Wielka Rycerzowa
Beskid Żywiecki,  Podróże z dzieckiem,  Śląskie

Pętla na Wielką Rycerzową z Soblówki + szlak z dzieckiem do bacówki

2018 | Po minionym dniu spędzonym w Beskidzie Śląskim na trasie: Przełęcz Salmopolska – Trzy Kopce Wiślańskie – Telesforówka – Stary Groń – Przełęcz Salmopolska, tym razem 23 kwietnia ruszyliśmy w sąsiedni Beskid Żywiecki. Tam już czekała na nas góra Wielka Rycerzowa, która widniała na naszej liście głównych celów do zdobycia w 2018 roku. Warto wybrać się tam podczas majówki.

Opis szlaku czarnego na Wielką Rycerzową z Soblówki

Prognozy trochę nas przestraszyły, ponieważ miało padać i być burzowo już od godziny 12, dlatego na szlak wyszliśmy po godzinie 5 rano. Jak się później okazało, to przez cały dzień była ładna pogoda, a mała burza przyszła dopiero po godzinie 20. Prognozy zmieniały się z minuty na minutę, chociaż spore opady konwekcyjne wystąpiły w ciągu dni, a jak schodziliśmy z Wielkiej Rycerzowej, to nawet lekko pokropiło. Na start wybraliśmy małą wioskę Soblówkę, do której lubimy przyjeżdżać, bo pomiędzy górami wygląda ona bardzo malowniczo. 

Mapa trasy turystycznej na Wielką Rycerzową z Soblówki

Soblówka (parking leśny) – Bacówka na Hali Rycerzowej – szczyt Wielka Rycerzowa – Przełęcz Przysłop – Soblówka (parking leśny)

Czarny szlak na Wielką Rycerzową obfituje w ciekawe widoki

Zatrzymujemy się na rozejściu szlaków czarnego i zielonego przy miejscu biwakowym. Czarnym szlakiem będziemy wychodzić, a zejdziemy zielonym. Ruszamy drogą w stronę pierwszych gospodarstw. Przechodzimy między nimi, widząc już rozpoczynających nowy tydzień mieszkańców. Razem z nimi tydzień rozpoczyna także słońce, które wschodzi nad Smerekowem Wielkim 1041 m n.p.m.

Z biegiem czasu nasz szlak wchodzi na coraz to węższą drogę i wznosi się delikatnie do góry. Nad nami jeszcze nie widać zmiany pogody co dobrze wróży na dalszą drogę, więc nie musimy się spieszyć. Szlak koloru czarnego biegnie głównie lasem, chociaż widoków nie brakuje. Sąsiednie pasma są dobrze widoczne. Słońce co jakiś czas chowa się za chmury. W niektórych momentach musimy się nieco bardziej wysilić, bo teren się ostro wznosi. 

Bacówka na Rycerzowej to miejsce, które lubimy

Spotykamy się ze szlakiem żółtym, który również przychodzi z Soblówki i już razem z nim kierujemy się do Bacówki na Rycerzowej. Po płaskim terenie mijamy piękne hale z lewej strony, widząc grzbiet Małej Rycerzowej 1207 m n.p.m. Ostatnie kroki przez las i już widzimy drewniane schronisko. Ten sielankowy widok sprawia przyjemność. Jakbyśmy przyszli tutaj dzień wcześniej to spotkalibyśmy bardzo dużo osób. Teraz nie było nikogo, a w budynku widzieliśmy tylko obsługę. Majówka 2018 na pewno przyciągnie sporo turystów. 🙂 

Podstawowe informacje o bacówce

Bufet otwarty dopiero o godzinie 8:00, dlatego czekamy kilka minut, żeby zakupić nasz pierwszy wspólny wycieczkowy magnes. Widnieje na nim właśnie obiekt znajdujący się na Hali Rycerzowej. Bacówka oferuje: 32-35 miejsc noclegowych w budynku, który poza piwnicą wykonany został tradycyjnie i całkowicie z bali drewnianych. Do dyspozycji są schludne i przytulne pokoje: dwu, trzy, pięcio i dziesięcioosobowe. W każdym z nich są półki, wieszaki, lustro, oraz po dwa koce na łóżko. W izbach wieloosobowych ma też łóżka piętrowe. Całe schronisko ogrzewane jest centralnym ogrzewaniem z własnej kotłowni i kominkiem grzewczym. Gdy czasami brakuje miejsc na łóżkach, zostają jeszcze ławy i podłoga w słonecznej, kameralnej jadalni.

Głównym jej atutem, poza górskim wystrojem, jest urzekająca panorama Tatr roztaczająca się wprost z południowych okien oraz kominek, przy którym często brzmią struny gitary i nie tylko… Do dyspozycji są również toalety z czterema umywalkami, dwoma WC oraz dwoma prysznicami z ciepłą wodą, dostępnymi przez całą dobę. Poza ciepłym i przytulnym kątem do spania bacówka poleca smaczne, gorące dania (również wegetariańskie) ze schroniskowej kuchni, gdzie każdy znajdzie coś dla siebie, niezależnie od zawartości portfela. W ofercie są także słodycze, napoje chłodzące, soki, piwo, pocztówki, książeczki GOT, mapy, przewodniki oraz wiele innych przydatnych na szlaku artykułów. Bufet czynny jest od 8:00 do 20:00, a czasami i dłużej.

Wielka Rycerzowa 1226 m n.p.m. – szczyt na granicy ze Słowacją 

Wychodzimy ze schroniska i idziemy ostro pod górę. Po 10 minutach dochodzimy na szczyt. Jest on całkowicie zalesiony i nie ma polskiego oznakowania. Na słupku granicznym znajduje się nazwa szczytu, a słowacka tabliczka zawieszona jest na drzewie. Od szczytu można odbić w prawo i szlakiem granicznym dojść na Przegibek. My skręcamy w lewo i niebieskim kolorem schodzimy na Przełęcz Przysłop. Po drodze czeka na nas ostre zejście, na którym trzeba bardzo uważać. 

Skręcamy w lewo na zielony szlak i wolno tracimy wysokość. Schodzimy przez las, a następnie przez łąkę. Zaczyna kropić, więc przyspieszamy kroku. Mijamy się na szlaku tylko z jedną osobą. Przez ponad 2 kilometry idziemy dalej szeroką drogą szutrową i asfaltem, po której ściągane są drzewa. Dochodzimy na parking przed godziną 12 i jedziemy do naszej kwatery w Ujsołach. 

Opis szlaku na Wielką Rycerzową z Soblówki

Rok 2015 | Kilkanaście minut po ósmej przejeżdżamy do Soblówki. W planach mamy zdobycie bardzo atrakcyjnego miejsca – góry Wielka Rycerzowa oraz dojścia do bacówki. Samochód zostawiamy standardowo przy kościele. Szukamy drewnianych tabliczek. Za żółtym szlakiem tylko „1.45 h”. No to naprzód!

Mapa trasy turystycznej na Wielką Rycerzową z Soblówki

Soblówka (kościół) – Bacówka na Hali Rycerzowej – szczyt Wielka Rycerzowa – Przełęcz Przysłop – Soblówka (kościół)

Idziemy ubitą drogą, mijamy tartak i nigdzie nie skręcając, kierujemy się przed siebie. Przechodzimy przez mały potok, oczywiście uważnie by nie zamoczyć butów. Coraz wyżej i wyżej. Wchodzimy na leśną ścieżkę i mamy z prawej strony takie cudeńka.

Raz po raz, słoneczko nam daje o sobie znać, pięknie rozświetlając szlak. Wychodząc coraz wyżej, robi nam się o wiele przyjemniej. Siadamy na kawałku drewna, jemy pierwsze śniadanie i oglądamy widoki. Widzimy pobliskie wzniesienia takie jak Jaworzyna i Smereków Mały.

Po odejściu szlaku niebieskiego w prawo my udajemy się w lewo za żółtymi znakami. Dziś dość przyjemnie się idzie. Jak na listopad to jest fajnie ciepło, a większość chmur zaczyna się rozchodzić i dzięki temu pojawia się coraz więcej błękitnego nieba. My zaś spokojnie idziemy w polarach. Za niedługi czas, dochodzi do nas szlak zielony z Ujsół, jednak długo z nami nie wędruje – może zaledwie piętnaście minut. Odbija na polanie w prawo i kieruje się na Rycerzową Małą.

Bacówka PTTK na Rycerzowej

My zaś, ze względu na to, że byliśmy tam, to stwierdziliśmy, że od razu pójdziemy do schroniska. Ruszyliśmy przez szeroką halę, którą otoczyła mgła. W górze było widać samotnego turystę.

Dołączyliśmy do szlaku czarnego i wraz z nim stanęliśmy przed progiem schroniska. Coś się zagęściło od ludzi. Okazało się, że właśnie wyruszała z tego miejsca jakaś grupa turystów i zaczęli schodzić żółtym szlakiem.

Wytarliśmy buty i weszliśmy do środka. Od razu zaczęliśmy przeglądać, co nam pozostało w plecakach, jednak stwierdziliśmy, że mamy ochotę na coś z ciepłego. Zamówiliśmy tradycyjnie, dla Mateusza pomidorową, a dla mnie żurek. Wyglądało przepysznie, a smakowało jeszcze lepiej. I co najważniejsze było ciepłe :).

Po dość długim siedzeniu, wychodzimy na zewnątrz i patrzymy na tabliczki, gdzie teraz iść. Obok schroniska szaleją chłopaki, którzy zjeżdżają z górki na rowerach z dość szybką prędkością. Ciarki przechodzą po plecach. Nie wyobrażam sobie mnie zamiast któregoś z nich. To nie dla mnie.

My udajemy się przez najbliższe 5 minut do łącznika szlaków. Okazuje się, że jest piękna pogoda, tylko nad schroniskiem troszkę więcej chmur. W prawo idzie się na wspomnianą Rycerzową Małą, a w lewo na Wielką Rycerzową. My wybieramy to drugie :).

Góra Wielka Rycerzowa – szczyt

Przed sobą widzimy zachodnią część Beskidu Żywieckiego, czyli okolice Przegibka i Wielkiej Raczy. Stając tam i obracając się za siebie, dostrzegamy jakie cuda się dzieją. Chmury całkowicie chcą się rozejść na boki. W rzeczywistości wygląda to bardzo ciekawie. Zdjęcie już tego nie oddaje. Idziemy za czerwonymi znakami i po niecałych 15 minutach dreptania po polanie, docieramy na szczyt mierzący 1226 metrów, czyli na Wielką Rycerzową. Robimy tutaj pamiątkowe zdjęcia. Hmm… A gdzie jest polska tabliczka?. Jeszcze ostatnio tutaj była. No niestety, ktoś sobie wziął na pamiątkę :).

Powrót szlakiem granicznym z Wielkiej Rycerzowej do Soblówki

Dalej kierujemy się za szlakiem niebieskim, który po śliskich kamieniach doprowadza nas do odejścia szlaku żółtego w lewo. Schodziło się czasami dość ostro i trzeba było uważać, bo upadek na pewno by bolał, a i nie należałby do najprzyjemniejszych. Towarzyszyła nam mgła, która wprowadzała pewną tajemniczość.

Mijają nas turyści udający się dopiero na szczyt. Po dość wymagającym zejściu, docieramy na Przełęcz Przysłop, a tam w najlepsze turyści pieką pachnące kiełbaski. Na przełęczy jest wiata, ławeczki i miejsce na ognisko.

My zaś nie zatrzymując się, kontynuujemy za szlakiem zielonym. Szczerze powiedziawszy, jest taki sobie. Troszkę jeszcze szliśmy ścieżką leśną, chwile polaną, a resztę wędrowaliśmy drogą. W sumie nic przyjemnego, no ale żeby zrobić pętelkę, to wybraliśmy szlak zielony. Trwało to coś koło godzinki. W połowie drogi jakby ktoś chciał, to też jest miejsce do biwakowania.

Dzień zrobił się pogodniejszy, a rano tak wesoło to nie wyglądało. Po prawej stronie minęliśmy ścięte drzewa, wiatę turystyczną. Z lewej natomiast zaczęły się pojawiać gospodarstwa i coraz więcej samochodów zostawianych przez turystów. Jeśli chodzi o parking, to oprócz kościoła jest jeszcze ciekawe miejsce na szlaku zielonym. Jak patrzycie na mapę to okolice przysiółka Pod Grapy. O 14 byliśmy na miejscu. Ruszyliśmy w drogę powrotną do domu. Jechaliśmy 4 godziny, po drodze zatrzymując się w Biedronce, żeby coś kupić do jedzenia i potem na przydrożnym parkingu, bo ciekawe widoki mieliśmy :).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *