Jaworzyna Konieczniańska
Beskid Niski,  Małopolskie

Jaworzyna Konieczniańska z Regietowa – opis szlaku

Jest 8 stycznia. Niby kalendarzowa zima, a patrząc przez okno jedyne co białego widać to stojący samochód. W górach ostatnio coś napadało, więc może jakieś pozostałości białego puchu jeszcze tam są. Tak więc udajemy się na wschód w Beskid Niski. Naszym calem jest kolejny szczyt do Korony Beskidu Niskiego – Jaworzyna Konieczniańska mierząca 881 m n.p.m.

Regietów i szlak na Jaworzynę Konieczniańską

Jedziemy w kierunku wsi Regietów położonej w województwie małopolskim, w powiecie gorlickim, w gminie Uście Gorlickie, nad potokiem Regetówka. Jest to mała miejscowość licząca zaledwie 115 mieszkańców. Przejeżdżamy przez nią i zatrzymujemy się za ścieżką czarną przed cmentarzem na szlaku żółtym Regietów – Przełęcz Regetowska. Stajemy na poboczu, bo niestety nie ma tam żadnego wyznaczonego parkingu. Już po drodze mamy ciekawe widoki, czyli zapowiada się świetny dzień.

Wyruszamy od samochodu, wracając do początku ścieżki czarnej jakieś 400 metrów. Skręcamy przy znaku na poniższym zdjęciu. Pokieruje on nas prosto polną drogą wraz z granicą lasu.

Początek czarnej ścieżki

Cmentarz wojenny numer 48

Idziemy cały czas za śladami samochodu. Znaków ścieżki jak nie było, tak nie ma. Na mapie niby jest zaznaczona, jednak w terenie jest już z tym gorzej. Na szczęście cmentarz wojenny numer 48 jest tylko kilometr od drogi, tak więc spokojnie do niego dotrzemy. Po kilkunastu minutach jesteśmy już na miejscu. Cmentarz schowany w ustronnym miejscu zachwyca nas swoją prostotą. Pochowano tutaj 74 żołnierzy austro-węgierskich i 136 rosyjskich.

Cmentarz wojenny Regietów Wyżny

Po kilku minutach lecimy dalej i bez żadnego znakowanego szlaku chcemy dostać się na kolor niebieski. Napotykamy jednak na niespodziankę, bo drogę zagradza nam siatka, która ochrania młode drzewka przed obgryzającymi je zwierzętami. Musimy sobie jakoś z nią poradzić i obchodzimy dokoła. Pierwszą siatkę mijamy nad cmentarzem, a kolejną wychodząc na poniższą polankę. Tą polanką idziemy cały czas w prosto i wracamy na drogę, wychodząc na żółtej ścieżce rowerowej.

Po dojściu do znakowanej ścieżki rowerowej koloru żółtego zmierzamy nią lekko pod górę. Od razu zdobywamy wysokość, a pod naszymi nogami zaczyna coraz głośniej skrzypieć śnieg. Muszę przyznać, że tutaj go trochę napadało. Stajemy przy tabliczkach na jakimś rozejściu się dróg. Znak, który wskazuje Przełęcz Regetowską, jest tym prawidłowym i jego trzeba się trzymać. Jest to szlak konny i trzeba go dobrze pilnować, żeby nie zniknął.

Szczyt Obycz 788 m n.p.m. w Beskidzie Niskim

Po jakichś 15 minutach pojawia nam się tutaj granica ze Słowacją i charakterystyczne biało-czerwone słupki. Dochodzi do nas również szlak niebieski z Wysowej-Zdroju. Jesteśmy na dobrej drodze i teraz będziemy wędrować już pewnym szlakiem koloru niebieskiego. Ruszamy dalej w stronę szczytu Obycz (788 m n.p.m.). Jest tutaj trochę podejścia, ale trwa ono zaledwie kilka minut. Zdobywamy pierwszy szczyt w dzisiejszym dniu.

Teraz czeka nas zejście do Przełęczy Regetowskiej. Jest bardzo ślisko, bo gruba warstwa lodu jest przykryta świeżym śniegiem. Chwila nieuwagi i tyłek boli. Krótki odcinek doprowadza nas najpierw do wiaty turystycznej z profesjonalny grillem. Niestety nie zabraliśmy ze sobą kiełbasek, ale i tak pewnie byśmy nie piekli, bo nie mieliśmy czasu. Siadamy i jemy za to zdrowe kanapeczki z białym serkiem i pomidorkiem :).

Na przełęczy rozpoczyna się szlak żółty do słowackiej wioski Regetovka, a po polskiej stronie szlak o tym samym kolorze skręca w lewo do Regietowa. Na śniegu widać już jakieś ślady, więc pewno ktoś tutaj już szedł. Zmierzają one właśnie na Jaworzynę Konieczniańską (881 m n.p.m.).

Przełęcz Regetowska

Tak więc i my tam się kierujemy. Rozpoczyna się teraz około godzinne mozolne podejście cały czas pod górę. Trzeba zdobyć jakoś wysokość. Tutaj mamy kolejny dowód na to, że w zimie pod górę wędruje się szybciej i przyjemniej. W ogóle nie widzimy tej górki przed nami, tylko spokojnie na nią wychodzimy.

Jaworzyna Konieczniańska – 881 m n.p.m. – szczyt w Beskidzie Niskim

Wreszcie wyłazimy na Jaworzynę Konieczniańską (881 m n.p.m.) – trzeci co do wielkości szczyt Korony Beskidu Niskiego. Wyższe są tylko Ostry Wierch (930 m n.p.m.) i Lackowa (997 m n.p.m.). Na szczycie znajduje się tabliczka oznaczająca szczyt, skrzyneczka chowająca w sobie zeszyty i pewnie kiedyś pieczątkę. Do tego jest jeszcze pulpit z nazwami szczytów, które znajdują się dokoła miejsca, w którym jesteśmy. Zamarznięta skrzynka daje się jakoś otworzyć i zapisujemy w niej swoje notatki. Następnie oglądamy cudowne widoki i kierujemy się dalej niebieskim szlakiem w stronę Koniecznej.

Sprawdź opis szlaku na Lackową – najwyższy szczyt Beskidu Niskiego

Idziemy dalej i skręcamy prostopadle w lewo. Teraz czeka na nas ostre zejście. Kierujemy się ostrożnie z kamienia na kamień, z liścia na liść. AAAAAAAAA i na tych liściach się wywalamy. Decydujemy się na odważny krok! – dupozjazd. Niby takie proste rzeczy, ale! – śniegu coraz mniej, wystają kamienie i gałęzie. Jest tak cholernie ślisko, że nawet nie można zahamować i trzeba zjechać na sam dół. Trzy takie górki musieliśmy pokonać, a nie było to łatwe zadanie. Wychodzimy wreszcie na jakiś prosty teren. Dość wrażeń na dziś. Lepiej spokojnie sobie wędrować.

Mijamy kolejne słupki graniczne i czekamy na numer 1/219. To właśnie przy nim mamy odbić w lewo na leśną drogę i nią dostać się z powrotem do samochodu. Mamy mapę, mamy GPS. Kontrolujemy kolejne numery przy każdym słupku. Wreszcie jest ten upragniony, jednak droga na mapie, która miała tutaj być, jest cała zakrzaczona. Początkowo jest, a potem miesza się z tłumem i zostajemy na lodzie.

Patrzymy na mapę i kierujemy się orientacyjnie z drogą. Potem musimy przedzierać się przez zarośla, potoki i wyłazić na kolejne góry. Pojawiają się nowe drogi, które nie wiemy gdzie idą, bo na mapie ich nie ma. Idziemy lekko po skosie w stronę parkingu. Po jakichś 40 minutach odnajdujemy się na szerokiej kamienistej drodze. Ona już jest oznaczona na naszej mapie.

Robi się pogodniej. Błękitne niebo pojawia się nad ośnieżonymi drzewami. Jest po prostu bajecznie. Szkoda, że nas nie ma teraz u góry. Skręcamy ze wspomnianej drogi i przechodzimy po zamarzniętym potoku. Zmierzamy w kierunku większej polanki, którą już widzimy.

Przechodzimy przez polankę do polnej dróżki. Schodzimy z nią, aż do Potoku Regetówka i drogi Regietów – Przełęcz Regetowska. Mijamy jeszcze drewniany domek i skręcamy w prawo. Idziemy kawałek po asfalcie i przez mostek docieramy do samochodu.

One Comment

  • Paulina i Marek

    Witajcie:) Na Waszego bloga trafiliśmy szukając informacji o Jaworzynie Konieczniańskiej jako, że zdobywamy Korony Beskidu Niskiego:) Ciekawy opis trasy i piękne zimowe zdjęcia 🙂 Jaworzyna mieliśmy zdobyć jeszcze w sierpniu 2015 r. na trasie Dolina Łopacińskiego (Wysowa Zdrój) – Kozie Żebro – Regietów Schronisko SKPB Warszawa – Rotunda – powrót do schroniska i dalej szlakiem żółtym do Przełęczy Regetowskiej i niebieskim na szczyt Jaworzyny. Niestety wyjście na nasz ostatni punkt trasy uniemożliwiła niespodziewana ulewa i burza. Wróciliśmy tam 14 lutego 2016 r. i zastaliśmy piękną zimową scenerię: było słońce, chmury, mżawka i mgła. Pozdrawiamy :):)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *