Bobrowe Skały
Dolnośląskie,  Góry Izerskie

Bobrowe Skały i Polana Czarownic z Piechowic

Kolejny dzień w Sudetach. Tym razem wybieramy się na nieznany nam dotąd szczyt Bobrowe Skały w Górach Izerskich. Będziemy tam po raz pierwszy w życiu, dlatego nowe wyzwanie przed nami. Lubimy docierać nowymi szlakami do nowych miejsc. Pogoda sprzyja wędrówkom, ponieważ nie jest za gorąco i mamy lekkie zachmurzenie. 

Z Karpacza, z naszego miejsca noclegowego, przejeżdżamy jakieś dwadzieścia pięć kilometrów do Piechowic. Zatrzymujemy się na darmowym parkingu przy Hucie Szkła Kryształowego Julia i ruszamy przed siebie. Idziemy za zielonym szlakiem. Na początku zobaczcie trasę naszego marszu.

Mapa trasy turystycznej na Bobrowe Skały i Polanę Czarownic w Górach Izerskich

Piechowice – Pod Bobrowymi Skałami – Bobrowe Skały – Polana Czarownic. Z polany można wrócić szlakiem, którym przyszliśmy lub zejść drogą na przełaj do zielonego szlaku.

Szlak z Piechowic na Bobrowe Skały

Docieramy do dzielnicy o nazwie Górzyniec. Co ciekawe, dzielnica ta nigdy nie była odrębną miejscowością. Jest tylko i wyłącznie kolonią, dzielnicą Piechowic. Idąc dalej wchodzimy w Rezerwat Przyrody Krokusy w Górzyńcu. Rezerwat ma już przeszło pół wieku, gdzie pod swoją ochroną ma jedyne w polskich Sudetach  i na Śląsku stanowiska szafranu spiskiego, inaczej mówiąc krokusy, a także stanowiska rzadkich roślin grądowych.

Mijamy jeszcze kilka domów i wchodzimy w las, którym wędrujemy praktycznie na sam szczyt. Może nie tak od razu, ale czym wyżej tym drzew jest więcej. Drzew? Tak właśnie. Miałam Wam napisać, że w tej okolicy praktycznie widzieliśmy same brzozy. Coś pięknego. Tylko raz nam się zdarzyło widzieć tyle brzóz w jednym miejscu.

Z tego co pamiętam, to było to w Beskidzie Wyspowym, idąc na szczyt Łyżka z Siekierczyny. Wracając do trasy w Górach Izerskich, to za niedługo zatrzymujemy się po naszym głośnym burczeniu w brzuchu. Oczywiście rozkładamy się i jemy śniadanie, składające się z chleba, salami i gorącej herbatki z termosu. Mniam, mniam! Pyychaaaa! Temu wszystkiemu towarzyszą piękne widoki.

Widok na Karkonosze. Na środku Śnieżne Kotły, z prawej strony Szrenica

Siedzieć za długo nie ma co. Ruszamy tyłki i idziemy dalej, podążając na szczyt, którym nigdy się nie zainteresowaliśmy. Jak na razie nikogo na trasie nie spotykamy, jedynie co to dołącza do nas ścieżka konna, a za jakieś kilkanaście minut odchodzi, ale w zamian przychodzi szlak niebieski. Zauważamy tabliczkę z informacją, że jeszcze 20 minut.

Bobrowe Skały w Górach Izerskich

Teraz podążamy niebieskim i zielonym na Bobrowe Skały. Dochodzimy do szczytu i szok! Przed naszymi oczami skały z jakimś tam punktem widokowym. Oczywiście pierwsze co to idziemy na górę. Podchodzimy bliżej do skał i zauważamy tabliczkę informującą, że wychodzenie na punkt widokowy tylko na własną odpowiedzialność. Patrzymy przed siebie i tak. Schodki są, ale jakieś liche druty, które mają wyglądać jak barierka. Przymocowane z jednej strony. Rusza się jak… 😛 Przechodzimy przez ciasne kamienie i wychodzimy na górę.

To, co pasuje też Wam wspomnieć i może uzasadnić tę tabliczkę z dołu, którą było taniej wstawić niż poprawić i zabezpieczyć teren. Na górze jest sporo miejsca, aby sobie usiąść. Oczywiście miejsce kiedyś było świetnie zabezpieczone. Teraz zostały tylko słupki i jakieś pojedyncze druty. Tak naprawdę nie ma żadnego zabezpieczenia u góry, a północna ściana ma około 25-30 metrów wysokości.

My tu gadu, gadu, a tam na horyzoncie wszystko urosło. Zobaczcie sami jakie widoki. Oczywiście rozpoznawalne: Śnieżka, Skalny Stół, Szrenica, Wielki Szyszak, Łabski Szczyt, ale też Grodna, Skalnik, Ostrzyca, Góra Św. Anny, Ciemniak, Wysoki Kamień, Czarna Góra. Ze szczytu przy dobrej widoczności można zobaczyć szczyty oddalone nawet o 96 km w linii prostej.

Polana Czarownic w Górach Izerskich

W tym miejscu w latach 30. XX w. stała popularna restauracja i wieża widokowa. Do dziś zachowały się resztki fundamentów. I tu spotykamy dwóch młodych turystów, którzy przyszli z jakąś obronną tarczą. Miecza nie mieliśmy przy sobie, żeby ich zaatakować, a może lepiej w ogóle nie wdawać się z nimi w pojedynek. Pozdrowiliśmy ich miło i poszliśmy za niebieskim szlakiem. Tak macie rację.

Wróciliśmy wraz z zielonym do punktu, w którym dotarł niebieski i nim podążyliśmy na Babią Przełęcz 646 m n.p.m. Jest to naprawdę niewiele od rozejścia się szlaków, a miejsce dość ciekawe. Zgadnijcie, jak się nazywa miejscówka na środku Babiej Przełęczy? Jest to Polana Czarownic. Będąc tam, można się przestraszyć. 🙂

Droga do Polany Czarownic

Z Polany Czarownic do Huty Julia w Piechowicach

Jemy kolejny posiłek, ale na szczęście żadna czarownica nie przysiada się do stołu. My robimy sobie pamiątkowe zdjęcie i ruszamy z powrotem. Na początku w planach było pójście dalej i zrobienie pętli przez Wysoki Kamień, jednak z tego zrezygnowaliśmy. Idziemy na przełaj przez chaszcze. Nie wiadomo, gdzie wyjdziemy, jednak żadnych niespodzianek nie ma.

Pomimo tego, iż trafiliśmy na błotnisty teren, na jakieś bagna, w które nie koniecznie chciałby się wtopić, mieliśmy na sobie uśmiech i pozytywną energię. Po około 40 minutach zameldowaliśmy się przy naszym transporcie. Na parkingu przybyło samochodów, chyba dużo osób korzystało z Huty Julia.

Jeśli znalazłeś u nas potrzebną wiedzę, wskazówki, inspiracje do podróży, to będziemy wdzięczni, gdy wrzucisz nam napiwek do blogowej skarbonki.

2 komentarze

  • Wi Ślan

    Ciekawe co to byli za goście z tą tarczą? Dlaczego ich nie dopytaliście? Dosyć to frapujące. Fajny opis, fajna traska. Pozdrawiam !

    • Mateusz Grzegorzek

      Nie wiadomo po co im była ta tarcza, ale szykowali się chyba do wspinaczki na skały.

Skomentuj wpis

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *