W góry z dzieckiem na sanki
Podróże z dzieckiem

Pierwszy raz pojechaliśmy z dzieckiem na sanki w góry. Co z tego wyszło?

Długo zastanawialiśmy się, gdzie pojechać na sanki w góry? Od kilku dni za oknami mamy już pierwsze oznaki zimy, dlatego postanowiliśmy wybrać się na górski szlak. Angelika z Mają były w poniedziałek w sklepie i zakupiły nowe niebieskie sanki za około 40 złotych. W garażu mieliśmy takie tradycyjne drewniane, ale one są ciężkie i w sumie to nigdy do nich nie mieliśmy przekonania. Nawet jak byliśmy mali, to głównie zjeżdżaliśmy na takich plastikowych lub na workach. Ktoś miał w ogóle okazję zjeżdżać na workach? 🙂 To dopiero była frajda, bo nabierało się dużej szybkości.

Najpiękniejsze szlaki górskie na sanki

Gdzie pojechaliśmy na sanki w góry?

U nas koło domu nie było zbyt wiele śniegu, dlatego na sanki w góry wybraliśmy szlaki Beskidu Wyspowego w Małopolsce. Padło na szczyt Łopień, ponieważ wejście na niego zajmuje tylko 60 minut, a trasa z tego co pamiętamy, była dość łagodna, dlatego mieliśmy tam miejsce, żeby pozjeżdżać na sankach. Wiedzieliśmy, że pod górę także Maja będzie chciała jechać, więc fajnie jakby podejście nie było zbyt ostre.

Już w domu sprawdziliśmy, czy uda nam się sanki przypiąć do plecaka. Wykorzystaliśmy paski z klamrami, które kiedyś kupiliśmy w razie potrzeby i właśnie teraz się przydały. Mieliśmy też w plecaku nosidełko, chociaż ostatnio jak szliśmy, to Maja przeszła całą drogę na Sokolicę sama.

Na Łopień szliśmy z Przełęczy Marszałka Rydza Śmigłego znajdującej się niedaleko Limanowej. Tam, gdy już podjeżdżaliśmy do góry, to widzieliśmy, ile jest śniegu. Z tej przełęczy można dotrzeć również na Mogielicę – najwyższy szczyt Beskidu Wyspowego.

Zima dziecko na sankach
Szlak górski na sanki
Zima w górach ośnieżone drzewo

Jak wyglądał nasz pierwszy wyjazd na sanki w góry?

Na pewno śniegu było trochę za mało. Miejscami były widoczne kamienie, bo wcześniej przejechał ciężki sprzęt po drzewo i zniszczył trasę. Początkowo fajnie, ponieważ po płaskim i ubitym, także Maja siedziała na sankach. Co jakiś czas schodziła i szła na własnych nóżkach. Nie czułem zmęczenia, gdy ciągnąłem ją do góry. Najlepiej było w partii szczytowej, ponieważ szliśmy po łące zasypanej śniegiem. Tego na górze trochę było. Na szczycie zrobiliśmy sobie przerwę na oglądanie widoków oraz drugie śniadanie. Opis szlaku z mapą na Łopień znajdziesz tutaj. Szliśmy chwilę kolorem zielonym, a później za narciarskim.

Sanki w górach - gdzie pojechać?
Dziecko na sankach w górach
Dziecko sanki zima

Sanki w górach – o czym warto pamiętać?

  1. Jeśli wybieramy się na górski szlak, to lepiej mieć sanki plastikowe niż drewniane. Lepiej się przystosowują do nierówności i są lżejsze.
  2. Sanki koniecznie muszą mieć oparcie, ponieważ przy podejściu przód sanek może iść pod górę.
  3. Można dodatkowo dziecko przykryć kocykiem.
  4. Lepiej mieć dłuższy sznurek do ciągnięcia.
  5. Przed wyjściem z samochodu użyjcie kremu ochronnego.
  6. Do plecaka zabierzcie zapasowe rękawiczki, jakby obecne przemokły od śniegu.
  7. Co kilka minut warto wypuścić dziecko z sanek, żeby przeszło na własnych nóżkach i się rozgrzało.
  8. Jeśli są nierówności, jakieś koleiny, to najlepiej jechać właśnie koleiną, ponieważ sanki się nie przewrócą w jedną stronę.
  9. Górskie trasy na sanki najlepiej wybierać patrząc na poziomice widoczne na mapie. Wtedy widać, czy trasa ma dużo podejść i czy jest ostro.
  10. Najlepsze na sanki są góry, na które prowadzi droga asfaltowa lub szutrowa. Często do schronisk poprowadzona jest szeroka droga, więc ona może być odgarnięta.
  11. Zobacz także górskie szlaki, na które warto wybrać się pieszo z dziećmi.
Łopień - szczyt z dzieckiem w zimie

Jeśli znalazłeś u nas potrzebną wiedzę, wskazówki, inspiracje do podróży, to będziemy wdzięczni, gdy wrzucisz nam napiwek do blogowej skarbonki.

Skomentuj wpis

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *