Opis szlaku na Rysy
Małopolskie,  Tatry

Opis szlaku na Rysy od polskiej strony

Rysy to najwyższy szczyt Tatr po stronie polskiej i główny cel wędrówek podczas urlopu, wypoczynku i przyjazdu turystów do Zakopanego. Samo miasto jest świetną bazą wypadową na te niższe i wyższe szczyty pasma górskiego, uważanego za najciekawsze w Polsce. Nie ma się czemu dziwić. Przecież każdy chce zdobyć Rysy, a można to zrobić od dwóch stron:

1. Szlakiem z Palenicy Białczańskiej przez Morskie Oko i Bulę pod Rysami – wariant trudniejszy.

2. Szlakiem ze Słowacji z miejscowości Štrbské Pleso – wariant łatwiejszy.

My w dzisiejszym wpisie przedstawimy opis trasy, idąc od strony polskiej przez Morskie Oko. Podczas naszej wycieczki trafiliśmy na bardzo ciekawe warunki, gdzie przez połowę trasy nie było niczego widać, a później… zobaczycie sami. Wpis podzieliliśmy na kilka części, a dowiesz się w nim o:

1. Czy lepiej iść od strony polskiej, czy słowackiej?

2. Parkingu na Palenicy Białczańskiej,

3. Drodze do Morskiego Oka,

4. Schronisku nad Morskim Okiem,

5. Buli pod Rysami,

6. Łańcuchach oraz przełączce,

7. Rysach.

MyNaSzlaku - podejście na Rysy

Jeśli jesteś początkującym lub idziesz z dzieckiem, to lepiej wybierz szlak na Rysy od strony słowackiej

Wybierając się na Rysy, trzeba pamiętać, że ten szczyt nie należy do najłatwiejszych. Mimo że na szczycie można spotkać tyle ludzi, to większość z nich decyduje się na wyjście od strony słowackiej. To wyjście polecane jest dla osób początkujących i tych, którzy decydują się na rodzinną wycieczkę. Idąc od strony Morskiego Oka, do pokonania jest spory odcinek z łańcuchami i przełączka – uważana przez wielu za najtrudniejszy odcinek szlaku od polskiej strony. Ten moment będziesz mógł zobaczyć poniżej, ponieważ nagraliśmy krótki film przedstawiający przejście przez przełączkę.

Szlakowskaz wskazujący drogę na Rysy

Czerwony szlak Palenica Białczańska – Rysy

czas przejścia – 13 godziny | dystans – 26 kilometrów | suma podejść – 1700

Godzina 1:30 budzi mnie pierwszy dźwięk naszego budzika. Wychodzę na balkon naszego pokoju, a tam na niebie miliony gwiazd i mocno świecący księżyc. To musi być piękny dzień – pomyślałem. Sprawdzam jeszcze pogodę w Internecie i przede wszystkim najważniejsza wiadomość jest taka, że padać nie będzie. To już jest 50% planu wypełnione, bo u góry coś może być widać, mimo niskich chmur, które są zapowiadane. O 2 budzę zaspaną Angelikę, ogarniamy wszystko i kilkadziesiąt minut później ruszamy na parking w Palenicy Białczańskiej. Po 3 meldujemy się przed szlabanem. Jeszcze nie na parkingu, bo musimy stoczyć walkę, żeby się na niego dostać. Tutaj zaczyna siąpić, dzwonek na szlabanie albo nie działa, albo parkingowy nie słyszy. Tak więc po 10 minutach dzwonienia idę w poszukiwaniu kogoś, kto nam parking otworzy. Z prawej strony w pierwszym domku śpi sobie młody chłopak, pukam, dobijam się i wreszcie po chwili słyszę.

– Czego?!!!!

– Na parking chcieliśmy!

Aaaa parking. Na ile?

– Cały dzień!

– 20 złotych!

Kolejne 10 minut tracimy na tym, aż chłopak zdecyduje się, na którą kasę wbić bilecik. Ma ich ze siedem i nie wie, którą wybrać, ale wreszcie po walce ze samym sobą, uprawnia nas do wjazdu na parking, na którym kładą kostkę.

– Proszę prosto do strzałki, a potem w lewo. Do widzenia.

– A można szlaban podnieść? Pytam chłopaczka.

– A można.

Zamglony szczyt

9 kilometrów asfaltem nad Morskie Oko

I wreszcie po pierwszym egzaminie cierpliwości jesteśmy na parkingu. Przed 4 ruszamy czerwonym szlakiem nad Morskie Oko i ta 9-kilometrowa, asfaltowa droga obok Wodogrzmotów Mickiewicza jest drugim testem czy jesteśmy cierpliwi. Idziemy po drodze w ciemnościach. Oczywiście z każdej strony dochodzą pomrukiwania niedźwiedzi, gdzieś blisko jelenie mają rykowisko, tu jakieś auto, tutaj turyści wracają z Morskiego Oka. Jednak po 5:15 bezpiecznie jesteśmy przy schronisku nad Morskim Okiem, które okazuje się zamknięte. Rzadko się zdarza, żeby jakieś schronisko, a przynajmniej przedsionek nie były otwarte. Na polu zimno, jakieś 2 stopnie, a my siedzimy na ławeczce, podziwiając ciemność i kilka osób idących już tutaj, gdzie my za chwilę pójdziemy. Schronisko leży w bardzo urokliwym miejscu. O poranku jest tam jeszcze spokojnie, natomiast w późniejszych godzinach i w sezonie jest wypełnione po brzegi. Jeśli będziesz tam kiedyś, to polecamy Ci wyjście na Szpiglasowy Wierch. Bardzo ciekawa trasa, którą można dojść do Doliny Pięciu Stawów.

Wodogrzmoty Mickiewicza
Chwila przerwy przed schroniskiem nad Morskim Okiem

Od schroniska idziemy w kierunku Czarnego Stawu pod Rysami

Przed 6 idziemy dalej czerwonym szlakiem na Rysy. Najpierw musimy obejść Morskie Oko, a następnie dotrzeć nad Czarny Staw pod Rysami. Już o 6:45 jesteśmy u góry. Robi się nieco jaśniej, ale niestety mało co widać. Same chmury dookoła. Jest tutaj kilka osób, a nawet ktoś śpi w namiocie. Z tego miejsca zaczynamy naszą właściwą wędrówkę na Rysy. Jest to dla nas nowy szlak, bo nad Czarny Staw już w tamtym roku szliśmy. Jest tutaj cicho i spokojnie. Jedna osoba kieruje się w stronę Mięguszowieckiej Przełęczy pod Chłopkiem szlakiem zielonym. Z lewej strony dochodzi szum Czarnostawiańskiej Siklawy. Tak jak przedtem, tak i teraz musimy obejść staw, a potem rozpoczyna się mozolna wędrówka.

Nad Czarnym Stawem pod Rysami

Z Czarnego Stawu idziemy w kierunku Buli pod Rysami

Trasa jest z początku bardzo łatwa. Po kamiennej ścieżce bardzo szybko osiągamy wysokość. Na odcinku 1 kilometra i 600 metrów podchodzimy ponad 800 metrów do góry. Idziemy początkowo na Rysy ścieżką, cały czas zakosami. Wchodzimy następnie do kamiennej krainy, z którą przez długi czas się nie rozstaniemy. Dochodzimy do charakterystycznego kamienia, przy którym każdy robi sobie zdjęcie. Jest to miejsce, z którego dobrze widać Czarny Staw oraz Morskie Oko. Jest to dobry moment, żeby chwilę odpocząć i nabrać sił przed łańcuchami. Idąc dalej w kierunku Buli pod Rysami, powinniśmy już widzieć wierzchołki naszego dzisiejszego celu, jednak w takim mleku widać tylko kilka metrów do przodu. U góry na pewno jest coś widać. Spodenki trzeba zamienić na spodnie i coś zjeść przed wspinaczką na łańcuchach. Podczas drugiego śniadania mijają nas turyści.

Szlak czerwony na Rysy
Czarny Staw pod Rysami
Czarny Staw pod Rysami
Czarny Staw pod Rysami
Droga na Bulę pod Rysami

Łańcuchy w drodze na Rysy – trudniejszy odcinek na szlaku

Uchodzimy kawałek dalej i wreszcie zaczynają się łańcuchy, to na co czekaliśmy po tym denerwującym dla nas podejściu, zwłaszcza że jeszcze nic nie widać. Wchodzimy na pierwszy łańcuch i pokonujemy go bez większych trudności. Ciężej jest nieco wyżej, jak łańcuch jest zmrożony, a próg, po którym można wyjść, jest cały oblodzony i śliski. Dodatkowo przepaść z prawej strony jest niemała. Jak takie warunki są już tutaj, to co będzie wyżej. W międzyczasie dołączają do nas kolejne osoby i spokojnym krokiem zmierzamy do góry. Nikt się tutaj nie śpieszy, bo jest ślisko, a łańcuchy zimne. Nie zazdroszczę tym, którzy idą bez rękawiczek, a są tacy. Nagle ktoś coś woła z dołu. Wszyscy obracamy się i widzimy jak chmury, które spowijały szczyty w ostatnich godzinach, przechodzą i naszym oczom ukazują się wspaniałe widoki.

Łańcuchy na Rysy
Łańcuchy na Rysy
Łańcuchy na Rysy
Widok w stronę Morskiego Oka
Widok w stronę Morskiego Oka
Rysy widziane ze szlaku
Zamrożone Tatry
Oblodzony szlak na Rysy
Piękny widok na Tatry

Przełączka to dla nas najtrudniejszy moment

Takie cuda zobaczyć w Tatrach. O takim czymś właśnie marzyliśmy. Robimy sobie przerwę. Każdy robi zdjęcia, bo jest co oglądać. Przecież nic nie było widać do tej pory. Ci, co minęli nas, to muszą mieć u góry widoki, a turyści z dołu jeszcze nie wiedzą, jak tutaj jest pięknie. Wspinamy się coraz to wyżej i docieramy do przełączki, czyli miejsca, gdzie ludzie tracą pewność siebie i wiele osób po prostu nie idzie dalej.

My widzieliśmy, jak szła za nami para. Dziewczyna była zachwycona całą wędrówką, chciała stanąć na Rysach, szła pewnie po łańcuchach, ale doszła do przełączki i dalej nie odważyła się iść. Została i płakała. Prawdę mówiąc, pokonanie tego odcinka nie jest trudne, jak są dobre warunki, jak jest oblodzenie to już gorzej. Trzeba się mocno trzymać łańcuchów, ale stromy stok za nami robi wrażenie. Ludzie radzili sobie, jak mogli, jedni nie patrzyli w dół, inni szli przodem do przepaści na tyłku.

Przełączka pod Rysami
Polski wierzchołek Rysów

Będąc między słońcem a mgłą ujrzeliśmy Widmo Brockenu

Obracamy się w kierunku miejsca, skąd przyszliśmy i widzimy tam Widmo Brockenu! Jest to zjawisko optyczne, które spotykane jest w wyższych partiach gór, chociaż nie zawsze. Wśród miłośników górskich wędrówek mówi się, że osoba, która go zobaczy, to umrze na szlaku. Nie ma co się jednak martwić, bo jak zobaczysz je 3 razy, to odczynisz urok. Przechodzimy to newralgiczne miejsce, które widać na filmie i na Rysy ostatnia prosta. Aparat znowu do plecaka i fruuu do góry. Ostrożnie, bo tutaj jest gorzej. Z przeciwka nikt nie idzie, to wspinamy się i już w myślach rodzi się pytanie, jak tutaj będzie zejść.

Widmo Brockenu

Już jesteśmy! Zdobyliśmy szczyt Rysy mierzący 2499 m n.p.m.

I wreszcie po kilkunastu minutach jesteśmy na Rysach. Najwyższy szczyt naszego ukochanego kraju zdobyty. 2499 m n.p.m. padło naszym łupem o 10:55. Dojście z Palenicy Białczańskiej na Rysy zajęło nam prawie 6 godzin w obecnych warunkach. Można powiedzieć, że wykorzystaliśmy idealnie moment na wyjście tutaj, bo teraz kiedy piszę ten wpis, jest 8 października, a w Tatrach prawie metr śniegu. W międzyczasie znowu zmieniłem spodnie na spodenki, bo się w nich wygodniej szło, a znowu nie było strasznie zimno.

Rysy zdobyte!
Turyści na Rysach

Rysy są szczytem z Korony Gór Polski

Tym sposobem skompletowaliśmy całą Koronę Gór Polski. Już od dwóch lat, 27 pozostałych szczytów czekało właśnie na te Rysy, żeby zebrać się w całość i by czekało jeszcze pewnie jakiś czas jakbyśmy nie ubzdurali sobie, żeby tutaj jednak wyjść. Stwierdziliśmy, że już nigdy więcej tutaj nie wrócimy, chyba że zrobią kolejkę pod same łańcuchy, bo ten odcinek od Czarnego Stawu do łańcuchów jest koszmarny i nudny. Teraz pozostaje nam tylko bezpiecznie wrócić na dół. Obawa przed schodzeniem oddala się z każdym kolejnym metrem, zwłaszcza u mnie, bo o wiele lepiej mi się schodzi, niż idzie do góry. Angelika jednak wolała podchodzić. Aparat do plecaka i złazimy w dół. Widmo Brockenu widzieliśmy przed wyjściem na Rysy, po zejściu z nich i potem jeszcze niżej tak więc nie wiemy, czy to się liczy podczas jednej wycieczki, żeby być bezpiecznym w górach.

Skrzyneczka na Rysach

Schodzimy ostrożnie w dół do Morskiego Oka

Zaczęliśmy schodzić o godzinie 11:15, a nad Czarnym Stawem byliśmy o 13:39. Prawie 2,5h się schodziło. Mijaliśmy po drodze sporo ludzi, ale nie było takich zatorów, jak to jest w okresie letnim, gdzie są osoby, które się boją, idą pomału, a ‚eksperci’ komentują i wyśmiewają osoby spanikowane. Trzeba otwarcie przyznać, że dla zwykłej osoby, która przyjechała sobie tylko po to, aby zdobyć Rysy, to ten szlak może okazać się trudny. Polecamy w każdych warunkach mieć przy sobie rękawiczki.

Ta trasa na jednym z portali porównywana jest do wyjścia na Giewont, ale to gruba przesada. Schodząc na dół znowu, weszliśmy w gęste chmury, a turyści idący do góry co chwilę pytali, czy coś u góry widać. Jak dowiadywali się, że takie cuda to od razu im się humor poprawiał. Nas dobry humor nie opuszczał, bo zdobyliśmy Rysy, szczyt, który jeszcze w ostatnim czasie był dla nas nieosiągalny, jako mało wprawionych łazików. Trzeba było podejść do nich z szacunkiem i odpowiednio się na tę wędrówkę przygotować. Udało się.

Rysy - piękny widok na szczyty Tatr

Trasa na Rysy – informacje praktyczne przed wyruszeniem na szlak

1. Na Rysy najlepiej wychodzić bardzo wcześniej rano,

2. Samochód trzeba zatrzymać na parkingu w Palenicy Białczańskiej,

3. Szlak można podzielić na 2 dni – nocleg nad Morskim Okiem,

4. Przed wyruszeniem na Rysy zalecamy zdobycie mniej wymagających szczytów w Tatrach,

5. Przejście całej trasy mierzącej 26 kilometrów zajmuje około 13 godzin,

6. Na łańcuchach może być problem z płynnością przejścia,

7. Na przełączce wiele osób się zatrzymuje i boi się iść dalej,

8. Szczyt Rysów nie jest zbyt obszerny, dlatego bezpiecznie zmieści się na nim kilkanaście osób,

9. Rysy składają się z dwóch wierzchołków: polski mierzy 2499 m n.p.m. a słowacki 2503 m n.p.m

10. Rysy zimą są szczytem bardzo trudnym do zdobycia i wymagają sprzętu oraz odpowiedniego przygotowania,

11. Przed wyjściem na szlak warto obserwować prognozę pogody w Tatrach i informacje o warunkach. Te można sprawdzić na Tatrzańskim Parku Narodowym,

12. W razie potrzeby wezwij TOPR i koniecznie miej w telefonie aplikację Ratunek

13. Na szlak warto zabrać rękawice.

13 komentarzy

  • Ania

    Cześć! Niesamowite zdjęcia ze szczytu. Widziałam, że „kilka” szlaków udało się Wam pokonać także z brzuszkiem. Nam do zakończenia KGP w rok zabrakło właśnie wejścia na Rysy. Czy Waszym zdaniem 4ty miesiąc ciąży, przy zachowaniu odpowiedniego tempa marszu i pilnowania pulsu (być może od strony słowackiej) będzie odpowiednim czasem? Oczywiście dla aktywnej górsko (i wspinaczkowo) przyszłej mamy ;).

    • mynaszlaku.pl

      Hej 🙂 Od polskiej strony odradzam wyjścia w ciąży. Lepiej nie ryzykować. Od słowackiej strony nigdy nie szliśmy, dlatego nie mogę ocenić, jaki jest tam szlak dokładnie. Ja bym chyba Rysy jednak odpuściła, ale warto skonsultować się z lekarzem prowadzącym. Razem ustalicie, czy jest to dobry pomysł. 🙂 Jeśli zdecydujesz się iść, to koniecznie zakupcie sobie dodatkowe ubezpieczenie. 🙂

  • Giegerg

    Ale na szczycie góry (2503 m n.p.m.) w końcu byliście?
    Bo polski wierzchołek nim nie jest, a z jakiegoś powodu 90% ludzi na Rysach olewa odległy o rzut beretem szczyt i ogranicza się do polskiego wierzchołka. Tak to przynajmniej wyglądało w ostatnią niedzielę, gdy tam byłem.

    Ps. Też się obawiałem zejścia, a okazało się, że było dużo łatwiejsze od wejścia, wystarczy zrobić dobry użytek z łańcuchów.

  • Dawid P

    Witam , w poście mówicie o porównaniu do wejścia na Giewont ,a więc waszym zdanie łatwiej jest wejść na Rysy czy trudniej w stosunku do Giewontu ?

  • Ola

    Tak często Was czytam, że dziś mi się przyśnilo, że Was spotkałam, ale nie w górach a w Warszawie ???? Jestem pod wrażeniem Waszych górskich wycieczek i pięknych zdjęć! Gratuluję zdobycia Rysów! Zarówno Rysy jak i Kościelec, z Waszego poprzedniego wpisu,są w mojej strefie marzeń. Sama mam już odwagę, by spróbować, ale muszę namówić jeszcze męża ???? Pozdrawiam Was ciepło, Ola

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *