Beskid Niski,  Podkarpackie

Szlak na Wahalowski Wierch i schronisko PTTK Komańcza

Zakończyliśmy kilkudniowy pobyt w Bieszczadach już w Beskidzie Niskim, a dokładnie w miejscu, gdzie jest granica między oboma pasmami górskimi. Przyjechaliśmy do Komańczy, miejscowości znanej przede wszystkim z miejsca, w którym internowany był kardynał Stefan Wyszyński. Naszym celem był tego dnia Wahalowski Wierch i Jawornik. Zobacz najpiękniejsze szlaki w Beskidzie Niskim.

Komańcza – Bieszczady

Rozpoczęliśmy od przejazdu z naszej kwatery z Dołżycy do Komańczy, aż pod samo schronisko. Z gospodarzami pożegnaliśmy się już dzień wcześniej. Szukaliśmy w Komańczy parkingu i dopiero kilkaset metrów przed schroniskiem jakiś był. Przy budynku również, ale płatny 7 złotych za godzinę według strony internetowej.

Ogólnie Komańcza to mała wioska w powiecie sanockim, położona w dolinie rzeki Osławicy i potoku Barbarka. Leży na szlaku architektury drewnianej województwa podkarpackiego, a znana jest przede wszystkim z przebywania tutaj kardynała Stefana Wyszyńskiego.

Początek szlaku

Od schroniska PTTK Komańcza na Wahalowski Wierch – mapa trasy

Zostawiamy samochód zaraz za wiaduktem i ruszamy najpierw do schroniska na śniadanie. Od rana to sypie to piękne słońce. Pogoda zwariowała. Po 5 minutach docieramy pod budynek. Jest godzina 8:30, dlatego jest jeszcze cicho. Wchodzimy do środka i prosimy o wrzątek. Jemy, urządzamy sobie krótką pogawędkę z gospodarzami i ruszamy czerwonym szlakiem na Wahalowski Wierch. Pozdrawiamy z tego miejsca obsługę schroniska.

🙂

Zostawiając po prawej stronie szczyty Bircza i Szczob (Stanków Łaz) udaliśmy się w dalszą drogę przez Las Telehiwki. Szliśmy cały czas przez niego. Na trasie pojawiła się także niebieska ścieżka przyrodniczo-historyczna, która prowadzi po Komańczy. Idzie, aż od naszego parkingu, pod schroniskiem, a potem przez szczyt Wierch do dawnej cerkwi z 1802 roku i do muzeum. Nasz czerwony szlak doprowadza nas w końcu na łąki i przed szczyt Wahalowski Wierch.

Jawornik – dawna wieś

Dalej poszliśmy do Jawornika – dawnej wsi lokowanej na prawie wołoskim w XVI wieku i wyludnionej w 1657 roku w wyniku najazdu Jerzego Rakoczego. W okresie letnim, kiedy teren ten jest silnie zarośnięty, widoczne są jedynie resztki wsi, znajdujące się bezpośrednio przy drodze. Gdyby zagłębić się pomiędzy zdziczałe drzewa, ujrzelibyśmy tych pozostałości znacznie więcej.

Obecna kaplica na miejscu dawnej cerkwi z 1843r.

Baza namiotowa Jawornik SKPB Lublin

Tuż obok cmentarza, za potokiem i na ścieżce żółtej znajduje się baza namiotowa, prowadzona przez SKPB Lublin i Orkiestrę Świętego Mikołaja. W lipcu odbywają się tam warsztaty folkowe prowadzone przez Mikołajów i Imieniny Sołtysa. Baza oferuje noclegi w namiotach bazowych i namiotach własnych. 

A potem znów mieliśmy huśtawkę pogodową. Od cmentarza nie wracaliśmy szlakiem, tylko ruszyliśmy przez las i łąki na przełaj. Dotarliśmy do czerwonego szlaku, tam u góry przy tym balach.

Gdy wracaliśmy chwilę czerwonym szlakiem, to strasznie zaczęło sypać. Odbiliśmy na niebieską ścieżkę, którą dotarliśmy prawie na parking. Skręciliśmy jeszcze do Matki Boskiej Leśnej. Tutaj zawieszone są także stacje drogi krzyżowej, którą odprawiał sobie Stefan Wyszyński.

Po krótkiej modlitwie udaliśmy się jeszcze pod klasztor Sióstr Nazaretanek. Mówiąc już o kardynale, to muszę powiedzieć, że moja szkoła podstawowa na Michalczowej (Łososina Dolna), do której uczęszczałem, nosi imię Stefana Wyszyńskiego. No i wreszcie zakończyliśmy nasze wędrówki po Bieszczadach i ich obrzeżach. Aż trudno uwierzyć ile same Bieszczady i sąsiedni Beskid Niski skrywają przed ludźmi tajemnic. Z biegiem czasu na pewno będziemy je odkrywać.

Klasztor Sióstr Nazaretanek
Kardynał Stefan Wyszyński

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *