Karkonosze i ich cuda: Śnieżka, Krakonoš, Słonecznik i Pielgrzymy

Karkonosze i ich cuda: Śnieżka, Krakonoš, Słonecznik i Pielgrzymy

Po 500 kilometrach drogi w Karkonosze, wycieczce na Skalny Stół w pierwszym dniu pobytu w Sudetach, spokojnie przespanej nocy budzimy się w naszej kwaterze w górnej części Karpacza i wyglądamy przez okno, żeby obejrzeć warunki pogodowe. Prognozy dobrze zapowiadały, szykuje się świetna pogoda. Słońce jeszcze dobrze nie wstało, dlatego pakujemy wszystkie potrzebne rzeczy i ruszamy w celu zdobycia najwyższego szczytu w Karkonoszach. 

Najpierw zobaczcie nasz poprzedni wpis z wycieczki na Skalny Stół. Trasa z Przełęczy Okraj jest bardzo atrakcyjna i do polecenia na rozruch. Przeczytajcie klikając tutaj, [Wpis – Skalny Stół]. Teraz zobaczcie trasę jaką wędrowaliśmy:

Karpacz Szlak czarny Łomnickie Rozdroże Szlak czarny Biały Jar Szlak czarny Dom Śląski Szlak czerwony Śnieżka Szlak czerwony Dom Śląski Szlak niebieski(cz) Lucni bouda Szlak czerwony(cz) Krakonoš Szlak czerwony(cz) Lucni bouda szlak(cz) Spalona Strażnica Szlak czerwony Słonecznik szlak Pielgrzymy szlak Polana Szlak niebieski Świątynia Wang Szlak niebieski Karpacz / 23.09.2016, 30 km, w górę 1417 m, w dół 1417 m

Oznaczenia (cz) przy powyższych kolorach szlaków mówią nam o tym, że wędrujemy poza granicą naszego kraju, po stronie czeskiej. Rozpoczynamy o godzinie 6:10 i kierujemy się w kierunku Łomnickiego Rozdroża. Tam właśnie znajdują się parkingi i wejście płatne do Karkonoskiego Parku Narodowego. W tym czasie, w którym idziemy nie ma tam żywej duszy. Kolejka na Kopę jeszcze nie działa, kasy pozamykane, parkingowych nie ma. Nam akurat parking niepotrzebny, bo idziemy od kwatery na nogach.

Łomnickie Rozdroże i parkingi

Łomnickie Rozdroże wita nas wstającym słońcem. Chociaż widoków za ciekawych tutaj nie ma, to wstające słońce napawa nas optymizmem przed dalszą drogą. Skręcamy w połowie drogi w lewo i tablice informują nas, że znajdujemy się na obszarze Parku Narodowego.

Wejście do Karkonoskiego Parku Narodowego na Łomnickim Rozdrożu

Mijamy zamknięte bary, stoiska z pamiątki i wchodzimy na drogę zwaną „Śląską”. Prowadzi nas szlak koloru czarnego. Nim cały czas będziemy wędrować pod górę. Początkowo trasa w ogóle nie jest atrakcyjna. Cały czas idziemy lasem po zagospodarowanej ścieżynce, lekko wznosząc się pod górę, a kawałek wyżej za nami mamy pierwsze poranne widoki.

Śląska Droga

Z prawej strony szumi Złoty Potok, a my dochodzimy do Białego Jaru. Tam jest pierwsze miejsce na odpoczynek. Szlakiem koloru żółtego możemy skręcić do Strzechy Akademickiej, Samotni albo wrócić do Karpacza, do miejsca, z którego przyszliśmy szlakiem czarnym.

Biały Jar

Skręcamy w lewo i już lekko pod górę zmierzamy na Kopę. Pod nią mamy górną stację kolejki, która jest bardzo popularna nawet poza sezonem. Idąc w oddali słyszymy rykowisko jeleni. Trafiliśmy idealnie, bo najbardziej słyszalne jest ono podczas wrześniowych poranków. Udało się zobaczyć dwa jelenie obok siebie.

Widać je 🙂
Widoki na szlaku
Śnieżka
Droga od Kopy do Domu Śląskiego

Przechodzimy obok górnej stacji kolejki na Kopę. Tam już wyjechało kilkanaście osób i wszystkie kierują się do schroniska. Bilet normalny do góry kosztuje 28 złotych. a ulgowy 22 złote. Trochę sporo, dlatego zdrowe osoby powinny rozważyć wyjście tutaj o własnych siłach. Kolej linowa na Kopę czynna od 8:30 do 15:30

Dom Śląski i droga na Śnieżkę

O 8:30 meldujemy się w schronisku znajdującym się na Przełęczy pod Śnieżką. Wchodzimy do środka i zasiadamy do śniadania. W budynku mało co ludzi, aż dziwne. Więcej ich siedzi na polu. My chcemy się nieco ogrzać, a w schronisku od rana obsługa gotowa i czekająca na zamówienia turystów. Kusi nas żurek, ale pamiętamy, że jak ostatnio byliśmy tutaj to był zimny, dlatego zostajemy przy samych kanapkach. Po kilkunastu minutach opuszczamy Dom Śląski i kierujemy się na Śnieżkę. Najpierw idziemy szlakiem czerwonym na skróty.

Widok na Przełęcz pod Śnieżką
Podejście na Śnieżkę
Widoki ze szlaku
Już prawie u góry

Wychodzimy pomału na Śnieżkę. Co chwilę ktoś nas mija idąc szybkim krokiem, a u góry wieje jak cholera. Trzeba się od razu ubrać. Siadamy w bezwietrznym miejscu i odpoczywamy. Po raz trzeci zdobyliśmy najwyższy szczyt Sudetów.

Na Śnieżce

Nie czekamy tylko schodzimy z powrotem. Tym razem obchodzimy Śnieżkę z prawej strony tak zwaną „Drogą Jubileuszową”. Na tym odcinku w zimie nie można się poruszać, bo jest on zagrożony lawinami, dlatego w tym okresie pozostaje tylko opcja taka jaką my wybraliśmy podczas podejścia, czyli czerwonym szlakiem, który jako tako jest trudniejszy, ale krótszy.

Droga Jubileuszowa
Widok na Czarną Kopę, Skalny Stół

Schodzimy pod Dom Śląski i skręcamy na stronę czeską. Szlak niebieski kieruje nas do schroniska Luční bouda. Ten krotki odcinek jest bardzo atrakcyjny. Wędruje się między kosówką i widoki mamy na każdą stronę. Największe wrażenie robi to co mamy za plecami. My maszerujemy przyjemną ścieżynką, najpierw ubitą dróżką, a następnie po drewnianych kładkach. Pod nami są bagna. Ta droga doprowadza nas do schroniska.

Śnieżka w całej okazałości
Przed nami taka ścieżka
Po drewnianej dróżce
Luční bouda

Stajemy w drzwiach ogromnego obiektu. Dla ciekawostki warto dodać, że Hotel Luční bouda (1410 m.n.p.m) to najwyżej położony hotel i browar w Europie Środkowej. Noclegi przewidziane są na około 150 osób. Obiekt posiada nawet własną piekarnię. Możliwe jest nawet samodzielne, wirtualne zwiedzanie Luční bouda.

Możecie sobie zobaczyć jak to jest w tym obiekcie. 🙂 My tylko toaleta i ruszamy w dalszą drogę. Czerwony szlak, którym teraz idziemy biegnie cały czas po prostym. Widoki jak na Dzikim Zachodzie. Ta droga doprowadza nas pod szczyt Krakonoš inaczej Kozie Grzbiety (czes. Kozí hřbety). Na naszej mapie jest nazwa Krakonoš, a tak to przeważnie mówi się Kozie Grzbiety. W najwyższym punkcie znajdziemy tablicę z opisanymi widokami.

Po drodze
Na Kozich Grzbietach 🙂
Tablica z widokami

Z tego miejsca wracamy tym samym szlakiem, aż pod schronisko. Przy nim odbijamy w lewo na szlak koloru żółtego i nim idąc dochodzimy w okolicę Spalonej Strażnicy, którą zawsze się mija idąc od strony Samotni. Powraca do nas Główny Szlak Sudecki.

Droga do czerwonego szlaku od schroniska

Idziemy dalej kierując się na zachód i wychodzimy w miejsce magiczne, przy którym każdy się zatrzymuje chociaż na kilka chwil. Mały Staw w dole, nad nim Samotnia, jeszcze wyżej Strzecha Akademicka, po prawicy wyłaniająca się Śnieżka. Wszystko na jednym obrazku. Jesteśmy tym widokiem onieśmieleni. Mam ochotę na wersję zimową tego krajobrazu i może już niedługo ona się spełni.

Mały Staw, Samotnia, Strzecha Akademicka, Śnieżka
A tak wygląda ścieżka nad Kotłem Małego Stawu. Jest bardzo stromo

Dalsze metry kierują nas nad Wielki Staw, w naszej opinii mniej urokliwy. Przy drodze znajdowało się kiedyś Schronisko Księcia Henryka, niestety w  nocy z 9 na 10 października 1946 roku spłonęło w niewyjaśnionych okolicznościach. Wyglądało tak i robiło by na pewno furorę w Karkonoszach.

Schronisko Księcia Henryka / fot. www.dolny-slask.org.pl
Schronisko Księcia Henryka / fot. www.dolny-slask.org.pl
Aktualny widok spod ruiny schroniska

Dalej napotykamy na zielony szlak, który skręca w prawo na Polanę, a my jeszcze kawałek idziemy dalej. Stajemy przed Słonecznikiem. Jest to ogromna formacja skalna, którą widać już z bardzo daleka. Słonecznik wziął swoją nazwę stąd, że dla mieszkańców Podgórzyna, Przesieki i Borowic słońce nad skałą wskazywało południe – nazwa niemiecka Mittagstein, czyli Kamień południa (południowy); nazwa czeska Polední kámen. Kształt skały podobnej do postaci człowieka dał okazję do powstania wielu legend. Według jednej jest to diabeł, który chcąc pokrzyżować szyki Liczyrzepie, postanowił zasypać głazami Wielki Staw, aby zatopić przy tym Kotlinę Jeleniogórską. Tak się zaangażował w swych niecnych poczynaniach, iż przegapił wschód słońca i kiedy dzwoniono na Anioł Pański skamieniał. Nazywano go „Diabelskim Kamieniem”. Dawniej w jednej z legend lokalizowano w skale siedzibę Ducha Gór – Liczyrzepy nazywając skałę „Gniazdem Ducha Gór”.

Słonecznik
Droga Słonecznik – Pielgrzymy

Przy Słoneczniku oczywiście sesja zdjęciowa i żółtym szlakiem schodzimy na dół do Pielgrzymów, które również są formacjami skalnymi. Dawniej uważano je za misy ofiarne służące pogańskim obrzędom. Najwyższy „pielgrzym” sięga 25 metrów.

Pielgrzymy

Od Pielgrzymów schodzimy przyjemnym laskiem na Polanę i mamy cudowne widoki na Śnieżkę. Jak byliśmy w Karkonoszach pierwszy raz to udaliśmy się na Śnieżkę. Przez całą wycieczkę nie wiedzieliśmy nic przez mgłę, która zalegała. Dopiero jak dotarliśmy na Polanę to Śnieżka była cała odkryta. Tym razem wszystko było widać cały dzień, a Polana to bardzo urokliwe miejsce.

Na Polanie
Polana

Skręcamy w lewo i już do końca wędrujemy niebieskim szlakiem, a będąc w Karpaczu widzimy po raz pierwszy na żywo Świątynię Wang. Cieszy się ona w tym dniu sporą popularnością, tak jak i wszystkie stoiska, które mijamy. Po drodze w sklepie u góry kupujemy rzeczy na obiad, kolację i na następny dzień.

Świątynia Wang

Dziękujemy za przeczytanie. Serdecznie zachęcamy do odwiedzin naszych stron na FacebookuTwitterzeGoogle+, śledzenia kanału na YouTubie, a także do powracania na www.mynaszlaku.pl. Komentujcie i polecajcie znajomym. Niech oni również dowiedzą się o naszym blogu.

Z górskimi pozdrowieniami!
Angelika i Mateusz :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress