Główny Szlak Świętokrzyski – opis trasy z Gołoszyc do Kuźniaków w 3 dni (105 km)

Główny Szlak Świętokrzyski (GSŚ) to najdłuższa trasa turystyczna w Górach Świętokrzyskich, łącząca Gołoszyce z Kuźniakami na dystansie około 105 km. Przejście szlaku zajmuje zazwyczaj 3-4 dni, a po drodze odwiedzisz m.in. Łysicę, Łysą Górę oraz klimatyczne wsie rozsiane pośród wzgórz. To doskonała propozycja zarówno dla początkujących, jak i dla doświadczonych wędrowców szukających krótkiej, ale pełnej wrażeń wędrówki.

My ruszyliśmy nim w 2016 roku. Wybraliśmy wariant ze wschodu na zachód – od Gołoszyc w stronę Kuźniaków. Kierowaliśmy się głównie możliwością dojazdu autobusami, a to w Świętokrzyskiem wcale nie jest proste. Na pierwszy dzień zaplanowaliśmy odcinek do Huty Podłysica, wioski pod Łysą Górą i tuż przed Łysicą – najwyższym szczytem pasma.

Główny Szlak Świętokrzyski

Jak zaplanować przejście Głównego Szlaku Świętokrzyskiego?

Mapa i długość trasy z Gołoszyc do Kuźniaków

Główny Szlak Świętokrzyski liczy około 92 km. W praktyce jednak długość zależy od źródła – spotkasz informacje o 96 km, a nawet o 105 km. Różnice wynikają z pomiarów i drobnych zmian przebiegu szlaku na przestrzeni lat. Warto pamiętać, że aplikacje turystyczne często pokazują jeszcze więcej – w trakcie marszu GPS potrafi doliczyć nawet kilkanaście dodatkowych kilometrów.

Dlatego przy planowaniu przejścia lepiej zakładać większy dystans i rozłożyć trasę na 3-4 dni wędrówki. Dzięki temu unikniesz rozczarowań i będziesz mieć rezerwę sił na spokojne podziwianie widoków i odpoczynek w świętokrzyskich wsiach.

Dojazd na Główny Szlak Świętokrzyski – Gołoszyce

Dostanie się na początek Głównego Szlaku Świętokrzyskiego wcale nie jest takie proste. Zanim wyruszysz z Gołoszyc, warto dobrze zaplanować logistykę.

Nasza podróż zaczęła się wcześnie – pobudka o 3:00 i bus z Iwkowej do Krakowa. Stamtąd szybka przesiadka na pociąg regionalny do Kielc. Na trasie Kraków – Kielce nie ma problemu z transportem – pociągi i autobusy kursują regularnie, a podróż zajmuje około półtorej godziny.

Większe wyzwanie zaczyna się w Kielcach. Do Gołoszyc nie kursuje wiele autobusów. Nam udało się złapać przewoźnika Muszkieter, który odjeżdża z Dworca Autobusowego przy ul. Mielczarskiego o 9:00. Godzina była idealna – akurat zdążyliśmy na kurs po przyjeździe pociągu. Busy tej firmy jeżdżą też o 11:30, 13:10, 15:10, 15:20 i 15:55 (z wyjątkiem części kursów w weekendy). W dni robocze dostępny jest również kurs poranny o 7:10.

Alternatywą jest dojazd przez Opatów i dalsza przesiadka PKS-em, ale to zajmuje więcej czasu i wymaga cierpliwości – nie każdy autobus zatrzymuje się w Gołoszycach. Ostatecznie Muszkieter okazał się najlepszym wyborem. Mimo średnich opinii w internecie dowiózł nas bezpiecznie i punktualnie na start szlaku.

Główny Szlak Świętokrzyski

Start w Gołoszycach – początek Głównego Szlaku Świętokrzyskiego

Do Gołoszyc docieramy o 10:30. Wita nas zamglone przedpołudnie i spory ruch samochodów – tiry i auta osobowe przejeżdżają co chwilę, przypominając, że to jeszcze nie górska cisza. Na przystanku zjadamy szybkie śniadanie, żeby nabrać sił przed pierwszym podejściem.

Plecaki ustawiamy tak, aby wygodnie się szło. Mateusz niesie około 15 kg, a mój plecak waży niecałe 10 kg. Do tego dochodzi jedzenie i woda – w zależności od zakupów bagaż potrafi ważyć nawet ponad 30 kg. Na Głównym Szlaku Świętokrzyskim trzeba być przygotowanym, bo dostęp do sklepów i punktów gastronomicznych jest ograniczony.

Czerwona kropka – początek Głównego Szlaku Świętokrzyskiego i pierwsze szczyty

W pobliżu przystanku szukamy charakterystycznej czerwonej kropki, która oznacza start Głównego Szlaku Świętokrzyskiego. Jest pięknie namalowana, ale po drugiej stronie drogi. Robimy zdjęcie i ruszamy na zachód wzdłuż drogi.

Pierwszy odcinek prowadzi asfaltem – przechodzimy ponad kilometr, zanim skręcamy w prawo i docieramy do tablicy, która oficjalnie rozpoczyna szlak długodystansowy. Teraz przed nami pierwsze szczyty w paśmie Gór Świętokrzyskich, a widoki i leśne ścieżki zaczynają odsłaniać swój urok.

Główny Szlak Świętokrzyski

Czerwony szlak przez Góry Świętokrzyskie – aleja lipowa i historyczne miejsca

Pełni optymizmu ruszamy w marsz czerwonym szlakiem przez Góry Świętokrzyskie. Idziemy ciekawym odcinkiem -+ aleją lipową, uznaną za pomnik przyrody. Spotykamy tu 88 wiekowych lip, które nadają odczucie, że wkraczamy w miejsce wyjątkowe.

Czerwony szlak im. Edmunda Massalskiego prowadzi przez najważniejsze punkty pasma. To najdłuższy i zarazem główny szlak w regionie, więc wszystko się zgadza.

Maszerujemy aleją około kilometra. Pod koniec docieramy do pomnika upamiętniającego 299 poległych w I wojnie światowej, w tym 5 naszych legionistów. Kilkadziesiąt metrów dalej napotykamy kapliczkę św. Huberta, która dodaje temu miejscu historycznego i duchowego wymiaru.

Truskolaska i kolejne wzniesienia na Głównym Szlaku Świętokrzyskim

Przechodzimy obok zasianych pól i fragmentów lasu. Widok daleko ciągnących się prostokątów pól jest niebanalny i przyciąga uwagę. Szybko docieramy do zakrętu i kierujemy się na Truskolaskę 448 m n.p.m., którą zdobywamy bez większego wysiłku.

Na ten szczyt mamy już trochę podejścia, ale kolejny odcinek jest łagodniejszy. Spacerujemy leśną ścieżką, mniej więcej prostą, aż docieramy w okolice Wesołówki 469 m n.p.m.. Tuptamy dalej i lekko schodzimy na Przełęcz Karczmarkę 406 m n.p.m.

Przechodzimy przez twardą drogę i ruszamy dalej przed siebie. Towarzyszą nam krzyże – część ekstremalnej drogi krzyżowej, prowadzącej aż na Święty Krzyż. Szlak biegnie prosto i płynnie, dzięki czemu idzie się całkiem przyjemnie.

Szczytniak – najwyższy szczyt Pasma Jeleniowskiego na GSŚ

Nie ma wysokiej temperatury, a my utrzymujemy żwawe tempo. Jedynym utrudnieniem są ogromne kałuże i bagna, które omijamy, żeby przejść bez problemu. Wychodzimy na kolejną wysokość i maszerujemy lekko w górę.

Próbujemy swoich sił w zdobyciu Szczytniaka 554 m n.p.m., najwyższego szczytu Pasma Jeleniowskiego. Do szczytu niewiele brakuje, a po drodze napotykamy dodatkowe strzałki – wygląda na to, że kiedyś odbywał się tu rajd. Zdobywamy szczyt szybko i odpoczywamy na nim, podziwiając widoki.

Ci, którzy chcą zobaczyć małe gołoborze na północnych stokach Szczytniaka, muszą udać się chwilę za czarnym szlakiem. My już tam byliśmy, więc tym razem odpuszczamy.

Przełęcz Jeleniowska i Jeleniowska Góra 533 m n.p.m. – ostatni szczyt Pasma Jeleniowskiego

Schodzimy powoli na Przełęcz Jeleniowską, gdzie idziemy chwilę utwardzoną drogą. Nagle skręcamy w lewo. Trzeba uważać, aby nie przegapić wejścia do lasu.

Spacerkiem atakujemy kolejny szczyt, już ostatni w Pasma JeleniowskiegoJeleniowską Górę 533 m n.p.m.. Ciekawostką jest, że kiedyś przeniósł się tu nieformalny ośrodek kultu pogańskiego, zaraz po zniszczeniu świątyni słowiańskiej na Łysej Górze. Z biegiem czasu również on zniknął.

Po około 20 km marszu docieramy do miejscowości Paprocice. Przechodzimy obok kościoła i skręcamy w prawo, kontynuując naszą wędrówkę po Głównym Szlaku Świętokrzyskim.

Główny Szlak Świętokrzyski

Świętokrzyski Park Narodowy – Kobylia Góra i droga do Trzcianki

Dreptamy po asfalcie między zabudowaniami lekko w górę. Na końcu drogi pojawia się tablica z mapą, drogowskaz do kolejnych punktów, oznaczenie miejscowości na szlaku im. Edmunda Massalskiego oraz regulamin parku z zasadami i zakazami. Chwilę odpoczywamy i ruszamy w lewo, w las.

Idziemy wydeptaną ścieżką, aż docieramy na Kobylą Górę 391 m n.p.m.. Tu krzyżuje się szlak zielony z naszym czerwonym. Szczyt jest krótki – wychodzimy na niego i od razu schodzimy w dół. Odpoczynku nie potrzebujemy, bo przerwa była wcześniej.

Szybko maszerujemy przez łąkę i drogę w miejscowości Trzcianka. Znaki z napisem „Święty Krzyż” prowadzą nas prosto, kontynuując wędrówkę po Głównym Szlaku Świętokrzyskim.

Świętokrzyski Park Narodowy

Łysa Góra – Góry Świętokrzyskie 

Zastanawiamy się, jakie jest podejście na Łysą Górę – trudne czy łatwe? Cały czas idziemy lekko i przyjemnie. Spodziewałam się większych przewyższeń, a tu marsz jest całkiem komfortowy. Nie wiadomo kiedy docieramy na szczyt, bo cały czas oczekuję stromej wspinaczki.

Z Łysej Góry widoki są imponujące, choć w tym dniu nie możemy ich w pełni podziwiać. Na początku jest ciepło dzięki ruchowi, ale w godzinach popołudniowych lekki wiatr zmusza do założenia cieplejszej odzieży.

Na Łysej Górze 595 m n.p.m. jest cicho i pusto – szczyt niemal pusty, idealny na chwilę wytchnienia.

Zadowoleni robimy zdjęcia przy Bazylice pw. Trójcy Świętej i sanktuarium Relikwii Drzewa Krzyża Świętego. W ramach przypomnienia jest to najstarsze sanktuarium na ziemi polskiej, zaś tytuł bazyliki mniejszej nadał teraźniejszy papież Franciszek w 2013 roku.

Świętokrzyski Park Narodowy

Platforma widokowa i gołoborze – piękno Gór Świętokrzyskich

Pomimo pochmurnej aury, nie odpuszczamy zejścia na platformę widokową. Widoki są naprawdę piękne, a gołoborze robi wrażenie na każdym miłośniku przyrody. Pamiętaj, że po drodze nie ma sklepów. Najbliższy znajduje się dopiero na trasie Huta Szklana – Huta Podłysica, gdzie udało nam się kupić ostatni bochenek chleba.

Świętokrzyski Park Narodowy
Świętokrzyski Park Narodowy

Nocleg w Hucie Podłysica – odpoczynek na trasie GSŚ

Po zdobyciu Łysej Góry decydujemy się na nocleg w Hucie Podłysica. Temperatura jest chłodna, więc namiot odpada. Dzwonimy do jednego z noclegów znalezionych w telefonie – na szczęście mają wolne i chętnie nas przyjmują.

W Hucie Podłysica znajdziesz wiele miejsc do spania, więc warto wybierać te godne polecenia. My trafiliśmy na całkiem przyzwoity nocleg, wystarczający na regenerację przed kolejnym dniem marszu.

Po wieczornym odpoczynku pakujemy plecaki i sprawdzamy trasę na kolejny dzień. Nawet po całym dniu wędrówki czujemy motywację do dalszego marszu. To doskonały moment, by zregenerować siły i przygotować się na następne kilometry Głównego Szlaku Świętokrzyskiego.

My na ten dzień w nogach mamy trzydzieści kilometrów i zadowoleni, że udało nam się osiągnąć plan na ten dzień, pełni radości czekamy na kolejny dzień i wyprawę Głównym Szlakiem Świętokrzyskim.

Główny Szlak Świętokrzyski – dzień II

Ruszamy pełni sił i z naładowanymi akumulatorami. Na początek mamy spacer po prostym odcinku wzdłuż Świętokrzyskiego Parku Narodowego. To świetna rozgrzewka przed dalszym marszem.

Ścieżka przez las i pola

Idziemy wytyczoną ścieżką – po prawej stronie mamy las, po lewej ciągną się długie, zasiane pola. Na ich końcu widać szereg domów. To spokojny, malowniczy krajobraz, który pozwala złapać oddech i podziwiać naturę.

Możliwość noclegu w plenerze – przysiółek Dalianka

Dochodzi się do przysiółka Dalianka, gdzie rozciągają się liczne łąki. To miejsce idealne, jeśli ktoś chciałby rozbić namiot – zaciszne, bez zabudowań i w pełni kontaktu z przyrodą. Przy wyższej temperaturze pewnie sami rozłożyliśmy by się tu na noc.

Kakonin – miejsce startu na Łysicę

Po około czterech kilometrach docieramy do miejscowości Podlesie. Tam zaczyna się asfalt, z którym zaprzyjaźniamy się przez ponad dwa kilometry. Na szczęście dzięki niemu szybko docieramy do Kakonina.

Spotkanie z mobilnym sklepem

Około pół kilometra przed Kakoninem spotykamy człowieka rozwożącego chleb. Jest wczesna godzina – idealny moment na zakupy. W jego dostawczym samochodzie znajdziemy nie tylko chleb, ale też różnorodne produkty spożywcze. Można kupić niemal wszystko, wystarczy trochę chęci. My bierzemy chałwę, drożdżówki, zupki chińskie i kilka słodyczy.

Alternatywne zakupy w Kakoninie

Jeśli nie traficie na mobilny sklep, w Kakoninie działa sklep stacjonarny nieopodal zabytkowej chałupy. Oczywiście, jeśli robiliście zakupy dzień wcześniej przy drodze Huta Szklana – Huta Podłysica, możecie go pominąć.

Przełęcz Świętego Mikołaja 544 m n.p.m. – spokojny przystanek na szlaku

Mijamy zabytkową chałupę – prawdopodobnie jedną z ostatnich drewnianych wiejskich budowli w Górach Świętokrzyskich. Obiekt był przenoszony już dwa razy. Przechodzimy obok ogrodzenia i przy okazji brudzimy sobie buty w błotku. Zaraz potem stajemy przed wejściem do Świętokrzyskiego Parku Narodowego.

Podejście na przełęcz

Szybko zdobywamy wysokość – marsz jest lekki, bo teren nie jest stromy. Docieramy na Przełęcz Świętego Mikołaja 544 m n.p.m.. Siadamy na drewnianych ławkach i jemy śniadanie. Cisza wokół jest pełna – słychać jedynie śpiew wiosennych ptaków.

Kapliczka św. Mikołaja – patron podróżnych

Na przełęczy stoi kapliczka z drewnianą figurą św. Mikołaja, patrona podróżnych i obrońcy przed dzikimi zwierzętami. Kiedyś w tym miejscu było niebezpiecznie, dlatego postawiono ją w tym miejscu. Obecna kapliczka ma 20 lat, poprzednia, wybudowana w 1876 roku, spłonęła.

Łysica 613 m n.p.m.

Z tej strony już kiedyś szliśmy, więc teren jest nam znajomy aż do szczytu. Atakujemy go, mijając nienazwany szczyt 547 m n.p.m., Przełęcz Kakonińską 520 m n.p.m. i Agatę 608 m n.p.m.. Odcinek wydaje się ciągnąć, choć to pewnie efekt pogody. Dzięki temu możemy w pełni oddychać świeżym, mocnym zapachem Puszczy Jodłowej, rozsławianej przez Stefana Żeromskiego.

Puszcza Jodłowa – unikat w skali światowej

Puszcza w tym rejonie jest rzadkością na świecie – spotkamy ją tylko w Polsce, głównie w Górach Świętokrzyskich i na Roztoczu. Rośnie dziko, bez ingerencji człowieka, prezentując się wspaniale i naturalnie.

Łysica – Korona Gór Polski

I tak… Jesteśmy, dotarliśmy… Cóż za niezwykłe wydarzenie. Stanęliśmy na najwyższym szczycie królestwa Gór Świętokrzyskich – Łysicy, która mierzy aż 612 m n.p.m. i zaliczana jest jako ostatni szczyt do Korony Gór Polski.

Przecież dotarcie tu to nie byle co. Wyobraźcie sobie, że szczyt ten mierzący aż tyle, będzie uznany jako najwyższy w całej wyprawie w ramach projektu „Małe jest piękne”. Niestety nie mamy ze sobą szampana, aby uczcić to wydarzenie.

szlaki

Kapliczka świętego Franciszka na Głównym Szlaku Świętokrzyskim

Nie zatrzymujemy się długo na szczycie – ruszamy w dalszą wędrówkę. Maszerowanie w piątkę nie jest łatwe, zwłaszcza że dwóch przyjaciół niesiemy na plecach. Mateusz bierze tylko jednego, więc mu trochę łatwiej.

Zaraz po zejściu mamy okazję podziwiać okazałe gołoborze, jedną z atrakcji Świętokrzyskiego Parku Narodowego. To skalne wysypisko z bloków kambryjskiego piaskowca kwarcytowego liczy sobie około 500 milionów lat. Schodzimy powoli w dół, uważając na śliskie kamienie. Odcinek jest stromy, ale tylko do kapliczki – później teren staje się bardziej przyjazny.

Kapliczka św. Franciszka i źródełko

Na miejscu stoi kapliczka św. Franciszka z XIX wieku. Obok znajduje się ogrodzone źródełko świętego, a wokół ustawiono ławki – idealne miejsce na krótki odpoczynek przed dalszą drogą.

szlaki

Święta Katarzyna na GSŚ

Idziemy dalej i wkrótce dostrzegamy kasę biletową oraz kobietę pobierającą opłaty. To oznacza koniec naszej wędrówki po Świętokrzyskim Parku Narodowym. Znajdujemy się na obrzeżach Świętej Katarzyny. Skręcamy w lewo i wychodzimy dość wysoko na parking, z którego rozpościerają się okazałe widoki.

Asfaltowa droga do Krajna Pierwszego

Za chwilę skręcamy w prawo w kierunku Krajna Pierwsze i maszerujemy chwilę asfaltem. Po drodze mijamy wyciąg narciarski oraz sklep.

Przerwa na zakupy i posiłek

Kupujemy kilka produktów – serek, pomidory, lody. Rozkładamy się przy przysklepowym stoliku i jemy pyszne kanapeczki, korzystając z chwili odpoczynku przed dalszym marszem po Głównym Szlaku Świętokrzyskim.

Wymyślona 415 m n.p.m. – widoki na Dolinę Wilkowską

Idziemy cały czas prosto, mimo że asfaltowa droga skręca ostro w prawo. Zauważamy brak znaku, ale aby się nie zgubić, najlepiej trzymać się prostej ścieżki. Przechodzimy przez łąki i miedze, podążając wyznaczonym kierunkiem.

Podejście do szczytu

Docieramy do lasu i skręcamy w lewo za drogą, która prowadzi nas na Wymyśloną 415 m n.p.m.. Na szczycie możemy podziwiać skały kambryjskiego piaskowca kwarcytowego – kolejne świadectwo geologicznej historii Gór Świętokrzyskich.

Widoki z Wymyślonej

Z Wymyślonej 415 m n.p.m. rozciąga się piękny widok na Dolinę Wilkowską i Pasmo Klonowskie. To doskonałe miejsce na chwilę odpoczynku i zdjęcia przed dalszym marszem.

Radostowa 451 m n.p.m. – połowa trasy GSŚ za nami

Szybko zdobywamy Radostową 451 m n.p.m., zboczem mniej zalesionym. Mijamy biegacza, wymieniamy krótkie zdania i ruszamy dalej. Na szczycie mamy na koncie 50,5 km – prawie połowę trasy, a jest już południe.

Zejście do doliny Lubrzanki

Schodzimy powoli do miejscowości Ameliówka, a potem idziemy kawałek asfaltem. Wkrótce wchodzimy do jednej z najpiękniejszych dolin w Górach ŚwiętokrzyskichPrzełomu Lubrzanki 270 m n.p.m.. Z jednej strony widać Radostową 452 m n.p.m., z drugiej Dąbrówkę 440 m n.p.m..

Stoki w pobliżu mają ponad 170 m przewyższenia, co sprawia, że nawet w upalny dzień dolina pozostaje chłodna. To miejsce jest niezwykle urokliwe i pełne naturalnego piękna.

Uwaga na szlak

Szlak został niedawno odmalowany i poruszanie się nim nie sprawia problemów. Trzeba jednak uważać – niektóre miejsca są zablokowane dla zmotoryzowanych, a drzewa w odległości kilku metrów od szlaku mają metalowe zabezpieczenia. Wysokie osoby przechodzą bez problemu, natomiast niska turystka z ciężkim plecakiem może mieć sporo wyzwań.

Diabelski Kamień – niezwykła atrakcja GSŚ

Po przejściu trudniejszego odcinka przed nami wyrasta góra o niemal pionowym zboczu. Idziemy spacerkiem do Diabelskiego Kamienia, kierując się co jakiś czas tabliczkami informacyjnymi.

Odpoczynek przy kamieniu

Na miejscu podziwiamy skały i siadamy na ławce obok tablicy z mapą. Po około 25 kilometrach w nogach decydujemy się na dłuższy odpoczynek. Rozkładamy maty i wygodnie leżymy, przeglądając papierową mapę i planując dalszą trasę. Mijają nas inni turyści -niektórzy idą nawet bez plecaków.

Platforma widokowa Klonówka 473 m n.p.m.

Dalej idziemy laskiem i docieramy do platformy widokowej pod Klonówką 473 m n.p.m. Widoki są niemal identyczne jak przy Diabelskim Kamieniu, więc nie wychodzimy na szczyt. To idealne miejsce na spokojny odpoczynek i podziwianie okolicy.

szlaki

Masłów – zaopatrzenie przed końcem dnia

Idziemy szlakiem, omijając wspomniany szczyt z prawej strony. Maszerujemy chwilę po łąkach i otwartych terenach, podziwiając piękne widoki. Następnie wchodzimy na asfalt i przechodzimy przez miejscowość Masłów. Mijamy remizę strażacką i podchodzimy do kościoła.

Sklep i dalsza droga

Decydujemy się zejść do wsi, aby zaopatrzyć się w prowiant i wodę. Sklep znajduje się niedaleko szkoły. Po zakupach nie wracamy nad kościół – kierujemy się od sklepu w prawo, a na skrzyżowaniu skręcamy w lewo, kontynuując marsz w stronę Kuźniaków.

Domaniówka 418 m n.p.m.

Kilka kroków dalej wchodzimy na oznaczenia czerwonego szlaku, którym podążamy przez cały czas. Idziemy przez otwarte łąki, już widząc kolejny szczyt – Domaniówkę 418 m n.p.m.. W partii szczytowej dostrzegamy drzewa dębowe, a całość szczytu jest zalesiona.

Obchód Białej Góry i przerwa w Koszarce

Obchodzimy Białą Górę 386 m n.p.m. i docieramy do miejscowości Koszarka. Siadamy przy sklepie, jemy owoce i lody. Sprawdzamy mapę i planujemy dalszy nocleg.

Plan na noc

Okazuje się, że jedynym rozwiązaniem jest nocleg w namiocie w okolicy Sosnowicy 413 m n.p.m., przed Tumlinem. Decydujemy, że im więcej przejdziemy dziś, tym jutro będziemy mieć łatwiej.

Krzemianka 385 m n.p.m.

Schodzimy szlakiem do drogi krajowej nr 73. Przechodzimy ją bezpiecznie i idziemy chodnikiem obok, za ścianą wygłuszającą hałas.

Bagna i przejście nad S7

Przechodzimy w pobliżu szczytu Sosnowiec, gdzie napotykamy na spore bagna, które musimy omijać. Udaje się nam to i trafiamy na przejście nad drogą ekspresową S7.

Dotarcie do Krzemianki

Maszerujemy chwilę laskiem i docieramy do asfaltu nieopodal Krzemianki 385 m n.p.m., ostatniego szczytu dzisiejszego dnia. To punkt idealny, aby zacząć przygotowania do noclegu.

Sosnowica 413 m n.p.m.

Czeka nas ponad kilometrowy odcinek asfaltem, który okazuje się nieprzyjazny. Ruch jest nierównomierny – albo nikt nie jedzie, albo samochody mija nas bardzo blisko. Myślimy nawet o przejściu fosą, aby poczuć większe bezpieczeństwo.

Na szczęście udaje się przejść nerwowy odcinek i skręcamy w las w okolicy Sosnowicy 413 m n.p.m. Maszerujemy jeszcze około półtora kilometra i rozbijamy namiot obok wiaty turystycznej. To doskonałe miejsce na zakończenie dnia, odpoczynek i przygotowanie się do kolejnego odcinka Głównego Szlaku Świętokrzyskiego.

góry

Główny Szlak Świętokrzyski – dzień III

Świt zaczynamy od składania namiotu. Na szczęście nie rozbijaliśmy go całkowicie, więc szybko go składamy. Okazuje się, że nocowaliśmy niedaleko drogi, w przysiółku Jaworznia w Tumlinie – Węgle. Przechodzimy przez tory i maszerujemy między zabudowaniami.

Ruch na drodze jest od samego rana – dzieci idą do szkoły, dorośli do pracy. My spokojnie ruszamy w kierunku Kuźniaków, kończąc dzisiejszy etap Głównego Szlaku Świętokrzyskiego.

Niespodzianka przy sklepie

Idąc szlakiem, Mateusz nagle zauważa:

  • Spójrz, tam jest waga sklepowa, ale to raczej nie sklep, bo nie ma szyldu i jest ciemno.

Oglądam się za siebie i odpowiadam:

  • Co Ty. To musi być sklep, bo widzę towary na półkach. Poczekaj, sprawdzę – furtka jest otwarta.

To miejsce okazuje się idealne na szybkie zakupy i uzupełnienie prowiantu przed dalszą wędrówką.

Grodowa 395 m n.p.m. – śniadanie na szczycie

Otwieram drzwi sklepu i widzę uśmiechniętą sprzedawczynię za ladą. Kupuję potrzebne produkty i wracam na drogę zadowolona. Udaje nam się zaopatrzyć, bo dalej już nie ma żadnego sklepu spożywczego.

Przechodzimy obok kościoła i dwóch kwiaciarni przy cmentarzu, a potem koło szkoły na drugą stronę. Znaki prowadzą nas gruntową drogą na Grodową 395 m n.p.m.

Kamieniołom i widoki

Na stokach góry znajduje się czynny kamieniołom tumliński, w którym wydobywa się piaskowiec do produkcji schodów, nagrobków i chodników.

Śniadanie na szczycie

Na szczycie robimy przerwę na śniadanie. Gotujemy na naszej małej kucheneczce gorące zupki chińskie i jemy kanapki z serem i pomidorem. Siedzimy na polance przy murowanych schodach kapliczki pw. Przemienienia Pańskiego z 1850 roku. Wcześniej stała tutaj drewniana kapliczka, upamiętniająca bohaterskich obrońców z 1655 roku, odpierających wojska szwedzkie.

To prawdziwa uczta – jedzenie jest tak dobre, że ciężko wstać i ruszyć dalej.

Tumlin Podgrodzie – zejście z Grodowej

Zakładamy plecaki i ruszamy w drogę. Dreptamy chwilę po prostym odcinku, a potem odbijamy w lewo i schodzimy do miejscowości Tumlin Podgrodzie. Wzniesienia są niskie, więc zejście jest szybkie, mimo że stok po tej stronie jest dość mocno nachylony.

Idziemy utwardzoną drogą, przechodzimy przez główną ulicę miejscowości, a następnie maszerujemy prosto. Po prawej stronie rozciąga się las, po lewej łąki – piękne widokowe tereny, które idealnie nadają się na krótką przerwę i podziwianie okolicy.

góry

Wykleń 401 m n.p.m. i Kamień 399 m n.p.m. – szczyty Wzgórz Tumlińskich

Wspinamy się dość ostro na kolejny szczyt Wykleń 401 m n.p.m.. Po krótkim odpoczynku przechodzimy przez niego i schodzimy w dół, kontynuując marsz czerwonym szlakiem Głównego Szlaku Świętokrzyskiego. Kolejny punkt to Kamień 399 m n.p.m., którego stoki pokrywają wychodnie skał dewońskich. To niezwykłe zjawisko geologiczne, charakterystyczne dla pasma Wzgórz Tumlińskich. Niestety, oba szczyty są zalesione, więc widoków nie podziwiamy.

Ciosowa 365 m n.p.m. – widoki na piaskowiec triasowy

Dziś pogoda dopisuje – świeci słońce, a przebłyski między drzewami dodają uroku ścieżkom, którymi maszerujemy. Schodzimy do miejscowości Ciosowa i przechodzimy przez drogę krajową nr 74. Idziemy chwilę wzdłuż drogi, a potem skręcamy w boczną w lewo.

Wejście na szczyt

Znaki kierują nas w prawo na kolejny szczyt – Ciosową 365 m n.p.m.. Na szczycie oglądamy czerwony piaskowiec triasowy, który niegdyś był kamieniołomem, a dziś jest chroniony jako pomnik przyrody nieożywionej. Odsłonięte skały wykorzystują niektórzy do wspinaczki skałkowej. W końcu z tego miejsca podziwiamy piękne widoki.

Barania Góra 427 m n.p.m. – ostatni szczyt przed Kuźniakami

Idziemy dalej i spacerowo schodzimy z góry do miejscowości Porzecze. Skręcamy w lewo i drogą między polami kierujemy się na Baranią Górę 427 m n.p.m.. Mijamy gospodarstwa i pozdrawiamy jednych mieszkańców, którzy odbudowują kapliczkę. Pracują szybko, chcąc zdążyć przed majem.

Rozmawiamy chwilę z nimi – okazuje się, że trochę znają tereny sądeckie. Tuptamy dalej, najpierw po utwardzonej drodze, a potem po leśnej ścieżce. Pniemy się lekko w górę i docieramy na szczyt Baraniej Góry 427 m n.p.m., ostatniego wzniesienia przed końcem Głównego Szlaku Świętokrzyskiego.

Kuźniaki coraz bliżej – ostatnie 10 km GSŚ

Zaczyna się szlak czarny, który prowadzi do Oblęgorka, ale my nie zbaczamy – nie idziemy do miejscowości, aby zobaczyć Pałacyk Henryka Sienkiewicza, wpisany na listę zabytków nieruchomych.

Jesteśmy coraz bliżej celu i końca Głównego Szlaku Świętokrzyskiego. Do Kuźniaków mamy jeszcze około 10 km, przy założeniu, że szlak liczy 105 km.

Przez Widomę na Siniewską Górę

Tuptamy dalej i po kilkunastu minutach przechodzimy przez wioskę Widoma. Skręcamy w prawo na drogę główną, a potem w lewo, kierując się na Siniewską Górę 449 m n.p.m. Na szczycie obracamy się o 90 stopni w lewo i schodzimy do długo wyczekiwanego miejsca – końca trasy.

Siniewska Góra 449 m n.p.m. – widoki na Tatry i Beskid Żywiecki

Tuż pod stokiem Siniewskiej Góry 449 m n.p.m. stoi ciekawa platforma widokowa, z której krajobrazy są wręcz zachwycające. Widać dalekie panoramy Gór Świętokrzyskich, a przy dobrej pogodzie nawet Tatry – około 200 km stąd – oraz Babią Górę w Beskidzie Żywieckim, oddaloną o niecałe 170 km.

To idealne miejsce na chwilę odpoczynku, zdjęcia i podziwianie rozległych widoków przed ostatnim zejściem do Kuźniaków.

góry

Perzowa Góra 396 m n.p.m. – rezerwat i kapliczka Św. Rozalii

Odpoczywamy chwilę i ruszamy dalej przez las. Docieramy do drogi i widać radość – do Kuźniaków coraz bliżej! Ruszamy energicznie na Perzową Górę 396 m n.p.m., najpierw przez łąkę, potem stromiej na szczyt.

Rezerwat przyrody Perzowa Góra

Na szczycie znajduje się rezerwat przyrody Perzowa Góra, gdzie spotykamy bloki skalne piaskowca triasowego. Utworzył się tu imponujący mur skalny, osiągający nawet 6 metrów wysokości. W najwyższej jego części znajduje się sztucznie powiększona jaskinia, w której stoi kapliczka Św. Rozalii – miejsce idealne na krótki odpoczynek i podziwianie okolicy.

góry

Kuźniacka Góra 366 m n.p.m. – ostatni szczyt GSŚ

Przechodzimy po skalnych kamieniach między skałami na najwyższy punkt Kuźniackiej Góry 366 m n.p.m.. Zejście jest dość strome i z obciążeniem na plecach wymaga ostrożności, ale powoli i bezpiecznie schodzimy szeroką, trawiastą drogą.

Na stokach znajduje się imponujący blok skalny z lustrem tektonicznym – rzadkie zjawisko w Górach Świętokrzyskich, częściej spotykane w Tatrach.

Ostatni kilometr do Kuźniaków

Zaledwie kilometr dzieli nas od końca Głównego Szlaku Świętokrzyskiego. Idziemy najpierw lasem, potem przez łąkę i utwardzoną drogę, aż docieramy do Kuźniaków. Pogoda dopisuje – słońce zbliża się ku horyzontowi.

Robimy zdjęcia przy tablicy kończącej długodystansowy szlak. W ten sposób kończymy naszą trzydniową wędrówkę po GSŚ.

Zmęczeni jechaliśmy do Kielc, a w kolejnym dniu mieliśmy wejść już na Szlak Orlich Gniazd.

góry

Odznaka Głównego Szlaku Świętokrzyskiego PTTK

Polskie Towarzystwo Turystyczno-Krajoznawcze ustanowiło specjalną Odznakę Turystyczną Głównego Szlaku Świętokrzyskiego PTTK, którą można zdobyć za przejście całej trasy prowadzącej przez najpiękniejsze zakątki Gór Świętokrzyskich. Odznaka ma dwa stopnie: srebrny – przyznawany po zdobyciu minimum 50 punktów GOT PTTK na dowolnych odcinkach szlaku, oraz złoty – za pokonanie wszystkich brakujących fragmentów GSŚ. Kierunek przejścia jest dowolny, jednak powtarzane wycieczki nie są zaliczane. Szczegóły znajdziesz tutaj.

Książeczka Głównego Szlaku Świętokrzyskiego – jak potwierdzić zdobycie odznaki?

Podstawowym dokumentem potrzebnym do zdobycia Odznaki Głównego Szlaku Świętokrzyskiego PTTK jest książeczka GOT PTTK. To w niej turysta zapisuje przebytą trasę, zbiera pieczątki, wpisy przewodników czy inne potwierdzenia oraz podlicza zdobyte punkty. Wypełnioną książeczkę należy dostarczyć do Centralnego Ośrodka Turystyki Górskiej PTTK w Krakowie lub do jednego z uprawnionych oddziałów PTTK.

Po pozytywnej weryfikacji dokumentacji odznaka zostaje oficjalnie przyznana, a zdobywca może ją zakupić. Sama procedura weryfikacji jest bezpłatna – płaci się jedynie za samą odznakę i ewentualne koszty przesyłki pocztowej. Dzięki książeczce GOT PTTK cała przygoda z Głównym Szlakiem Świętokrzyskim zyskuje dodatkowy wymiar i pozwala w pełni udokumentować swoje górskie osiągnięcia.

Postaw kawe na Buycoffee
Przewijanie do góry