Dolnośląskie,  Masyw Śnieżnika

Trójmorski Wierch z Jodłowa – najkrótszy szlak od polskiej strony

Wstajemy o poranku z nowymi siłami. W planach Trójmorski Wierch 1145 m n.p.m. z wieżą widokową i Przełęcz Puchacza. Niedaleko też na Śnieżnik, ponieważ znajdujemy się w Masywie Śnieżnika. Odsuwamy zasłony, a na polu ciemne chmury spowiły miasteczko, zatrzymując ludzi w swoich domach. Kto nie musi, to nie wychyla główny spod kołdry, zwłaszcza że na zegarze mamy 5:30. Jemy na śniadanie pizzę z poprzedniego dnia i powoli zbieramy się do wyjścia. Przy takiej pogodzie to tylko krótki marsz, żeby się nie rozchorować, bo Angelika już nie czuje się najlepiej.

Trójmorski Wierch – parking w Jodłowie

Pakujemy się do samochodu i jedziemy ponad 40 kilometrów do wioski Jodłów, w której mieszka zaledwie 70 osób. Tam jest najkrótsza droga na Trójmorski Wierch i można też zrobić przyjemną pętlę na kilka kilometrów. Aby dojechać do Jodłowa, to trzeba przejechać przez Międzylesie, a jak wiecie, nad miasteczkiem góruje majestatyczne wzgórze Sikornik należące do Korony Sudetów Polskich.

Znacie je z naszego bloga, bo kiedyś je zdobywaliśmy po wielkich męczarniach. Parking na początku szlaku jest dobrze przygotowany. Co najważniejsze – ogrodzony i darmowy. Tak powinno być przy wszystkich szlakach. Oprócz tego jest również drewniana wiata.

Mapa trasy turystycznej do wieży widokowej na Trójmorskim Wierchu

Jodłów – Pod Jasieniem – Trójmorski Wierch wieża widokowa – Przełęcz Puchacza – Jodłów

Opis szlaku do wieży widokowej na Trójmorskim Wierchu

Rozpoczynamy czerwonym szlakiem po krwistej drodze. Mgła połączona z ciemnym lasem i zabarwioną na kolor drogą wygląda jak z horroru. W każdej chwili coś może wypełznąć zza krzaka. Szlak wiedzie po ubitej drodze, która przystosowana jest do przewozu drzewa przez ciężkie sprzęty. Kilka z nich mijamy z przeciwka.

Z prawej strony przychodzi po pewnym czasie szlak koloru żółtego również z Jodłowa. To miał być nasz szlak, jakby była ładniejsza pogoda. Idziemy razem i dochodzimy na Przełęcz pod Jasieniem. Tam dołączają do nas 2 szlaki, zielony z Niemojowa i czerwony ze strony czeskiej.

Z Horni Morava na Trójmorski Wierch

Skręcamy z lewo i maszerując pod górę, zdobywamy wysokość. Na Trójmorski Wierch niecała godzina drogi. Szlak żółty, zielony i czerwony prowadzi cały czas przez las. Mgła nam wcale nie przeszkadza. Ważne, że nie pada. Mijamy się z turystą, który z zachmurzoną miną schodzi na dół. Wiemy jedno! U góry też nic nie będzie widać. W pewnym momencie okazuje się, że zgubiliśmy mapę, a właściwie to, co z niej zostało, bo papierowe mapy nie starczają nam na długo.

Wieża widokowa na Trójmorskim Wierchu

Stajemy pod wieżą widokową, na której nawet nie wychodzimy. Postawiono ją całkiem niedawno, bo w 2009 roku, a oddana do użytku rok później. Nazwę Trójmorski Wierch wprowadził w 1946 dr Mieczysław Orłowicz. Oddaje ona w pełni charakter szczytu, który jest jedynym w Polsce miejscem, gdzie zbiegają się zlewiska trzech mórz: na zachodnich zboczach mają swoje źródła dopływy Nysy Kłodzkiej w zlewisku Morza Bałtyckiego, z południowo-wschodniego zbocza spływa Lipkovský potok, dopływ Cichej Orlicy (czes. Tichá Orlice) w zlewisku Morza Północnego, a u stóp wschodniego zbocza znajduje się dolina Morawy w zlewisku Morza Czarnego.

Jedynym pocieszeniem było jajko niespodzianka. Angelika otwierała je z nadzieją, że będzie tam jakiś smerf… I był, ale nie taki jaki oczekiwaliśmy.

Przełęcz Puchacza w Masywie Śnieżnika

Nagle od dołu nadeszli Czesi. W jednej z kieszonek swojego plecaka mieli naszą mapę!!! Wyszli na wieżę, zeszli i zapytali, czy czasem nie straciliśmy mapy po drodze. Oddali nam całą i zdrową i dodatkowo zrobili nam zdjęcie. 🙂 Dalej ruszyliśmy na Przełęcz Puchacza, a właściwie pobiegliśmy i w ekspresowym tempie tam się znaleźliśmy. Bardzo dobrze biegnie się po śniegu zwłaszcza z kijkami. Upadek na pewno byłby miękki.

Przełęcz nosi nazwę od wzniesienia Puchacz górującego nad przełęczą o 84 m po jej południowej stronie. Na niej mamy tablicę informacyjną i drewnianą wiatę. Z Przełęczy Puchacza idzie się dalej zielonym szlakiem do schroniska pod Śnieżnikiem przez Mały Śnieżnik, czerwonym szlakiem bezpośrednio na Śnieżnik lub schodzi żółtym kolorem do Międzygórza. My wybieramy wariant trzeci, z tym że po 10 minutach marszu kolorem żółtym odbijamy w lewo na niebieski.

Szlak niebieski to droga pożarowa tworząca pętlę pod wzniesieniem Wysoczka. Szybkim krokiem schodzimy na dół szerokim traktem. Nad nami się przejaśnia i aż kusi, żeby iść w kierunku Śnieżnika. Mokre buty jednak nas zniechęcają. Po drodze trafiamy na ciekawy widok okolicznych wzniesień. Jesteśmy już na dole przed parkingiem.

Patrzymy na samochód, który zdążył wyschnąć. Nadaje się tylko i wyłącznie do umycia i tradycyjnie do zatankowania… Wracamy do domu w pełnym słońcu. Pogoda diametralnie się zmieniła. Tak nam posmakowała pizza u prezesowej, że po raz drugi do niej się kierujemy, co dziwi właścicieli, że aż tyle w sobie możemy pomieścić. 🙂

Jeśli znalazłeś u nas potrzebną wiedzę, wskazówki, inspiracje do podróży, to będziemy wdzięczni, gdy wrzucisz nam napiwek do blogowej skarbonki.

Skomentuj wpis

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *