Skrzyczne - Beskid Śląski
Beskid Śląski,  Śląskie

Skrzyczne – 1257 m n.p.m. Szlaki, opisy, mapy, trasa z dzieckiem

Skrzyczne 1257 m n.p.m. to najwyższy szczyt Beskidu Śląskiego i jeden z najpopularniejszych szczytów w polskich górach. Jest on bardzo chętnie odwiedzany przez turystów, ponieważ na szczyt można dostać się kolejką, a dodatkowo Skrzyczne należy do Korony Gór Polski – najwyższych szczytów pasm górskich w Polsce. Zapraszamy do przeczytania wpisu, ponieważ przedstawimy w nim kilka szlaków, którymi można dotrzeć na górę.

Opis najłatwiejszego szlaku z dzieckiem na Skrzyczne – trasa niebieska ze Szczyrku | wpis z 2018 roku

16.11.2018 | Na Skrzycznem 1257 m n.p.m. byliśmy ostatni raz w ubiegłym roku. Angelika była wtedy w trzecim miesiącu ciąży. Teraz już w trójkę ruszyliśmy na szlak. Trasę wybraliśmy prawie najkrótszą i a według nas najłatwiejszą, czyli wyjście ze Szczyrku szlakiem koloru niebieskiego idącego w pobliżu kolejki. Wczesnym rankiem, gdy zrobiło się nieco jaśniej, dojeżdżamy do Szczyrku. Wszystko jest jeszcze ospałe. To ma się zmienić już za kilka godzin, gdy w Wiśle rozpocznie się inauguracyjny konkurs Pucharu Świata w skokach narciarskich z udziałem naszych. 

Mapa szlaku górskiego na Skrzyczne

Szczyrk – parking

Zatrzymujemy się w Szczyrku na parkingu przy drodze głównej. Tam z postojem nie ma najmniejszego problemu. Wszystko jest darmowe i blisko szlaków. Szukamy na mapie i w terenie naszego koloru i ruszamy. Początkowo kilkanaście minut maszerujemy drogą asfaltową. Skręcamy w lewo z drogi głównej i idziemy ulicą Uzdrowiskową. Tabliczki wskazują, że na Skrzyczne 2 godziny. 

Droga prowadzi łagodnie pod górę. W pewnym momencie nawet nie wiedząc, kiedy szlak zmienia kierunek i odbija w prawo, tuż obok ogrodzenia. Tam trzeba uważać, żeby podczas rozmowy nie minąć sobie odejścia. Opuszczamy na dobre beton i wchodzimy na polną ścieżkę, która początkowo wiedzie między domami. W jednym momencie musimy przejść między domem a garażem. Niezbyt przyjemnie przechodzić tak komuś przed oknami. Wchodzimy do lasu, zostawiając z tyłu senny i zamglony Szczyrk. Podchodzimy do góry, zdobywając wysokość. Trasa robi się coraz ostrzejsza.

Pośrednia stacji kolejki na Skrzyczne

Dochodzimy pod kolejkę, z którą można iść na sam szczyt. Nie polecamy jednak tego skrótu, bo jak to mówią skrótami najdalej. Człowiek się tylko zmęczy, a też niewiele zobaczy. Decydujemy się przejść pod nią tylko krótki odcinek. Wracamy znowu na właściwy szlak. Przechodzimy obok pośredniej stacji kolejki i zmierzamy za znakami lekko w lewo. W takiej mgle musimy uważać, żeby nie stracić orientacji.

Łączymy się ze szlakiem zielonym i czerwonym, którymi później będziemy wracać do Szczyrku. Krajobraz zaczyna się lekko zmieniać. Widać, że przekraczamy wysokość 1000 m n.p.m. Wszystko jest zmrożone, co nadaje bajkowego klimatu. Na zdjęciach oczywiście nie widać tego tak bardzo, jak na żywo.

Schronisko Skrzyczne

Wychodzimy na łąkę przed Skrzycznem 1257 m n.p.m. i zmierzamy prosto do schroniska. Widoki niezbyt się poprawiają, dlatego od razu będąc na szczycie, wchodzimy do budynku. W schronisku na Skrzycznem trwa remont, który prawdopodobnie przed sezonem zimowym się zakończy. Okazuje się, że nic nie można zamówić, dlatego siadamy w bocznej sali i robimy chwilę przerwy. Gdy zbieramy się potem do wyjścia, okazuje się, że przychodzi jakiś turysta i zamawia herbatę. No to w końcu można coś zamówić czy nie? No cóż?

Schodzimy tym samym szlakiem krótki odcinek. Patrząc w górę, można dać sobie nadzieję, że chmury się rozejdą i coś zobaczymy. Tak się dzieje, ale dopiero w połowie drogi. Szczyrk rozjaśnia się. Dobrze widać Bielsko-Białą, pasmo górskie nad Wisłą oraz nawet wszystko w kierunku Babiej Góry. Skrzyczne natomiast jeszcze jest przykryte.

Zejście przez Przełęcz Becyrek

Mijamy kilka osób i wchodzimy na szlak koloru zielonego i czerwonego. Pierwszy z nich schodzi z nami do Szczyrku, a drugi idzie do Buczkowic. Od tego momentu znacznie się obniżamy. Im dalsze godziny tym widoki są coraz lepsze. Żegnamy się z czerwoną farbą na Przełęczy Becyrek i skręcamy w lewo. Schodzimy dobrą godzinę. Najpierw maszerujemy leśną ścieżką, a następnie po płytach między domami.

Dochodzimy z powrotem do Szczyrku po kilku godzinach wędrówki. Tym sposobem kończymy nasz pięciodniowy pobyt w Beskidzie Śląskim i to jest nasza ostatnia wizyta w tym paśmie górskim w tym roku. Na pewno jak zdrowie pozwoli, wrócimy tutaj i znów będziemy wędrować po tej pięknej krainie. Cel na ten rok został zrealizowany. Błatnia, Barania Góra, Równica, Czantoria Mała i Skrzyczne zostały zdobyte. Kilka miesięcy wcześniej jeszcze Trzy Kopce Wiślańskie oraz Klimczok. Wszystko zdobyliśmy już w trójkę. Udało się.


Szlak Doliną Zimnika przez Malinowską Skałę | wpis z 2017 roku

2 sierpnia 2017 roku wybraliśmy się w Beskid Śląski. W planach mieliśmy zdobycie najwyższego szczytu Beskidu Śląskiego i Beskidu Małego. W pierwszy dzień Skrzyczne, a w drugi Czupel. Oba szczyty już w jakimś stopniu znamy. Na pierwszym byliśmy 3 razy, tam też się zaręczyliśmy, a na drugim tylko raz i to przy takiej pogodzie, że nic nie widzieliśmy, a dodatkowo było to dawno temu, więc warto było sobie przypomnieć te miejsca.

Mapa szlaku na Skrzyczne przez Malinowską Skałę

Jak dojechać do Ostrego?

Wyjechaliśmy z domu po godzinie 3:00, a na parkingu przy szlaku byliśmy po 6 z małą przerwą, żeby zobaczyć, jak dojechać. Nie pamiętałem, jak kiedyś jechaliśmy, bo to już było jakiś czas temu. Parking zlokalizowany jest w pobliżu Hotelu Zimnik i przystanku. Jest obszerny na bardzo dużo samochodów. Współrzędne parkingu w Ostrym: 49.666655, 19.075831. Jeśli chodzi o przystanek, to poniżej na zdjęciu jest rozkład kursujących autobusów.

Szlak przez Dolinę Zimnika

Nad nami wstaje już słońce i oświetla na kolorowo ospałe ulice. Tuż obok samochodu znajdują się szlakowskazy, czyli od razu dowiadujemy się, ile zajmie nam dojście na Malinowską Skałę (1152 m n.p.m.). Zabieramy wszystkie rzeczy przygotowane na tę wyprawę. Ruszamy za kolorem żółtym przez Dolinę Zimnika. Dość długi odcinek, bo coś ponad połowę drogi idziemy asfaltem. Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Ten odcinek pokonujemy z rana, na szczęście. Następnie wchodzimy na ścieżkę z większymi kamieniami i od razu zdobywamy wysokość. Idziemy lasem Skałki i obchodzimy Kościelec (1022 m n.p.m.) jego południowo – zachodnim stokiem. Niestety nie ma poprowadzonego do niego szlaku.

Jaskinie w pobliżu Skrzycznego

W niewielkiej odległości od szczytu znajdują się grupy skałek, w których zostały znalezione trzy jaskinie, o odpowiednio kolejnych długościach swoich korytarzy: 13,14,6 metrów. Po jakichś jeszcze trzydziestu minutach dochodzimy do rozgałęzienia szlaków zielonego i łącznika w kolorze niebieskim. Skręcamy w prawo i podchodzimy lekko pod górę. Naszym oczom ukazują się przepiękne widoki na Beskid Żywiecki i Beskid Śląski z pasmem Czantorii.

Malinowska Skała 1152 m n.p.m.

Po około pół kilometra znowu dochodzimy do rozejścia się szlaków. Zaczyna się szlak czerwony, który poprowadzi tych, co go wybiorą z tego miejsca przez Malinów (1114 m n.p.m.) na Przełęcz Salmopolską (934 m n.p.m). My idziemy dalej zielonym i docieramy do Malinowskiej Skały (1152 m n.p.m.). Stąd rozpościerają się piękne widoki. Siadamy na ławce, upajamy się krajobrazami i przegryzamy śniadanie. W pobliżu szczytu znajduje się wychodnia skalna, którą kojarzą wszyscy, którzy tu byli. A powiem więcej, większość choć raz zrobiła sobie tu zdjęcie.

Z Malinowskiej Skały na Skrzyczne

Po prawie kwadransie ruszamy dalej. Przechodzimy przez las i zdobywamy wysokość. Wychodzimy na Kopę Skrzyczeńską (1189 m n.p.m.) i stąd udajemy się na Małe Skrzyczne (1211 m n.p.m.). Miejsce to znane jest bardzo dobrze wśród narciarzy, to dla nich na północno-zachodnim stoku znajdują się wyciągi na Hali Skrzyczeńskiej. Do szczytu mamy niewiele, a przechodząc widokowym szlakiem czas i droga upływa jakoś szybciej. Szlak z Malinowskiej Skały na Skrzyczne to szeroki i płaski trakt, który jest jednym z najładniejszych odcinków w całym Beskidzie Śląskim.

Skrzyczne – szczyt

Dochodzi do nas droga i czerwona ścieżka rowerowa. Ostatni odcinek pod Skrzycznem potrafi człowieka zmęczyć w takim upale, zwłaszcza że chce się być tam jak najszybciej. Na szczyt można dojść kolorem niebieskim i zielonym z dwóch stron oraz wspomóc się też innymi łącznikowymi szlakami. Dla nas ten szczyt jest wyjątkowo ważny. Otóż kilka lat temu właśnie na Skrzycznem się zaręczyliśmy. Miejsce to oblegane jest przez kilka osób, bo każdy chce sobie zrobić zdjęcie przy tabliczce. Nie ma co się dziwić, jest to najwyższy szczyt Beskidu Śląskiego. Należy on do Korony Gór Polskich. My oczywiście też robimy sobie pamiątkowe zdjęcie i schodzimy do schroniska.

Tam jemy pyszny kolejny posiłek. Mieliśmy zamówić sobie coś ze specjalności kuchni, ale zapomnieliśmy portfela z samochodu, chociaż patrząc na ceny jedzenia, to są one bardzo wysokie. Po zakończonym posiłku zbliżająca się grupa dzieciaków przyczynia się do szybko podjętej przez nas decyzji o opuszczenia budynku. W sumie nie żałujemy. W tym dniu jet bardzo gorąco – ponad 36 stopni w cieniu. Bardzo trzeba uważać na siebie i nie przebywać na otwartym słońcu bez potrzeby, więc chcemy zejść w miarę szybko.

Hala Jaskowa

Od budynku idziemy na dół niebieskim szlakiem i mijając Halę Jaskową, dochodzimy na szczyt Równia (850 m n.p.m.), który jest zalesiony. Dalej zmierzamy i jest to już ostatni odcinek, jaki mamy pokonać w tym dniu. Tutaj już bez widoków maszerujemy przez ponad dwa kilometry do miejscowości. Przechodzimy obok hotelu, skręcamy w prawo i szukamy parkingu. Samochód cały nagrzany czeka już na nas. Jedziemy do kwatery, która znajduje się w Bielsku-Białej, a po drodze jeszcze po nowe buty trekkingowe, które przetestujemy w kolejnym dniu.

Opis szlaku na Skrzyczne – trasa zielona ze Szczyrku | wpis z 2016 roku

15.06.2016 | Kolejny wpis to kolejne przygody. Ten wyjazd to odwiedziny w Beskidzie Śląskim, którego ostatnio zaniedbujemy. Po prostu ciężko nam się tam wybrać, a nawet nie ma już tyle czasu co dawniej. Postanawiamy zdobyć na nowo najwyższy szczyt Beskidu Śląskiego – Skrzyczne mierzące 1257 m n.p.m., a po drodze między innymi Małe Skrzyczne, Malinowską Skałę, Grabową czy Kotarz. Po długiej podróży z mojego domu, czyli z Pogórza Rożnowskiego, docieramy do Szczyrku. Tam przygotowujemy się do wyprawy i ruszamy w drogę.

Mapa trasy ze Szczyrku

Wycieczkę rozpoczynamy w Szczyrku

Pogoda w Szczyrku, do którego jechaliśmy, w odróżnieniu od innych miejsc w naszym kraju zapowiadała się pięknie. Szczyrk oddalony jest od nas o około 150 kilometrów. Wyjechaliśmy z domu o godzinie 3 rano. Długa droga przez Rabkę-Zdrój, Jordanów, Suchą Beskidzką i Żywiec zakończyła się sukcesem i po godzinie 6 dotarliśmy.

Parking

Na miejscu ze znalezieniem parkingu nie było problemu. Zostawiliśmy samochód 50 metrów od kolejki na Skrzyczne (1257 m), spakowaliśmy się i ruszyliśmy w poszukiwaniu niebieskiego szlaku. Po chwili na pierwszym zakręcie zobaczyliśmy rozejście się szlaków. Na Skrzyczne widziane ze Szczyrku, od tego miejsca było 2 godziny przez Halę Jaworzynę.

Relacja ze szlaku niebieskiego przez Jaworzynę

Początek trasy przemierzamy asfaltem – około 15 minut, a następnie skręcamy na polną drogę i docieramy pobliskich gospodarstw. Chwilę później, otwierają nam się widoki na górę Klimczok i Szczyrk we mgle. Co jakiś czas szlak niebieski przechodzi pod kolejką.

Po kilkunastu minutach jesteśmy już na Jaworzynie (948 m), gdzie znajduje się Centralny Ośrodek Sportu. Tutaj możemy spędzić chwilę czasu na zachwycaniu się miejscem, w którym jesteśmy i widokami.

Wędrujemy dalej i robi się coraz ładniej, las zaczyna się przygotowywać do jesieni, chłodne powietrze owiewa nam twarz.

Po naszej lewej stronie, mamy możliwość oglądania Beskidu Małego. Chmury tego dnia zgotowały nam przepiękną scenerię.

Schronisko PTTK na Skrzycznem

Chwilę później maszerujemy już wraz ze szlakiem zielonym. Ten odcinek trasy jest jednym z najładniejszych i najłatwiejszych. W oddali dostrzegamy miasto Bielsko-Biała, a bliżej Szczyrk. Na Skrzycznem znajduje się schronisko PTTK, basen dla dzieci, ścianka wspinaczkowa, strzelnica i boisko. Nieopodal na zboczach góry wytyczone zostały trasy narciarskie o łącznej długości 14 kilometrów.

Skrzyczne to najwyższy szczyt Beskidu Śląskiego

Skrzyczne jest miejscem, przez które przechodzi wiele szlaków turystycznych – pieszych i rowerowych. Jest tam także, widoczny z pobliskich miasteczek i miast 87-metrowy maszt nadajnika RTV. Jest on bardzo dobrym punktem orientacyjnym, dla osób, które mają trudności w rozróżnianiu poszczególnych wzniesień. Atrakcją dla wszystkich jest platforma widokowa, na którą można się wdrapać w tych miesiącach gdy kursuje kolejka.

Po opuszczeniu platformy widokowej udaliśmy się w stronę tabliczki, która informuje nas, że zdobyliśmy Skrzyczne.

Po odpoczynku nie zostało nam nic innego, jak udać się do schroniska. W środku było jeszcze cicho. Czuć było, że wakacje już się skończyły. Podbiliśmy książeczki, kupiliśmy znaczki turystyczne, przywitaliśmy się z ogromnym psem, który jest stałym lokatorem schroniska i poszliśmy w stronę mapy. Dziwi nas trochę, że większość osób, które patrzy na mapę, musi swoim paluchem wskazać punkt, w którym jest. Przecież każdy wie, że nie jest ona wykonana z metalu i się wyciera, a potem widać tylko białe punkty. Od schroniska udajemy się szlakiem zielonym w stronę Małego Skrzycznego (1211 m), tereny czasami przypominają bieszczadzkie połoniny.

Ze Skrzycznego na Malinowską Skałę

Niestety na Małym Skrzycznem nie ma tabliczki, za to rozpoznajemy szczyt po wyciągu narciarskim. Następnie, już w towarzystwie uboższej roślinności wchodzimy na Halę Skrzyczeńską. Widoki są fantastyczne – to Babia Góra i Pilsko w Beskidzkie Żywieckim, to ogromny obszar Śląskiego. Niestety zniszczone drzewa, pozostała roślinność, gołoborza mogą niepokoić. Takie widoki będziemy mieć, aż do Malinowskiej Skały.

Oznakowanie szlaków, kiedy nie ma śniegu, jest na dobrym poziomie, szlaki są zaznaczone na kamieniach i wbitych tyczkach. Podczas śniegu i mgły trzeba bardzo uważać. Na trasie spotkaliśmy wycieczkę ze szkoły podstawowej. Dzieciaki nie wydawały się zmęczone i radośnie odpowiadały „cześć”.

Niepokój zagościł u nas, gdy 2 ekipy: najpierw pewna para, a następnie troje turystów powiedziało nam, że jak zmierzamy do Salmopola (części miasta Szczyrk), to czeka na nas ogromne błoto, takie, którym nie można przejść, ani nie można go ominąć. No trudno – trzeba będzie się z tym zmierzyć. Po przejściu kilkuset metrów dotarliśmy do stromego podejścia pod Malinowską Skałę (1152 m).

Malinowska Skała 

Masyw Malinowskiej Skały – jak i cały grzbiet, biegnący od niej przez Malinów i Przełęcz Salmopolską, aż po Kotarz – zbudowany jest z tzw. zlepieńców z Malinowskiej Skały. Skała ta, tworząca nieciągły poziom składający się z szeregu izolowanych soczewek, spotykana jest tylko w Beskidzie Śląskim oraz Beskidzie Śląsko-Morawskim w najwyższej części górnych warstw godulskich.

No to ruszyliśmy dalej z Malinowskiej Skały, po około 100 metrach dotarliśmy do rozejścia się szlaków. Szlak zielony prowadził prosto na Baranią Górę, a szlak czerwony na Malinów (1114 m) – tutaj gdzie my mieliśmy dojść. Zaczęliśmy schodzić i okazało się, że to wielkie błoto jest już na samym początku. Jednak bardziej niż błoto, była to lekko rozmoczona wodą ścieżka, która nie sprawiła nam zbytnich problemów. Dalej trasa prowadzi nas po prostym, łagodnie opadając, by chwilę później stromo wspinać się na Malinów. 300 metrów przed szczytem, znajduje się kierunkowskaz, pokazujący jak dojść do Jaskini Malinowskiej – czas dojścia zajmuje minutę.

Jaskinia Malinowska 

Jaskinia Malinowska położona jest w Beskidzie Śląskim pod szczytem góry Malinów. Otwór wejściowy znajduje się na wysokości 1080 m n.p.m. Jaskinia Malinowska jest jaskinią typu osuwiskowego. Powstała w tzw. zlepieńcach z Malinowskiej Skały i piaskowcach górnych warstw godulskich. Otwór wejściowy stanowi duża szczelina o głębokości około 10 metrów.

Wracamy tą samą ścieżką do głównego szlaku i ruszamy na szczyt. Na miejscu można odpocząć, siadając na ławce. Tutaj spotkaliśmy rodziców z bodajże trzyletnim dzieckiem. Dalej napotykamy szlakowskaz. My po raz kolejny zmieniamy kolor szlaku, znowu na zielony i idziemy do Szczyrku – Salmopol. Wspomnianego wielkiego błota jak nie było, tak nie ma. Szlak zielony wiedzie nas przez cały czas stromo w dół. Mijamy wyciągi narciarskie i zbiegamy po kamienistej drodze. Od kolejki można sobie skrócić trasę i zejść na przełaj razem z wyciągiem na parking. My jednak udaliśmy się dalej za znakami, jednak widoków nie było wielu.

Powrót do Szczyrku

O godzinie 13.50 dotarliśmy na przystanek autobusowy. Było jednak trochę czasu do kursu, dlatego postanowiliśmy iść dalej na kolejny i tam wsiąść. O godzinie 14.30 byliśmy przy samochodzie na parkingu. Ludzie wyjeżdżali kolejką na Skrzyczne. Ogólnie zrobił się większy ruch. Po kupieniu jedzenia zaczęliśmy szukać naszego noclegu. Nie było to daleko, bo tylko przecznicę wcześniej, niż mieliśmy parking.

12 komentarzy

  • ika

    Witam. Dzięki Wam miałam dzisiaj naprawdę super wyprawę! BARDZO WAM DZIĘKUJĘ! Fajny ten Wasz blog. Pozdrawiam serdecznie i życzę Wam samych Bożych błogosławieństw i w ogóle wszystkiego najlepszego! Trasa:Lipowa, Ostre-Lipowa, Ostre, 5:15 h (15.7 km). Wchodziłam niebieskim a schodziłam żółtym.
    Pozdrawiam serdecznie.

  • on

    uwaga na parkowanie w Ostre ! koszą wszystkich codziennie po 300 zł na tym trójkątnym skrzyżowaniu . to gdzie do cholery tam parkowac ?

  • Ewa

    Cudowna relacja 🙂 W tym roku jadę na urlop do Szczyrku i mam nadzieję, że pogoda pozwoli, abym ja też zobaczyła tak piękne miejsca 🙂

  • Wiolkas

    Jesteście skarbnicą wiedzy.Dopiero zaczynam przygodę z Beskidem Śląskim .Do tej pory zawsze Tatry i Gorce.chętnie Was czytam więc piszcie jak najwięcej. Pozdrawiam.

    • Angelika

      Punkty GOT zaznaczone są w regulaminie na odznakę GOT- trasy punktowane. Jeśli nie ma tam jakiejś trasy to obliczamy wtedy w następujący sposób:
      – 1 pkt GOT za 1 km w poziomie (długość)
      – 1 pkt GOT za 100 m podejścia (wysokość).

  • Iza

    Hmm widzę, że chyba tylko ja chadzam na Skrzyczne z Ostrego… W większości relacji widzę ten wariant co u Was, więc trzeba będzie go w końcu spróbować 🙂 Przyjedźcie jeszcze w Beskid Śląski, gdy zrobi się już typowo jesiennie – wtedy dopiero jest tam przepięknie. Pozdrawiam serdecznie 🙂

    • Mati

      Pewnie jest tak, że większość turystów przyjeżdża do Szczyrku i robią pętlę przez Skrzyczne. My byliśmy tutaj po raz pierwszy, więc jeszcze nie znamy tych terenów. Jak przyjedziemy innym razem na pewno spróbujemy innego wariantu chociaż ten nam bardzo przypadł do gustu :).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *