej udałem się w stronę przełęczy, żeby skręcić ze szlakiem niebieskim w stronę Bukówki. Gdy już doszedłem w to miejsce, to przez jakieś 20 minut szedłem po kamiennej drodze, a następnie przez 30 minut walczyłem z powalonymi drzewami, które zalegały na odcinku 300 metrów. Było ciężko, ale udało się przedrzeć.

Potem wszedłem do lasu i tam już nie było takiego problemu. Trasa delikatnie opadała ku miejscowości i doprowadziła mnie wprost do punktu końcowego. Teraz musiałem jeszcze przejść 2 kilometry po drodze asfaltowej do samochodu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *