Beskid Śląski,  Opisy górskich szlaków,  Podróże z dzieckiem,  Śląskie

Trzy Kopce Wiślańskie – Telesforówka – Stary Groń – Grabowa z dzieckiem

Po prawie sześciu miesiącach przerwy wreszcie udało się wyskoczyć w góry na więcej niż 1 dzień. Samochód zostawiony u mechanika spowodował, że w Beskid Śląski i Beskid Żywiecki pojechaliśmy kilka dni później, niż planowaliśmy. Myśleliśmy sobie, że co się odwlecze, to nie uciecze i 22 kwietnia w niedzielę wczesnym rankiem wyruszyliśmy z domu. Za cel obraliśmy sobie w pierwszy dzień Trzy Kopce Wiślańskie i wieżę widokową na Starym Groniu.

W drugi dzień chcieliśmy dotrzeć na Wielką Rycerzową, bo jest to jeden z głównych celów na 2018 rok, natomiast trzeci dzień jak pogoda pozwoli to Rysianka albo Leskowiec w drodze powrotnej. Ostatniego dnia odpuściliśmy wymarsz w góry za sprawą niepewnej pogody i opadów. Jakbyśmy byli sami, to nie byłby to żaden problem, ale z Mają w chuście nie ma co ryzykować. 

Mapa trasy turystycznej na Trzy Kopce Wiślańskie, do Telesforówki oraz wieży widokowej Stary Groń

Opis szlaku na Trzy Kopce z Przełęczy Salmopolskiej 

Zacznijmy od pierwszego dnia w Beskidzie Śląskim. Po ponad trzech godzinach drogi dojeżdżamy na Przełęcz Salmopolską znajdującą się na wysokości 934 m n.p.m. Jest to świetny punkt wypadowy na Skrzyczne – najwyższy szczyt Beskidu Śląskiego, dlatego po dojeździe na parking po godzinie 8:00 nie dziwimy się, że stoi tam już tyle samochodów. Można zatrzymać się albo przy restauracji, albo tak jak my po drugiej stronie drogi.

W głowie siedziało gdzieś Skrzyczne, ale już je w trójkę zdobyliśmy w sierpniu 2017 roku. Oczywiście Maja była wtedy jeszcze w brzuchu. Przełęcz Salmopolska to punkt, na którym są różne rozejścia się szlaków. Można zejść żółtym szlakiem do Szczyrku, czerwonym dotrzeć na Klimczok lub tak jak my zrobić pętlę przez Trzy Kopce Wiślańskie i Stary Groń. 

Szlak do Telesforówki 

Po około godzinie przygotowań ruszamy na żółty szlak. Schodzimy w dół w stronę drogi numer 942 Szczyrk – Wisła. Przecinamy ją i znacznie obniżamy się, tracąc wysokość. Zejście po kamieniach nie sprawia trudności. Od razu spotykamy kilka osób, zwłaszcza rowerzystów. Idziemy długi czas lasem, chociaż muszę przyznać, że widoki też można obejrzeć.

Zdobywamy szczyt Jawierzny 799 m n.p.m., a dalej pod szczytem Smerekowiec 835 m n.p.m. spotykamy szlak zielony. Ten wiedzie prosto do Wisły, a my dalej przez Gościejów – dwuwierzchołkowe zalesione wzniesienie zmierzamy żółtym kolorem na Trzy Kopce Wiślańskie. W międzyczasie szlak czarny odbija do Wisły. 

Schronisko Telesforówka 

Maszerujemy cały czas lasem, aż wreszcie wychodzimy na odsłonięty teren. Widać po prawej stronie Skrzyczne z charakterystycznym masztem na szczycie. Przechodzimy obok domu, przy którym rowerzyści szykują się do jazdy. Z daleka widzimy wiatę i od razu mówimy, że idealne miejsce na dom z takimi widoki. Okazuje się, że to teren Telesforówki – prywatnego schroniska.

Budynek przytuliska to drewniana chałupa, z dużą, murowaną werandą, wyposażona w drewniane meble i tradycyjne sprzęty. W obiekcie znajduje się 25 miejsc noclegowych. Istnieje w nim możliwość skosztowania pysznej domowej kuchni, tradycyjnych wypieków, jak też upieczenia na ognisku zakupionych kiełbasek lub innych zamówionych wcześniej potraw. Tuż obok budynku znajduje się duża, widokowa polana, z której zobaczyć możemy Czantorię, Równicę, Orłową, Błatnią, Klimczok, Kotarz, Grabową, Skrzyczne, Baranią Górę, a nawet Zaporę Goczałkowicką.

Trzy Kopce Wiślańskie – szczyt

Dalej idziemy już na Trzy Kopce Wiślańskie 810 m n.p.m. Nazwa góry pochodzi od jej położenia na styku granic trzech miejscowości: Ustronia, Wisły i Brennej. W początkowym okresie rozwoju osadnictwa na tych terenach każda jednostka osadnicza znaczyła swe granice nacięciami na korze drzew (‚zakrzosy’) lub właśnie kopcami układanymi z kamieni. Przymiotnik ‚Wiślańskie’ dodano w celu odróżnienia góry od innych Trzech Kopców (np. Trzy Kopce u styku granic Brennej, Szczyrku i Wapienicy lub Trzy Kopce w Beskidzie Żywieckim).

Z Trzech Kopców do Brennej Leśnicy

Zmieniamy szlak na kolor zielony i schodzimy do Brennej Leśnicy. Spotykamy coraz więcej osób. Chwila przez las, a następnie wychodzimy na polanę widokową, na której robimy sobie dłuższą przerwę. Przy takiej pogodzie aż radość jest wędrować. Jest bezwietrznie, dlatego z karmieniem i przebieraniem Mai nie mamy problemu. Tym szlakiem wędruje bardzo wiele małych dzieci, co bardzo cieszy, natomiast przeraża ilość ludzi z psami bez smyczy i kagańca. W połowie wychodzimy na drogę szutrową i nią schodzimy do miejscowości. Tam robimy krótki przystanek i ruszamy w górę na Stary Groń 792 m n.p.m. 

Stary Groń – wieża widokowa

Przechodzimy nad Potokiem Leśnica i ostro podchodzimy do góry. Trwa ono jakieś 40 minut i potrafi człowieka zmęczyć. W międzyczasie wychodzimy na beton i spotykamy ludzi, z którymi widzieliśmy się kilkadziesiąt minut wcześniej. W tym masywie jest tyle różnych ścieżek oznakowanych i nieoznakowanych, że można wybrać różny wariant wycieczki. Podejściu od czasu do czasu towarzyszą widoki zwłaszcza w górnych partiach. Ostatnie przejście przez las i już jesteśmy przy wieży widokowej pod Starym Groniem. 

Z wieży widokowej można podziwiać piękne krajobrazy między innymi: Dolinę Hołcyny i Brennicy, pasmo Błotnego, Skrzyczne, Orłową, Równicę, pasmo Stożka i Czantorii oraz szczyty Beskidu Śląsko-Morawskiego z dominującą Łysą Górą. Trochę widoki ograniczają rosnące drzewa albo wieża jest za niska. Nasz zielony szlak idzie dalej przez Horzelicę do Brennej, a my skręcamy w prawo i lecimy czarnym szlakiem w stronę Grabowej 907 m n.p.m.

Bajkowym Szlakiem Utopca

Ten odcinek jest w większości odkryty. Towarzyszy nam pomarańczowy szlak konny i czerwona ścieżka zwana Bajkowym Szlakiem Utopca. W połowie drogi robimy sobie drugą przerwę i rozkładamy się na trawie pod drzewem. Do końca mamy jeszcze niespełna godzinę drogi, ale po co się spieszyć skoro jesteśmy w górach. 

Chata Grabowa – Beskid Śląski

Idziemy dalej w stronę Chaty Grabowej. Wokół schroniska znajduje się park tematyczny ‚Ogród Bajek’ z postaciami z legend i podań z regionu Beskidu Śląskiego. Ogród został podzielony na cztery żywioły: ognia, powietrza, wody i ziemi. Do każdego z nich przypisane zostały poszczególne postacie z demonologi słowiańskiej takie jak: Swaróg, Raróg, Radogost, Światowid, Dziewanna, Kupała, Południca, Domowoj, Dworowoj, Skarbnik, Utopiec, 3 rusałki i Płanetnik.

Po minięciu obiektu zdobywamy wysokość i docieramy do szczytu o nazwie Grabowa. Z Przełęczy Salmopolskiej przychodzi szlak koloru czerwonego, którym idziemy dalej. Przed nami jeszcze 20 minut drogi. Po niespełna sześciu godzinach jesteśmy z powrotem na przełęczy, gdzie ku naszemu zdziwieniu jest tyle samochodów, że ciężko gdzieś znaleźć miejsce, a co chwilę przyjeżdżają kolejne osoby. Dochodzimy do swojego samochodu i tam się rozkładamy. Jedziemy teraz do Ujsół, gdzie u Pani Ewy mamy mieszkać kolejne dwie noce. Po drodze oczywiście jeszcze pizza w Rajczy. 🙂


Opis szlaku z Brennej na Kotarz, Grabową i Stary Groń

Majówka w Beskidzie Śląskim w naszym wykonaniu powoli dobiegała końca. Na ostatni dzień, zaplanowaliśmy wyjście na mniej popularne wzniesienia w tym paśmie. Deszcz od samego chmurnego poranka, grał na rynnach naszej kwatery. Opuściliśmy Wisłę o godzinie 6:10 i wybraliśmy się na poranną Mszę Świętą do Ustronia. W Ustroniu jeszcze nigdy nie byliśmy, dlatego ciekawie było odwiedzić nowe miejsce. Dalej udaliśmy się do miejscowości Brenna, która tak jak i Wisła, czy Ustroń znajduje się w powiecie cieszyńskim, w pobliżu granicy z Czechami.

Mapa trasy turystycznej na Grabową i Stary Groń

Brenna – parking

Dojechaliśmy przed 9 na parking obok kościoła. Zobaczyliśmy jeszcze dokładnie na mapę, by skonsultować szlak. Z Brennej szybko można dotrzeć na kilka szczytów. Najczęściej uczęszczanym jest szlak zielony do schroniska PTTK na Błatnej (917 m), ale w niczym  nie ustępuje mu trasa żółta na Przełęcz Karkoszczankę (729 m), do prywatnego schroniska ?Chata Wuja Toma? i na Klimczok (1117 m). My wybraliśmy równie ciekawą trasę przez kilka wzniesień: Kotarz (985 m), Grabową (907 m), Stary Groń (792 m) i Horzelicę (797 m).

Z Brennej na Kotarz 985 m n.p.m.

Ruszyliśmy szlakiem niebieskim na Kotarz (985 m), najpierw drogą główną, a następnie skręciliśmy w prawo do dzielnicy Hołcyna. Przez prawie pół szlaku idzie się po drodze asfaltowej. Wybudowanych jest tutaj bardzo wiele domów. Trasa na całej swojej długości  jest łagodnie osadzona. Nie ma żadnych męczących podejść i pewnie dlatego trwa około trzech godzin. Suma przewyższeń wynosi, aż 540 metrów.

Po zejściu z betonowej drogi trafiamy wprost  na leśną ścieżkę i idziemy z nią do Hali Jaworowej. Podobno rozciągają się z niej piękne widoki, jednak podczas naszej wędrówki nie widzieliśmy nic innego poza mgłą. Na hali znajduje się opuszczony szałas, chociaż na naszej mapie nie był zaznaczony. Po dość długiej wędrówce dotarliśmy na Kotarz (985 m).

Szczyt Kotarz – Beskid Śląski

Szczyt, słynie przede wszystkim z wypasanych pod nim owiec. Nazwa ?Kotarz? jest często spotykaną w polskich Beskidach pamiątką po dawnych tradycjach pasterskich tego rejonu: oznacza ona miejsce, w którym owce, wypędzane wiosną na górskie pastwiska, wydawały na świat młode, czyli ?kociły się?. Obecnie znajduje się tam wiata turystyczna, bodajże jakiś przekaźnik, sezonowy bufet i jedyny w Europie ?ołtarz europejski?. Został on wybudowany w 2008 z kamieni przywiezionych ze wszystkich państw Europy i wielu miast naszego kraju. Zostały też wmurowane symboliczne kamienie po jednym z każdego kontynentu. W przyszłości planuje się tutaj wybudować wyciąg krzesełkowy i nartostradę.

Odpoczęliśmy trochę we wiacie i ruszyliśmy dalej na Grabową (907 m). Prowadziły nas przystanki, wiodące do wcześniej wspomnianego ołtarza.

Spotkani na tym odcinku szlaku turyści, wybierali wyjście z Przełęczy Salmopolskiej na Klimczok (1117 m). Idąc czerwonym szlakiem, o mało co nie minęliśmy Grabowej (907 m) i zawieszonej na słupie tabliczki. Z takim miejscem tabliczki się jeszcze chyba nie spotkaliśmy. Nazwa wzniesienia związana jest z grabami (gatunek drzewa liściastego). Łąka Grabowa wspominana była w dokumentach Księstwa Cieszyńskiego już w 1689 r. Pół kilometra dalej znajduje się odejście na szlak czarny, którym teraz chcieliśmy podążać.

Chata Grabowa

Lekko siąpiący deszczyk zamienił się w małą ulewę. Czasami pod drzewami można było znaleźć suche miejsce. Po około 700 metrach doszliśmy do Chaty Grabowej. Była zaznaczona na mapie, to myśleliśmy, że jest to jakieś prywatne schronisko. Niestety wszystko było chyba pozamykane, a nieco niżej znajdował się plac budowy. Może jakaś osoba znająca te tereny powie coś więcej na ten temat. Chwilę potem można mieć kilka dylematów odnośnie dalszej trasy. Jest wiele dróg, które wydają się prawidłowe, ale musimy pamiętać, żeby iść cały czas prosto. Ten szlak jest przeznaczony także do konnych przejażdżek.

Stary Groń 792 m n.p.m.

Cali zmoknięci doszliśmy na Stary Groń (792 m). Odchodzą tutaj 2 szlaki. Najpierw zielony, a chwilę później żółty do Brennej Leśnicy. Stary Groń jest najstarszym w Brennej ośrodkiem szałaśnictwa: pierwszy szałas założył tu w 1 połowie XVII w. niejaki Gawlas. Wypasy prowadzono na Starym Groniu jeszcze w latach 60. XX wieku, a jednym z ostatnich baców był tu 80-letni Józef Herzyk. Obecnie na polanach Starego Gronia (792 m) niewielkie stadka owiec pojawiają się tylko doraźnie i nie co roku, a wypas nie ma już nic wspólnego z dawnymi tradycjami pasterskimi. Ta sama sytuacja występuje na Horzelicy (797 m), najwyższym wzniesieniu całego grzbietu. Tereny w większości są odwiedzane tylko przez turystów.

Droga do Brennej

Pod koniec minęliśmy jeszcze wyciąg narciarski, a potem gdy mgła trochę przeszła, to otworzyły nam się widoki na Brenną. Niestety aparat był już głęboko schowany przed deszczem, który padał chyba najmocniej tego dnia. Nie chcieliśmy go zamoczyć. Chcieliśmy być jak najszybciej w samochodzie i wskoczyć w suche ubrania. Przebranie się w nowe rzeczy trochę nam zajęło. O godzinie 14, byliśmy gotowi do drogi powrotnej do domu. Najkrótsza okazała się jazda przez Bielsko-Białą, a potem Żywiec, Suchą Beskidzką, Rabkę-Zdrój i Nowy Sącz. W ostatnim dniu na szlaku nie było zbyt wielu ludzi. Może przez pogodę, a może przez mało popularną trasę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *