Beskid Sądecki,  Małopolskie,  Opisy górskich szlaków,  Podróże z dzieckiem

Jaworzyna Krynicka z dzieckiem – opis szlaku

Jaworzyna Krynicka to szczyt w Beskidzie Sądeckim w Małopolsce, który prawdziwe oblężenie przeżywa głównie w okresie zimowym, gdy czynne są wyciągi i stoki dla narciarzy. Kolejka gondolowa dostępna jest jednak cały rok, dlatego w innych miesiącach można tam również spotkać wiele osób. Pięknie wyglądają tam wschody słońca, na których kilka razy byliśmy. Z góry można obejrzeć wspaniałe widoki – jedne z najpiękniejszych w Beskidzie Sądeckim.

Jaworzyna Krynicka – jak dojechać na parking w Słotwinach?

21 maja ruszamy w Beskid Sądecki wczesnym rankiem, żeby ominąć korki, które można spotkać przy wjeździe do Nowego Sącza od strony Krakowa. Przejeżdżamy spokojnie całe miasto i kierujemy się przez okoliczne miejscowości do Krynicy-Zdroju, a konkretnie na ulicę Słotwiny, przy której znajdują się wyciągi narciarskie, restauracje i inne atrakcje czynne w sezonie zimowym. Współrzędne naszego parkingu przy kościele: 49.435555, 20.937308.

Jesteśmy na miejscu przed godziną 7. Pogoda dopisuje i przez cały dzień ma być stabilna, dlatego nie musimy się spieszyć w obawie przed deszczem czy burzami. Jaworzyna Krynicka, którą planujemy zdobyć to szczyt, na który można dostać się koleją gondolową, jednak my stawiamy na spacer i pokażemy Ci drogę, którą łatwo można dotrzeć na samą górę i dużo się nie zmęczyć. 

Mapa trasy turystycznej na Jaworzynę Krynicką

Krynica-Zdrój Słotwiny (parking przy kościele) – ścieżka rowerowa – Czarny Potok (dolna stacja kolejki gondolowej – szlak zielony) – droga dojazdowa do schroniska na Jaworzynie – Runek – Drabiakówka – Przełęcz Krzyżowa – Krynica-Zdrój

Krynica-Zdrój Słotwiny – parking

Zaczynamy przy cerkwi filialnej greckokatolickej Opieki Bogurodzicy w Krynicy – Słotwinach (obecnie kościół parafialny rzymskokatolicki Serca Pana Jezusa), która pochodzi z lat 1887 – 88. Cerkiew zbudowana została w tradycji łemkowskiego budownictwa cerkiewnego, jednak mocno odbiega od klasycznego układu. Obecne wyposażenie świątyni, w większości przeniesione w latach 50. XX w. z kościoła parafialnego z części zdrojowej Krynicy, stanowią: ołtarz główny z obrazem Serca Jezusowego z 1898 r., boczne neorenesansowe ołtarze z końca XIX w.

Z dawnego wyposażenia cerkiewnego zachowały się tylko fragmenty ikonostasu. Przy kościółku po drugiej stronie drogi znajduje się mały parking na kilka samochodów. Można się również zatrzymać przed skrętem do kościoła, gdzie znajduje się bardzo obszerne miejsce do postoju. 

Z Krynicy na Drabiakówkę

Ruszamy drogą w stronę ośrodka i wyciągu narciarskiego. Mijamy wymarłe poza sezonem obiekty gastronomiczne i wypożyczalnie sprzętu. Prowadzi nas ścieżka koloru czerwonego. Przy górnej stacji wyciągu pod szczytem Drabiakówka 894 m n.p.m. budowana jest ścieżka w koronach drzewa, wzorowana na tej słowackiej. Będziemy później tamtędy wracać, to zobaczymy, jak wyglądają obecne prace. Podchodzimy drogą asfaltową, aż do nawierzchni kamienistej. Przed nami teraz lekkie podejście prosto na Przełęcz Krzyżową 770 m n.p.m. 

Czarny Potok – Jaworzyna Krynica drogą dojazdową do schroniska

Na przełęczy odbijamy w prawo i schodzimy do Czarnego Potoku. Tym razem idziemy już szlakiem zielonym, ale też nie za długo, bo pod dolną stacją kolejki na Jaworzynę Krynicką będziemy go opuszczać. Na zegarze jest po siódmej, więc nawet jeślibyśmy chcieli wyjechać na szczyt to pierwszy kurs dopiero o 10:00. O tej to już będziemy na górze. 🙂 Po dojściu do asfaltu odbijamy w prawo i zmierzamy cały czas prosto. Zamiast iść szlakiem zielonym, to postanawiamy poznać drogę dojazdową do schroniska. Jest ona może dłuższa, ale za to nie ma takich ostrych podejść i po jej przejściu możemy powiedzieć, że zmęczyć się na niej trudno. 

Schronisko PTTK na Jaworzynie Krynickiej

Podchodzimy prosto do schroniska PTTK na Jaworzynie Krynickiej. Znajduje się ono pod szczytem w spokojnym miejscu. Całe szczęście, że jest tutaj, a nie wyżej. Jak byliśmy tutaj ostatni raz dawno, dawno temu to wejście do niego było na dole tak samo, jak bufet. Teraz wszystko przeniosło się na górę. Po podbiciu pieczątki znajdującej się na stole chcieliśmy kupić jakiś żureczek, ale niestety dzwonienie dzwonkiem i wołanie nic nie dało, dlatego zostały nam tylko kanapki. 🙂 Widoki z okien budynku są rewelacyjne i warto przyjść do schroniska w tygodniu, żeby spokojnie usiąść i nacieszyć wzrok. 

Góra Jaworzyna Krynicka 114 m n.p.m. – szczyt

Po 30 minutach opuszczamy opustoszały obiekt i ruszamy na szczyt. Wyjście na Jaworzynę Krynicką 1114 m n.p.m. zajmuje nam 20 minut. Spotykamy wycieczkę szkolną i kilka osób. Kolejka już kursuje, a my kupujemy magnes w budce z pamiątkami. Legendy głoszą, że z Jaworzyny widać Bieszczady odległe o około 130 kilometrów. Faktycznie tak jest.

Z Jaworzyny Krynickiej widać Bieszczady

O takich rzeczach nawet nam się nie śniło? Nie przypuszczaliśmy, że zobaczymy podczas pewnego poranka najwyższy szczyt Bieszczadów – Pikuj, znajdujący się już po stronie ukraińskiej, który oddalony jest od Jaworzyny Krynickiej o 166 kilometrów w linii prostej. Taki widok mieliśmy 20 minut przed wschodem słońca, gdy jeszcze chmury utrzymywały się tuż nad horyzontem. Oprócz tego widać było także Bieszczady w Polsce, pasmo Wyhorlatu na Słowacji, Lutańską Holicę czy Połoninę Równą na Ukrainie. Takie obserwacje nie zdarzają nam się zbyt często. 

Kliknij na zdjęcie i zobacz dalekie obserwacje w dużym rozmiarze

Jaworzyna Krynicka jest bardzo popularna w okresie zimowym, ponieważ ludzie przyjeżdżają tam na narty, jest sporo wyciągów, stoki narciarskie i świetne warunki do białego szaleństwa.

Po krótkim pobycie na górze wchodzimy na Główny Szlak Beskidzki koloru czerwonego i nim idziemy dobre kilkadziesiąt minut. Jest to droga głównie przez las i po prostym. Mijamy odejście czarnej ścieżki do Szczawnika i mówimy cześć przebiegającej dziewczynie. Pod Czubakowską 1082 m n.p.m. wchodzimy na szlak koloru niebieskiego i lecimy w prawo, tracąc wysokość. Mniej widokowy odcinek przy Przysłop 944 m n.p.m. doprowadza nas pod Drabiakówkę.

Drabiakówka – ścieżka w koronach drzew Krynica-Zdrój

Może to wzniesienie nie jest tak bardzo znane, ale zmieni się to za sprawą ścieżki w koronach drzew, która tam powstaje. Mamy okazję przejść obok placu budowy. Wygląda to bardzo ciekawie. Tylko czy faktycznie będą z tego miejsca takie świetne widoki, jak zapowiadają? Oby. 🙂 Ścieżka ma mierzyć 1030 metrów. Podpierać ją będzie 18 wież wsporczych i 87 słupów. Na trasie będą zamieszczone dodatkowe instalacje, dzięki którym turyści będą mogli zapoznać się z przyrodą, historią regionu i jego kulturą. Dodatkową atrakcją, szczególnie dla najmłodszych, będzie mierząca 60 metrów długości zjeżdżalnia. Zobacz, jak aktualnie wygląda ścieżka w koronach drzew w Krynicy-Zdroju.

Na czas budowy zostało wytyczone obejście. Jest ono oznakowane także można spokojnie tam iść. Dalej już czekają na nas wspaniałe widoki na sąsiedni Beskid Niski i góry słowackie. Na Przełęczy Krzyżowej łączymy się ze ścieżką czerwoną, którą szliśmy rano i przez 15 minut wracamy nią do samochodu pod drewniany kościół. 


Opis szlak zielonego ze Szczawnika na Jaworzynę Krynicką

2017 | Ruszamy w Beskid Sądecki. 70 kilometrów, żeby dojechać na miejsce, gdzie mamy zaczynać, czyli do miejscowości Szczawnik, znajdującej się u stóp górującej Jaworzyny Krynickiej. W planach mamy zrobienie pętli właśnie przez Jaworzynę i dalej przez Runek i Wierchomlę. Wiemy jedno, pogoda od samego rana zapowiada się wyśmienicie.

Mapa trasy turystycznej na Jaworzynę Krynicką

Szczawnik – Złockie – Jaworzyna Krynicka – Runek – Bacówka nad Wierchomlą – Szczawnik

Szczawnik – urokliwa miejscowość w Beskidzie Sądeckim

Szczawnik jest przez nas bardzo lubiany z prostego powodu. Znajduje się w otoczeniu gór. Taki przyjemny koniec świata, w którym nie można już dalej jechać, tylko trzeba wziąć plecak i ruszyć przed siebie. Jest to miejsce, do którego co chwilę kursują autobusy z Nowego Sącza i Krynicy-Zdroju. Jest tam wiele miejsc do zobaczenia. Wioska powstała na terenie dóbr muszyńskich (Państwo Muszyńskie), od 1288 roku należała do biskupów Krakowskich. Kazimierz III Wielki odbił wieś z rąk biskupów i skolonizował.

Zatrzymujemy się przy ostatnim przystanku autobusowym, na tzw. pętli. Dalej drogą asfaltową można dojechać na Wierchomlę, oczywiście na własną odpowiedzialność, ponieważ jest tam szlaban.

Stacja wyciągu narciarskiego Dwie Doliny w Szczawniku

W Szczawniku jest dolna stacja wyciągu narciarskiego „Dwie Doliny”. Górna stacja jest przy szczycie Jaworzynka (1001 m n.p.m.). Ze Szczawnika wychodzą szlaki turystyczne: żółty na Jaworzynkę, czerwony do Żegiestowa, czarny szlak dojściowy do szlaku Jaworzyna Krynicka – Runek. Planujemy wyjść na Jaworzynę Krynicką szlakiem koloru zielonego, a więc musimy wrócić dobre 2 kilometry w stronę, od której przyjechaliśmy. Jeśli zrobimy to rano, to potem nie będziemy musieli specjalnie wracać, tylko wyjdziemy od razu przy samochodzie. Maszerujemy przez pusty i cichy Szczawnik.

Szlak na Jaworzynę Krynicką

Na ulicach nikogo jeszcze nie ma. Otacza nas mgła, więc jest bardzo tajemniczo. Te mgły przejdą, jak wyjdziemy troszkę wyżej, bo już po drodze było je widać, że znajdują się na małej wysokości. Wracamy do zielonego szlaku i skręcamy z nim w lewo. Idziemy prosto do drewnianego kościółka pw. Narodzenia Najświętszej Maryi Panny w Złockiem.

Piękne Złockie o poranku

Tuż nad drewnianą budowlą na drzewie znajduje się tabliczka, która najbardziej nas interesuje z informacją ile jeszcze na szczyt. Poniżej jest kilka tabliczek i mapa terenu. Tam znajdziemy czasy odpowiednie dla narciarzy. Ruszamy ochoczo pod górę, ścieżką niezbyt wymagającą, a atrakcyjną ze względu na bardzo ciekawie zapowiadające się widoki. Słońce przebija się już gdzieniegdzie, kolorując nam trasę na żółto i pomarańczowo.

Mamy maj więc wszystko jest zielone i pachnące. Ten odcinek na pewno zapamiętamy ze względu na 2 rzeczy. Pierwsza: szliśmy nim kiedyś, to nic nie widzieliśmy, bo padało i było mgliście. Druga: spędziliśmy tutaj tyle czasu, że zdążylibyśmy już dojść do wyznaczonego celu. Jednak nie można było tamtędy przejść tak obojętnie. Zobaczcie sami.

Ostre podejście zielonym szlakiem na Jaworzynę Krynicką w Beskidzie Sądeckim

Tymi widokami na Beskid Sądecki napawaliśmy się ile tylko sił. Następnie weszliśmy już do beskidzkiego lasu, żeby mozolnie piąć się pod górę stokami Jaworzyny Krynickiej. Można tutaj nabić sobie sporo metrów podejścia. Około 700 metrów pod górę. Jest to jedno z największych bezpośrednich podejść na szczyt w Beskidzie Sądeckim. W tym przypadku, aż tak bardzo tego nie widać, ponieważ idzie się zielonym szlakiem prawie 3 godziny. Nam udało się go przejść w 2:45, robiąc sobie mniejsze i większe przerwy. W międzyczasie trawersujemy wierzchołek Zaruby (835 m n.p.m.) i mijamy grób czeskiego pilota, który zginął tutaj podczas działań wojennych.

Górna stacja wyciągu na Jaworzynie Krynickiej

Szlak pod górę prowadzi przyjemną wydeptaną ścieżką, co chwilę skręcając. Znaki na drzewach mamy dość często także problemem byłoby się zgubić. Najostrzejsze podejście jest już prawie w ostatniej fazie trasy – tuż przed wyjściem na jaworzyńskie łąki. Kilka kropel potu może pojawić się na plecach. Wreszcie z chłodnego lasu wychodzimy na ostre słońce i widzimy na górce przekaźnik i całe zaplecze gastronomiczne Jaworzyny Krynickiej. Przed nami i po prawej stronie dostrzegamy okazałe panoramy na pasma górskie naszych południowych sąsiadów – Słowaków.

Kolejka gondolowa na Jaworzynie Krynickiej

Jaworzyna Krynicka (1114 m n.p.m.) słynie przede wszystkim z kolejki gondolowej, która dojeżdża na szczyt z Czarnego Potoku będącego częścią Krynicy-Zdroju. Tam bardzo ciężko powiedzieć, kiedy jest sezon turystyczny, a kiedy nie. Zawsze spotkamy tam bardzo dużo osób. W zimie są to narciarze, a w pozostałych porach roku turyści piesi i rowerzyści. Jaworzyna Krynicka jest najwyższym szczytem w paśmie Jaworzyny.

Beskid Sądecki podzielony jest na takie 2 części: pasmo Radziejowej i pasmo Jaworzyny Krynickiej. Do tego są jeszcze Góry Leluchowskie, bardzo atrakcyjne, jednak w małej części znane. Na szczyt dostaniemy się albo właśnie kolejką, szlakiem czerwonym i zielonym z Krynicy lub czerwonym od Runka. Szlak zielony jest jednym z łatwiejszych i przechodzi obok schroniska PTTK.

Z Jaworzyny Krynickiej do Bacówki nad Wierchomlą

Siadamy na ławeczce i wspominamy ostatnią wizytę tutaj. Było to 20 sierpnia o wschodzie słońca. Widać wtedy było nawet Bieszczady odległe o prawie 130 kilometrów. Było kilka minut po godzinie 8:00, jak na szlaku pojawiła się jedna osoba z psem mieszkająca w schronisku. Beskid Sądecki ma to do siebie, że kilka miejsc i szlaków jest obleganych przez turystów, a inne bezludne i spokojnie. Czas kończyć te rozmyślania i ruszać dalej. Idziemy z kolorem czerwonym. Jest to odcinek Głównego Szlaku Beskidzkiego i Głównego Szlaku Beskidu Sądeckiego.

Lasy w Beskidzie Sądeckim są coraz bardziej wycinane, a szlaki rozjeżdżane przez ciężkie sprzęty. Odcinek do Runku wiedzie prawie cały czas po prostym. W sezonie borówkowym można tutaj spotkać wielu amatorów tych owoców. Ścieżka koloru czarnego skręca w lewo do Szczawnika, a kawałek dalej szlak niebieski skręca w prawo do Krynicy, tak więc od tego momentu przez jakieś 10 minut idziemy z samym czerwonym kolorem.

Runek 1080 m n.p.m. w Beskidzie Sądeckim

Zdobywamy Runek (1080 m n.p.m.), jedno z naszych ulubionych miejsc w paśmie. Poniżej szczytu jest całkiem przyjemne rozstaje dróg, na którym można odpocząć przed dalszą drogą. Główny Szlak Beskidzki skręca w prawo na Halę Łabowską, a my idziemy w lewo na Wierchomlę. Turystów w tym dniu ani widu, ani słychu. Szybkim krokiem zbiegamy na Polanę Gwiaździstą, która prowadzi nas prosto do Bacówki nad Wierchomlą.

Bacówka nad Wierchomlą – panorama na Tatry

Bacówka nad Wierchomlą to urokliwy zakątek, do którego zawsze z wielką chęcią powracamy. Zawsze jest tam spokój i na tarasie można zjeść coś dobrego. Znowu decydujemy się na żurek i pomidorową, czyli tradycyjne jedzenie, które jemy w schroniskach, będąc na szlaku. Zapach ciepłej zupki ze wspaniałymi widokami na Tatry… Nie ma nic wspanialszego! Bacówka PTTK nad Wierchomlą usytuowana jest na wysokości 895 metrów. Posiada pokoje 2-, 3- i 4-osobowe. Łazienki zlokalizowane są na najniższym piętrze budynku. Organizowane są tutaj obozy narciarskie, plenery malarskie czy nawet warsztaty bębniarskie. Ceny kształtują się w granicach od 9 złotych za namiot, po 35 złotych za nocleg w pokoju dwuosobowym.

Można zostać tutaj na wieczność, jednak my idziemy dalej. Wędrujemy niebieskim szlakiem przez polanę Długie Młaki. Ta polana, jak i wszystkie pozostałe polany tego grzbietu są pozostałością po Łemkach, którzy dawniej zamieszkiwali te tereny. W 1947 zostali wysiedleni w ramach Akcji Wisła. Potem polany były użytkowane rolniczo przez napływową ludność polską z miejscowości Wierchomla Mała i Wierchomla Wielka, dzięki czemu nie zarosły lasem i stanowią dobry punkt widokowy. Faktycznie tak jest.

Kaplica na Jaworzynce

Dalej mamy górną stację kolejki Dwie Doliny Muszyna – Wierchomla i Wyżnie Młaki, na których znajduje się urokliwa kapliczka. Mówi się na to miejsce Jaworzynka, a to dlatego, że wyżej jest szczyt o takiej nazwie. Dalej szlak niebieski biegnie na Pustę Wielką i do Żegiestowa. Kapliczka kryta jest dachem z gontów i zamykana żeliwną furtką. Jest to wyremontowana łemkowska kapliczka.

Zmieniamy szlak na żółty i zmierzamy do Szczawnika. Szlak po krótkim odcinku leśnym wyprowadza nas na kolejną polankę z wyciągiem narciarskim. Większość stoków tutaj zlokalizowanych ma coś wspólnego z narciarstwem. Schodząc na dół, natrafiamy na stado owiec z beskidzkim ‚bacą’. 😉

Z Wierchomli do Szczawnika

Kolejny raz opuszczamy polany i wchodzimy do gęstego, bukowego lasu szlak ostro schodzi w dół. Ścieżka jest wąska i miejscami kamienista. Trzeba uważać, żeby nie polecieć na kamieniach na dół, bo może boleć. 🙂 Po kilkunastu minutach mamy już Szczawnik otulony górami na wyciągnięcie ręki. Widać już cerkiew to znaczy, że jesteśmy już prawie na parkingu. Schodzimy po gruntowej drodze do głównej między domami.

Skręcamy w lewo i docieramy do samochodu. Kilka lat temu w tym samym miejscu akumulator w samochodzie odmówił nam posłuszeństwa i musieliśmy iść do pobliskiego domu, żeby podłączyć prostownik, który mieliśmy w bagażniku. Teraz też coś akumulator szwankował i nie chcieliśmy mieć identycznej sytuacji. Na szczęście samochód odpalił idealnie, a my po drodze kupiliśmy jeszcze górskie lody.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *