Gorce,  Małopolskie,  Opisy górskich szlaków,  Podróże z dzieckiem

Góra Turbacz – opisane szlaki do schroniska i na szczyt z mapami

Turbacz mierzący 1310 m n.p.m. to najwyższy szczyt pasma Gorców i bardzo popularny cel wycieczek. Prowadzi na niego wiele tras turystycznych, które w tym wpisie będziesz mógł zobaczyć. Przygotowaliśmy opisy szlaków z mapami z: Koniny, Nowego Targu-Kowańca, Obidowej, Rabki-Zdroju, Łopusznej i Koninek. Turbacz wchodzi do Korony Gór Polski, a pod wierzchołkiem znajduje się bardzo przyjemne schronisko. Co więcej, w każdej chwili można obejrzeć widoki sprzed schroniska, ponieważ została tam zamontowana kamera online.

Spis treści

Wejście najłatwiejszym szlakiem na górę Turbacz z dzieckiem z Koniny

Rok 2017 | Tym szlakiem jeszcze nie szliśmy. I to właśnie był główny powód, dlaczego postanowiliśmy wybrać się na Turbacz z małej wioski Konina leżącej pośrodku gór. Może trasa jest mało widokowa, jednak według mnie trudności nie ma tam żadnych i jest to najłatwiejsza trasa na najwyższy szczyt Gorców. Niektórym jedynie przeszkadzać może odległość, bo w jedną stronę wychodzi 9 kilometrów, więc dlatego wcale nie czuć podejścia. 

Mapa trasy Konina – Szczyt Turbacz

Rozpoczęcie szlaku w Koninie zaznaczyłem białym X. Dalej trasa prowadzi według mapy za białymi kreskami na Przełęcz Borek i później już za szlakiem żółtym.

Opis szlaku z Koniny na Turbacz – ścieżka czerwona i szlak żółty

Naszą podróż rozpoczynamy w Koninie na końcu wsi. Jest tam szlak czarny, który idzie na Kudłoń 1276 m n.p.m., a potem mamy już tylko ścieżki. Już wjeżdżając do Koniny, urzekają nas widoki gór, które otaczają tę małą miejscowość. Rzadko spotykamy się z takimi krajobrazami, a że jechaliśmy o poranku, to wstające słońce dodało efektu. Wjeżdżamy na teren Gorczańskiego Parku Narodowego, a tam za kilkadziesiąt metrów przed szlabanem jest mały parking na kilkanaście samochodów. Zatrzymujemy się tam i przygotowujemy do wyjścia na trasę. Współrzędne darmowego parkingu w Koninie: 49.581749, 20.132289.

Przechodzimy przez szlaban i idziemy asfaltem, aż do leśniczówki. Po prawej jest Polana Potasznia, a dalej pierwszy szlakowskaz. Skręcamy w lewo i nasza droga idzie na Przełęcz Borek 1009 m n.p.m. Szlak prosto doprowadza do Koninek na Polanę Hucisko. Równie ciekawy i popularny w masywie Turbacza jest właśnie szlak z Koninek na szczyt. Przechodzimy przez most i maszerujemy wzdłuż potoku Konina. Trasa lekko wznosi się do góry. Czujemy się trochę jak w Tatrach przy podejściu do Murowańca szlakiem czarnym. 

Przełęcz Borek w Gorcach

Dochodzimy do kolejnego rozejścia się szlaków i skręcamy w prawo. Ścieżka w lewo odbija na Kopę – piękne miejsce widokowe, a my niedługo jesteśmy już na Przełęczy Borek. Tam robimy sobie kilka minut przerwy i wspominamy, jak byliśmy tutaj ostatni raz, a było to 31 stycznia 2016 roku. 

Szczyt Turbacz 1310 m n.p.m. – Gorce

Zmieniamy szlak na żółty i na Turbacz 1310 m n.p.m. mamy niespełna cztery kilometry. Droga prowadzi głównie przez las. Mijamy kilka osób schodzących w dół. Robi się coraz cieplej, co zwiastuje piękny dzień. Majówka trwa w najlepsze, a my na szlaku spotykamy coraz więcej osób. Wychodzimy na Halę Turbacz przy ołtarzu papieskim. Ustawiono go tutaj w 2003 na miejscu dawnego szałasu pasterskiego, w którym Karol Wojtyła 17 września 1953 odprawił mszę św. dla gorczańskich pasterzy oraz turystów. 

Schronisko PTTK na Turbaczu i piękny widok na Tatry

Po ponad dwóch godzinach jesteśmy już pod schroniskiem. Na zegarze mamy już 10. Wchodzimy do środka, żeby spokojnie coś zjeść i przebrać Maję. W bufecie kupuję magnes. Teraz jak wędrujemy z dzieckiem, to jak jest okazja, to kupujemy jakąś pamiątkę wspólnych podróży. Magnes lub pocztówka no i oczywiście pieczątka. 

W domu można włączyć kamerę online i obejrzeć co się dzieje na Turbaczu

Na schronisku na Turbaczu została zamontowana kamera online, więc w każdej chwili można zobaczyć, co się dzieje przy obiekcie, ile jest ludzi, czy są widoki na Tatry.

Szczyt Turbacza znajduje się kilka minut nad schroniskiem

Po dłuższej przerwie wychodzimy z budynku i kierujemy się na szczyt. Od schroniska to tylko kilka minut, a warto tam podejść, zwłaszcza że szczyt jest coraz mniej zalesiony i więcej widać. Spotykamy kilka osób, które kojarzą nas z bloga i serdecznie je pozdrawiamy. 🙂 Do zobaczenia gdzieś na szlaku! Zdobywamy górę Turbacz, ale nie zabawiamy tam długo. Schodzimy tym samym szlakiem, po drodze robiąc jeszcze zdjęcia w stronę Tatr. Są one tego dnia bardzo dobrze widoczne. 

Wracamy do samochodu taką samą trasą. Można zrobić pętlę przez niebieski szlak do Koninek, ale potrzeba na to więcej czasu i kilometrów. Musimy przyznać, że Korona Gór Polski przyciąga ludzi, zwłaszcza że na szczycie tworzą się kolejki, żeby zrobić sobie zdjęcie z datą. My już mamy zdobytą KGP, jednak nie znajdziesz nas w wykazie zdobywców, ponieważ nie mamy w planach na razie tego weryfikować. 🙂 Robimy to dla siebie. Polecamy Ci zakładkę Korona Gór Polski. Możesz znaleźć tam każdy zdobyty szczyt, niektóry nawet po kilka razy, a także listę miejsc, gdzie możesz podbić.


Góra Turbacz zimą. Opis szlaku z Obidowej przez Hrube

2017 | W kalendarzu 16 listopada, a za oknem wyśmienita pogoda do wędrówki, dlatego ruszam w Gorce na szczyt Turbacz 1310 m n.p.m. z Obidowej. Angelika jest już w siódmym miesiącu ciąży, dlatego odpoczywa i dopinguje mnie myślami, czytając w domu jakąś górską lekturę. Planuję w tym dniu przejść trasę z Obidowej przez Bukowinę Obidowską i Hrube na najwyższy szczyt Gorców, a następnie zejść w kierunku Starych Wierchów i Obidowej. Taką trasę wybrałem specjalnie, dlatego, że nie znam jej w całości, zwłaszcza tego odcinka na początku.

Mapa trasy Konina – Szczyt Turbacz | szlak zielony, czarny, żółty i czerwony

Docieram nad ranem do Obidowej. Od mojej ostatniej wizyty w tej miejscowości wiele się zmieniło. Przede wszystkim zostało zrobionych kilka parkingów, a to wszystko dzięki wytyczeniu nowych tras narciarskich w rejonach Turbacza. Tym sposobem w okresie letnim można dostać się na najwyższy szczyt Gorców innym wariantem. Jak jest śnieg to lepiej tamtędy nie chodzić, żeby nie rozdeptać śladów narciarskich. Obidowa związana jest z Janem Pawłem II, który w 1953 roku jeszcze jako Karol Wojtyła odprawił Mszę Świętą w Szałasowym Ołtarzu po raz pierwszy zwrócony twarzą do wiernych. 

Obidowa – parking

Zostawiam samochód na parkingu przy zielonym szlaku i ruszam w kierunku Bukowiny Obidowskiej. Współrzędne darmowego parkingu w Obidowej: 49.549108, 20.033872. W drugą stronę szlak zielony idzie na Stare Wierchy. Tam już kiedyś szedłem podczas wycieczki z Polskim Towarzystwem Tatrzańskim z Nowego Sącza. Mój szlak prowadzi powoli pod górę, a śniegu w niektórych miejscach jest całkiem sporo. Trasa poprowadzona jest w towarzystwie małego potoku, który jest zamarznięty, dlatego przydają się małe raczki na buty.

Przez 40 minut maszeruje się cały czas przez las, ale w tym momencie ma to swoje zalety. Wystarczy zobaczyć na ośnieżone drzewa i leśną ścieżkę, żeby się zachwycić. Dopiero Polana Rożnowa otwiera przed nami widoki w stronę zboczy Turbacza. Na chwilę obecną to tyle widoków, bo docieram pod Bukowinę Obidowską na rozejście się szlaków. Kolor zielony idzie dalej do Nowego Targu, a szlak czarny schodzi do Klikuszowej. 

Widoki ze szlaku na Turbacz na Małą Fatrę i Góry Choczańskie 

Las wygląda bajkowo. Zmieniam szlak na czarny i ruszam na Hrube. Znowu idę chwilę między drzewami w towarzystwie coraz większego śniegu. Ktoś przede mną przejechał quadem i zrobił ślady, więc idzie się całkiem przyjemnie. Wychodzę na kolejną polanę i moim oczom ukazują się Tatry, Beskid Żywiecki, a nawet Mała Fatra i Góry Choczańskie. Mimo że to zaledwie kilkadziesiąt kilometrów w linii prostej to chyba po raz pierwszy widzę dwa ostatnie pasma tak dobrze. 

Bukowina Miejska – Polana Wsołowa

Mijam szczyt Hrube i docieram pod Bukowinę Miejską na Polanę Wsołową. Tam przede mną kolejne rozejścia się szlaków. Przychodzi szlak żółty z Kowańca, czyli najłatwiejsza wersja dotarcia na szczyt. Żegnam się z kolorem czarnym, który tutaj się kończy i zmieniam go na żółty. Rozglądając się, widzę ufundowany przez członków Koła Łowieckiego ołtarz polowy, a obok niego drewniany krzyż. Odbywać się przy nim mają msze święte rozpoczynające i kończące sezon łowiecki. 

Polana Rusnakowa w Gorcach 

Idę dalej i przechodzę przez Polanę Grajcarową, z której rozciągają się ciekawe widoki na Beskid Żywiecki. Królowa Beskidu Żywieckiego i całych Beskidów, czyli Babia Góra jest w tym dniu bardzo łaskawa, bo obfituje w fenomenalne krajobrazy. Trochę wyżej na Polanie Rusnakowej jest Kaplica Matki Boskiej Królowej Gorców nazywana także Kaplicą Papieską, Partyzancką lub Pasterską. 

Polana Świderowa i przepiękny widok na Tatry

Mijam ten piękny obiekt i już jestem na Polanie Świderowej, z której mogę oglądać cały łańcuch Tatr, a przy takiej pogodzie widoczność jest bardzo dobra. Tutaj przychodzą szlaki z Nowego Targu, Ostrowska i Łopusznej. W tym miejscu jestem już po raz kolejny i zawsze zatrzymuję się tutaj, żeby odsapnąć, bo to jedno z najlepszych miejsc widokowych w Gorcach. 

Widok na Tatry spod schroniska jest cudowny 

Jestem coraz bliżej schroniska, a w nim już czeka na mnie żurek i pyszna szarlotka z lodami i bitą śmietaną. Taką dawkę kalorii mogę sobie wybaczyć, bo przecież ten zimowy szlak jest taki trudny i wyczerpujący.

Jestem już przy obiekcie. Wchodzę do środka i po krótkiej toalecie idę do bufetu. Zamówione rzeczy smakują wyśmienicie. Zawsze gdy jesteśmy tutaj z Angeliką, to zamawiamy żurek. W środku jest jedna osoba pijąca herbatę. Jest bardzo cicho i spokojnie, dlatego zajmuje miejsce przy oknie i oglądam Tatry. Schronisko na Turbaczu zawsze bardzo miło wspominam, bo jest to pierwsze schronisko, w którym spaliśmy. Patrzę przez okno, a tam ktoś przyjechał na rowerze. Ciekawe jak będzie jechał na dół.  

Szczyt Turbacz 1310 m n.p.m. należy do Korony Gór Polski

Po 30 minutach maszeruje już w kierunku szczytu. To zaledwie 5 minut drogi z coraz lepszymi widokami z partii szczytowych. Z roku na rok zniszczonych drzew jest coraz więcej i otwierają się widoki w każdym kierunku. Melduje się na pustym szczycie bodajże po raz siódmy bądź ósmy. To jedno z moich ulubionych wzniesień, a przy takich widokach robi się nawet ulubione. Turbacz to szczyt należący do Korony Gór Polski.

Nie zabawiam długo na szczycie, tylko schodzę czerwonym szlakiem do Rozdziela. Cały czas szlak biegnie w dół. Od tej strony przede mną coraz więcej śniegu, a śladów już nie ma. Trasa jest coraz bardziej rozjeżdżona przez sprzęty ściągające drzewo, czyli standard górski i częsty obrazek. Dla kontrastu patrząc w lewo, można oglądać tatrzański krajobraz. 

Przez Solnisko do polany Kałużnej 

Na Rozdzielu trochę błądzę i gubię szlak. Na Stare Wierchy już nie dotrę. Schodzę narciarskim przez Solnisko do polany Kałużnej, gdzie widzę wiatę turystyczną i mapę narciarstwa biegowego. Patrzę na mapę i lokalizację GPS w telefonie. Okazuje się, że można spokojnie zejść do Obidowej dwiema trasami. Wybieram krótszą, bo już późna godzina. 

Szlak narciarski Śladami Olimpijczyków 

Jestem na szlaku narciarskim o nazwie Śladami Olimpijczyków i przechodzę na nową trasę rekreacyjną także narciarską. Schodzę ostro w dół, mijam się z traktorem i już maszeruję wzdłuż potoku Obidowiec. Wchodzę między gęste drzewa i do końca trasy mogę zapomnieć o widokach, jednak zachodzące słońce w połączeniu z drzewami robi mi ciekawy spektakl. 

Około godziny 15 wracam na parking, po prawie czterech kilometrach wędrówki przez las. W Obidowej już czeka na mnie mój samochód. Przebieram buty i jeszcze widzę, że wraca traktor z drzewem, którego mijałem. Jakbym wiedział, że będzie wracał, to bym tyle nie szedł.


Najkrótszy szlak turystyczny na górę Turbacz z Nowego Targu – Kowańca

2017 | Po kilku dniach w Tatrach na ostatni dzień przenieśliśmy się w Gorce i wreszcie mogliśmy powiedzieć, że to są nasze góry. Niskie, spokojne, dostojne, takie, które uwielbiamy. Z racji tego, że jechaliśmy od Zakopanego, to trasę zdobycia Turbacza wyznaczyliśmy od Nowego Targu, z dzielnicy Kowaniec. Wyjście szlakiem żółtym, a zejście zielonym. 

Mapa trasy Kowaniec – Szczyt Turbacz | szlak zielony, czarny, żółty i czerwony

Szlaki z Kowańca należą do najłatwiejszych i najkrótszych przy zdobywaniu najwyższego szczytu Gorców, należącego do Korony Gór Polskich. Turbacz to miejsce bardzo popularne ze względu na schronisko i podawane w nim bardzo dobre jedzenie. Kilka razy się o tym przekonaliśmy i teraz zmierzaliśmy tam, żeby w zimowej aurze zjeść wybornie przyrządzony, gorący żurek.

Jedziemy przez Nowy Targ i dojeżdżamy do dzielnicy Kowaniec i parkujemy przy Stacji Narciarskiej Długa Polana. Przyznajemy, że o tym miejscu nie wiedzieliśmy. Może gdybyśmy jeździli na nartach, to szukalibyśmy co chwilę jakichś nowy miejsc, tak jak to jest ze szlakami turystycznymi. Warto dodać, że parking tutaj jest darmowy i bardzo obszerny. Nie zatrzymujemy się pod samymi wyciągami, tylko jakieś 300 metrów wcześniej. Współrzędne darmowego parkingu w Kowańcu: 49.504157, 20.061487.

Wejście na najwyższy szczyt Gorców od Kowańca

Na początek wracamy kilkanaście minut do kościoła w Kowańcu z zielonym szlakiem. Przy kościele skręcamy w prawo i stajemy na pętli autobusowej. Właśnie w tym miejscu rozpoczyna się szlak w kierunku Turbacza i ten w kolorze żółtym i ten w kolorze zielonym.

Rozpoczynamy z kolorem żółtym. Najpierw po asfalcie na rozgrzewkę. Między domami, dość ostro pod górę. Pierwsza kapliczka za nami, druga za nami i wchodzimy do lasu. Widoki praktycznie zerowe, dlatego, że wiszą nad nami gęste chmury. Od czasu do czasu przelotnie posypie.

Bukowina Miejska w masywie Turbacza

Cały czas maszerujemy przez las. Ścieżka wydeptana wzorowo. Mijamy szałasy i docieramy pod Bukowinę Miejską. Jest to najwyższy szczyt w granicach Nowego Targu. Na Polanie Wszołowej znajduje się ufundowany przez członków Koła Łowieckiego ołtarz polowy. Odbywać się przy nim mają msze św. rozpoczynające i kończące sezon łowiecki. Dochodzi do nas szlak czarny z Bukowiny Obidowskiej.

Idąc dalej szlakiem koloru żółtego, stajemy przy Kaplicy Matki Bożej Królowej Gorców na Polanie Rusnakowej. Obok kaplicy znajdują się ławki, dzwonnica i polowy ołtarz. Od maja do października codziennie odbywają się tutaj msze, w których biorą udział turyści, grupy oazowe, harcerze, myśliwi, a także mieszkańcy okolicznych miejscowości.

Dołączają do nas kolory zielony, niebieski i czarny. Do schroniska mamy jeszcze 15 minut. Nad nami przejaśnia się i mamy nadzieję, że coś u góry będzie widać. Wszystkie szlaki na Turbacz są bardzo atrakcyjne. Najpiękniejszy wiadomo – czerwony z Rabki przez Maciejową i Stare Wierchy. To odcinek Głównego Szlaku Beskidzkiego.

Schronisko na Turbaczu zimą

Wreszcie jest schronisko. Jedno z naszych ulubionych w całych Beskidach. Wchodzimy do środka, a tam kilka osób przygotowuje się do wyjścia. Angelika idzie do łazienki, a ja do góry. Dzień wcześniej obiecałem jej żurek w Dolinie Pięciu Stawów, a że bufet był zamknięty, to teraz postanowiłem zamówić. Nie mówiąc jej nic, poszedłem od razu do lady. Żurek był gotowy w ciągu 2 minut. Akurat nadeszła Angelika, więc usiedliśmy przy stole. W jadalni były jeszcze 3 osoby. Jedna osoba spała w schronisku, a dwie tyle, co przyszły. Żurek na Turbaczu smakował jak zawsze wybornie. Najważniejsze, że był gorący, bo na polu kilka stopni mrozu. Po przerwie lecimy dalej.

Góra Turbacz – szczyt zdobyty zimą

Na szczyt 10 minut, więc szybko zdobywamy Turbacz – najwyższy szczyt Gorców. Mierzy 1310 m n.p.m. W ostatnim czasie zmieniono wygląd szczytu. Jest tam coraz mniej drzew, dlatego z najwyższego punktu otwierają się teraz szerokie widoki. Na Turbaczu turysta z Krakowa robi nam zdjęcie. Przejaśnia się, jest cudownie, przepięknie. Od razu myśl jest taka, że jakbyśmy zostali w Tatrach to byśmy byli ponad chmurami. Jednak w ten dzień skoki w Zakopanem i nie chcieliśmy ryzykować korków.

Potem wracamy tym samym szlakiem czerwonym do schroniska. Przy nim spotykamy miejscowego, który po minięciu nas woła, że czyta naszego bloga. Miło się nam robi, jak ktoś nas poznaje na szlaku. Schodzimy zielonym szlakiem do Nowego Targu.

Zielony szlak do Nowego Targu

Szlak zielony wiedzie głównie przez las i dość często wychodzi na widokowe polany. My mamy takie widoki jak nigdy. Wszystko we mgle, że nawet szlaku nie widać. Dużo jest też wydeptanych ścieżek. Najtrudniej jest się rozeznać tutaj, gdzie jest ten szałas. Trzeba iść obok niego z prawej strony, tam gdzie znak.

Mijają nas narciarze i turyści zmierzający do schroniska na nocleg. Napotykamy figurkę na trasie. Stanęła ona w tym miejscu w 2016 roku. Z tyłu widnieją słowa z ważnym przesłaniem.

Jesteśmy już na dole i tylko kilka kroków dzieli nas od parkingu przy Długiej Polanie. Jeszcze tylko przejście przez potok Kowaniec, dalej między płotem i jesteśmy pod wyciągiem.


Widokowy szlak na Górę Turbacz z Przełęczy Knurowskiej

Nastał czwarty dzień 2016 roku. Po górskich zmaganiach w poprzednie dni teraz nadszedł czas na Gorce i wyjście na ich najwyższy szczyt, czyli Turbacz. O tym miejscu możemy wiele powiedzieć, chociażby to, że byliśmy już tam 5 razy, nocowaliśmy w schronisku, oglądaliśmy wschód słońca, jednak nie przypuszczaliśmy, że ostatnio byliśmy tam w 2014 roku. Konieczne więc było nadrobienie tych zaległości.

Mapa trasy Przełęcz Knurowska – Szczyt Turbacz | szlak czerwony

Parking na Przełęczy Knurowskiej

Na górę Turbacz (1310 m n.p.m.) wybraliśmy się z Przełęczy Knurowskiej, znajdującej się między Ochotnicą Górną a Harklową, czyli miejscowością, przez którą się przejeżdża, jadąc do Zakopanego, od strony Nowego Sącza. Zaparkowaliśmy na przydrożnym parkingu na górce. Współrzędne darmowego parkingu na Przełęczy Knurowskiej: 49.503603, 20.187651. Słońce jeszcze nie wstało, więc pomyśleliśmy, że będziemy mieć wschód na szlaku. Była godzina 7:40, gdy ruszyliśmy na szlak.

Na przełęczy stoi tablica informacyjna, krzyże, tabliczki dla piechurów, narciarzy czy rowerzystów. Jest tam także przystanek autobusowy, ale z rozkładu wynika, że praktycznie nic tam nie jeździ. Będąc tutaj mamy do wyboru 2 opcje. Jedną jest szlak na Turbacz (1310 m n.p.m.), a drugą trasa na Lubań (1211 m n.p.m.). Oba warianty są atrakcyjne dla turystów.

Agroturystyka na Przełęczy Knurowskiej

Kierujemy się za czerwonym szlakiem. Przechodzimy na drugą stronę i zmierzamy dość szeroką drogą, widząc w oddali dachy ostatnich gospodarstw. Niebo zaczyna robić się lekko pomarańczowe, czyli słońce jest gdzieś w pobliżu. Idziemy kawałek i po kilkunastu minutach stajemy przed gospodarstwem agroturystycznym o nazwie Przełęcz Knurowska. Często wędrowcy Głównego Szlaku Beskidzkiego zatrzymują się tutaj na odpoczynek i nocleg.

Jak wygląda szlak turystyczny na górę Turbacz z Przełęczy Knurowskiej?

Nie zatrzymujemy się tutaj, tylko idziemy dalej. Droga staje się coraz bardziej zniszczona. To pewnie sprawka ciężkich sprzętów, które w ostatnim czasie rozjechały gorczańskie szlaki. Na szczęście nie ma błota, bo mamy -16 stopni mrozu. Wychodzimy wyżej ponad ostatnie domy i mamy przyjemność obejrzeć łańcuch Tatr, który mimo jeszcze słabego światła prezentuje się znakomicie.

Zdobywamy pomału wysokość, a widoki z biegiem czasu stają się coraz bardziej okazałe. Cały czas znajdujemy się w Lesie Dembońskim. Napotykamy przydrożny drewniany krzyż, który upamiętnia księdza Jana Wątrobę, długoletniego proboszcza parafii Narodzenia NMP w Piwnicznej-Zdroju. Odszedł on na Turbacz niebiański 25.11.2013 roku.

Strome podejście na Turbacz

Poza krzyżem zaczyna się strome podejście. Trzeba się tutaj namęczyć. Początkowo było dość łagodnie, a w kolejnych kilometrach droga gwałtownie poszła w górę. Trzeba się tutaj trochę namęczyć, jednak jest to jedyne newralgiczne miejsce na całej trasie.

Po pokonaniu tego podejścia wychodzimy na Polanę Rąbaniska, wędrując już około 1:30 h. Dochodzi tutaj czarny szlak z Łopusznej i inne leśne drogi, którymi wyjeżdżają tutaj leśnicy. Z tego miejsca dobrze widać sąsiednie Magurki (1108 m n.p.m.) i nowo powstałą tam wieżę widokową.

Kontynuujemy szlakiem czerwonym. Wreszcie wychodzimy z lasu i pojawiają nam się konkretne widoki. Widzimy 3 wzniesienia z wieżami widokowymi, czyli Magurki (1108 m n.p.m.), Gorc (1228 m n.p.m.) i Lubań (1211 m n.p.m.), a do tego dochodzi jeszcze pasmo Beskidu Sądeckiego, Pieniny i całe Tatry, nad którymi wiszą już gęste chmurzyska. Zmierzamy teraz na Halę Młyńską i szczyt Kiczora (1282 m n.p.m.).

Polana Zielenica w masywie Turbacza

Jeszcze przed Halą Młyńską stajemy na Polanie Zielenica. To ciekawe miejsce, w którym zatrzymuje się dużo osób, żeby w spokoju pomyśleć i aby podziwiać przepiękne widoki. To jedne z lepszych miejsc obserwacyjnych na tym terenie.

Hala Młyńska i szczyt Kiczora

Wreszcie docieramy na Halę Młyńską i rozsiadamy się na ławeczce. O magii tego miejsca już wiemy. Dochodzimy w to miejsce po ponad dwóch godzinach marszu. Przebiega tędy bardzo atrakcyjna ścieżka do Ochotnicy Górnej.

Przez Halę Długą na górę Turbacz i piękne widoki na Tatry

Skręcamy lekko w lewo i udajemy się już bezpośrednio do Schroniska PTTK na Turbaczu. Idziemy chwilę przez las, a potem wychodzimy na Halę Długą. Szlaki gdzieniegdzie są oblodzone tak, że trzeba je omijać bokiem. Z hali widać już nasz upragniony cel, czyli Turbacz (1310 m n.p.m.). Znajdują się tutaj ławki, tablice, terenowa stacja edukacyjna Gorczańskiego Parku Narodowego czy ostrzeżenia o sytuacji na szlaku, która może wystąpić z losowych przyczyn.

Po dokładnie 10 kilometrach stawiamy stopy przy schronisku. Jest cicho i pusto. Nie ma tutaj żywego ducha. Robimy wspólne zdjęcia, a następnie wchodzimy do odnowionego budynku. Zmieniono tutaj dach i teraz obiekt prezentuje się o wiele ładniej. Śniegu jest tyle, co kot napłakał, nawet na takiej wysokości.

Schronisko na Turbaczu warto odwiedzić w tygodniu

Jesteśmy już w środku i oglądamy, co się zmieniło. Wstawili choinkę z ładnymi ozdobami i bodajże zawiesili tabliczki po prawej stronie tak jak to widać na powyższym zdjęciu. Czytamy, co na nich jest i naszą uwagę przyciąga Muzeum Turystyki Górskiej. Wychodzimy na pierwsze piętro i wchodzimy do pomieszczenia za oszkloną szybą. Aktualnie jest tutaj wystawa: Jan Paweł II w Beskidach i Gorcach i Kultura górska. Możemy zobaczyć miniaturowe schroniska i zdjęcia wraz, z krótkimi opisami.

Potem wchodzimy do jadalni i zamawiamy żurek. W środku siedzi tylko jeden turysta i też czeka na gorącą zupę. Przy takim mrozie na polu to coś ciepłego jest wskazane. Na swoje dania czekamy 20 minut i niestety dostajemy chłodny żurek. Tutaj się na schronisku zawiedliśmy, bo nie mieli do obsługi nikogo tylko nas i turystę. Musieliśmy szybko jeść, bo zupa robiła się coraz zimniejsza. W smaku był dobry, jednak rozczarowanie pozostaje. Jak można przez 20 minut nie podgrzać czegoś, żeby było gorące.

Wejście na szczyt Turbacza ze schroniska to tylko kilka minut

Po 40 minutach w schronisku wychodzimy na zewnątrz. Zmierzamy teraz na Turbacz (1310 m n.p.m.). Od schroniska jest to tylko kilka minut. Spotykamy na tym odcinku dwie osoby. To i tak więcej, niż przez kilka wcześniejszych kilometrów. Dochodzimy na szczyt i stwierdzamy, że trochę się tutaj zmieniło. Chyba na lepsze. Na kamiennym słupie zawieszono tablicę. Usunięto drewniane oznaczenie Turbacza, dodano ławki i widoki zrobiły się jakoś pokaźniejsze.

Ze szczytu wracamy tym samym szlakiem do schroniska. Mijamy je, przechodzimy przez Halę Długą i skręcamy na zielony szlak idący na Jaworzynę Kamienicką. Wychodzimy na Trzy Kopce. Tutaj znajduje się historyczna granica trzech własności dóbr gminy Kamienicy, Łopusznej i majątku Ochotnicy.

Bulandowa Kapliczka w Gorcach

Idziemy po prostej drodze, czasem przechodząc po drewnianych belkach ustawionych na szlaku. Schodzimy lekko w dół i wychodzimy koło Bulandowej Kapliczki.  Została ona wybudowana w 1904 roku z inicjatywy najsłynniejszego bacy – Tomasza Chlipały, zwanego Bulandą. Przez ponad 50 lat zajmował się na tych terenach pasterstwem, wypasając owce i woły.

Kapliczka zlokalizowana jest na jednej z najładniejszych gorczańskim polan. Widoki rozciągaj się tutaj na dalszą część Gorców, Beskid Wyspowy i Beskid Sądecki. Można z niej dostrzec takie szczyty jak: Gorc (1228 m n.p.m.), Kudłoń (1274 m n.p.m.) w Gorcach, czy Mogielicę (1171 m n.p.m.) w Beskidzie Wyspowym. W jej pobliżu znajdują się ławki dla turystów i tablica informująca o tym miejscu, wraz z oznaczeniem widzianych szczytów.

Szlak do Zbójeckiej Jamy w masywie Turbacza

Ciekawi nas kierunek szlakowskazu do Zbójeckiej Jamy. Postanawiamy tam się udać i zobaczyć, o co chodzi. Za znakiem wchodzimy na ścieżkę biało-żółtą i schodzimy nią na dół. 8 minut i jesteśmy na miejscu. Okazuje się, że Zbójecka Jama to jaskinia szczelinowa, do której ciężko jest wejść. Od dna studzienki odchodzi szczelina w kierunku południowo-zachodnim mająca długość 10 metrów, a w kierunku północno-wschodnim 15 metrów.

Obydwa jej końce kończą się zawaliskiem. Podobno chronili się w niej zbójnicy. O jaskini wiedział już w 1914 roku Kazimierz Sosnowski – popularyzator Beskidów, w tym również Gorców. Istnieje kilka legend związanych z jaskinią. Według jednej z nich jaskinię i jej okolice upodobali sobie pankowie – ziemne duchy z naroślami na twarzach. Według innej legendy jaskinia kiedyś podobno ciągnęła się pod całymi Gorcami. Sprawdzili to juhasi, wpuszczając do niej kozę, która umorusana wyszła pod Mogielicą.

Po chwili wracamy ścieżką do kapliczki i kierujemy się z powrotem na Kiczorę (1282 m n.p.m.). Tam spotykamy górskiego biegacza. Pogoda robi się coraz gorsza. Chmury w dużym stopniu zasłaniają Tatry. Następnie schodzimy tym samym szlakiem w kierunku Przełęczy Knurowskiej i na miejscu meldujemy się przed godziną 16. 


Najładniejsza trasa na Turbacz – szlak czerwony z Rabki-Zdroju

2014 | Trzy razy wychodziliśmy już na Turbacz i dopiero za czwartym podejściem udało się uzyskać wymarzone widoki z najwyższego wzniesienia gorczańskiego pasma. Zaplanowaliśmy także nocleg w schronisku, który był dla nas pierwszym tego typu nocowaniem. Chcieliśmy zobaczyć wschód i zachód słońca, będąc w górach.

Mapa trasy Rabka-Zdrój – Szczyt Turbacz

Do wyjścia na szczyt wybraliśmy dotąd dla nas nieznaną, a zarazem najdłuższą, bo około 17-kilometrową trasę, zaczynającą się w miejscowości Rabka-Zdrój. Jest to również jeden z odcinków Głównego Szlaku Beskidzkiego. W większym tym razem plecaku znalazły się ubrania i buty na zmianę, cztery butelki wody, kubki, herbata, kanapki, kompas, latarka i jeszcze kilka innych przydatnych rzeczy.

Wyjechaliśmy z dworca autobusowego w Nowym Sączu o godzinie 6:55, chyba jedynym autobusem kursującym bezpośrednio do Rabki, na trasie Nowy Sącz ? Nysa. Jeśli nie byłoby takiego połączenia, to mogliśmy jeszcze tam się dostać z przesiadkami: z Limanowej lub Nowego Targu, ale na szczęście nie było takiej konieczności. Bilet studencki kosztował 17 złotych.

Szlak z Rabki-Zdroju na Turbacz, to według nas najładniejszy szlak na górę Turbacz

Dojechaliśmy na miejsce o 8:30. Kupiliśmy jeszcze kilka potrzebnych rzeczy i ruszyliśmy na czerwony szlak. Najpierw przeszliśmy przez Park Zdrojowy, a następnie obok Górnośląskiego Ośrodka Rehabilitacyjnego Dzieci. Trasa prowadziła po drodze asfaltowej, lekko pod górę. Przed pierwszym przystankiem – Maciejową, otworzyły nam się piękne widoki na Rabkę, Luboń Wielki i zaśnieżony szczyt Babiej Góry.

Schronisko na Maciejowej

W schronisku na Maciejowej była cisza, spotkaliśmy tylko gospodarzy i ich kocury. Chwilę tam posiedzieliśmy, a później poszliśmy w kierunku Starych Wierchów. Trasa, tak jak o niej się mówi, jest bardzo ładna. Kilkadziesiąt metrów przed kolejnym już schroniskiem znaleźliśmy krokusy.

Schronisko na Starych Wierchach

Jak widać, nie trzeba jechać w Tatry, żeby je zobaczyć. Na Starych Wierchach zjedliśmy porządny obiad. Jedzenie jest tam w miarę tanie, a na pewno tańsze niż na Turbaczu. Ruszyliśmy dalej i po drodze dowiedzieliśmy się, że bez rakiet będzie nam ciężko. Trochę nas to zastanowiło, chociaż wiedzieliśmy, że ostatnio posypało i śniegu może być dużo. Warunki na szlaku robiły się tragiczne. Z góry płynął istny potok. Nie było innego wyjścia jak tylko iść po tej wodzie i całej masie śniegu. Ton co się udałon to minęliśmy, ale buty i skarpetki byłyby w stanie wypełnić basen.

Przed dojściem na Turbacz, chwile zmagania wynagrodziły nam piękne widoki. Na samym Turbaczu byliśmy tylko kilka minut, bo jak najszybciej chcieliśmy ściągnąć przemoczone ubrania.

Nocleg w schronisku na Turbaczu

Dotarliśmy wreszcie do schroniska i poszliśmy zapytać o nocleg. Wykorzystaliśmy zniżki 30 procent na Koronę Gór Polski i zapłaciliśmy razem 56 złotych. Dostaliśmy pokój numer 3 i udaliśmy się do niego. Rozpakowaliśmy się, a po umyciu i ubraniu suchego obuwia poszliśmy na zachód słońca, na ławkę przed schroniskiem. Dobrze, że w kuchni turystycznej był czajnik elektryczny, to zrobiliśmy sobie pyszną i ciepłą owocową herbatkę, która z czekoladą karmelową smakowała wyśmienicie.

Zachód i wschód słońca na Turbaczu

Siedzieliśmy na polu ponad godzinę i obserwowaliśmy jak tatrzańskie szczyty i całe Podhale pójdzie spać. Przed ósmą, zmęczeni całym dniem sami poszliśmy spać i oczekiwaliśmy na przyszły dzień, a ten okazał się przepiękny, ponieważ słońce wspaniale oświetlało dobry.


Wejście z Koninek na górę Turbacz

2013 | Wejście na Turbacz od strony Koninek było dla nas pewnego rodzaju nowością. Było to już nasze trzecie podejście na najwyższy szczyt Gorców, lecz pierwsze wykonane od drugiej strony w porównaniu z poprzednimi wyjściami z Łopusznej i Nowego Targu. Trasa ogólnie była przyjemna i dosyć krótka.

Mapa trasy Koninki – Szczyt Turbacz | szlak niebieski

Naszą podróż zaczynamy w przysiółku Koninki w powiecie limanowskim, na parkingu przy stacji narciarskiej. Współrzędne parkingu: 49.584473, 20.084234. W sezonie może być płatny. Od rana pogoda nie zachęca do wędrówek, jednak ustaliliśmy, że 11 listopada będziemy świętować na górskim szlaku. Trasa śliska od mżawki, ogólnie było zimno i bardzo mglisto, o czym będziecie mogli się przekonać, oglądając galerię.

Jak wygląda szlak niebieski z Koninek na Turbacz?

Szlak niebieski biegnie najpierw przez lasek, następnie wychodzi na widokowe polany, gdzie widać Beskid Wyspowy i Czoło Turbacza. Akurat tym razem nie mogliśmy tego doświadczyć. Cała trasa jest bardzo dobrze oznakowana, a co jakiś czas spotykamy tablice informacyjne. Kiedy byliśmy już na wysokości około 1100 metrów, to spotkaliśmy się z pierwszym tej zimy śniegiem i również z pierwszymi turystami na szlaku. Szli jakąś zorganizowaną grupą.

Śnieg i gęsta mgła prowadziły nas w stronę schroniska PTTK na Turbaczu. Zrobiło się spore błoto. Zanim jeszcze dotarliśmy do cieplutkiego schroniska, zatrzymaliśmy się przy ołtarzu Korola Wojtyły.

Wejście na górę Turbacz zaliczamy do udanych

Jeszcze dobrze nie weszliśmy do schroniska, a już po przekroczeniu drzwi zrobiło się gwarno. Kolejna grupa zbierała się wyjścia. Z opowiadań wywnioskowaliśmy, że nocleg był bardzo udany. Zagościliśmy w środku około godziny. Nie spieszyło nam się do wyjścia. Siedzieliśmy na dole na ławkach, a na końcu weszliśmy jeszcze do sklepiku, żeby kupić nowe książeczki GOT-u, ponieważ tamte już wypełniliśmy do końca. Po wyjściu na zewnątrz było jakby cieplej. Szybko ruszyliśmy na szczyt. Dalej nie było nic widać i nie zapowiadało się na poprawę.

Odcinek Głównego Szlaku Beskidzkiego od Turbacza w stronę schroniska PTTK na Starych Wierchach było nie lada wyzwaniem. Takiego błota w swojej karierze jeszcze nie spotkaliśmy.

Jeden z turystów, którego mijaliśmy, postanowił zdjąć skarpetki i buty i iść na bosaka. Dobry pomysł, zwłaszcza że zrobił się szlak-rzeka. Po dojściu do Obidowca (1106) odbiliśmy w prawo na szlak zielony. Tutaj trasa stała się bardziej stroma, a niebezpiecznie zrobiło się dopiero, jak dotarliśmy na Tobołów (964) i postanowiliśmy zejść pod kolejką do Koninek. Ścieżka była już wydeptana. Jest to dobra droga, żeby skrócić sobie szlak i dotrzeć od razu na parking. W pobliżu kolejki było kilkanaście osób. Okazało się, że to jakaś wycieczka. Trzeba przyznać, że pogoda to im się nie udała.


Z Łopusznej przez Kiczorę na górę Turbacz

Rok 2013 | Kolejny raz postanowiliśmy wyruszyć na gorczański szlak w celu spędzenia czasu w miejscach, które są uznawane za jedne z najbardziej atrakcyjnych widokowo. Postanowiliśmy zacząć wyjście na Turbacz z miejscowości Łopuszna szlakiem dojściowym czarnym, a kolejno czerwonym na Kiczorę i przez Halę Długą do schroniska.

Mapa trasy Konina – Szczyt Turbacz | kolor niebieski, czarny i czerwony

Miejscowość Łopuszna jest położona pomiędzy Krościenkiem nad Dunajcem i Nowym Targiem. Można dojechać do niej albo własnym środkiem transportu, albo bardzo często kursującymi tą trasą autobusami. My wyjechaliśmy z Nowego Sącza o godzinie 7:35, by już kilka minut po 9 wysiąść na przystanku. Dla turystów decydujących się na drugą opcję trasa rozpoczyna się już przy drodze głównej. Na szlak prowadzą kierunkowskazy takie jak: Dwór w Łopusznej, Tischnerówka czy Kościół. Z tego miejsca do początku niebieskiego szlaku jest ponad 2 kilometry. Po drodze mijamy właśnie kościół, dalej Tischnerówkę i już meldujemy się na naszej głównej trasie.

Razem z potokiem Łopuszanka dochodzimy do rozejścia się szlaków, oba prowadzą na najwyższy szczyt Gorców, dlatego my postanowiliśmy wybrać dłuższą opcję i wyjść jeszcze na trzeci co do wielkości szczyt pasma ? Kiczorę. Szlakiem koloru czarnego udaliśmy się łagodnym podejściem, który z minuty na minutę kierował się ku górze.

Pucołowski Stawek

Pierwszym przystankiem na trasie był Pucołowski Stawek. Jest to niewielkie jeziorko na polanie Srokówki i należy do najwyżej położonych jezior beskidzkich. To idealne miejsce widokowe na cały łańcuch Tatr i Czorsztyn. Legenda głosi, że dawniej nad stawem pojawiały się topielice, które zwodziły i mamiły ludzi. Żal było opuszczać to miejsce, lecz czekała nas przecież długa droga. Podczas wędrowania w oddali zobaczyliśmy schronisko na Turbaczu, które wydawało się być na wyciągnięcie ręki.

Polana Jankówki

Dotarliśmy następnie na polanę Jankówki, na której znajduje się zrekonstruowany szałas. Warto wiedzieć, że ruiny szałasów na polanie są pozostałością dawnego pasterstwa. Po chwili dotarliśmy do kolejnego rozejścia się szlaków, gdzie szlak czerwony kierował się na Przełęcz Knurowską i w stronę Turbacza. Z tego miejsca zaczynało się najtrudniejsze podejście, chociaż obracając się za siebie, zapominało się o tym.

Przez Halę Długą na Turbacz

Po przejściu przez Zielenicę i Kiczorę zatrzymaliśmy się na kilka minut. Na polanie ustawione są ławki i można podziwiać piękne krajobrazy. Na Turbacz zmierzaliśmy dalej Głównym Szlakiem Beskidzkim przez Halę Długą, na której po raz kolejny mieliśmy przyjemność podziwiać tatrzańskie panoramy.

Schronisko na Turbaczu

Przy schronisku zameldowaliśmy się po godzinie 13:30, nie było zbyt wielu amatorów górskich wędrówek. Jedni jedli inni przeglądali mapy. My odpoczywaliśmy przed drogą powrotną, podziwiając piękno, jakim obdarzyła nas natura. Nie musieliśmy się spieszyć, ponieważ mieliśmy zaplanowany nocleg w Nowym Targu. Zanim jednak udaliśmy się żółtym szlakiem w drogę powrotną, musieliśmy jeszcze udać się na szczyt, który jest oddalony od schroniska o 10 minut drogi szlakiem czerwonym.

Na trasę powrotną wybraliśmy szlak, którym podczas ostatniego sierpniowego wyjścia maszerowaliśmy na Turbacz. Za znakami żółtymi mijając Kaplicę Matki Bożej Królowej Gorców na Polanie Rusnakowej, dotarliśmy do Bukowiny Miejskiej. Tutaj również są 2 warianty dalszej podróży.

Można tak jak my, zejść do Nowego Targu szlakiem żółtym lub podążać dalej szlakiem czarnym, a następnie zielonym do Nowego Targu, czarnym do Klikuszowej lub zielonym do schroniska Stare Wierchy. Kiedy schodziliśmy, to Tatry stawały się wyraźne, nogi od długiego maszerowania po betonie bolały coraz bardziej. Po dojściu do miejsca noclegowego zimny prysznic i łóżko stawało się wybawieniem, a przecież na kolejny dzień mieliśmy zaplanowane wyjście na równie wysoki szczyt – Lubań.

2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *