Starorobociański Wierch
Małopolskie,  Tatry

Hala Ornak i Starorobociański Wierch – opis szlaku

Po kilkumiesięcznej przerwie po raz kolejny zagościliśmy pod Tatrami. Chcieliśmy zdobyć Ornak i Starorobociański Wierch. Tym razem nie był to zwykły wyjazd. Mieliśmy nieco liznąć Tatr Wysokich i udać się na Krzyżne, a może i nawet na Zawrat. Tego jeszcze do końca nie wiedzieliśmy. Jednak byliśmy pewni, że będzie to jedno z nich.

Ostatnio nasze nogi stąpały po kamiennych tatrzańskich płytach skalnych i pięknych dolinach 28 września 2014 roku. Byliśmy tam wtedy kilka dni, a zakończyliśmy również w Tatrach Wysokich na Szpiglasowym Wierchu, który nie jest ciężkim do zdobycia szczytem.

Mapa szlaku górskiego na Ornak i Starorobociański Wierch w Tatrach

Kiry – Schronisko PTTK na Hali Ornak – Iwaniacka Przełęcz – Ornak – Siwa Przełęcz – Siwy Zwornik – Starorobociański Wierch – Kończysty Wierch – Trzydniowiański Wierch – Polana Huciska – Dolina Chochołowska parking

Opis szlaku górskiego na Starorobociański Wierch w Tatrach

Leżał jeszcze śnieg, a przy ciężkim i lodowym zejściu do Doliny Pięciu Stawów, idąc z pomocą łańcuchów, zobaczyliśmy, że jest to inna bajka niż dotychczasowe nasze tatrzańskie zdobycze. Ogólnie to Tatr nie znamy za dobrze. Byliśmy na Giewoncie, Czerwonych Wierchach, Kasprowym Wierchu, Wołowcu i tych nieco mniejszych szczytach, takich jak Sarnia Skała czy Gęsia Szyja. Teraz chcieliśmy się wypuścić na coś trudniejszego i bardziej wymagającego, żeby poczuć jakiś tam procent górskiej wspinaczki i przygotować się do wyjścia na Rysy, które są od polskiej strony obwarowane łańcuchami.

Tak jak widzicie – żelastwo na szlaku mieliśmy przed Giewontem i przy zejściu ze Szpiglasowej Przełęczy do Doliny Pięciu Stawów Polskich. Czyli w sumie szału nie, ale coś jednak jest. Na pewno wiemy jedno – łańcuchy nie są po to, żeby się ich bać, tylko żeby ułatwić zejście czy podejście. Tak w sumie zaczęliśmy dość łagodnie, bo od Tatr Zachodnich i przejściu z Hali Ornak przez Siwą Przełęcz na Starorobociański Wierch. Mieliśmy do dyspozycji 2 dni, dlatego ustaliliśmy jeden dzień w Tatrach Zachodnich, a drugi w Wysokich. Może też Zachodnie wybraliśmy z powodu niepewnej pogody i deszczu, który miał przelotnie wystąpić, a potem skały mogły stać się śliskie i niebezpieczne.

Parking w Kirach – początek szlaku na Halę Ornak

Pod Tatry dojechaliśmy o godzinie 4:30. Rozpoczynaliśmy w Kirach na parkingu. Samochodów było jak na lekarstwo, turystów również. Parkingowego jeszcze nie było, a kasa biletowa zamknięta na cztery spusty. Angelika przespała całą, ponad 2-godziną drogę do Zakopanego. Obudziła się dopiero pod koniec i wmawiała mi, że cały czas czuwała czy dobrze jedziemy. Po drodze w Nowym Sączu o godzinie 2:15 zrobiliśmy zakupy w całodobowym Tesco, a ochroniarz trochę się dziwił, że ktoś przyszedł w środku nocy tylko po zgrzewkę zielonej Piwniczanki i Milkę orzechową. W sumie sam bym się dziwił, jakbym nie chodził po górach.

… no i wreszcie dojechaliśmy. Przywitało nas pierońskie zimno. Krótkie spodenki i koszulka odpadała, więc trzeba było założyć długie i polar. Angelika dodatkowa ubrała kurtkę, bo jej zawsze zimno. Stanęliśmy przed wejściem do Tatrzańskiego Parku Narodowego i pierwszym szlakowskazem.

Hala Ornak

Do Hali Ornak było 1:40 h drogi, czyli najmniej efektowna część naszej podróży, bo cały czas po ubitym podłożu przez kilka kilometrów. Po drodze stwierdziliśmy jednak, że wędrówka przez Dolinę Kościeliską to niebo, a ziemia w porównaniu z marszem Doliną Chochołowską albo do Morskiego Oka z Palenicy Białczańskiej.

Hala Ornak

Kasa biletowa była zamknięta. W godzinach późniejszych tworzą się przy niej niesamowite korki. Bilety do Tatrzańskiego Parku Narodowego kosztują 6 złotych normalne i 3 ulgowe. Tylko 2 razy zdarzyło nam się zapłacić bilety wstępu do TPN-u. Ale wtedy lało i wychodziliśmy na szlak o 9, żeby powędrować dolinami. Tak to przeważnie, jak wracamy z trasy, to w kasie nikogo już nie ma.

Hala Ornak

Mijamy najbardziej charakterystyczne miejsce w Dolinie Kościeliskiej, czyli pachnące „kibelki” i już wędrujemy, mając dookoła góry. Podczas drogi widzimy odejście na Drogę pod Reglami, na Ciemniak, do Jaskini Mroźnej i Mylnej czy Smoczej Jamy. Ogólnie sporo jest tych tabliczek po drodze.

Hala Ornak
Odejście do Jaskini Mylnej i Raptawickiej

Schronisko PTTK na Hali Ornak

I tak wreszcie przed godziną 6:00 zjawiliśmy się na Hali Ornak w Tatrach przed schroniskiem. Było tak cicho, że aż miło. Nawet nikt nie zbierał się do wyjścia ze schroniska. Tutaj nastąpiła przerwa na śniadanie. Nie za długo, bo chcieliśmy iść tak, żeby nie było tłumów na szlakach. Później okazało się, że i tak mało ludzi spotkaliśmy. W sezonie wakacyjnym w godzinach południowych nie ma gdzie usiąść, a nawet ciężko jest przejść, ponieważ jest tak dużo ludzi.

Hala Ornak
Hala Ornak
Hala Ornak
Hala Ornak
Hala Ornak

Z Hali Ornak przez Iwaniacką Przełęcz na szczyt Ornak 

Udaliśmy się już żółtym szlakiem na Iwaniacką Przełęcz. Najpierw łagodnie, przez mostek, potem delikatnie pod górę i ostro, a na końcu tak, że trzeba było się rozbierać, bo zrobiło się gorąco. A jeszcze pojawiły się te… – muchy, które nie opuszczały nas na krok. Chyba każdy z nimi po drodze musi walczyć, bo są strasznie upierdliwe. Chociaż i tak to nie są takie, jak można spotkać w domu, bo te można z łatwością zabijać.

Hala Ornak

Taka wędrówka po kamieniach trwała coś ponad godzinę. Widoków nie było żadnych, bo cały czas las, co nie zmienia faktu, że podejście jest bardzo przyjemne – takie idealne na rozgrzewkę.

Hala Ornak
Hala Ornak

Jak doszliśmy na Przełęcz Iwaniacką, to trochę odpoczęliśmy i za plecami ujrzeliśmy masywny Kominiarski Wierch, na który nie prowadzi żaden znakowany szlak. Teraz kierowaliśmy się na Ornak – szczyt, który nas zaciekawił podczas wycieczki na Wołowiec, a na którego mieliśmy kiedyś iść, tylko nie było dobrej pogody.

Hala Ornak

Las już niedługo miał się skończyć i mieliśmy wyjść na poziom kosówek – czyli widoki teraz powinny być. Wychodziliśmy coraz wyżej i wyżej, a widoki się poprawiały. Od razu rzuciły nam się w oczy Starorobociański Wierch, Kończysty Wierch, Czubik i Trzydniowiański Wierch, na które mieliśmy później zawędrować.

Ornak
Ornak
Od lewej Starorobociański Wierch, Kończysty Wierch i Czubik
Ornak

I wreszcie szliśmy z widokami w cztery strony świata, po przyjemnej ścieżynce i dotarliśmy do łopaty ???… Ktoś przytargał tutaj łopatę !!!. Ale to nie jest taka zwykła łopata. To łopata tatrzańska – szufla w dobrym stanie :D. Niedaleko między Wołowcem a Jarząbczym Wierchem znajduje się szczyt Łopata, to może dlatego ona tutaj jest. Ktoś stoi przy tej na Ornaku, robi sobie zdjęcie z tą drugą i są 2 łopaty. Może ktoś będzie wiedział, po co ona jest tutaj wbita i nam powie.

W trakcie pisania dowiedziałem się, że pewnie przez to, że w pobliżu jest Starorobociański Wierch, a w nim jeszcze do dziś są stare sztolnie, gdzie wydobywano śladowe ilości rudy żelaza. Ewentualnie kogoś odkopywali spod śniegu albo ścieżkę odśnieżali. A może jakiś skarb jest tutaj ukryty?

Ornak
Ornak
Pod Ornakiem

Po chwili dotarliśmy przed skały i nie wiedzieliśmy jak je ominąć. Prawo, prosto, lewo. Wszędzie były ścieżki. Okazało się, że trzeba się wspinać po skałach do góry. Idziemy po nich kilkanaście minut i znów wychodzimy na przyjemną ścieżkę.

Ornak
Ornak

Ha !!!

Wreszcie udało nam się zobaczyć kozice. To był nasz pierwszy raz na szlaku. Szła z nami dobry kilometr, a potem pobiegła gdzieś na dół.

Ornak
Ornak
Ornak
Przed nami Błyszcz i Bystra
Ornak

Minęliśmy Siwą Przełęcz, skąd dochodzi szlak czarny z Doliny Chochołowskiej i po 20 minutach od niej docieramy na Siwy Zwornik.

Ornak
Siwy Zwornik (1965 m n.p.m.)

Starorobociański Wierch – szczyt w Tatrach Zachodnich

Początkowo mieliśmy iść na Błyszcz i Bystrą, a dopiero potem na Starorobociański, ale popatrzyliśmy w ich stronę. Były całe zakryte przez chmury i postanowiliśmy je sobie zostawić na inny termin. Ruszyliśmy szlakiem czerwonym do naszego celu. Chmury przykryły nie tylko pobliskie szczyty, ale zmierzały też na Starorobociański i martwiliśmy się, że widoków możemy nie mieć żadnych.

Starorobociański Wierch – najważniejsze informacje

  1. Starorobociański Wierch znajduje się w Tatrach Zachodnich,
  2. Mimo że Tatry Zachodnie uważane są za łatwiejsze od Tatr Wysokich, to trzeba pamiętać, że trasy są dłuższe i bardziej wymagające kondycyjnie,
  3. Idąc na Starorobociański Wierch zimą, trzeba uważać na nawisy śnieżne i schodzące lawiny,
  4. Trudność szlaku na Starorobociański Wierch oceniam jako 4/10,
  5. Najlepsza, najkrótsza i najłatwiejsza trasa prowadzi z Doliny Chochołowskiej. Do niej można podjechać kolejką turystyczną, więc już zaoszczędzimy kilka kilometrów marszu asfaltem. Polecamy ją na wycieczkę z dzieckiem.

Mapa najkrótszego pieszego szlaku na Starorobociański Wierch

Do Polany Huciska w Dolinie Chochołowskiej dojeżdża kolejka turystyczna i od niej na Starorobociański Wierch w Tatrach jest około 8 kilometrów drogi. Sprawdź poniższą mapę, jak to wygląda w praktyce.

Polana Huciska w Dolinie Chochołowskiej – Dolina Dudowa – Starorobociańska Dolina – Polana Trzydniówka – Trzydniowiański Wierch – Kończysty Wierch – Starorobociański Wierch

Aż tu nagle się pojawiły kozice! Tylko że już całe stado, bo ponad 20 ich było. I małe i duże. I znów sesja. Tak myśleliśmy, że ta, co przedtem ją widzieliśmy to jakiś zwiadowca i doniósł pozostałym, że ktoś się zbliża.

Szybko, szybko, bo chmury zachodzą! Warto dodać, że dopiero na Starorobociańskim spotkaliśmy pierwszego turystę. To była godzina 11:30. Po kilku minutach aura zaczęła się zmieniać. Coś więcej było widać.

Starorobociański Wierch (2176 m n.p.m.)

Przed południem zaczęliśmy już schodzić, a i więcej ludzi spotykaliśmy. Oglądamy się za siebie, a tam gęste chmury przykrywają czubek szczytu, na którym byliśmy. Uchodzimy jeszcze kawałek, znowu się obracamy i po chmurach ani śladu.

Takim sposobem doszliśmy na Kończysty Wierch. Ostatnie wzniesienie liczące ponad 2000 metrów na naszym szlaku. Jak widzicie na zdjęciu, pogoda coś się zmieniała.

Ścieżka nie uległa zmianie, cały czas lekko w dół i lekko pod górę, aż do samego rozejścia się przed Trzydniowiańskim Wierchem. Odchodzą tutaj szlaki do Doliny Chochołowskiej i na Polanę Trzydniówka.

Starorobociański Wierch – Trzydniowiański Wierch – Dolina Chochołowska

Teraz czekało nas żmudne i ostre zejście w dół między kosówką, przez korzenie i po kamieniach. Najgorszy moment wędrówki oprócz drogi przez Dolinę Chochołowską.

Jak zeszliśmy już do Doliny Chochołowskiej, to spotkaliśmy o wiele więcej ludzi. Jedni szli, jechali na rowerach a jeszcze inni na konikach. Póki szliśmy po ziemi, to było jako tako, ale jak dotarliśmy na asfalt na Polanę Huciska, to stwierdziliśmy, że drugi raz nie będziemy tą drogą wracać i wsiedliśmy do kolejki, która kursuje co pół godziny, kosztuje 5 złotych, składa się z traktorka i dwóch wagoników i dojeżdża na Siwą Polanę, do kasy biletowej. Jadąc nią, zaoszczędzamy ponad godzinę drogi, siły na kolejny dzień i dobre wspomnienia po tej trasie.

Na Siwej Polanie pakujemy się do busa w kierunku Zakopanego i wysiadamy w Kirach. Parkingowego po godzinie 15 już nie ma, dlatego przebieramy się, wchodzimy do samochodu i jedziemy do naszej kwatery.

4 komentarze

  • tomek

    Hej

    „Od lewej Starorobociański Wierch, Kończysty Wierch i Trzydniowiański Wierch”
    Na zdjęciu z tym podpisem nie widać Trzydniowiańskiego Wierchu tylko Czubik.

    Poprawny podpis: „Od lewej Starorobociański Wierch, Kończysty Wierch i Czubik”

  • Magda

    Hej 😉 Planuje identyczną wycieczke 😉 Tylko..mam pytanie. Nie mam doświadczenia w wysokich szczytach w Tatrach i nie wiem czy dam rade 😀 Nie chodzi o kondycję, a o lęk przed spadnięciem w dół gdy będę szła granią. Czy jest to w miare bezpieczny szlak ? 🙂

    • Mateusz Grzegorzek

      Hej. To jest bardzo bezpieczny szlak :). Nie ma tam żadnych trudności, łańcuchów itp :). To taki zwykły szlak.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *