Atak zimy na Babiej Górze – Sokolica i Kępa

Po trzech dniach  spędzonych w Beskidzie Śląskim i wycieczkach na Klimczok, Wielki Stożek i Wielką Czantorię nadszedł czas na powrót w rodzinne strony, po drodze odwiedzając jeszcze masyw Babiej Góry. Pokój ogarnęliśmy poprzedniego dnia wieczorem, spakowaliśmy rzeczy i wszystko już czekało do następnego dnia. Rano wstaliśmy o godzinie 5:30. Szybko się ze wszystkim uporaliśmy i przed 6 byliśmy gotowi do drogi. Z Wisły na Przełęcz Krowiarki pod Babią Górą jest ponad 100 kilometrów. Sypało jeszcze mocniej, niż dzień wcześniej. Drogi były w fatalnym stanie i jechaliśmy bodajże 3 godziny.

Pierwsza śnieżna wyprawa na Wielką Czantorię

W poniedziałkowy poranek, zaraz po przebudzeniu wyjrzałem przez okno, żeby zobaczyć czy faktycznie prognozy się sprawdziły i tego dnia będziemy wędrować po białym puchu. Była to godzina 5:30 i do wyjścia był jeszcze kawał czasu. Z nieba leciał bardzo gęsty śnieg, a trawy przed kwaterą już nie było widać. Musiało chyba tak padać przez całą noc. Poszedłem na piętro wyżej po wodę i wyjrzałem na parking. Samochód był cały zasypany i czekało nas pewnie małe odgarnianie. Wróciłem na dół i już myślałem jak to będzie dojechać te kilka kilometrów do Ustronia, jak drogi …

Velký Stožek i wizyta na granicy z Czechami

Drugi dzień postanowiliśmy nie rozpoczynać od samego świtu, tylko poczekać, aż za oknem się trochę przejaśni. Była godzina 8:00 gdy wyszliśmy z pokoju. Mieszkaliśmy w dzielnicy Wisła Kopydło. Do szlaku nie mieliśmy wiele drogi, dlatego postanowiliśmy wybrać się na nogach, a samochód zostawić na parkingu. Minęliśmy prowadzące tamtędy tory i dotarliśmy do wyciągu narciarskiego Pasieki. Tam wraz z torami szliśmy, aż do drogi głównej i szlaku niebieskiego znajdującego się już w innej części Wisły.

Cztery dni w Beskidach. Na rozgrzewkę Klimczok i Szyndzielnia

Nasz kolejny dłuższy pobyt w Beskidzie Śląskim rozpoczęliśmy od wyjścia na bardzo popularną wśród spacerowiczów górę Klimczok (1117). Nie jest to duże wzniesienie, jednak jedno z najwyższych, które mieliśmy w planach zobaczyć i zdobyć. Po raz kolejny z domu musieliśmy wyjechać o 4 rano, żeby w Szczyrku być około godziny 7. Dojechaliśmy spokojnie na miejsce i zaczęliśmy się pakować do wejścia na szlak.