Jesienny Grześ, Rakoń i Wołowiec na zimowo

Wołowiec (2064 m)

Środa w Tatrach zapowiadała się bajecznie. Słońce, ciepło i tatrzańskie szczyty okraszone cukrem pudrem to coś na co od samego poranka czekaliśmy. Trudno uwierzyć, że po dwóch minionych dniach wreszcie przyszedł kolejny z całkowicie inną pogodą. Wybraliśmy się na Grzesia, Rakoń i Wołowiec przez Dolinę Chochołowską. 

Dojechaliśmy na Siwą Polanę, gdzie zostawiliśmy samochód na ostatnim parkingu. Kosztuje on 10 złotych za cały dzień. Było około 5, tak więc w górach panowała błoga cisza. Do uszów docierał tylko cichy szmer Chochołowskiego Potoku. Przejście z Siwej Polany do schroniska jest najżmudniejszym odcinkiem na całej trasie. Wędruje się około dwie godziny po asfalcie, a następnie po ubitej drodze. Około godziny 8 zaczyna kursować kolejka turystyczna dojeżdżająca do Polany Huciska. Kosztuje ona 5 zł. Jeszcze jedną ewentualnością jest wypożyczenie roweru. Dojechać nim można dalej niż kolejką, bo do leśniczówki, a od tego miejsca do schroniska jest jakieś 30 minut. Tak więc można tam dotrzeć na różne sposoby. My wybraliśmy tradycyjny i przed 7 byliśmy w schronisku.

Polana Chochołowska. Oświetlony po lewej Wołowiec (2064 m), a po prawej Rakoń (1879 m)
Schronisko PTTK na Polane Chochołowskiej

W schronisku zrobiliśmy sobie przerwę na śniadanie.

W schronisku. Jeszcze pusto

O 7:30 byliśmy gotowi do wyjścia na Grzesia (1653 m). Ruszyliśmy szlakiem żółtym.

Jamborowy Wierch (1570 m)

Dość ostre podejście nie zmęczyło nas oni trochę. U góry czekały przecież na nas piękne widoki. Przed samym Grzesiem (1653 m) zaczął pojawiać się już śnieg. Ostatnie opady śniegu na wysokości + 1500 metrów spowodowały takie cuda.

Grześ tuż, tuż
W stronę Beskidów. Najwyższa Babia Góra. Po lewej nieco mniejsze Pilsko
No i pierwsze tatrzańskie obrazki
Grześ (1653 m)
Grześ (1653 m)
My :). Za nami najwyższy, ośnieżony Wołowiec (2064 m)

Idąc dalej szlakiem na Rakoń (1879 m) widoki robią się pokaźniejsze. Dostrzegamy w dole Polanę Chochołowską.

Polana Chochołowska
Jesienne Tatry w zimowej szacie
Z trasy na Rakoń (1879 m)

Na trasie śnieg robił się coraz większy. W pewnych miejscach było ślisko, ale bez raków można było sobie spokojnie poradzić.

Rakoń (1879 m)

Przy podchodzeniu na Rakoń (1879 m) spotkaliśmy pierwszego turystę, z którym potem szliśmy kawałek drogi. Ten kto był tego dnia na szlaku to wie, że ciężko było to wszystko ogarnąć z wrażenia. Jak nie ma śniegu to ten szlak jest uznawany za jeden z łatwiejszych i jest polecany dla rodzin z dziećmi.

Rakoń (1879 m)

Nieco ponad 400 metrów dalej jest skrzyżowanie szlaków: niebieskiego i zielonego prowadzącego na Polanę Chochołowską przez Wyżnią Dolinę Chochołowską. Tym szlakiem później będziemy wracać.

Wołowiec (2064 m)
Nasz drugi dwutysięcznik w karierze 🙂

Jednak w zimie wyjście na szczyt nie należy do najłatwiejszych. Przed nami wyszły dopiero 2 osoby i ścieżka nie była jeszcze dobrze wydeptana, także szło się swoją drogą, tak jak lepiej.

Atakujemy Wołowiec (2064 m)
Jedni zakosami inni na przełaj

Wreszcie dotarliśmy do naszego celu. Było fantastycznie. Ciężko jest to opisać dla kogoś kto po Tatrach w ogóle nie chodzi.

Już na szczycie
Widoki z Wołowca
Rohacze
Bez tłumów – najlepiej
Potęgą gór
W stronę Tatr Wysokich
I jeszcze raz
Nadciągają chmury

Z Wołowca (2064 m) mieliśmy iść dalej na Jarząbczy Wierch (2137 m) i na Kończystym Wierchu (2002 m) skręcić w lewo na Trzydniowiański Wierch (1758 m), ale bardziej doświadczeni „tatrołazi” mówili, że nie warto ryzykować i sami zrezygnowali z tego planu. Siedzieliśmy jeszcze na szczycie, a z minuty na minutę na górę zmierzali kolejni turyści. Cieszyliśmy się, że byliśmy tutaj tak wcześnie i mogliśmy podelektować się widokami w spokoju. Schodziliśmy ostrożnie do rozejścia szlaków i odbiliśmy na kolor zielony. Kamienne blogi doprowadziły nas w krótkim czasie do Doliny Chochołowskiej. Przy schodzeniu zdziwiła nas tylko jedna dziewczyna, która zmierzała na Wołowiec (2064 m) w adidasach. Wszyscy w wysokich butach, a tutaj adidasy. No cóż…

W Dolinie Chochołowskiej ludzi było dość sporo. Jedni spacerkiem, inni kolejką. Rowerzystów widzieliśmy bardzo mało, chociaż jak już przejechali to byli cali brudni. Jest taki odcinek gdzie trzeba przejechać po ubitej drodze, która była rozjeżdżona przez leśników.To był dzień, którego na pewno nie zapomnimy i będziemy z nim mieć najlepsze tatrzańskie wspomnienia.

Bardzo dziękujemy za przeczytanie tego wpisu. Serdecznie zachęcamy do odwiedzin naszych stron na Facebooku, TwitterzeGoogle+, śledzenia kanału na YouTubie, a także do powracania na www.mynaszlaku.pl. Komentujcie i polecajcie znajomym. Niech oni również dowiedzą się o naszym blogu.

Mapka poglądowa

Siwa Polana - Dolina Chochołowska - Grześ - Rakoń - Wołowiec - Dolina Chochołowska - Siwa Polana
Siwa Polana – Dolina Chochołowska – Grześ – Rakoń – Wołowiec – Dolina Chochołowska – Siwa Polana

Punkty do książeczki GOT PTTK – 37 punktów

Siwa Polana – Polana Huciska 5 punktów
Polana Huciska – Polana Trzydniówka 2 punkty
Polana Trzydniówka – Schronisko PTTK na Polanie Chochołowskiej 2 punkty
Schronisko PTTK na Polanie Chochołowskiej – Grześ 8 punktów
Grześ – Rakoń 5 punktów
Rakoń – Wołowiec 3 punkty
Wołowiec – Wyżnia Dolina Chochołowska 3 punkty
Wyżnia Dolina Chochołowska – Schronisko PTTK na Polanie Chochołowskiej 2 punkty
Schronisko PTTK na Polanie Chochołowskiej – Polana Trzydniówka 1 punkt
Polana Trzydniówka – Polana Huciska 2 punkty
Polana Huciska – Siwa Polana 4 punkty

Informacje

* Data wycieczki 24.09.2014
* Dystans 25 km
* Czas trwania 8g:00m:39s
* Średnia prędkość 3,1 km/h
* Łącznie w górę 1564 m
* Łącznie w dół 1239 m

Do zobaczenia na szlaku !

 

10 komentarzy

  1. Niedawno będąc w Zakopanem wybrałam się rowerem do Doliny Chochołowskiej. Było bardzo dużo turystów wychodzących na szczyty. Jeszcze tam nie byłam. Jutro natomiast znowu jadę do Zakopanego i zastanawiam się nad odwiedzeniem Doliny Chochołowskiej i pobliskich szczytów Grześ i Rakoń. Czy polecacie wyjście na szlak w tym terminie dla turystów z mniejszym doświadczeniem w chodzeniu po Tatrach?

  2. Ale pięknie! Fajne warunki się Wam trafiły. Tatry nie są chyba Waszymi ulubionymi górami, więc tym bardziej miło się czyta, że ten dzień, widoki i wszystko dookoła zrobiło na Was takie wrażenie 🙂 Pozdrowienia 🙂

    1. Bardzo rzadko jeździmy w Tatry. Jakoś wolimy ciszę i spokój w mniejszych górach. Ogromne wrażenie zrobiła na nas ta trasa, chociaż wiele osób powie, że jest to jedna z łatwiejszych.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *